Tag Archives: eskapada

Śmiejemy się z RSiT.

W założeniu tekst ma pokazać niedogodności naszego życia w zatęchłym rejonie vświata, brud i ubóstwo naszego podwórka i zadżumione dzieci bawiące się na nim.

Niedogodności naszego życia,

Nie ma co mówić, na forum znów panuje nuda, leją się flaki z olejem, nikt nie ma pomysłu na tamowanie krwi cieknącej z tętnicy. Wykrwawiamy się, jak nic. Coraz mnie postów z dnia na dzień, coraz mniej osób się loguje, wszystko dokonuje się w układzie. Jak atomy krążą te same osoby, tylko po to, żeby powiedzieć, że jest ładna pogoda, albo kochany Reksio zawinął sobie uszko. Zapraszamy od czasu do czasu zagranicznych gości tylko po to, by poczęstować ich kawą i utwierdzić ich w przekonaniu, że jesteśmy groteską państwa. Małpujemy wszystko co się da, chcemy stać się potęgą, Chrystusem małych nacji, gdy się ich brzydzimy, boimy się ich pierwszego krzyku życia. Jesteśmy, jak dystyngowana kobieta z pudelkiem, która wyprzedaje swoje srebra rodowe, po ty by kupić kolejny płaszcz, w którym będzie wyglądać inaczej. Nie dana jest nam stabilność linoskoczka.
Istnieje jednak druga strona medalu. Lubimy cierpieć, wbijać sobie kolejne igły, by móc potem płakać i szukać winnych. Trawmy w tym sadomasochizmie znajdujemy istną jaskinię rozkoszy, której winna jest prawica, a którą lewica stara się naprawić. Uwielbiamy być ofermą, bo i tak wszystkiemu winna jest Sarmacja.

W zatęchłym rejonie vświata,

W tajemniczym danse macabre wraz z nami maszerują inne państwa, Austro-Węgry, Tyrencja i jakieś rozbitki RONem, Nordią, Francją zwane. Trzymamy się za naszcze szczuplutkie rączki i machamy nóżkami zgrabnemi, bo wypada się śmiać. Od dwóch lat słyszę jeden i ten sam slogan: „Jest kryzys!”, wszyscy go widzą, ale nie wiedzą czym jest. Toczy nas ta choroba, a my nie umiemy sobie z nią poradzić. Ciekawe, gdzie są te wszystkie mądre głowy, wieszczowie, szralatani i uzdrowiciele. Nie ma ich, nie widzicie? Pewnie zbiegli wraz z wędrówką niezaprawionych w boju plebejuszy, albo ulegli „kryzysowni”. Boją się kryzysu, boją się nieznanego, a przecież nie tak dawno nawoływali do dotykania, lizania i zaciągania się każdą nowością.

Brud i ubóstwo naszego podwórka i

Mam coraz to nowe wrażenia, jesteśmy słoikiem zakiszonych ogórów. Nie małych, zgrabnych i smakowitych ogóreczków, ale wielkimi, białymi ogórami z mnóstwem obrzydliwych pestek. Niesmaczni dla siebie, a co dopiero dla innych. Nie sprawdza się system naszego kisu, więc proponujemy nowy, nowe ziółka, chcemy ogórkowego króla. Mamy do wyboru dwa pierwsze z brzegu, wrzeszczące niemym krzykiem o dzielących je różnicach, pokazujące dłonią bez palców na wady drugiego. Opluwające się z wyimaginowanych ust kwasem solnym, próbujące zedrzeć z siebie nawzajem resztki przyzwoitości. Nie udaje im się to, zapomniali, że tylko jeden z nich ma zwoje neuronów i stoi przed lustrem patrząc się na siebie. Na swoje nieciekawe i monotonne odbicie, powtarzając notorycznie „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, nie pojmując groteski swojej, a właściwie ich sytuacji. Ogórki.

Dzieci bawiące się na nim.

