W dziewiątej kolejce Ekstraklasy znowu dołek - strzelono w sumie tylko 11 bramek, przy czym blisko połowa (dokładnie pięć) z nich padło w jednym meczu. Lider pauzował. Szlagierem kolejki mecz drugiej i trzeciej drużyny. Jedno zwycięstwo gości, jedno gospodarzy i dwie niespodzianki.
———————————
FKK Rantiochskie Kr. - RVT Hrabia Ruhnhoff 0:3 (0:1)
Szlagier kolejki. Mecz drugiego z trzecim zespołem w lidze. W tym spotkaniu mógł paść właściwie każdy wynik, choć wszyscy, obstawiający u bukmachera, wiedzieli, kto wygra. Stawka była bardzo wysoka - zajęcie fotela wicelidera i utrzymanie kontaktu wzrokowego z pierwszym miejscem.
Dlaczego Kransoludy przegrały? Cóż. Gospodarze wprawdzie stracili bramkę w pierwszej połowie, ale byli stroną nieznacznie przeważającą. W zasadzie szansa na uzyskanie dobrego rezultatu zdechła dopiero wraz ze zmianą Marata. Był to fatalny błąd trenera. Naszym zdaniem stawka meczu była zbyt wysoka, aby z powodu obtartego kolana zdejmować z boiska ostatnią nadzieję Krasnoludów. Do tego dołożyć należy fatalną taktykę gospodarzy. Ultraofensywne ustawienie przeciwko będącym w znakomitej formie Hrabiom? To się nie mogło dobrze skonczyć.
Dlaczego Hrabiowie wygrali? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie wystarczy wejść w zakładkę League ==> Xpert Eleven. Hrabiowie mają w 11 kolejki 2 napastników, 3 pomocników (bo tylko tyloma grali), 3 obrońców (Lopez zszedł z kontuzją) i bramkarza. W sumie 9 zawodników. Do tego tytuł trenera kolejki. Czy trzeba dodawać coś więcej?
Wnioski: FKK poniosło całkowitą klęskę, spadło na trzecie miejsce i traci do lidera już pięć punktów. Muszą szybko zweryfikować swoje ustawienie, jeżeli za tydzień, w kolejnym meczu z RVT, chcą uzyskać lepszy rezultat. Hrabiowie z kolei mają kosmiczną formę i zdecydowanie są na fali. Jeżeli wygrają rewanż z Krasnoludami zajmą, po raz pierwszy w tym sezonie, fotel lidera.
———————————
TP Krokodyle Punta - SKS Podleszcz 5:0 (5:0)
Mecz, przed którym dopisaliśmy już 3 punkty gospodarzom. Drużynie Sierot, która uciułała do tej pory aż jeden punkt, nie dawaliśmy żadnych szans w starciu z zielonymi śpiochami. Jak się okazało, najzupełniej słusznie.
Dlaczego Krokodyle wygrały? No, no - Krokodyle rozegrały bardzo dobre 45 minut. Wręcz znakomite. Wiadomo, że rywal był z najniższej półki, ale niemniej - to nie Słoniki czy Hrabiowie, ale właśnie Krokodyle zwyciężyły z Podleszczami w sposób najładniejszy i najbardziej przekonywający. No i klasyczny hattrick Fiona O’Mally - palce lizać. A mógł strzelić cztery gole, gdyby to on podszedł do karnego, pozwolił jednak skosztować chwały Thorsteinssonowi. Dobry kolega, nie uważacie?
Dlaczego Sieroty przegrały? Nie będziemy się powtarzać. Powiemy tyle, że gdyby Krokodylom chciało się też grać w drugiej połowie, to mielibyśmy zapewne pierwszy w historii ekstraklasy wynik dwucyfrowy. Gospodarze jednak słusznie uznali, że nie ma co się za bardzo wychylać i w drugiej połowie rozstawili na swojej połowie grilla.
Wnioski: Wnioskujemy o (bio)degradację Sierot do pierwszej ligi już w tym momencie. Poziom Ekstraklasy na pewno się podniesie, poziom pierwszej ligi niżej nie opadnie, bo się nie da. Krokodyle za to zupełnie [dla siebie pewnie też] nieoczekiwanie z miejsca spadkowego awansowały na piąte miejsce, tracąc ledwie punkt do czwartego. Aptetyty im się na pewno wyostrzyły - bezpośredni rywale grają w najlepszym razie dość średnio. Dla czwartego miejsca dla Krokodyli nie mówimy nie - aczkolwiek jest to być może odrobinę dla nich zbyt wysoko. Jedno jest pewne - paszczaki będą musiały zacząc wygrywać nie tylko z Podleszczami.
