Archiwum miesiąca Luty 2011
Wpływ wspólnot rodowych na istnienie mitu Rantochii i Santiago
Luty roku Pańskiego 2005. Marchia Teutońska po ubiegłorocznym marazmie przeżywa boom aktywności. Coraz to nowe twarze zajmują coraz to wyższe miejsca w hierarchii aktywności. Jedną z najaktywniejszych ówcześnie osób okazuje się nie kto inny, a Wojciech Hergemon. Inicjatywa za inicjatywą nowy mieszkaniec zyskuje coraz większe wpływy w Marchii oraz coraz wyraźniejszą sympatię JCM Jacoba. Nim miesiąc dochodzi do połowy tych dwóch dżentelmenów łączą więzy nie do rozerwania. Cesarz adoptuje nowego, ambitnego mieszkańca dając początek rodowi, który obecnie należy do jednego z najstarszych rodów w polskim Mikroświecie. Później do rodu dołączyli jeszcze inni, a wśród nich osoba, która w tej historii miała całkiem spory udział – Michał Dahlke, III Książę Teutończyków.
Zacznijmy jednak naszą podróż od samego początku, a właściwie końca – końca lutego. Wtedy to właśnie jeden z mieszkańców Srebrnego Rogu a jednocześnie Senator Marchii Teutońskiej – Pan Tomasz Kurcz – wysyła na Listę Dyskusyjną wiadomość z propozycją stworzenia nowej Teutońskiej wsi, deklarując jednocześnie gotowość do przygotowania nowej osady ze strony technicznej i prosząc „o pozwolenie na realizację zamiaru i przydzielenie ziemi pod Santiago we właściwym czasie”.
Na odpowiedź Teutończyków nie trzeba było długo czekać. Niespełna cztery godziny po tym wydarzeniu pojawia się propozycja alternatywna i to z ust samego ówczesnego Starosty Slaviańskiego – Michała Dahlke. Wyproszony niejako do odpowiedzi Starosta oznajmia, że oto już od jakiegoś czasu przygotowuje nową miejscowość, a jego prace zmierzają już ku końcowi. Sytuacja nie była wbrew pozorom nadzwyczajna. Ówczesna Teutonia rozwijała się szybko, inicjatywy powstały jak grzyby po deszczu a nowi, pełni zapału mieszkańcy aż rwali się do pracy. Takiego zrywu aktywności potrzeba teraz Sarmacji, ale i nie o tym przecież jest ta historia.
Ciekawie na Liście Dyskusyjnej Marchii zaczęło się robić, gdy swoje uwagi zaczął przekazywać nie kto inny jak Cesarz Jacob. Nie sposób powiedzieć, jak odbierali Jego słowa wówczas Teutończycy, autorce niniejszego artykuły wydały się one jednak znaczące – otóż – w odczuciu autorki (a odczucia z obiektywizmem nie zawsze mają cokolwiek wspólnego) – Cesarz zachęcał do postępu prac Pana Dahlke, a zniechęcał Pana Kurcza. Tak czy inaczej na przełomie lutego i marca 2005 dwie koncepcje nowych miejscowości – Santiago oraz Rantochii rozwijały się równolegle.
5 marca 2005 roku Rantochia ujrzała światło dzienne. Na wzmiankę o Santiago czekać trzeba aż do 23 marca, kiedy to cesarz Jacob odkrywszy istnienie pierwszej miejscowości pyta co słychać w sprawie drugiej. Odpowiada mu cisza – czysta i dźwięcząca, a to za sprawą nieobecności pomysłodawcy Santiago, który poddała się przepadowi jeszcze długo przed wstąpieniem na tron JKW Daniela Łukasza.