Jesteśmy bezdomnymi, którzy nie mają co robić, szlajamy się po dworcach, gramy w kulki i kapsle. Zbieramy żetony z chipsów i żujemy Mambę, nie zdając sobie sprawy z dramatyczności sytuacji. Codziennie wspinamy się po górach spamu, łamiemy sobie na nich nogi i nadgarstki. Często oglądamy te góry przez lornetkę, ale nich ich nie jest w stanie ogarnąć wzrokiem, bo ciągną się tam, za horyzont, aż do przepastnego morza, na którym pływa wolna Meduza ze swoim nibykapitanem. Tam jest prawdziwa-liberalno-socjalistyczna wolność.

(-) Ezechiel Samozwaniec

3 Komentarze

Filed under Głową w mur, Prześmiewcy, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Jak ludzie mogli tak głosować?!

„Masakra! Jak ludzie mogli tak głosować?!”* dzisiejszego dnia podano wyniki wyborów parlamentarnych w Federacji Al Rajn. Do tej pory trzon sceny politycznej stanowiły dwie partie centrowe: HaT pod rządami obecnego Sułtana i MHR pod przywództwem Księcia Malika – al – Mulka. Ranek AD 2012.04.05 przyniósł ze sobą nową mieszankę polityczną, a mianowicie miażdżący sukces MHR i umiarkowany sukces PO. Moim zdaniem to najlepsze rozwiązanie dla Federacji Al Rajn pogrążonej w wegetacji.

Najciekawsza jest jednak frekwencja: 35 osób zagłosowało na 45 obywateli, jest to około 78%.  Co w tym dziwcznego? Ano moi Drodzy wydaje mi się, że w Federacji dojrzewa spisek szyty grubymi nićmi. Zapytacie mnie pewnie, jakie mam podstawy? Już Wam odpoiwadam, głosuje 35 osób, a forum co dzień leży odłogiem, pojawia się kilka postow w tym jeden – dwa monarchy. Wspaniałe dialogi:

A: – Co za koszmarny dzień dziś miałem,

B: – Co sie stało?,

A: – Wolę nie mówić.

stanowią trzon rajńskich dyskusji.  Władca pojawia się rzadko, prowadzi zmienną politykę, powtarza błędy Sułtan Seniorki, obywatelei, jeśli oni naprawdę istnieją, nie obchodzi los ojczyzny, nie są aktywni.

Czy to już schyłkowy okres Federacji? Czy mieszkają w niej dzieci „NEO”, które mają po kilka kont? Czy Sułtan wie o tym, czy może sam nakręca tą spiralę? Nie umiem Wam odpowiedzieć na  te pytania, pewnie niedługo poznamy prawdę.

* Cytat JE Sezera.

2 Komentarze

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Prześmiewcy, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Podróż życia

Pewnego dnia wybrałem się w podróż mojego v-życia. Wsiadłem na Meduzę, zrzuciłem cumę, rozwinąłem żagle i zacząłem dryfować. Tak było cztery dni, pewnego popołudnia wyjąłem kanapkę i zacząłem ją ze smakiem jeść, wtedy Meduza dobiła do brzegu. Jako niestrudzony poszukiwacz przygód,  z zaciętą miną wyskoczyłem z pokładu na ląd. Rozejrzałem się w prawo, potem w lewo. Wyjąłem zza pazuchy mapę i z uśmiechem rozpostartym na mojej dekadenckiej twarzy, zorientowałem się, że nie wiem gdzie jestem.

Postanowiłem ruszyć na przód, zarzuciłem torby na moje barki, dzierżąc maczetę w dłoni, posiadając notes w kieszeni, a pióro w butonierce, stawiałem noga za nogą. Tip top, top tip. W pocie czoła, w tym arktycznym klimacie, na co wskazywał śnieg i lodowce, dotarłem w jakieś nieznajome łańcuchy górskie. Podniosłem głowę do góry, zmarszczyłem czoło i zorientowałem się, że pora założyć na moje piękne oczka gogle ochronne.

Po dokonaniu tej czynności, wdrapywałem się na górę. Śnieg topił się pod ciepłem moich dłoni, nie mógł przebić też grubych szybek moich gogli. Niesprzyjająca mi natura postanowiła mi utrudnić wspinaczkę, ze szczytu spadały kawałki lodu, które wbijały się w mój płaszcz i tobołki na plecach. Mimo niesprzyjających warunków dalej kontynuowałem moje zadanie.

