Bagno zwane “prasą”
OPINIA: Red. Pumpernikiel, “Wieści Teutońskie”
Zadziwiające, ale w żadnym v-kraju nie ma tak doskonale rozwiniętego rynku prasowego. Sarmacja jest pod tym względem absolutnym liderem – ale czy powoli nie zatracamy się w „szaleństwie informacji”?
Jeszcze rok temu, w Sarmacji konkurowały ze sobą trzy pisma – „Brama Sarmacka”, Wieści Teutońskie” i „Magazyn Talk”. Do pism tych pisało po kilku redaktorów, więc informacje były pisane na bieżąco i ciągle. Agencje miały charakter stricte v-państwowy, informowały o wydarzeniach politycznych, sportowych i gospodarczych w Sarmacji i całym mikroświecie. Po debiucie „Gońca Czarnoleskiego”, który pisał nie tylko o v-świecie, ale i o przepisach kulinarnych i realnych wydarzeniach w Polsce, rynek prasy rozpoczął ewolucję. Ewolucja przemieniła się w rewolucje, kiedy powróciła „Wandea Ludu”, stając się prawdziwym sarmackim Hyde Parkiem. Jednak ówczesne teksty owych agencji, w większości dotyczyły nadal polityki sarmackiej, więc tragedii nie było. Jednakże apogeum pisania bzdur i rzeczy nieistotnych zaczęło się kiedy powstała wymieszana rubryka „Prasa Sarmacka” zrzeszająca wszystkie sarmackie tytuły. Niemal co tydzień do rubryki dołączane są nowe „agencje”, które z informowaniem społeczeństwa o rzeczach bieżących nie mają nic wspólnego. W dziesięciu obecnie działających tytułach, pisze w sumie około 12 redaktorów. Skutkiem tego, redakcje są rozdrobnione, często agencje mają kilkutygodniowe przerwy z powodu nieobecności redaktora, a niektóre agencje piszą… raz na dwa miesiące.
Prasy nie obowiązuje żaden kodeks, agencje może stworzyć każdy obywatel, na stronach roi się od błędów ortograficznych, mylone są nazwiska i stanowiska. Zamiast kilku prawdziwych agencji informacyjnych mamy bazar, w większości kiepsko działających, lub piszących o rzeczach nieistotnych pism. W tumulcie i zamieszaniu giną informacje najważniejsze…
Jedynym rozwiązaniem obecnego bałaganu, jest prawna regulacja rynku. Ale jak to zrobić, aby żadna redakcja nie poczuła się pokrzywdzona przez władze? Tu inicjatywę powinni przejąć sami dziennikarze, tworząc wspólnie kodeks prasowy, który jasno określi co jest agencją prasową, co gazetą a co… np. blogiem. Dalszym krokiem powinna być ustawa, jasno określająca jakie warunki musi spełnić tytuł, aby trafić na stronę główną. Nie wystarczy tu założenie jednoosobowej agencji w wordpressie. Powinien być ustalony termin próbny, w którym agencja mogłaby się wykazać aktywnością i rzetelnością i dopiero potem umieścić ją na stronie głównej. Jasno należy sformułować, że prasa, jak na prasę przystało, powinna informować o teraźniejszych wydarzeniach w v-świecie, omijając te w Polsce, lub dawno przebrzmiałe. Jeśli ktoś chce pisać o sytuacji w RP, albo o historii Sarmacji – proszę bardzo, ale nie na głównej stronie! Ustawa, powinna zawierać również minimalną liczbę dziennikarzy piszących do tytułu – co najmniej 3 osoby, by uniknąć partactwa i długich przerw w informowaniu.
Życzeniem pozostaje konsolidacja rynku prasowego do trzech, czterech agencji prasowych. Taka liczba pozwalałaby na prawdziwą konkurencje między tytułami, a co za tym idzie zarabianiu na swej działalności. Dziś prawie żadna z agencji nie zarabia, utrzymuje się sama a redaktorzy nie zarabiają. Gdyby sytuacja się zmieniła, tytułów było mniej, więcej dziennikarzy pisałoby do nich, wówczas należałoby poszukać źródeł dochodów, jak np. bannerów reklamowych. Owe komercyjne rozwiązania nie powinny dotyczyć tylko „Bramy Sarmackiej”, która ze względów oczywistych musi nadal istnieć i działać aktywnie.
Sarmaci! Czy stać nas na prawdziwe agencje prasowe, a nie na wielkie bagno w większości bełkotu, jakim jest obecna sytuacja?