Archiwum miesiąca Sierpień 2010
Sprawozdanie z imprezy
Dnia 1 sierpnia roku każdego Celtowie wielkie obchodzą święto. W tym roku Lughnnassadh, bo o nim mowa odbyło się jednak 3 dni później. Wszystko za sprawą złośliwego zrządzenia losu, który swoimi poczynaniami uniemożliwił dotarcie na imprezę w terminie organizatorom. Tak czy inaczej uroczystość w końcu doszła do skutku - po raz pierwszy w historii święto doczekało się hucznej, ogólnosarmackiej imprezy, dzięki której Sarmaci mogli poznać jego niesamowitą historię. Nie brakowało również innych atrakcji.
Wszystko rozpoczęło się od przypomnienia przez prowadzących: Calisto diuczessę Kami-Chojnacką oraz Łukasza kaw. Jakubowskiego wydarzenia, które miało zapoczątkować obchody wyznaczającego zbliżający się nieuchronnie koniec lata święta.
Według przedstawionej przez prowadzących historii wszystko zaczęło się dawno temu w czasach, gdy jeden z największych Celtyckich bogów – Lugh przebywał jako jeniec w wiosce plemienia Firbolgów. Ponieważ mały Lugh nie był w stanie poradzić sobie sam w trudnych warunkach przydzielona została mu opiekunka – Tailtui’a. Wychowywała go niczym własne dziecko, nic więc dziwnego, że młody członek plemienia Tuatha de Dannan traktował ją jak rodzoną matkę i darzył wielką miłością.
Bitwa pomiędzy Tuatha de Dannan i Firbolgami trwała długie lata a gdy w końcu ci pierwsi odnieśli zwycięstwo dopuścili się czynu tak okrutnego, że po wieki splamił honor ich samych i wszystkich ich przodków. Bezlitośni Tuatha de Dannan, wykorzystując nieobecność Lugha zmusili Tailtui’ę by własnoręcznie wykarczowała ogromne połacie lasu. Kobieta dniami i nocami pracowała, przygotowując pole, na którym zwycięski lud pragnął zasiać zboże. Ogromny wysiłek jakiemu zmuszona była sprostać wysysał z niej życie. Dzień za dniem, noc za nocą twarz kobiety stawała się coraz straszniejsza – zapadłe policzki, wytrzeszczone oczy, ręce pokaleczone od ciężkiej pracy sprawiały, że kobieta przestała przypominać istotę ludzką. W końcu Tailtui zmarła z wycieńczenia.
Straszny był gniew Lugha który dowiedział się o tym czynie haniebnym i blady strach padł na wszystkich Tuatha de Dannan. Rozwścieczony bóg postanowił rzucić okropną klątwę na oprawców swej przybranej matki. W myśl klątwy owej, na ziemi, którą wykarczowała biedna Tailtui nic prócz chwastów miało się nie urodzić.
Przezorni przodkowie nie mogli pozwolić sobie na tak straszną i dotkliwą karę dlatego czym prędzej zebrali plony i by ułaskawić Lugha zorganizowali wielką fiestę na cześć Tailtui. Od tamtego dnia rok rocznie przebłagujemy Lugha za zbrodnie, której się dopuścili a której brzemię ciąży nas i na dzieciach i wnukach naszych ciążyć będzie.
Historia owa, choć smutna, nie pogrążyła uczestników imprezy w smutku, albowiem organizatorzy natychmiast przypomnieli, że Lughnassadh jest świętem wesołym, ponieważ hołduje najpiękniejszemu uczuciu na świecie – miłości.
Gdy już emocje po opowieści opadły i wszyscy zdążyli już się przygotować na kolejne atrakcje organizatorzy dokonali prezentacji tradycyjnych potraw, przygotowywanych specjalnie na tę okazję od wielu pokoleń. Wśród smakołyków znalazły się: Colcanon, boxty, paluszki chlebowe oraz jabłecznik na budyniu.
Wszystkie przepisy znajdują się w wydanej specjalnie z okazji święta książce kucharskiej (http://www.nadzieja.sarmacja.org/inc/Przepisy.pdf). Serdecznie polecamy wszystkim wypróbowanie przepisów. Podobno wspaniałym dodatkiem do prezentowanych potraw są świeże jagody, którymi pachną lasy w pobliżu Nadziei.
W czasie gdy ślinka zaczęła cieknąć już wszystkim uczestnikom imprezy po brodach, aby uniknąć zalania IRCa, organizatorzy przedstawili kolejną atrakcję. Jak się okazało było to uroczyste otwarcie Rezerwatu Smoków (http://nadzieja.sarmacja.org/smoki.php?strona=orezerwacie&typ=o) . Historia tej inicjatywy sięga początku maja 2010 roku. To właśnie wtedy nowa mieszkanka Nadziei, Pani Selena Marie Gomez, zaproponowała objęcie ochroną tych wspaniałych stworzeń. Pomimo iż pomysłodawczyni porzuciła inicjatywę ludzie, którzy zdążyli się już zaangażować w budowę rezerwatu postanowili kontynuować dzieło. Dzięki wysiłkom Łukasza kaw. Jakubowskiego, Pana Tomasza Paca oraz Calisto diuczessy Kami-Chojnackiej Rezerwat Smoków w końcu nabrał kształtów.