Gdy stanąłem moimi stopami na szczycie okazało się, że przed moim nosem były drzwi. Wielkie, mosiężne, czarno-białe drzwi. Pchnąłem je z całej siły, aż kropelki potu wyskoczyły mi na twarzy. Wszedłem do ogromnego pokoju, spotkałem tam staruszkę, która podlewała pelargonie i miała wielką beżową kokardę na głowie. Odwróciła się do mniej, ale jej wielka czarna, wiktoriańska suknia na kole pozostała niewzruszona. Twarz staruszki jaśniała zmarszczkami i zielonymi oczyma. Podeszła do mnie bez słowa podała pakunek w parcianej torbisze i kazała wyjść.

Obawiając się gniewu kobiety, potulnie wykonałem jej zalecenia. Wyszedłem i rozpakowałem klamoty, były tam dwie tabliczki gliniane zatytułowane ” Słowa”, brzmiał tak:

1. Świecki Wanda jest tylko jeden w trzech aktach i prologu.

2. Nie stworzysz czwartego aktu, ani żadnej innej sztuki, chyba że o Alahu.

3. Pamiętaj, by w dzień powszechnie przyjęty w Al Rajn wódkę pić.

4. Szanuj swoje włości, bo Sarmacja może Ci przepad zrobić.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze

Ucząć się życia od nowa.

Rozmowa z Juanem Samirem. Przyjacielem wszystkich.

Meduzowa charakterystyka Juana:

Meduz płci męskiej, dryfujący po oceanie, napędzany siłą wiatru. Posiada jak klasyczna Meduza galaretowate ciało kolory zielonego, parzydełka w formie zredukowanej. Wyrzucony na brzeg braku kreatywności umiera. Ochrona czynna podczas godów.

„Przy herbatce w Vetogradzie”

Adrian Trydenck [AT] : Juanie podobno do Monarchii Neverwerld [MN] Cię zawiało?

Juan Samir [JS] : /rozsiada się w fotelu/ Są miejsca, gdzie warto wracać.

AT: <popija herbatę> Jasne, dla mnie MN jest jak magnes, myślisz, że uda się reaktywować MN?

JS:  To już się dzieje. Cukru? Jest Karol, jesteśmy my.. są już pierwsze działania. Myślisz, że mógłbym otworzyć zakład rzeźbiarski?

AT:  Poproszę, ale ten brązowy. Świetnie, że Karol wórcił, dużo pracy włożył w MN i wg mnie niesłusznie został oskarżony, sam się do tego przyczyniłem. Tak to rewelacyjny pomysł, ja otworzę placówkę Meduzy!

JS:  <podsuwa cukier> Można by wrócić, do rzeźbienia w drewnie… Do ambasad się przyda! A właściwie, to czemu go oskarżono?
AT: O zdradę kraju i ideałów, fakt Karol uciekł z kraju, ale wrócił. Trzeba docenić gest, a ja obiecałem sobie, że mu pomogę. W końcu to moja ojczyzna. Pewnie zrobiłby,ś to samo, gdyby chodziło o FZ. Podczas tej „małej wojny domowej” Neverwerwerldczycy podzieli się na obozy, które miały ionne interesy i państwo się rozpadło.

JS: Znam ten stan. W Nowalu kiedyś tak mieliśmy – wojnę domową… Niezbyt przyjemna sprawa <popija herbatki, którą wpierw posłodził> Rozmawiaeś z nim, o jakichś konkretnych projektach?

AT:  Okropne, a ja opuściłem pierwszy ten kraj. Cóż taka moja natura, nigdzie nie umiem zagrzać dłużej miejsca, ale wracając do tematu <wyjmuje cygara> Zapalisz? Jeszcze nie, rozmowy były ogólnikowe, ale najpierw pomogę JKM spisać konstytucję, bo to podstawa funkcjonowania kraju.

