Archiwum kategorii ‘Pamiętnik Leśniczego’
Malownicze jezioro pośrodku Torfowiska
Kiedy słońce wyszło zza chmur i zaczęło ładnie przygrzewać, postanowiłem sobie pewnego pięknego dnia ot tak pospacerować po naszym pięknym Torfowisku. Może porobić parę zdjęć przyrody – kwiatów, motyli. Generalnie chciałem się odprężyć, wyciszyć i pobyć sam na sam z fauną i florą Torfowiska.
Po przejściu około 2 kilometrów natknąłem się na piękne jezioro, niewielki akwen uroczo położony. Zdziwienie moje było tym większe, że o takim regularnym zbiorniku żadne przewodniki nie wspominają. Nikt mi nie powiedział, opisując Torfowisko, że jest tutaj taki ładne jezioro. Być może ostatnie ulewy zalały większy teren, kilka oczek wodnych na bagnach połączyło się i tak powstał ów zbiornik.
Na jego brzegach rosną maki, ale przede wszystkim wysokie, rozrośnięte drzewa, które wyglądają, jakby pochylały się nad lustrem jeziora, żeby liśćmi napić się wody. Żałuję, że nie miałem ze sobą wędki, bo co jakiś czas spławiały się dorodne sztuki białej ryby, a czasem nawet jakiś, wydawało się spory, drapieżnik pogonił. Może następnym razem, zaopatrzony w wędki będę mógł pokazać odwiedzającym stronę jakież to okazy kryje to jeziorko.
Gdy już wracałem, natknąłem się na skupisko brzóz, które ponoć nazywane kiedyś było kępą czarownic. Ale to już dłuższa opowieść, na inny wpis, inny dzień. Jednak prezentuję zdjęcie tym, którzy o tym miejscu słyszeli, może czytali – tak, ono istnieje. Ciekawe czy potwierdzi swą legendę…
Wasz Leśniczy
Tomasz Hugo Pac

Leśniczego gacie pełne strachu
Pewnego mglistego, dość chłodnego poranka znów wybrałem się, żeby znaleźć kolejne sarmackie storczyki na naszym Torfowisku. Po poprzednich ‘odkryciach’ apetyt na ciekawe znaleziska wzrósł, nadzieje miałem spore. Znalazłem coś ciekawego… ale przeszło to moje najśmielsze oczekiwania.
Jak zwykle postanowiłem iść tam, gdzie mnie nogi poniosą, więc wyruszyłem w losowo wybranym kierunku w głąb Torfowiska. Głównie szedłem z zamiarem znalezienia kolejnych ciekawych storczyków, tudzież innych roślin. Zrobiłem kilka zdjęć kwiatom, drzewom i nawet chmurom ułożonym w interesujące kształty. W pewnym momencie mój pies stanął, najeżył się, zaczął szczerzyć kły… Stał tak przez dłuższą chwilę, a ja nie wiedziałem co się dzieje. Gdyby to był zając, to by po prostu ruszył w pogoń, śmierdzącego storczyka się wystraszył i zwiał. Jednak tym razem wyglądało, jakby równocześnie się bał i bronił swojego terytorium, a może nawet pana. Po dłuższej chwili wszystko się wyjaśniło, choć wówczas wolałbym nie dowiadywać się niczego. Najpierw usłyszałem warczenie, a potem we mgle dojrzałem dwie świecące kropki, na wysokości około 1 metra, potem ukazały się lekko zaciśnięte kły i wytknięty przez nie czerwony język. Sparaliżowało mnie. Na szczęście w miarę rozwoju sytuacji wszystko się uspokajało.
