Tag Archives: Poczytaj mi jeszcze

Nowości!

Drodzy Czytelnicy!

Wczoraj rozpocząłem pracę nad tekstem opowiadania ukazującego abstrakcyjne losy Federacji Al Rajn i Księstwa Sarmacji. Opowiada on o okupacji ziem rajńskich przez Sarmatów, walce o niepodległość, obłudzie i żądzy władzy. W Federacji z wiadomych względów opowiadanie nie znalazło poparcia, mimo to zamierzam je publikować dalej. Znajdziecie je na końcu tego numeru.

****

„Statek Meduzy” otrzymał zaproszenie do nowego kraju, gdzie rozpoczął swoją działalność, chyba naprawdę chcecie czytać Meduzę, za co ogromnie dziękuję!

****

Na dniach zostanie utworzony Sclavińsko-Trizondalski dodatek do „Statku Meduzy”

****

Powraca cykl „Na Plaży”. Dziś zaprezentujemy Państwu wycinek z dwutomowej powieści Roberta Graves’a pt. „Ja, Klaudiusz”(I tom; II tom nosi tytuł „Klaudiusz i Messalina”)

<<Germanik zebrał po bitwie broń zdobytą na Niemcach w wielki stos i umieścił na nim następujący napis: „Wojska Tyberiusza Cezara, podbiwszy plemiona mieszkające między Renem a Elbą, poświęcają te trofea zwycięskie Jowiszowi, Marsowi i Augustowi”. Nie wspomniał ani słowa o sobie. Ogółem jego straty po tych dwóch bitwach nie przewyższały dwóch tysięcy pięciuset zabitych i ciężko rannych. Niemcy musieli stracić co najmniej dwadzieścia pięć tysięcy żołnierzy.>>

***

Adrian Trydencki – „Pogrzeb”

Skwar i duchota płynęła z mętnym i gorącym  powietrzem między złoconymi minaretami. Ludzie biegali między wąskimi uliczkami nie zwracając uwagi na innych, trzymali w rękach pakunki owinięte w szary papier. Niektórzy w pośpiechu z rodzinami pchali małe wózki, inni w koszach wynosili wszystko co się da. Panowało ogromne zamieszanie.
Szedłem powoli, noga za nogą, równo. Marsz odbijał się echem o pomarańczowe tynki, mieszkańcy Al Many kłaniali mi się w pas , następnie, jak szczury uciekali do piwnic, żeby się schronić. „Są żałości, zawsze to wiedziałem, każdy mi to powtarzał” błysnęło mi w myślach. Ten kraj jest dziwny, zbyt egzotyczny.
Guziki munduru odbijały słońce, a na wypolerowanych butach osiadł kurz, wielki, biały orzeł na ramieniu dumnie rozkładał skrzydła. Księstwo Sarmacji. Zielony mundur kontrastował ze starówką, brukiem i tłumem. Czapka z daszkiem osłaniała moje niebieskie, jak szafir oczy, od upalnego słońca i gorąca.
To już niedaleko, komisariat na zdobytych ziemiach jest już na następnej przecznicy, pomyślałem. W sercu poczułem ogromną dumę, terytorium Federacji Al. Rajn w rękach Sarmacji, to wspaniałe.

Wszedłem do komisariatu, na ścianach wisiały ogromne portrety Księcia ubranego w mundur marynarki, po lewej stronie wizerunku wielkie godło. Dumna rozpierała mnie od środka, słowa kogoś wielkiego się nie sprawdziły. Za biurkiem z mahoniu siedział postawny mężczyzna, palący cygaro i popijający zrabowaną „Pustynną”.
– Jesteś wreszcie, gdzie się podziewałeś? Doskonale wiesz, że nie powinieneś paradować w tym mundurze! – rzekł wzburzony.
– Spokojnie, byłem na patrolu, nic złego się nie dzieje. Ludzie uciekają do piwnic w obawie przed bombardowaniem. To już drugi miesiąc, jak tutaj władamy, co może się stać, swoją drogą to dziwne, że do tej pory dokonujemy ataków na ludność cywilną. – ośmieliłem się zaprotestować.
– Milcz! Rajńczycy to nie ludzie! Poza tym nie słyszałeś jeszcze o nich za wiele, zaczęli organizować jakieś spotkania, dochodzą mnie wieści o możliwości powstania. Wyobrażasz to sobie?! Ty jako komendant „Centrum Al Many” jesteś na ich celowniku! – jego twarz przypominała wielki przejrzały pomidor, a klatka piersiowa pulsowała nieregularnie. Szał.
– Generale, ale nic się nie dzieje, spokój aż czuć w powietrzu oni są za słabi na walkę zbrojną. Stolicę poddali bez walki.- odparłem spokojnie.
– Nie wiesz jeszcze wszystkiego, teraz idź do kuchni tam czeka na ciebie posiłek. – ręką wskazał mi drzwi.

Wszedłem do meczetu spokojnym zwykłym chodem, nie chciałem zwracać uwagi. Oślepiły mnie złocenia i szykowny wystrój, kontrastowały z nędzą i biedą na ulicach miasta. Grupka mężczyzn stała w niszy, podszedłem do nich.
– Dobrze, że już jesteś Abbasie, martwiliśmy się. – jeden z nich chwycił mnie przyjacielsko za ramię.
– Wojska są wszędzie, trzeba zachować ostrożność – odparłem.
– Masz rację, nie mamy czasu, dziś o 17 w domu Sany na Placu Sułtańskim, wiesz gdzie to jest? – mężczyzna z kwadratową twarzą i brakiem zarostu rzucił do mnie.
– Jasne, że tak – szybko odpowiedziałem.