JS:  Czemu nie. Przyda się lekka mgiełka w pokoju <częstuje się cygarem> a co z stanem faktycznym ziem?

AT:  Szczerze to nie mam pojęcia <zaciąga się tytoniem> podział MN był właściwie nielegalny, JKM nie abdykował i był zwierzchnikiem ziemi. Trzeba zwołać okrągły stół i podjąć konkretne decyzje, a co Ty o tym sądzisz> Jakieś rady starszego kolegi?

JS:  <patrzy, jak pokój powoli się zadymia> Może być ciężko teraz odkręcić parę spraw… Ale spróbować można.

AT:  <dolewa herbaty> Co proponujesz i przed czym ostrzegasz?

JS:  Wpierw zacząć od stanu, jaki jest na dzień dzisiejszy. Potem można rozmawiać. Parcia na piksele też przecież w v-świecie nie ma, aż takiego.  Bynajmniej w tym rejonie v-świata… Zawsze jeszcze jest ten nowy kontynent na wschodzie… <popija> A przed czym ja Was mogę ostrzegać? Znacie historię v-świata, wiecie, jakie błedy były popełnione.

AT: Wydaje mi się, że ten region vświata odczuwa teraz dużą presję, UM i ościenne interesy. Więc przeżycie MN będzie  dla mnie sukcesem. Wydaje mi się, że historia vśiwta nie jest tak adekwatna, jak wczesniej. Powstały nowe bloki, między którymi przyjdzie wybierać.

JS: Wydaje Ci się <gasi resztkę cygara> Bloki? <patrzy z usmiechem na rozmówce> Jakiez to znowu?

AT:  Juanie, nie zaprzeczysz, że istnieje rywalizacja UM vs OPM?!

JS:  Nie siedzę w OPM. Nie wiem jak tam wygląda aktywność. Wiem, że nad UM trzeba jeszcze pracować…

AT:  Ja w OPM też dawno nie byłem, nie wiem co i jak . Mam nadzieję, że ktoś odpowiedzialny zajmie się UM.

JS:  UM ma koordynatorów… <popija herbatki> brak jej tylko zwykłej kreatywności. Choć byłem dziś w gmachu i zgłosiłem projekt.

AT: <zapala kolejne cygaro> Fakt ma, ale to wg mnie nadal kolos na glinianych nogach. KE zaczęło robić mnóstwo zamieszania.

JS: <dolewa herbaty> Dolewki? A co spowodowało powrót Karola do MN?

AT:  Jasne, hmm <poprawia okulary> Kilkakrotnie wysyłałem wiadomosci do Karola,  ale nioe odpisywał i pewnego dnia sam napisał. Zrobio mu się żal ojczyzny i Neverwerldczyków, chyba to byłą głowna przyczyna.

JS: Tylko czekać, aż gwar wróci na ulice.

AT: Mam nadzieję.

****

Kolejny pomysł RSiT. Wróć, źle. Kolejny pomysł Marcela Hansa /znanego pod supertajnym kryptonimem Marcepan/. Karolina S. zamroziła ustawę o gospodarce usługowej, ale Hans postanowił rozruszać kraj, wprowadzając Państwową Kasę Usługową. Na czym to polega?

Otóż, obywatele i mieszkańcy mogą tam założyć konta prywatne oraz rejestrować swoje firmy – konta publiczne. Dzięki skryptowi mamy wspaniałą symulację banku. Tragiczny przepad w KS, zniszczył dorobek wszystkich, ale w RSiT od nowa można zapracować uczciwie.

Firmy świadczą usługi, za co dostają bony od swoich zleceniodawców, tak samo ma się z kontami prywatnymi. Wszystko dzieje się na forum, jest przejrzyście, lekkie i wygodnie, nie wymagają od Nas wchodzenia w żadne panele logowania, bankowe itp. Zainteresowanie obywateli i mieszkańców jest duże, gospodarka zaczyna się ożywiać, aktywni bywalcy stali się jeszcze bardziej aktywni. Działają już firmy zajmujące się: PR, reklamą, prawem, pisaniem tekstów i sztuk.

Czy potrzeba czegoś lepszego? Tak, dobrej woli od Prezydent Karolci!