Jednak zanim mogłem czuć się bezpieczny, trochę czasu i strachu upłynęło. Musiałem jakoś pokazać wilkowi, że moje zamiary nie są skierowane przeciwko niemu, a może nawet spróbować ukazać siebie jako przyjaznego. Pierwsze co, to zwolniłem swoje ruchy i spróbowałem wyzbyć się strachu, który psowate wyczuwają w mig. Równocześnie próbowałem uspokoić swojego psiaka, co z resztą o mało nie skończyło się tragicznie, ponieważ przyjaciel mój był tak mocno spięty i skupiony na wilku, że gdy go delikatnie dotknąłem o mało nie rzucił się na mnie. Zębami lekko dotknął, ale w porę zorientował się, że to ja. Wilk w reakcji na to spiął się do skoku, ale na szczęście nie wykonał kolejnego ruchu. Wydawało mi się, że przez całą wieczność próbuję uspokoić sytuację.
Gdy wreszcie wilk uspokoił się i przestał być w gotowości do ataku, mogłem spuścić z niego oczy i rozejrzeć się po okolicy za nim. Wiedziałem, że skoro tak zareagował, to może oznaczać, że albo jestem już na jego terytorium, albo niebezpiecznie się do niego zbliżam. Pierwsze co zauważyłem, to… chyba znowu mamy oddzielny, sarmacki gatunek. Wstępnie więc naszych wilczych mieszkańców Torfowiska Koronnego nazwałem wilkami sarmackimi (canis lupus sarm.). Ich umaszczenie jest dość ciekawe, ponieważ góra grzbietu jest cała czarna, mniej więcej na środku tułowia pojawia się brązowy pas (dookoła, bez ‘przechodzenia’ z barwy czarnej poprzez szarą), a następnie dół tułowia jest śnieżnobiały. Pysk u góry jest szary, ale przy nosie brązowy, od spodu biały. Łapy są szare z… białymi skarpetkami u dołu.
Za wilkiem-przywódcą od razu mym oczom ukazał się śmieszny widok – wilczyca niosąca szczeniaka za tylną łapę. Po chwili go upuściła na ziemię i spojrzała na mnie spokojnym wzrokiem, a pod jej pyskiem stał skołowany maluch. Kolejnego szczeniaka, chyba największego chojraka, zauważyłem stojącego między przywódcą a resztą stada, jakby chciał wesprzeć tatę, choć ledwo wystawał ponad trawę. Następnie zauważyłem dwie pary śpiących szczeniaków. Pierwsza, chyba najmniejsze maluchy, tak mnie rozbawiła, że o mało nie parsknąłem śmiechem, ale wolałem nie drażnić wilków – jeden z nich trzymał w pysku… kwiatka. Druga para była trochę większa, szczeniaki wyglądały, jakby się chroniły albo obejmowały. Trzy maluchy znalazły sobie miejsce zabaw za korzeniem wystającym z ziemi. Jeden nawet nasłuchiwał co się dzieje u dorosłych. Kolejny szczeniak znowu wywołał we mnie uśmiech – sam wyglądał, jakby się uśmiechał (szczerzenie kłów to raczej nie było), żując przy okazji trawę. No i trzy ostatnie, jeden nawet cały czarny, gryzące się w zabawie.
Dość dużo szczeniąt, prawda? Zwłaszcza, że wcale tak dużo dorosłych osobników nie było. Wspomniane – przywódca i matka, która przed chwilą niosła szczeniaka. Kawałek dalej kolejny dorosły wilk wyraźnie czegoś szukał nie zwracając na mnie w ogóle uwagi. Cczwarty obserwował mnie ze wzgórza. Piąty stał za brzozą otulony mgłą. Ostatni dorosły osobnik, którego dojrzałem, dopiero co przyszedł. Przywódca dał mu znak szczeknięciem, żeby się uspokoił, gdy mnie zobaczył, więc musiał być trochę dalej, gdy zbliżyłem się do stada.
Przyznam szczerze, że najadłem się sporo strachu, ale ostatecznie spotkanie to było wspaniałym przeżyciem i jeszcze bardziej polubiłem swoją pracę dzięki niemu. Psisko też już jest spokojniejsze. A i wilki pozwalają nam na zapędzanie się kawałek dalej na ich terytorium. Jeszcze sporo ograniczeń nam narzucają, ale już można zauważyć, że nasze relację są coraz lepsze.
