Jakiego złego mieliśmy MSZ.

Tak wiele ostatnio padło słów, w których przeciwnicy polityczni Narodowego Związku Monarchistycznego, starali się za wszelką cenę zdyskredytować ich rządy. Pewna ich (przeciwników) część, bezpardonowo zaatakowała diuka Kościńskiego, będącego Ministrem Spraw Zagranicznych Księstwa Sarmacji. Zarzucono mu brak jakichkolwiek działań, zarzucono mu niekompetencję i nic nie robienie.

Nie dalej jak dwa tygodnie temu okazało się, że niemożliwe stało się faktem, i doszło do spotkania się MSZ Królestwa Scholandii, z MSZ Księstwa Sarmacji. Warto zaznaczyć, że było to pierwsze spotkanie od bardzo dawna, oraz, co chyba ważniejsze, była to pierwsza zagraniczna wizyta nowego MSZ Królestwa Scholandii. Jakkolwiek nie oceniać tej wizyty w kryteriach nadal żyjącego antysarmatyzmu i antyscholandyzmu, była ona wielkim sukcesem MSZ Księstwa Sarmacji, w tym i samego diuka Kościńskiego.

Z drugiej zaś strony - nasz Partner Strategiczny - Mandragorat Wandystanu, jest coraz bliższy i coraz bardziej skłonny połączyć się ponownie z Księstwem Sarmacji w jeden organizm państwowy. Dzisiejszy “Dziennik Grodziski” przynosi nam sensacyjną odezwę Mandragora ppłk Michasia Winnickiego, nawołującą Sarmatów z Wandystanu do połączenia się ze swoimi braćmi w Sarmacji. Zdarzenie bez precedensu. Wiadomo, bowiem, że o ile Mandragor Piotr Krupiński od dawna był tej idei zwolennikiem, tak u Mandragora Winnickiego poklasku ona nie zyskała. Do wczoraj. I pojawia się w związku z tym pytanie: czy to byłoby możliwe bez skutecznie realizowanej polityki zagranicznej Księstwa Sarmacji?

Odpowiedź jest prosta: nie, nie byłoby możliwe. Polityka Zagraniczna to nie teatr, do znudzenia powtarzam w ostatnich. Polityka Zagraniczna, i podejmowane na jej kanwie działania, są często działaniami na swój sposób “ukrytymi”. Celem żadnego państwa, no może poza Cesarstwem Leblandii, nie jest stanięcie przed publicznością, odegranie teatrzyku ku uciesze widzów, i zgarnięcie laurów w postaci sukcesów międzynarodowych. Gwarantuję, że takie działanie pierwszemu państwu, które tak postąpi, wstyd, sromotę i poważny spadek pozycji międzynarodowej. Tym właśnie straszy nas kandydat SPD na Kanclerza i MSZ.

Polityka Zagraniczna często chowa się za parawanem niezwykle enigmatycznego pojęcia, jakim jest “Racja Stanu”. To przez Rację Stanu takie, a nie inne, działania podejmują rządy na arenie międzynarodowej, w stosunkach bilateralnych, i multilateralnych. To przez Rację Stanu taką, a nie inną, rolę przyjmują Państwa na forach międzynarodowych organizacji. Racja Stanu jest narzędziem potężnym. W jej imieniu można zdziałać niemalże wszystko. A w zasadzie wszystko, o ile te działania pozostaną w ukryciu.

Polityka Zagraniczna jest splotem wielu interesów wyrażanych przez wielu, tej swoistej gry, uczestników. Jest jak poker. Interesy, nawet najbliższych współpracowników, bywają często sprzeczne. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy bliscy przyjaciele, deklarujący strategiczne partnerstwo i współpracę, nagle stają do siebie w opozycji i żadne z nich nie chce ustąpić. Partnerstwo owo, kolokwialnie mówiąc, szlag trafia. W Polityce Zagranicznej nie ma sentymentów, i o tym w pierwszej kolejności należy pamiętać.

Diuk Kościński, chciałoby się rzec, musi zostać. Działania MSZ Księstwa Sarmacji doprowadziły w ostatnich miesiącach do uporządkowania naszych relacji z naszymi zagranicznymi partnerami, a przede wszystkim scementowały Strategiczne Partnerstwo z Mandragoratem Wandystanu, i chyba najważniejsze - doprowadziły do nowego otwarcia w stosunkach z Królestwem Scholandii. Racją Stanu Księstwa Sarmacji jest współpraca z tymi krajami, a nie ich zwalczanie. Diuk Kościński, w realnym życiu, jest bardzo zajętym redaktorem jednego z, najbardziej szanowanych na świecie, dzienników. Nie może być w KS tak często, jak wielu z nas by chciało. A mimo to, swoje obowiązki diuk wypełniał dobrze i wzorowo. Diuk Kościński, chciałoby się rzec, musi zostać.


Comments are closed.