Podczas uroczystego otwarcia odwiedzający Rezerwat mogli zobaczyć dwa pierwsze gatunki Smoków – Smoka Plamistego oraz Smoka Morvańskiego. Tego drugiego poznać można przez pryzmat wyprawy Morvańskiej. Dodatkową atrakcją Rezerwatu jest przygotowany przez Pana Tomasza Paca – znawcę Gór Smoczych – opis Smoka Szarego – niesamowitego przedstawiciela gatunku, charakteryzującego się niezwykłą inteligencją i zdolnościami przywódczymi.
Podczas krótkiego przemówienia jakie miało miejsce w czasie otwarcia Rezerwatu organizatorzy wyrazili swoje przekonanie, iż pomimo, że Rezerwat został stworzony przez mieszkańców Nadziei stanie się on niebawem dziełem wszystkich Sarmatów.
Pomimo lekkiego charakteru uroczystości część gości siedziała jak na szpilkach. Z niecierpliwością oczekiwali oni wyników konkursu na Królową Lata i Zielnego Człowieka. Zadaniem uczestników konkursu było przygotowanie opisu zioła. Jury w składzie Calisto diuczessa Kami-Chojnacka oraz Łukasz kaw. Jakubowski zapoznali się ze wszystkimi nadesłanymi pracami. Różniły się one zarówno pod względem formy jak i treści, wszystkie były niezwykle ciekawe, dlatego jurorzy nie mieli łatwego zadania.
Ostatecznie Królową Lata została Karolinie hr. von Lichtenstein-Sobieszek a miejsce u jej boku zajął Mikołaj kaw. Wiśnicki. Zwycięzcy poza tytułami otrzymali nagrody w wysokości 2000 lt. Organizatorzy zobowiązali się ponadto do wyróżnienia Królowej Lata i Zielnego Człowieka specjalnym, uroczystym zapisem na stronie Nadziei.
Ponadto w konkursie przyznano jedno wyróżnienie. Trafiło ono w ręce Leszka kaw. Żółtowskiego. Jury w sposób ten podkreśliło szczególne walory humorystyczne nadesłanego przez niego tekstu. Wyróżniony otrzymał nagrodę w wysokości 1000 lt.
Wszystkie prace nadesłane do organizatorów zostaną niebawem opublikowane – o dokładnym terminie publikacji poinformujemy na łamach „Wiejskiej sielanki”.
Radość, która wypełniła serca nagrodzonych Władców Lata udzieliła się również wszystkim zgromadzonych. Atmosfera znacznie się rozluźniła. Pojawiły się liczne przyśpiewki – goście domagali się pocałunku Królowej Lata i Zielnego Człowieka. Obowiązek osłodzenia trunków nie ominął również organizatorów.
Do końca pozostało jednak jeszcze kilka punktów, których nie można było ominąć! Jednym z nich był zorganizowany specjalnie z uwagi na święto turniej snookera. Co prawda z uwagi na niezbyt korzystny okres wakacyjny – sprzyjający wyjazdom i częstym przerwom w dostępie do sieci – nie udało się turnieju zakończyć organizatorzy poinformowali wszystkich zebranych o aktualnych postępach.
Turniej był już w ostatniej fazie. Zakończyły się mecze grupowe, znany był pierwszy finalista – Zbyszko hr. Von Thron-Broniek i trwało oczekiwania na drugiego finalistę. Od tego czasu sporo się wydarzyło, jednak rozstrzygnięcie tego turnieju będzie tematem innego artykułu.
Ostatnią atrakcją wieczoru – oczywiście pomijając huczną imprezę do białego rana – była kolejna odsłona konkursu: Celtic Life. Zasady konkursu są proste: organizatorzy publikują kolejne części opowiadania Celtic Life, tym razem w podtytule pojawiło się: Witaj sielanko(http://www.nadzieja.sarmacja.org/inc/calticlifecz2.pdf) – a zadaniem uczestników konkursu jest odgadnąć czego zapowiedzią jest ten cykl.
Pomimo kilku prób w dalszym ciągu nikomu nie udało się podać poprawnej odpowiedzi. Przypominamy zatem, że na zwycięzcę czekają 2000 lt!
Gdy próby odgadnięcia rozwiązania znudziły się już wszystkim uczestnikom zabawy organizatorzy podziękowali DJ Mikołajowi, który uatrakcyjniał imprezę swoją wspaniałą audycją, oraz wszystkim uczestnikom, którzy postanowili poświęcić swój czas na wspólne świętowanie. Zakończyła się część oficjalna.