7 dnia wiosny 2005 roku Prokurator Marchii Teutońskiej, Michał Dahlke rozpoczyna śledztwo w sprawie nadużyć autorstwa zaginionego. Prosi o wyjaśnienia a gdy te się nie pojawiają (przypomnę, że Pan Kurcz przepadł) zastanawia się nad uznaniem tego, za swoiste przyznanie się do winy. Interwencja Prokuratora Generalnego Księstwa Sarmacji okazała się niezbędna. Przemysław diuk Figiel, który zajmował wówczas to stanowisko pouczył Prokuratora Marchii, że rozważane postępowanie byłoby niezgodne z prawem. Ostatecznie sprawa ucichła… Aż do 10 kwietnia.
Tego dnia, który nie różnił się wcale od innych kwietniowych dni, na Liście Dyskusyjnej Marchii Teutońskiej pojawił się Pan Tomasz Kurcz – po raz ostatni. W krótkiej notce przyznał się do zarzucanych mu czynów i podziękował za wspólną zabawę trzaskając drzwiami i nie oglądają się za siebie. Tak oto skończyła się historia Santiago, które z uwagi na odejście sprawcy zamieszania nigdy nie ujrzało światła dziennego.
Rantochia tymczasem trwała i choć może od sukcesu dzieliły ją jeszcze miesiące ciężkiej pracy wielu ludzi to zyskała szansę na uzyskanie tegoż. Bardzo duże znacznie dla jej rozwoju miał sam Cesarz, który 17 kwietnia wykonał działki dla miejscowości oraz Wojciech Hergemon, który przygotował nowe strony dla miejscowości, która latem 2005 roku znacznie już podupadła z powodu nieobecności jej założyciela.
Historia ta, oparta na zapiskach z Listy Dyskusyjnej Marchii Teutońskiej pokazuje postać Tomasza Kurcza, który porywa się niejako z motyką na księżyc – pragnie stworzyć miejscowość sam prosząc jedynie władze o zielone światło i choć historia zna przypadki sukcesów takich inicjatyw to jednak osiągnięcie satysfakcjonującego rezultatu w pojedynkę do zadań łatwych nie należy. Z drugiej strony mamy postać Michała Dahlke – człowieka, który w swojej pracy liczyć mógł na wsparcie Cesarza Jakoba oraz swojego przyszłego v-brata Wojciecha Hergemona. Sukces Rantochii nie był więc udziałem jednostki a rodziny – rodziny, której wzajemne przywiązanie i szacunek budzą podziw po dziś dzień.
SLP: Sukcesy w Pierwszej Klasie
Nasz jedyny zespół reprezentujący naszą miejscowość w Pierwszej Lidze w rozgrywkach Sarmackiej Ligi Piłkarskiej po raz kolejny udowodnił, że nie znalazł się w przedsionku ekstraklasy przypadkowo. W wyjazdowym meczu z Morświnem Nowy Kotwicz, po ciężkim boju odniósł zasłużone zwycięstwo.
Już w pierwszej połowie wszystko wskazywało na to, że ten mecz dla Szczurów nie będzie spacerkiem. Chociaż samo spotkanie rozpoczęło się dość obiecująco dla drużyny z Nadziei. W 34 minucie, piłkarze trenera Jakubowskiego objęli prowadzenie. Jednak, ich radość nie trwała długo, bowiem pięć minut późnej gospodarze zdołali wyrównać. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. Druga przybrała nieco bardziej dramatyczny przebieg dla FC RatTeamu. W 57 minucie, Morświnom udało się pokonać obronę gości i objąć prowadzenie. Na całe szczęście dla RatTeamu, drużyna świetnie przygotowała rozgrywanie stałych fragmentów gry. Już w 66 minucie, po rzucie rożnym naszej drużynie udało się wyrównać. Wszystko wyglądało na to, że zespoły podzielą się punktami, jednak na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry, Jyrki Akkanen zdobywając gola zapewni Szurom kolejne trzy punkty. Morświn Nowy Kotwicz 2:3 FC RatTeam Nadzieja.
