|
|||||
Rozmowa z Agnieszką Smorędą
Muggler: Witam, nazywam się Piotr Mirocha vel Muggler.
Agnieszka Smoręda: Witam.
Muggler: Jest Pani dziennikarką w Scho- landii, jak więc ocenia Pani stan prasy scholandzkiej?
Smoręda: Cóż, prasa scholandzka ma duży potencjał i możliwości, jednak niestety ostatnio mamy do czynienia z jej kryzysem, choć do niedawna uważana była za międzynarodowy wzór. Mam jednak nadzieję, że sytuacja się poprawi lada moment.
Muggler: A poziom prasy v-świata?
Smoręda: Hmm, myślę, że jest coraz lepiej. Rynek jest zróżnicowany i każdy znajdzie coś dla siebie, na dodatek prze- sycenia nie ma i zawsze jest miejsce na nowy tytuł, zatem jest dobrze.
Muggler: Czy znajdują się w Scholandii gazety-legendy na miarę "Dreamlandczy- ka"?
Smoręda: Nie, nasza prasa zajmuje się głównie aktualnymi wydarzeniami ze sceny politycznej i gospodarczej.
Muggler: Czy w prasie scholandzkiej istnieje problem antysarmatyzmu?
Smoręda: Nie, raczej nie. Oczywiście krytykujemy, kiedy sytuacja tego wyma- ga.
Muggler: Co rozumie Pani przez kiedy
sytuacja tego wymaga ?
Smoręda: Miałam na myśli sytuację, w której Sarmaci obrażają wartości scholan- dzkie takie jak szacunek do naszego Króla. Jednak nie krytykujemy wtedy Sarmacji, a jedynie odpowiedzialnych za zamieszanie obywateli Sarmacji. Jednak większość jej obywateli jest do Scholandii pokojowo nastawiona, wierzę więc, że przyjdzie czas, kiedy to znowu między naszymi krajami zapanuje przyjaźń, jednak najpierw Sarmaci muszą się uporać z problemami we własnym kraju.
Muggler: Obrażają wartości... A może obnażają?
Smoręda: Raczej to pierwsze. Po prostu nie możemy pozwolić, by ktokolwiek obrażał postać naszego Króla Armina Frederika, który przecież nigdy nic Sarmatom, że tak powiem, nie zrobił.
Muggler: A co jest złego w nazwaniu szalet imieniem JKW Armina Frederika?
Smoręda: Hmm, ja nie mówię tylko o tym, to tylko kolejny przypadek. Poza tym chyba nawet zwykły obywatel taki jak ty lub ja nie zasługuje na taką znie- wagę, jak nadanie wychodkom naszego imienia. Owe szalety to tylko przykład sarmackiego poczucia humoru, które niestety nie może się pochwalić wysokim poziomem.
Muggler: Noo... ja Scholandczykiem nie jestem, a i tak rozumiem, że dla Was ichnie żarty są irytujące. A co można po- wiedzieć o poczuciu humoru Scholand-
czyków?
Smoręda: Hmm, czy ja wiem. Przede wszystkim to, że stoi na wyższym pozio- mie - my nie żartujemy sobie z sąsiadów. Zresztą, wiele nie żartujemy, jeśli już, to nie publicznie.
Muggler: Taak, Scholandzkie poczucie humoru, a właściwie jego brak, jest znane na całym świecie. Czy Pani zdaniem "Sramacja" na liście Scholandii to był przypadek czy prowokacja?
Smoręda: Hmm, nie mówię o braku, my nie żartujemy publicznie, jednak jeśli pan chce, to był taki przypadek: obrazki wstawione przez aktorów do sztuki dotyczącej historii Scholandii. Jeśli chodzi o "Sramację" nie słyszałam o takim przy- padku. Nie wiem, czy to prowokacja, czy przypadek, przypuszczam, że miało to miejsce podczas mojego bana. Mam jednak nadzieję, że był to tylko przypa- dek, jeśli jednak nie, to bardzo mi jest z tego powodu przykro.
Muggler: A co sądzi Pani o Dreamland- czykach?
Smoręda: Co ja sądzę... nie można mówić konkretnie o całym narodzie, są Dreamlandczycy tacy i tacy, tak samo jak Sarmaci, mówienie naraz o całym naro- dzie tworzy i utrwala stereotypy, a tego nie chcę.
Muggler: Dziękuję za udzielenie wywia- du. To był wywiad z Agnieszką Smorędą, dziennikarką scholandzką, do widzenia!
Smoręda: Do widzenia, dziękuję bardzo i pozdrawiam serdecznie czytelników!