Publikujemy przemówienie Kanclerza Macieja markiza Poleszczyka wydane na okoliczność III Rocznicy Powstania Teutonii.
Chciałbym zacząć swoje wystąpienie od przeprosin. Muszę się przyznać, oficjalnie i publicznie, do błędu. Ten błąd popełniłem niemal dwa lata temu. Byłem bowiem wtedy przeciwnikiem Inkorporacji Teutonii. Byłem. Lecz czas pokazał, że było mało tak dobroczynnych dla Księstwa chwil jak dzień 30 sierpnia 2004. Stoję dzisiaj tutaj aby oddać honor Marchii Teutońskiej,spadkobierczyni Cesarstwa.
Może dzisiaj powinienem bardziej ważyć słowa niż zaledwie kilka dni temu podczas obchodów 62 rocznicy wyzwolenia KL Morvenau. Może. Jednak nie będzie to i tym razem przemówienie z serii “odklepać i do domu”. Tak wzniosłe chwile są po to aby mówić o sprawach kluczowych dla przyszłości Narodu.
Teutonia ma swoją ciemną stronę. Jest nią przede wszystkim kilkukrotne już nieposłuszeństwo i twardy opór wobec majestatu Książęcego paru zasłużonych Teutończyków, w tym Cesarza Jakoba. Lecz nic nie jest białe albo czarne. Należy sobie zadać pytanie czy Księstwo byłoby słabsze czy też mocniejsze gdyby w maju podjęto rozmowy na temat postulatów władz Marchii. Gdyby decydowała nie duma i siła władzy lecz otwartość i gotowość do ustępstw. Pytanie to inaczej zadane brzmi: Czy Księstwo powinno mieć charakter federacji ? Jakie są zagrożenia oraz jakie są szanse takiego rozwiązania?
Powiem wprost. Jestem za federacją krajów o dowolnie kształtowanym ustroju, dowolnie formowanej władzy i pełnej swobodzie ekspresji świadomości lokalnej. Jeżeli ktoś chce secesji to żadne prawo tego nie powstrzyma. Ani kontrola serwera, ani listy dyskusyjnej. Lecz secesja nie jest na rękę nikomu. Uczestnictwo w wielkim organizmie państwowym Sarmacji zapewnia przestrzeń do realizacji wszelkich planów - nie dla kilku osób ale dla stu. Zapewnia dostęp do świeżej krwi nowych mieszkańców (w przenośni) oraz umożliwia bezpośrednią rywalizację. Prestiż Sarmacji, jej różnorodność i liczebność sprawiają, że tylko idiota zdecyduje się na secesję mając dość praw aby swój kawałek Księstwa tak ukształtować aby możliwie odzwierciedlić swoją wizję v-państwa. Mając również gwarancję że żyje w państwie prawa, bez cenzury i stanów wyjątkowych wyssanych z palca. Jeżeli ktoś jest takim idiotą - to niech idzie. Nie potrzebujemy go.Apeluję więc żeby nikt nie straszył społeczeństwa, że autonomia równa się secesji.
Sytuacja wygląda inaczej gdy śruba jest dokręcona. Gdy każda aktywność lokalna jest recenzowana przez centralą. Gdy odrobine odważniejsze wystąpienie odbija się echem jako zdrada oraz działalność secesjonistyczna. Gdy Prowincje mają być mniejszymi klonami Księstwa - z drobnymi anomaliami jak nazwa senatu, rządu czy też premiera. Bo, tak na prawdę, wszystkie statuty różnią się tylko nazewnictwem. Nie można wyjść poza ramy określone “zgodnością z konstytucją”. Wtedy pojawia się rozdrażnienie i zniechęcenie. Jest chęć aktywnego działania. Jest pomysł. Ale nie można. Mówią: “Lepiej załóż tysięczną galerię albo milionową gazetę”. Jest wola aby prowincja była inna od reszty, są liderzy reform - ale nie wolno.A nawet jeżeli coś było wolno to za chwilę już nie będzie wolno. Prowincje, czy raczej kraje, potrzebują najszerszych uprawnień i pewności, że nie zostaną one odebrane nawet jeżeli jedna czy dwie osoby zachowają się nieodpowiedzialnie.Chwała Bojówkom Teutońskim, że udało im się przebić do świadomości społeczeństwa w tych ciężkich dla niepokornych czasach. Pojawienie się bojówek nie świadczy źle o ich twórcach lecz o prawie które sprawia, że ludzie muszą organizować się w półlegalne grupy aby walczyć o swoje. Prawo trzeba zmienić.