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Cześć Svensson!

Dziś  w samo południe postanowiłem polecieć neverwerldzkimi liniami lotniczymi do Samundy. Wysiadłem, wokół mnie pełno tobołków, klamotów, walizek, kufrów i skrzynek. Patrzę na zegarek 15:32, ponad trzy godziny lotu. Stoję na lotniku i stoję, czekam i czekam. Nagle widzę w oddali, jakieś poruszające się sylwetki, które zmierzają w moją stronę. Kolana zarzucają na brody, chyba nie da się wyżej.

Czarny tłum zbliża się. Dzwoni telefon.

– Yes?

– Cześć Adrian, to ja Svensson biegnę już do Ciebie.

– ……. <<cisza>>

– Okej – rzuciłem sam do siebie.

W mgnieniu oka cała masa wojowników odzianych w uniformy piechoty przeciwpancernej niosąca na ramionach niejakiego Svenssona dobiegła.

Svensson człowiek pokaźny, barczysty z zarostem na twarzy. Na piersi pięć kilogramów złota i drugie tyle srebra w postaci odznaczeń, kolorowych pasków i antylopek.

– Dziękuję chłopcy – krzyknął do czarnej masy za plecami.

– Mgfklp ksdnam askod – usłyszałem w obcym języku.

– Adrian, co Cię do nas sprowadza? – przyjacielsko uścisnął mi rękę,

– <<zadajesz głupie pytania Svensson, przecież Twoje zaproszenie, przemknęło mi przez myśl>> …yyyy… zagrożony gatunek antylopy muszę uwiecznić na zdjęciu dla JW Sułtan.

– No, tak….czy zabrałeś ze sobą….

– Tak mam wszystkie kosmetyki z filtrem UV – przerwałem – Mimo wszystko miło Cię widzieć.

– Wzajemnie – odparł zmieszany – To co jedziemy?

– Najpierw muszę to zostawić – ironia sączyła się z każdego słowa.

– No tak, no tak.

Svensson i jego charakterystyczny gest. Mówienie „no tak, no tak” i drapanie się po zarośniętej brodzie. Symbol zakłopotania, radości, nieszczęścia, wyraża wszystko.

– <<Trzask, trzask, drzwi od auta zamknięte>> Wiesz muszę Ci, wszystko odpowiedzieć ….-<<tutaj zaczyna się ciekawa historia o polowaniu na żyrafy, puścimy ją Drogi Czytelniku mimo uszu>> Kolejna cecha – gada non stop, jest jak karabinek maszynowy. Jest to całkiem miłe, bo przynajmniej nie mam czasu się nudzić. – RON to zaraza, nie dają mi dojść do słowa, a wszystkie moje teksty są objęte cenzurą….

– Słyszałem. Popatrz, jaki piękny słoń!

– Bo, w RONie….

– Svensson jesteśmy na miejscu, idę po aparat.

***

A właśnie, że będę pisał to co myślę. OO!!

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Przegląd systematyczny.

Przegląd systematyczny zwierząt w oceanie, kolejne broszury wyjdą niebawem:

1. Państwo Kościelne Rotria – nazwa systematyczna : Wijący Kalmar.

Cechy gatunku:

Podłużny, głowonóg z zalążkiem zwoju mózgowego, dość prymitywny ewolucyjnie. Dążący swym wyimaginowanym sprytem, który praktycznie nie istnieje, do osiągnięcia władzy nad innymi gatunkami. Żyje w postaci stadnej, najczęściej widziany  z władcą oceanu, niejaką Parlandią.

2. Rzeczpospolita Obojga Narodów – nazwa systematyczna: Sinica orło-końska.

Cechy gatunku:

Zróżnicowana budowa wewnętrzna, od pasożytów, organizmy samożywne, drapieżniki. Wygląd czerwono-biały z domieszką niebieskiego. W dotyku przyjemna, pozornie pozorna. Studia nad tym gatunkiem dopiero rozpoczęły się, należy na dogłębne wyniki poczekać. Próbka sinicy została właśnie odesłana do Nowego Londynu w Wiceksięstwie Neverwerld.

