PostHeaderIcon KZM – W kręgu DNA

Ledwie udało się wyjaśnić zagadkowe okoliczności jednej tragedii, a już na pracowników Morvan Guarda spadło kolejne niełatwe zadanie. Wszystko rozpoczęło się w 18 września. To właśnie w sobotę rano Sołtys Nadziei wraz ze swoim zastępcą podczas grzybobrania odkryli szkielet człowieka. „Co sobotę odwiedzamy lasy Morvanu w poszukiwaniu grzybów – to nasza mała tradycja. Ten dzień nie był wyjątkowy. Gdy sięgając po dorodnego prawdziwka wystawiającego główkę ponad wrzosu odkryłam lekko przysypaną mchem i igłami czaszkę człowieka omal nie zemdlałam z przerażenia” – wspomina Pani Sołtys.

„Calisto krzyczała jak oszalała. Nie wiedziałem co się stało, ale przed oczami stawały mi różne, straszne sceny. Gdy w końcu dobiegłem do niej i zobaczyłem to co ją tak przelękło sam z trudem mogłem opanować emocje” – opowiada Pan Łukasz.

Rzeczywiście znalezisko było przerażające. Niedokładnie zamaskowane zwłoki człowieka, gdzieniegdzie jeszcze wciąż trzymające resztki rozkładającego się ciała przywoływał na myśl makabryczne potwory rodem z filmu grozy. Wezwany przez Władze funkcjonariusz Morvan Guarda dokonał dokładnych oględzin miejsca zbrodni a, a po wykonaniu szeregu zdjęć dokumentujących to wydarzenie przystąpił do odkopywania zwłok. „Znajdujące się nad gruntem fragmenty kości wyglądały na stosunkowo stare, jednak to co znajdowało się pod ściółką przeczyło temu założeniu. Zapach gnijącego ciała uderzył w nas nagle – niczym fala, fragmenty skóry i ciała wyłaniały się spod liści, igieł i krzaczków wrzosu. Widziałem już naprawdę wiele, ale to co wyłaniało się z pod ziemi było zdecydowanie gorsze od wszystkiego innego” – relacjonuje funkcjonariusz, Janusz K. – „Po kilku próbach wydobycia zwłok byłem zmuszony do wezwania patologa”.

„Wybieraliśmy ciało z ziemi kawałeczek po kawałeczku, starając się nie pozostawić ani fragmentu” – opowiada patolog – „Biorąc pod uwagę fatalny stan zwłok nie mogliśmy jednak nie wziąć pod uwagę faktu, że mogliśmy coś przeoczyć. Ze względu na fakt, że każda część ciała może mieć kluczowe znaczenie dla sprawy podjęliśmy decyzję o przetransportowaniu do laboratorium nie tylko samego ciała, ale również ściółki, w której było ono zakopane”.

W czasie badań laboratoryjnych mających na celu sprawdzenie tożsamości oraz ustalenie przyczyny śmierci denata funkcjonariusze Morvan Guarda rozpoczęli weryfikację listy mieszkańców Nadziei. W tekach tyczących osób zaginionych nie widniała nawet jedna karta. „Ta sytuacja była dla nas o tyle trudna, że w zasadzie musieliśmy prowadzić śledztwo jakoby wstecz. Mieliśmy ciało, przyczyna zgonu ustalona zostanie lada moment problem zaś polegał na określeniu tożsamości denata. Czułem, że ten człowiek nie zginął przypadkiem” – wspomina funkcjonariusz.

Długie i mozolne sprawdzanie mieszkańców Nadziei nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Nikt nie wiedział niczego o zaginionym człowieku. Oczywistym stało się, że jeżeli był to mieszkaniec Nadziei to mieliśmy do czynienia z morderstwem. Na wszelki wypadek rozesłano wiadomości o znalezionych zwłokach do wszystkich funkcjonariuszy na terenie Księstwa Sarmacji. Wszyscy odpowiadali tak samo – nie zgłaszano żadnego zaginięcia.

W końcu nadeszły wyniki z laboratorium. Ustalono, że ofiarą był Edward L. Ten 43 letni mieszkaniec Nadziei nie był jednak żadnym samotnikiem – miał żonę i dwóch synów, jednego w wieku 17, a drugiego 8 lat. W domu owej rodziny funkcjonariusze już gościli z zapytaniem o osoby zaginione nic więc dziwnego, że w świetle podejrzeń stanęła Magda L. – żona denata.

„Funkcjonariusze wpadli do mojego mieszkania niespodziewanie i zapytali czy mam z kim zostawić dzieci. Kiedy odpowiedziałam, że nie, jedna z pracownic zaproponowała, że przypilnuje dzieci, dopóki nie wrócę z posterunku” – wspomina, wciąż jeszcze w głębokim szoki, Pani Magdalena – „W drodze na posterunek funkcjonariusz wytłumaczył mi, że znaleźli zwłoki mojego męża w związku z czym niestety, muszą mnie przesłuchać. Wyczytano mi moje prawa i poczułam się jak przestępczyni”.