By tego dokonać potrzebna jest zgoda wielu środowisk. Niestety ciężko mieć mi na to nadzieję. Większa swoboda oznacza zmniejszenie roli “najzaszczytniejszych” urzędów. Daje możliwość budowania bez oglądania się na veta, protesty i histeryczne wrzaski. Można wtedy coś zmienić nie licząc się z tymi którzy ochoczo stają na drodze wszelkich zmian, tak jakby od tego zależało ich życie. Oni na to nie pozwolą. Nie dadzą się zepchnąć na bok. Racją ich bytu jest blokowanie. Największa rozkosz to zrównać do jednego poziomu - najlepiej niższego niż własny. Inność to dla nich brednie i majaki. Mają monopol na rację i muszą decydować chociaż naród im do tego prawa nie dał. Ale to się zmieni. Może nie dziś i nie za miesiąc… ale w końcu przyjdzie ten dzień. Co jest ważne ? Mieć wpływ na wydarzenia. Jaki wpływ ma obywatel ? ŻADEN. Skoro wybrani przez naród posłowie mają niewielki to właściwie jaka jest rola społeczeństwa ? Spełniać polecenia i dodawać siły do ego kilku osób rozdających karty ? Chyba tak. Bo w każdym razie ONI mają gdzieś to, że sejm ma mandat społeczny do stanowienia prawa. Będą blokować, a wkażdym razie próbować, bo wiedzą lepiej od wszystkich. Tą pewność daje im bycie markizem,diukiem albo hrabią. Czasem się obrażą, rzucą zabawkami,powiedzą że się wycofują - a za chwilę znów w najlepsze stają się szefami. Szefami z własnej nominacji.
Wszystko to co pozwala budować wspólną świadomość v-narodową wykraczającą poza płytkie deklaracje posłuszeństwa wobec Jego Książęcej Mości jest na celowniku sił reakcji. To nie jest patriotyzm. Czas gdy wyrazem patriotyzmu było deklarowanie akceptacji ogólnych zasad minął.Teraz to już za mało. Jeżeli Księstwo ma żyć swoim życiem potrzebne są fundamenty trwalsze niż netykieta i konstytucja.Potrzebne są wartości wyższe: historia, tradycja i miłość do małych ojczyzn, a co za tym idzie do całego Księstwa. Jeżeli ktoś nie jest zdolny do tego aby głębiej odbierać v-ojczyznę z jej plusami i minusami nie powinien przeszkadzać w tym innym.
W różnorodności jest nasza wspóla siła. W różnorodności jest ich słabość. Zdecentralizowane Księstwo i inkorporacja kolejnych państw - to dwa hasła mrożące krew w żyłach.Oznaczające uszczuplenie władzy. Sprawiające że aby mieć wpływ na to co się dzieje trzeba cały czas na to pracować, a nie tylko recenzować. Budujmy Księstwo Krajów. Kraj Wandejski, Kraj Teutoński i Kraj Gelloński to wielkie wyzwanie i nadzieja na lepsze jutro.
Mam nadzieję że gdy spotkamy się tutaj za rok przemówienie to będzie opisem zdarzeń dokonanych. Że nie będzie immunitetów parlamentarnych. Że o obrazie Księstwa będą decydowały tylko demokratycznie wybrane władze pracujące pod łagodnym nadzorem Księcia - tego prawdziwego a nie Regenta. Że nie będzie cenzury politycznej nawet w tak marginalnych instytucjach jak Sarmacka Liga Piłkarska. Że samorządy będą pełniły rolę przewodnią a nie wyimaginowanego tlącego się ognia w magazynie dynamitu.
Vivat Sarmacja !
Vivat Kraj Teutoński !
Vivat Kraj Gelloński !
Vivat Kraj Wandejski !