Do miłego
Wasz leśniczy
Tomasz Hugo Pac
Storczyków armia na Torfowisku!
Dla niektórych być może to żadna nowość, lecz dla mnie – coś niesamowitego! Podczas wędrówki połączonej z obserwacją fauny i flory zaobserwowałem dość dużo różnych gatunków storczyków. Niby nic wielkiego, ale z jednej strony uważam to za unikatowe, że w jednym miejscu zachowało się tyle roślin z tej rodziny, a z drugiej strony… mimo podobieństwa do storczyków powszechnie znanych, te rosnące na Torfowisku mają cechy trochę różniące je od braci rosnących gdzie indziej. Dlatego też pozwolę sobie nawet dodawać w ich nazwach określenie ‘sarmacki’; mam nadzieję, że biolodzy mnie za to nie ukamienują
Na początek jednak niezbyt miła wiadomość dotycząca tych roślin. Nie, nic im u nas nie zagraża, jednak stwierdziłem, że na Torfowisku występuje sarmacki storczyk cuchnący (Orchis coriophora sarm.) i jego sarmackość objawia się pięknie i obrzydliwie zarazem. Kwiat sam w sobie nie wydziela brzydkiego zapachu, jak występujący gdzie indziej. Jednak w czasie rozpylania nasion pąki wręcz wybuchają wyrzucając z siebie kolorową chmurę pyłu, która jest piękna dla oczu, ale jednocześnie jej odór sprawił, że pies mi uciekł i godzinę musiałem go szukać po całym Torfowisku. Na szczęście kwiat występuje na najbardziej bagnistych terenach, ciężko się do nich dostać, więc raczej ‘zwykły’ turysta nie musi się obawiać narażenia na zapaszek. Jego łodyga jest dość prosta, długa i mocna, zaś kwiaty purpurowo-czerowone.
Kolejna piękna (tym razem w całości
) roślina z rodziny storczykowatych, to piękny krzak sarmackiego storczyka błotnego (Orchis palustris sarm.). Tak, to jest właśnie sarmackość tego storczyka – na naszym Torfowisku, które zresztą jest wspaniałym miejscem dla niego, rośnie w postaci krzaku; zresztą jakżeby mogło zabraknąć kwiatu, który w nazwie ma błoto
. Kiedy kwitnie wygląda jak purpurowo-fioletowa półkula, gdzieniegdzie nakrapiana. Kilka gałęzi rośnie prosto i są one najgrubsze, natomiast reszta, cieńszych, równomiernie otacza te centralne, chyląc się ku dołowi. W połączeniu z dużymi kwiatami daje to niesamowity efekt w czasie kwitnienia.
Storczyk kukawka uwielbia ciepłe i nasłonecznione łąki. Ktoś spyta – więc co on robi na Torfowisku? Ha! To nie jest zwykły storczyk kukawka, jeno sarmacki storczyk kukawka (Orchis militaria sarm.). I czymże on się wyróżnia, gdzie ta jego sarmackość? Jest mniejszy niż zazwyczaj, ale… rośnie na drzewach. A że ubarwienie ma piękne, to drzewo obsypane tym kwiatem wygląda cudownie. Największy płatek, tzw. Warżka, jest kremowy lub biały, mniejsze (wyrastające z warżki) są fioletowe i fioletowo-różowe. Na drobnej łodydze jest kilka kwiatów, więc zakrywają łodygę całą. Ale zaraz, ktoś powie – co taki pasożyt robi na Torfowisku. Już uspokajam tych, którzy mogą nie wiedzieć – storczyki rosnące na drzewach to tzw. epifity, czyli rośliny rosnące na innej roślinie, ale nie prowadzące pasożytniczego trybu życia, tylko korzystające z niej jako podpory, a składniki odżywcze i wodę pobierające z powietrza i opadów; na szczęście sarmackie storczyki pod tym względem się nie różnią od innych.