W meczach Drugiej Ligi, AC Szfery pokonały Dream Team 4:0 a w bratobójczym pojedynku między Ciemniakami a WKS`em Nadzieja, ci pierwsi pokonując rywali zdobyli pierwsze punkty w tych rozgrywkach.
Puchar SLP: Nadzieja jak jeden mąż
W Pucharze SLP wszystkie drużyny, jak jeden mąż, odpadły z rozgrywek. Wyjątek stanowi zespół FC RatTeam, który wyeliminował inną naszą drużynę – WKS.
We wspomnianym już meczu, RatTeam na „Szczurzym Ogonie” rozgromił debiutanta tych rozgrywek, zespół WKS. Zawodnicy trenera Furmana nie mieli najmniejszych szans z pierwszoligowymi Szczurami. Wynik meczu powinien doskonale zobrazować jego przebieg: 4:0 to lekcja, z której miejmy nadzieję WKS wyciągnie wnioski.
Jeszcze większy rozmiar porażki zdołali „osiągnąć” gracze KSS`u. W meczu przeciwko drużynie z ekstraklasy, SKS Podleszcz, zespół z Nadziei dał sobie strzelić aż 6 bramek. Już przed tygodniem trener KSS`u zapowiadał, że wystawi rezerwowy, młody skład, jednak rozmiar klęski był zaskoczeniem nawet dla niego.
Nic nie udało się ugrać również Ciemniakom, którzy ulegli na wyjeździe z drużyną z Feru. Miejscowy MKS zdołał wbić przyjezdnym 2 bramki, wyeliminowując ich z dalszych rozgrywek. Mimo stosunkowo niewielkiej porażki, gracze trenera Urbana nie mieli w meczu wielu szans. Rzekłbym nawet, że żadnej – nie udało im się ani razu zagrozić bramce rywali.
Jedyny zespół, który nie odniósł porażki to AC Szfery. Podopieczni trenera Paca zremisowali z KS Fenixem Fer 2:2, jednak nie awansowali do dalszych rozgrywek. Co prawda poprzedni mecz obu drużyn również zakończył się remisem, jednak bilansem bramek awansowali gracze z Feru.
LK: Derby Sarmacji – zwycięstwo Nadziei
Hit kolejki: derby Sarmacji, naprzeciw siebie stanęły dwie drużyny: KS Byki Starosarmacja i miejscowa AC Nadzieja. W meczu tym rozegranym na Stadionie na Torfowisku, pewnie zwyciężyli gospodarze.
Można stwierdzić, że był to mecz do jednej bramki. Byki Leszka Żółtowskiego nie miały szans w konfrontacji z bardziej doświadczonym zespołem z Nadziei. Już pierwsza połowa była pokazem siły drużyny trenera Paca. W ciągu 45 minut aż pięć razy zagrozili bramce rywali (z czego padł jeden gol), a ci nie byli w stanie w żaden sposób odpowiedzieć na te ataki. Druga połowa to dalszy ciąg historii z poprzedniej odsłony spotkania. Dominacja AC Nadziej, której zwieńczeniem i ukoronowaniem była bramka zdobyta w 83 minucie. Mogło być wyżej, ale w drugiej połowie Dimitris Mitsopoulos nie wykorzystał jedenastki. AC Nadzieja 2:0 KS Byki Starosarmacja
Równie dobrze spisali się gracze FC RatTeamu Nadzieja, podejmujący u siebie Újpest FC. W swoim meczu zdobyli kolejne punkty, pokonując gości 2:0. Mecz ten, wyglądał nieco inaczej, niż te rozgrywane wcześniej przez „Szczury”. Podopieczni trenera Jakubowskiego rozegrali niezwykle spokojny i ostrożny mecz. Dominowali w posiadaniu piłki, jednak zamiast skupić się na ciągłych atakach, tym razem woleli spokojnie wypracować pewne sytuacje podbramkowe. Bramki padały w drugiej połowie: odpowiednio w 52 i 73 minucie.