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Cooltura

Ogłoszenia drobne. Oddam, zamienię, zabiorę.

1. Zabiorę z RSiT aktywność – wielbiciel Natanii,

2. Oddam w dobre ręce sułtańską koronę, niezniszczona, praktycznie nie używana. Nówka. Kontak pod numerem telefonu 000-212-666 – Z.

3. Oddam Unię Mikrooceani, cena do uzgodnienia. Lekko nadszarpana na bokach, lecz poza tym stan oceniam na 90% w dobrej jakości – Patryk.

4. Poszukuję przyjaciela, najlepiej wyznawcę rotrio-katolicyzmu, silnego i dobrze zbudowanego. Po studiach ekonomicznych i kursie masażu. Maile wysyłać ze zdjęciem – Patr.

5. Lekko przykurzona głowica od bomby i para dzid w zamian za elementarz chattycki. – Upalne Słońce.

6. Piłka do nożnej z oryginalnym logo i napisem, okrągła. – J.

7. Poszukuję Catriny an Rosse – Inwe! PS: Proszę o szybki kontakt, to moja ukochana.

8. Przygarnę i opublikuję własne dzieła mieszkańców mikroświata – Tryd.

9. Księcia bez podstaw etykiety – Sarm.

****

Drodzy czytelnicy pragnę podziękować Wam za czytanie Meduzy w grudniu, kupiliście ponad 1000 egzemplarzy. Jeszcze raz dziękuję.

A.M.T

3 Komentarze

Filed under Poczytaj mi jeszcze

Idylla?

Podobno się z wami ‚wożę’, ale co z tego?

Powiem wam, że jestem z tego dumny. Z kogo? Z RSiT!

Tak Moi drodzy, według mnie i Meduzy kraj ten jest ostatnią ostoją aktywności. Mnóstwo pomysłów, idei wyrasta w każdym mieszkańcu, każdy obywatel chce pomóc w umacnianiu prestiżu swojej ojczyzny. Stosunek do obcokrajowców jest o niebo lepszy niż w innych państwach. Rząd działa w każdej dziedzinie, nie jest uśpiony, nie pozoruje, robi to co może, by utrzymać RSiT na wysokim poziomie.

Nie będzie przesiąkało pychą, gdy powiem, że RSiT to stolica kultury w vświecie! Niezliczone liczby szkół, gazet, innych periodyków, galerie, akademie, uniwersytety  i laboratoria. Dyskusje na poważne tematy, często polityczno-filozoficzne stoją na porządku dziennym. Niesłychana otwartość na wszelkie nova w świcie, sprawia, że nacja jest jedną z najbardziej nowoczesnych. To tam poznałem wielu świetnych ludzi.

Szkoda tylko, że „wielkie” KS nie docenia swojego głównego „mniejszego” partnera.

VIVAT RSiT!

2 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Przegląd systematyczny.

Przegląd systematyczny zwierząt w oceanie, kolejne broszury wyjdą niebawem:

1. Państwo Kościelne Rotria – nazwa systematyczna : Wijący Kalmar.

Cechy gatunku:

Podłużny, głowonóg z zalążkiem zwoju mózgowego, dość prymitywny ewolucyjnie. Dążący swym wyimaginowanym sprytem, który praktycznie nie istnieje, do osiągnięcia władzy nad innymi gatunkami. Żyje w postaci stadnej, najczęściej widziany  z władcą oceanu, niejaką Parlandią.

2. Rzeczpospolita Obojga Narodów – nazwa systematyczna: Sinica orło-końska.

Cechy gatunku:

Zróżnicowana budowa wewnętrzna, od pasożytów, organizmy samożywne, drapieżniki. Wygląd czerwono-biały z domieszką niebieskiego. W dotyku przyjemna, pozornie pozorna. Studia nad tym gatunkiem dopiero rozpoczęły się, należy na dogłębne wyniki poczekać. Próbka sinicy została właśnie odesłana do Nowego Londynu w Wiceksięstwie Neverwerld.

3.  Monarchia Austro – Węgier – nazwa systematyczna: Wiciowiec zabłąkany.

Cechy gatunku:

Posiada wiele niby-macek, kolor czarny. Zauważano, że pląsa po dnie kierowana przez jedną niby-mackę, co powoduje ułudę braku myślenia. W tymże członie znajduje się mózg z wieloma zwojami o kształcie kolby kukurydzy. Cechą charakterystyczną organizmu jest, to że nie atakuje innych organizmów, jest niesłychanie łagodny i ugodowy.

1 komentarz

Filed under Cooltura

Rozwninąć żagle!

„Statek Meduzy” wypływając z portu w hrabstwie Swordway dotarł do wspaniałego i gorącego Ghafuru. Zacumowaliśmy tam dłużej, starając się służyć miejscowej ludności i władcy. Gazeta w tym czasie zmieniła również charakter, stała się galerią, miejscem do wystawiania prac, zdjęć, seansów i performansów. Pozwoliło nam to odżyć i nabrać wiatru i nowości w żagle.

Po tym doskonalącym czasie znów ruszamy na Wirtualny Ocean  w poszukiwaniu przygód, które będą przedstawiane nie tylko w postaci zdjęć, ale opisów, muzyki i filmu.

Ahoj, Panie Kapitanie!

Ahoj, Pani Wielka Przygodo!

Adrian Trydencki.

1 komentarz

Filed under Uncategorized