Nie, to nie wszystkie storczyki sarmackie występujące na terenie Torfowiska, jednak co za dużo, to niezdrowo
Więc kolejne opisy tych pięknych roślin będą pojawiały się wkrótce, ‘porcjami’, ale przeplatane opisami innych przedstawicieli flory, a także i fauny; a może i opisami z przedsięwzięć.
Co do zdjęć – przepraszam za ich brak i proszę o cierpliwość. Będą wkrótce!
Pozdrawiam
Tomasz Hugo Pac
Przegląd Torfowiska
Huh, ależ to piękny i ogromny obszar. Wczoraj do późnej nocy oraz dzisiaj, niemal cały dzień, zrobiłem sobie obchód naszego Torfowiska.
Pracy na pewno jest niemało. Poczynając od opisu wielu roślin i zwierząt, których jeszcze nie ma na stronie. Wiele gatunków widziałem – bardzo różnorodne jest Torfowisko pod względem i fauny, i flory. Będę chciał także sprowadzić kilka nowych gatunków zwierząt i roślin. Konsultowałem już to wstępnie z Panią Sołtys, mam nadzieję, że w szczegółach także będziemy zgodni. Nic na siłę, żaden nowy organizm nie zaburzy doskonałej równowagi tutaj panującej.
Teraz już przekonałem się na własne oczy i wiem na czym mają polegać porządki Torfowiska, zapisane w obowiązkach. Wiele drzew jest poprzewracanych, choć nie wszystkie trzeba, ani należy usuwać. W niektórych gniazda założyły ptaki, wiewiórki, króliki, inne osłaniają kwiaty rosnące tylko w tym jednym miejscu. Ale są też spróchniałe, wabiące szkodniki i także grodzące przejście na szlakach dla zwiedzających. Te będzie trzeba bezwzględnie usunąć nawet całkowicie z Torfowiska. Nie chciałbym, żeby szkodniki zaatakowały pozostałe drzewa.
Ale już pierwszy krok w ‘zmienianiu’ (mam nadzieję, że dla wszystkich pozytywnym) Torfowiska Koronnego poczyniłem. Wspominałem wcześniej Pani Sołtys, że chciałbym umieścić ule na skraju. No cóż, gdzieś te swoje pszczoły musiałbym umieścić, a teraz myślę, że nadarzyła się nie lada okazja i Torfowisko będzie doskonałym miejscem. Być może niedługo Sarmatki i Sarmaci będą mogli posilać się pysznym miodkiem.


Tomasz Hugo Pac
Nowy Leśniczy wita Wszystkich!
Mam przyjemność Wam donieść, że dzisiaj spotkał mnie niebywały zaszczyt! W dniu dzisiejszym – 04.06.2010r. Rada Wsi Nadzieja, w składzie: Calisto diuczessa Kami-Chojnacka oraz mar. Łukasz kaw. Jakubowski, powierzyła mojej skromnej osobie stanowisko stanowisko Leśniczego Torfowiska Koronnego.
Mam nadzieję, że będzie to praca przyjemna dla mnie i pożyteczna dla Torfowiska Koronnego. Zabieram się od razu do pracy, to znaczy od obejścia, zwiedzenia i przejrzenia mojego jakże cudownego miejsca pracy.
Pomysłów na działalność już trochę mam – w końcu zdecydowałem się na to stanowisko sam, po przemyśleniu sprawy. Kolejne pewnie się zrodzą, gdy dokładnie przyjrzę się Torfowisku; pobieżnie już miałem okazję.
Zapraszam na stronę Wiejskiej Sielanki – jeśli interesujecie się Torfowiskiem, przyrodą, z pewnością znajdziecie tutaj wkrótce coś dla siebie.
Tomasz Hugo Pac