3.  Monarchia Austro – Węgier – nazwa systematyczna: Wiciowiec zabłąkany.

Cechy gatunku:

Posiada wiele niby-macek, kolor czarny. Zauważano, że pląsa po dnie kierowana przez jedną niby-mackę, co powoduje ułudę braku myślenia. W tymże członie znajduje się mózg z wieloma zwojami o kształcie kolby kukurydzy. Cechą charakterystyczną organizmu jest, to że nie atakuje innych organizmów, jest niesłychanie łagodny i ugodowy.

1 komentarz

Filed under Cooltura

Spotkanie na szczycie!

– Kim jesteście? – rzucili w moją, naszą stronę.

– Windsdoor i H. i nasi wspólnicy – szybko odpowiedziałem.

Nagle zza tłumu wyłoniła się znajoma twarz. Stosowna do wieku, statyczna, lecz podkreślona lekkim uśmiechem. Uśmiechem przyjacielskim, dobrym, serdecznym i szczerym.

– Adrian, jak dobrze, że jesteś, witaj H. – Batts witając się z nami serdecznie zaprosił nas do swojej siedziby.

Szliśmy brukiem starówki, piękne kamienice, stosowne pałacyki i wielki rynek stanowiły centrum tego molocha. Na ulicach pędziły automobile oraz bicykle pomiędzy nimi.  Ni razu nie zauważyliśmy dorożki, ni konia. W płucach robiło się, jakby więcej miejsca na świeże, morskie powietrze. Dotarliśmy.

Gmach parlamentu był, jak zwykle imponujący, ogromne komnaty, sale, mnóstwo krużganków, arkad, korytarzy, ogrodów i skwerków. Wysoka wieża wskazywała godzinę 15:32. Popołudnie, a na niebie żadnej chmurki, wydawałoby się, że czas zatrzymał się w miejscu. Nicość w próżni, wszystko się zatrzymało, razem ze mną. Świat stanął w miejscu.  Weszliśmy do długiego pomieszczenia – tak zwanej Sali Lustrzanej.

– Usiądźcie – wskazał gestem pikowane fotele Batts.

– Dzięki – odpowiedziałem.

Pan H. zajął strategiczne miejsce po mojej prawej ręce.

– Sądzę, że z wolą narodu powinniśmy podzielić wyspę na dwie części. Od dłuższego czasu od wschodniej strony Nowego Londynu osiedlają się Chattyci, założyli już kilka wiosek i jedno miasteczko –  Prise Vizier. Odczuwalne są tam silne tendencje odśrodkowe oraz może cię to zaskoczy, ale jesteś tam z twoim bratem Malikiem żywą legendą. Synonimem sprawiedliwości, dobroci, rozwoju i kultury. Dla dobra wspólnego, chcę uchronić cały kraj od konfliktu i bratobójczej wojny, myślę że musimy dokonać podziału.

– Zgadzam się – krótko zreferowałem swoje myśli krążące po głowie.

Przystąpiliśmy do pisania tekstu, pergamin w mgnieniu oka zapełnił się drobnymi literkami, które głosiły:

„Rząd WRN (Wojskowej Republiki Neverwerld) i Adrian Trydencki postanowili za obopólną zgodą podzielić Neverwerld na dwie części. Jedną miała by zostać WRN a drugą WN ( Wiceksięstwo Neverwerld ). Dokładne warunki podziału zostaną omówione na konferencji w Nowym Londynie w najbliższym czasie.

– Batts Cavayero,

– Adrian Trydencki. „

– Jutro o 13:00 widzimy się w tej samej sali, na omówienie wyglądu mapy. Wybaczcie teraz, ale muszę odbyć rozmowę telefoniczną z władzami Wink Town.

Wyszliśmy, ale od czasu opuszczenia gmachu parlamentu śledził nas niewysoki, łysiejący mężczyzna z dziwnym pierścieniem.

„Nowy Londyn 2009/12/3

Drogi bracie,

Wszystko się udało, nie było najmniejszych problemów. Koloniści również przybyli i zorganizowali swoje osady. Czekam na wieści od Ciebie.

