Kot Teofil Wieści Rozwiązanie!
Nasi drodzy, przed bez mała dwoma tygodniami zorganizowaliśmy krótki, acz treściwy konkurs. Wiedząc, że chcielibyście poczytać także sprawozdania z meczów Pucharu Sarmacji, których to jednak sami napisać nie mogliśmy, [jesteśmy wszak bardzo zajęci] wyszliśmy Wam naprzeciw - organizując rzeczony wyżej konkurs, w którym śmiałkowie wkraczali do naszej jamy, trzymając w spoconych łapkach przygotowywane przez siebie opisy pierwszych meczów 1/2 finału Puchara. Chętnych było wielu. Zwycięzca mógł być tylko jeden.
LEJDIS END ŻELTENMEN! Żiri pragnie ogłosić, że zwycięża jednogłośnie na punkty Leszek Jan Stanisław Eustachy Andrzej Bonawentura von Romocki Furst zu Birobidżan Proletariacki und Wałbrzych!!
Leszkowi gratulujemy, praca nam się bardzo podobała. Prosimy o numer konta, na które przelejmy obiecane 50 engelsów transferowych. Dodatkiem do nagrody będzie również możliwośc opisania pod szyldem Kota Teofila finału Pucharu Sarmacji. Jeszcze raz gratulacje, a teraz nie przedłużajmy, oto zwycięska praca:
SKS Srebrny Róg — KS Młot Sigmara 2:0 (2:0)
Pamiętacie SKS? Chyba najlepszy zespół na starcie ligi, który przegrał ligę przez idiotyzm ówczesnego trenera, obecnie prowadzącego Kotwicę Srebrny Róg. Pamiętacie Moczygębę, rywalizującego z Chubarovem? Pamiętacie tych walczaków? Najwyższy czas sobie przypomniec. Do tego zespół jest przejęty przez agresywnych inwestorów z VRP po sezonach nieobecności trenera. Po 2 sezonach w niższej lidze SKS to typowy underdog i miał przegrac. W pierwszej rundzie pucharu. A tym bardziej z weteranem półfinałów, jakim niewątpliwie jest trener Macak.
Czemu SKS wygrał? Bo uderzył. Od pierwszej mikrosekundy. Lob Władarczyka nad Bejanaru był nie do obrony, a Sigmaryci wtedy przeciągali się po sjeście. To chyba najszybciej strzelony gol w historii pucharu. Pomógł również fenomenalny duet Moczygęba-Dzindzic, podcinający skrzydła Młotkowcom w środku pola. Musimy powiedzieć, że zaimponował nam Polański — grał zdecydowanie lepiej niż Bejanaru zwykle, a to jest sztuka.
Czemu KS przegrał? Bo Bejanaru zagrał na pięć cegiełek. PIĘĆ. To już lepiej gra Molainen w średniej formie. Oraz taktyka ustawiona tak, jakby chcieli ograć Dyskobolię (w jej gorszych dniach). Porażka, smutek i menopauza. I Bejanaru upadający.
Wnioski: Jak tak dalej pójdzie, to Sigmaryci w przyszłym sezonie będą walczyli o utrzymanie. Trener Macak (razem z Bartkowiakiem, Suszkiem czy Leszczyńskim) ma się do czołówki trenerskiej tak, jak wódka do bimbru: daje w głowę, ale nie daje odlotu. Mimo wszystko, jeżeli Bejanaru się odchwyci, nadal bym stawiał na KS w rewanżu. Tak 3:1. Bo buta dostaje czasem z buta.
FC Czarnolas — YK Słoniki Sodomia 0:1 (0:0)
Poszliśmy na mecz dawnego mistrza z przyszłym (no, może nie w tym sezonie, jak
Marat nie złapie kontuzji i FKK dokopie choc raz Hrabiom). Spodziewaliśmy się piłki i kupiliśmy popcorn. Spodziewaliśmy się piłki i obstawialiśmy parę ładnych akcji, a zobaczyliśmy mecz bokserski. Żółta kartka za skakanie. Żółta kartka za nieuczciwe zachowanie. Żółta kartka za pchanie łokciami. Żółta kartka za gryzienie w jaja.
Czemu FC przegrało? FC przegrało, bo nie miało egzekutora. Jeżeli rzuty wolne wykonuje Potts, to źle się dzieje w państwie duńskim. Wszyscy zagrali na dość-dobrze, co jest za mało na tego skurwyskórka Figla. No, i kibice w Czarnolesie są takie jakieś niemrawe. Jakbym był na meczu okręgówki w brydża sportowego.
Czemu YK wygrało? Jedno trzeba oddać Figlowi — skurwyskórka utrzymuje formę zespołu na nieustannym, permanentnym poziomie. Jak Czekański na spidzie, to jedyne adekwatne porównanie dla drużyny. A af Klecker to powinien sobie kapelusz kupić. 10% goli strzelanych po 90 minucie przyprawi kiedyś Figla o zawał.
Wnioski: YK już raz przegrało puchar — z FKK notabene. Tym razem jest ścisłym faworytem, chyba że zawiedzie Ishizaki. Albo Czarnolas odkryje w sobie lidera. Albo Figiel zadecyduje, że nie warto ryzykowac mistrzostwa dla Pucharu — bo podwójna korona zakrawałby na cud, patrząc na dokonania trenera Kiechajasa.