Wyniki 11 kolejki Ligi Królewskiej (drużyn z Sarmacji):
AC Nadzieja 2:0 KS Byki Starosarmacja
FC RatTeam Nadzieja 2:0 Újpest FC
Sparta Praga 1:5 MKS Motley
Green Teuton 1:0 MKS Victoria Satrina
OKS Hermes Surma 1:1 Sloneczko Playa
Elsynor Athletic 2:1 Reformatika Czekany
SLP: Doświadczone drużyny triumfują
Jak podsumować ubiegłą kolejkę SLP? Chyba krótko: Bardziej doświadczone drużyn triumfują, „młodzi” płacą przysłowiowe „frycowe”.
Nasz najlepszy klub, RatTeam w tym tygodniu grał mecz w Czarnolesie. W meczu ze Stalą, naszym „Szczurom” udało się w dobrym stylu ugrać kolejne trzy punkty. Oglądając to spotkanie, kibice nie mogli być zawiedzeni, bowiem FC RatTeam grał w swoim stylu – otwarty, piękny futbol. Od samego początku podopieczni trenera Jakubowskiego przejęli inicjatywę – kontrolując przebieg spotkania doprowadzili do niezwykle groźnej sytuacji, w której udało im się objąć prowadzenie, które utrzymali do przerwy. W drugiej części spotkania, nasi piłkarze poczuli większy luz, co doprowadziło do wyprowadzenia kilku niebezpiecznych akcji przez gospodarzy. Jednak w 61 i 68 minucie meczu nasi piłkarze podkreślili swoją dominację strzelając kolejne bramki. Stal Czarnolas 0:3 FC RatTeam Nadzieja.
W II Klasie rozgrywek nieco gorzej. Zacznijmy jednak od przyjemnych informacji. KSS Nadzieja podejmował na Stadionie im. Zielonej Lilii teutoński klub z Auterry. Obydwaj trenerzy wybrali bardzo podobne taktyki na to spotkanie, jednak to gospodarze niesieni dopingiem kibiców przyglądających się spotkaniu odnieśli zwycięstwo, tym samym utrzymując pozycję lidera w swojej klasie. Gracze KSS`u, którzy wyraźnie dyktowali warunki w pierwszej połowie, dzięki potężnemu strzałowi Alojzego Wieszczyckiego, w 42 minucie objęli prowadzenie. Rozgrywający spokojny mecz gracze z Nadziei ustalili wynik spotkania w 69 minucie. KSS Nadzieja 2:0 KKP Real Auterra.
Równie dobrze spisali się podopieczni trenera Paca, pokonując na wyjeździe stołeczny Ursus. Po nudnym poprzednim spotkaniu i bezbramkowej pierwszej połowie tego meczu, piłkarze AC Szfery zafundowali istny zastrzyk emocji swoim kibicom. W 47 minucie nasi zawodnicy po kapitalnej akcji objęli prowadzenie. Niestety po niespełna 20 minutach gospodarze wyrównali. Mecz nabierał coraz większych rumieńców. Tak gościom jak i gospodarzom zależało na zwycięstwie. Na szczęście, to naszej drużynie udało się strzelić w 88 minucie zwycięskiego gola. Ursus Grodzisk 1:2 AC Szfery.
Niestety, nieco gorzej poszło naszej nowej drużynie, która obecnie zamyka tabelę. Ciemniaki trenera Urbana uległy na własnym boisku Synom Wandy. W meczu tym na jaw wyszła młodość drużyny. Cieszyć może to, że nasz zespół podjął walkę i potrafił zagrozić bramce rywali. Niestety, Synowie strzelili Ciemniakom dwie bramki i pozbawili nas jakichkolwiek złudzeń co do zdobycia pierwszych punktów w rozgrywkach. Ciemniaki 0:2 Synowie Wandy.