Pozdrawiam,

Adrian”

***

Despota, zarozumialec, fałszerz, krętacz, tchórz, dyktator! Umieraj stąd!  Nie mam nic więcej o Tobie do powiedzenia.

***

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Prawdziwy test!

„Zaśnij, bo opowiem mamie, co się tobie w nocy śni”

Wkroczyliśmy z impetem do Nowego Londynu, miasto z pozoru wydawało się normalne, budynki stały jak dawniej, ulice też niczego sobie, czyste zadbane, katedra, pałac, gmach parlamentu, starówka – nic nie było zdewastowane. Słońce mocno przypiekało, patrząc w stronę morza ujrzeć można było tylko gęstą, białą kołdrę mgły. Załoga i wspólnicy zaczęli się coraz śmielej kręcić po nowo-odkrytym miejscu. Neverwerldczycy. Ich twarze nie zdradzały niczego, zero reakcji, emocji, właściwie to dlaczego ja się dziwie? Taka mentalność, mieszkańcy wyspy są dyskretni, dotrzymują słowa, lekko nieufni lecz ten, kto zaskarbi sobie ich przyjaźń traktowany jest, jak członek rodziny. Przedzierając się przez ogromny park w stronę archiwum państwowego i prywatnej rezydencji króla zostałem zaczepiony przez Pana H., a następnie przez jednego z Neverwerldczyków.

– Teraz jesteś u siebie, ty tu rządzisz – z naciskiem an „ty” powiedział to Pan H.

– Jak na razie to jestem na ziemi rodzinnej, mogę rządzić się na  mojej plantacji, o ile jeszcze istnieje, poza tym, to Neverwerldczycy mają na pewno jakąś władzę, której winniśmy się podporządkować! – zgromiłem H.

– Chyba oszalałeś, Karol I dawno uciekł, tak samo z resztą rządu, polityków i urzędników. TO ZIEMIA NICZYJA!!!, nie pamiętasz, jak powiedziano Ci ” To Ty jesteś największą i najbardziej rozpoznawalną wizytówką Monarchii Neverwerld na świcie”?! – wyrzucił H.

– Skąd o tym wiesz?! Kiedy przeczytałeś ten list?! – zdziwiony i zbulwersowany niemal zacząłem krzyczeć.

– Uważaj idą, ja wracam na ogon – wysyczał i uciekł.

Rzeczywiście szli, cały orszak uzbrojonych po zęby wojowników, na mundurach widać było wzory Batts’a.

– On tu jest?! – tylko ten stukot pozostawał mi w głowie, wszystko nagle stało się mniej ważne, załoga, Pan H.

Batts jesteś tu?!

***


1 komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…

Mój Mentor!

Dawno, dawno temu żył sobie pewien pan. Pan ten miał dużo pracy, malował obrazy, pisał powieści, uprawiał rolę i nauczał młodych postaw obywatelskich.  Nazywany był panem WCh. Pan WCh uwielbiał podróżować, czy to pociągiem, czy statkiem, czy rowerem, a nawet pieszo, każdy go rozpoznawał i kłaniał się w pas. Mimo, że Pan WCh nadal pracował darzony był wielkim autorytetem i miłością ludu. Bywał też na wielu konferencjach artystycznych, naukowych i filozoficznych. Obrazy Pana WCh zdobywały uznanie w całym świcie, znane były aż tam, po horyzont, tam gdzie nie sięga wzrok.

Podczas kolejnej z rzędu eskapady Pana WCh została nawiązana znajomość z mało znanym chłoptasiem, który nazywany był MT, raczkujący jeszcze wtedy MT był pod wrażeniem geniuszu WCh, jego talentu i wspaniałomyślności. Jednak medal ma strony dwie, więc i MT złościł się na początku niemożliwie na Pana WCh. WCh odpływał i przypływał razem z ruchem wody morskiej, jak piasek w klepsydrze i  jak zachodzące, i wschodzące słońce. Tęsknota MT za Panem WCh była przeogromna. MT, wygnany przez matkę z domu ruszył w poszukiwania WCh i znalazł go, od tej pory MT stara się nie rozstawać ze swoim mistrzem i mentorem ani na moment, chce się odeń uczyć i być jak on. Wielki WCh.