———————————
Dyskobolia Czarnolas - Mlot Sigmara Anheim 1:0 (1:0)
Wynik spotkania solidnego średniaka z ligokompromitacją był śmiesznie łatwy do przewidzenia. Młoty bez problemu miały ten mecz wygrać, Cahal strzelić co najmniej dwie bramki, a my - podtrzymać naszą tezę o beznadziejności Czarnolesian. Dyskobolia jednak pokusiła się o niespodziankę i zupełnie znienacka wygrała z gośćmi z Anheim.
Dlaczego Dyskobolia wygrała? Zasługa za zwycięstwo gospodarzy rozkłada się mniej więcej po równo na obu trenerów. Czarnolas wybiegł na mecz w optymalnym składzie, a przede wszystkim - w bardzo dobrym ustawieniu. Co ciekawe, zawodnicy gości wcale nie zagrali jakoś szokująco dobrze - Chubarov nadal bez formy, w ataku nieopierzony junior. Ale Sruamsiri zaliczył poprawny występ i nie puścił żadnej szmaty.
Dlaczego Młoty przegrały? Goście nieco zlekceważyli rywali. Widać to choćby po niechlujnie ustawionej taktyce. Chcieli wygrać ten mecz jak najmniejszym koszte. W dodatku słaby występ zaliczył Bejanaru. Cahal natomiast zaczął mecz na ławce, a kiedy w końcu wszedł - w ogóle nie umiał się odnaleźć na boisku. Wszystko to spowodowało, że Młoty były w sobotę cieniem samych siebie.
Wnioski: Zaskakujące zwycięstwo Dyskobolii ani na jotę nie zmienia naszej opinii o tym zespole. Nadal uważamy ich za najsłabszy zespół w lidze. Z drugiej strony - Młotom coraz wyraźniej zagląda w oczy widmo strefy spadkowej - są ex aequo na trzecim miejscu od końca. Jeszcze kilka takich wpadek i znów będziemy oglądali Sigmarytów w pierwszej lidze.
———————————
SKS Wandystan - KS Renifery Sola 1:1 (0:0)
Jedno z ciekawszych spotkań tej kolejki miało swojego [cichego, ale jednak] faworyta. Były nim dla nas Renifery, które po powrocie swojego trenera, zdołały [będąc w fatalnej sytuacji kadrowej] urwać punkty Hrabiom, a następnie rozbić najsłabszą w lidze Dyskobolię aż 6:2. Wandystan takimi osiągnięciami pochwalić się ostatnio nie mógł, za to grał dość przywoicie. Mogliśmy się zatem spodziewać niezłego meczu.
Dlaczego Wandystan nie przegrał? Ultradefensywne ustawienie połączone z dobrym przygotowaniem taktycznym spowodowało, że bardzo trudno było Reniferom zbliżyć się do pola karnego SKS-u. Udało im się jednak zdobyć bramkę po strzale z dystansu - na niewiele się to zdało, bo Kiviliev zdołał wyrównać w 78 minucie. Po tej bramce zmęczone Renifery odpuściły, a Wandejczycy osiągneli swój cel - remis. Ponownie uważamy, że gdyby SKS zagrał odważniej, to mógłby liczyć nawet na 3 pkt. No cóż, murarka może i daje efekty, ale bardzo rzadko spektakularne.
Dlaczego Renifery nie wygrały? Zlekceważenie rywala było poważnym błędem - wydaje się, że Solanie liczyli na powtórkę z poprzedniego meczu i gładkie zwycięstwo. Trener nie przyłożył się do taktyki, licząc, że same umiejętności indywidualne zawodników wystarczą do odniesienia sukcesu. Tymczasem szkoleniowiec rywali taktyczną lekcje odrobił, co uniemożliwło Reniferom wykonanie planu.
Wnioski: Paradoksalnie, na remisie lepiej wyszły Renifery, które zajmują teraz samodzielnie czwartą pozycję. Wandystan natomiast zsunął się ponownie do strefy spadkowej. Na rewanż będzie już gotowy Bukowski, więc można spokojnie założyć, że jeszcze przez jakiś czas Wandejczycy tam pozostaną. Patrząc szerszym okiem na dołek tabeli - walka o utrzymanie wchodzi na wyższe obroty - do końca 8 kolejek, a różnica między 4 zespołem, a zajmującym pierwsze miejsce spadkowe wynosi raptem 1 punkt. Będzie ciekawie.
(—)
Lord mar. Figiel & Lord hr. Kiechajas