***

Tak moi drodzy, to obywatele sami wiedzą najlepiej, co jest najlepsze dla swojego państwa, bowiem nawet umysł najdoskonalszy aparat władzy bez obywateli, jest tylko prochem i niczem. Nie można bagatelizować wypowiedzi swoich obywateli poza granicami kraju, głos obywatela = głos państwa!  SZANUJCIE SWOICH OBYWATELI, PRECZ Z MASKARADĄ!

***

– To nie może być prawda – rzekłem do Pana H.

– Ostrzegałem Cię.

3 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Głową w mur, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Po staremu?! PKR vs A-W

Sztorm zniszczył niemal wszystko. Brakowało wody, jedzenia, nawet szczury się potopiły. Morale załogi spadło do zera, na statku panowała panika, chaos, dezorganizacja. Czarne chmury nadal wisiały na niebie, a to już minęło od nawałnicy dwa dni, cała wyprawa trwa pięć. Bezsenność i strach wydrapał oblicze na wszystkich i każdym z osobna, większość z nas zadawała sobie retoryczne pytanie ” Czy warto było?”. Czując pustkę w żołądkach i suchość w gardłach dryfowaliśmy na oślep, zalane morską wodą mapy, nie były już użyteczne.  Wpływając w gęstą mgłę, którą prawie dało się kroić nożem, ujrzeliśmy słaby błysk. Jednak to nie to wzbudzało zainteresowanie załogi, lecz Pan H. jego wypoczęta twarz, wyśmienity humor i polepszające się, wbrew pozorom samopoczucie.

– Jesteśmy na miejscu, każ spuścić łódki, bo zaraz wylądujemy an mieliźnie – stwierdził, jakby oczywistość Pan H.

– Skąd wiesz?! – zapytałem zdziwiony.

– Nie ufasz mi? Poza tym wiedz, że mgły to naturalne zjawisko na Neverwerldzie, gorące powietrze znad morza zderza się z górskim, dlatego powstają mgły, a ten słaby blask, to złota wieża bazyliki Kościoła Powszechnego – spokojnie stwierdził.

– Dobrze więc, ale wiedz jeśli się pomylisz nie ręczę za siebie, moja załoga jest na skraju wytrzymania fizczynego i psychicznego – groźnie rzuciłem.

– Lepiej zrób mi herbatę z twojej plantacji – rzucił zgryźliwie.

Łodzie spokojnie przecinały morze i mgłę, aż dotarły o dziwo na piaszczystą plażę, pokrytą małymi chatkami rybaków. Znając neverwerldzki zapytałem zdziwionego mężczyznę w łachmanach o miejsce naszego pobytu, na co on zdziwony i ptrzestraszony odparł :

– To Neverwerld, a ty na pewno jesteś Windsdoor i przybywa z Tobą H.

Po czym uciekł.

Neverwerld przywitał mnie, jak za dawnych lat. Zielona wyspa, a na stokach gór krzaki herbaty i jej woń roznosząca się w powietrzu. Daleko na widnokręgu widać było zabudowania Nowego Londynu, zdziwił mnie fakt, że wszystko nadal pozornie funkcjonowało.

***

Kolejny cios w PKR, tym razem ze strony Austro – Węgier, telegraficzny skrót : ” Przestańcie się podszywać pod kogoś kim nie jesteście przebierańcy z Rotrii!”

***

W Federacji Al Rajn nadal trwa kampania wyborcza, lecz jest bardziej spokojna, opanowana niż ostatnim razem. Czyżby kryzys i tu sięgnął w tak ważnym momencie? Ewenementem jest fakt, że w kraju zjawiła się JW Sułtan, gratką dla czytelników rajńskiej prasy będzie wywiad z w/w personą i Shanami, lecz ukaże się on w najbardziej prestiżowej gazecie – ‚Emirate News’.

2 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Prześmiewcy, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami, Za burtę z nim!