Przesłuchanie trwało kilka godzin i odbyło się bez udziału adwokata – na życzenie Pani Magdaleny – „Nie chciałam przedłużać całej procedury. Ojciec moich dzieci nie żył i chciałam jak najszybciej znaleźć się przy nich. Oczekiwanie na adwokata było tylko niepotrzebnym przeciąganiem sprawy”. Ze złożonych przez podejrzaną wynikało, że Pan Edward prowadził dość niecodzienny tryb życia. Zimowe miesiące spędzał z rodziną, natomiast jak tylko robiło się cieplej opuszczał granice Nadziei i udawał się do swojej pustelni w środku puszczy. „Edek kochał ten las – czasem wydaje mi się, że znacznie bardziej niż nas” – możemy przeczytać w protokole z przesłuchania. Zeznania złożona przez kobietę nie pozwoliły na rozwiązanie sprawy zabójstwa. Należało poczekać na ustalenie przyczyny zgonu.

Dokładne badania przeprowadzone przez patologa wykazały, że mężczyzna zginął w wyniku uduszenia – zmiażdżona krtań oraz znalezione za paznokciami śladowe ilości obcego DNA upewniły funkcjonariuszy w przekonaniu, że śmierć mężczyzny nie była przypadkowa. Niestety DNA napastnika nie znajdowało się w kartotece co znacznie utrudniało całe śledztwo. Funkcjonariusze podczas przeprowadzonej w środę 22 września narady podjęli decyzję o poszukiwaniu osoby, która mogłaby mieć motyw do zamordowania Pana Edwarda.

„Pytaliśmy sąsiadów o tę rodzinę, ich zatargi z innymi ludźmi oraz o potencjalnych wrogów. Wydawało się, że jest to jednak rodzina szanowana i powszechnie lubiana. Pan Edward pomimo, że wiódł dość niedzienny tryb życia, był człowiekiem lubianym i szanowanym – uczył dzieci o lesie, jego mieszkańcach oraz znaczeniu jakie ma ochrona tych pięknych terenów. Nie mieliśmy pojęcia kto mógłby pragnąć jego śmierci”.

Nieoczekiwanie pojawiło się potencjalne wytłumaczenie. Podczas rozmowy z jedną z kobiet – wiekową już Jadwigą S. dowiedzieliśmy się, że podczas nieobecności Pana Edwarda jego żonę wyjątkowo często odwiedzał pewien mężczyzna. Ze wstępnych ustaleń policji wynikało, że może on mieć romans z żoną zamordowanego. Pan Ryszard Z. został wezwany na przesłuchanie.

Faktycznie, podejrzenia Pani Jadwigi potwierdziły się. Pan Ryszard przyznał, że od kilku miesięcy miał romans z Panią Magdaleną o zabójstwie jednak nie miał zielonego pojęcia. Sprawa została dokładnie zbadana. Alibi podejrzanego okazało się niepodważalnym, mało prawdopodobnym okazało się również żeby podejrzany zlecił komuś zabójstwo – Pan Ryszard był lekkoduchem, nie interesował się swoją przyszłością, nie szukał stabilizacji a romans z Panią Magdaleną był dla niego jedynie przygodą. Bez najmniejszych oporów zgodził się na przeprowadzenie testów DNA, te zaś postawiły go poza kręgiem podejrzanych.

„Myśleliśmy, że już nie uda się nam rozwiązać tej zagadki i wtedy w naszym śledztwie wydarzyło się coś nieoczekiwanego” – wspomina funkcjonariusz Janusz K. prowadzący sprawę od samego początku. Momentem przełomowym okazało się pobranie próbki DNA od żony ofiary. „Badanie DNA pani Magdaleny wykonaliśmy tylko i wyłącznie pro forma, jednakże okazało się ono kluczowe dla sprawy”.

Badanie potwierdziło niewinność Pani Magdaleny, jednakże wykazało, że morderca jest z nią powiązany więzami krwi. Funkcjonariusze Morvan Guarda sporządzili listę wszystkich żyjących krewnych Pani Magdaleny a następnie poprosili ich o poddanie się badaniom. Większość zgodziła się bez problemu – wszystko by ustalić sprawcę cierpienia ich krewniaczki i samego siebie uwolnić od podejrzeń. Problem pojawił się dopiero gdy przyszło do badania dzieci zamordowanego Edwarda L.

„Synowie Pani Magdaleny początkowo byli poza kręgiem podejrzanych, gdyż napastnik miał powiązanie genetyczne jedynie z Panią Magdaleną nie był zaś spokrewniony z jej mężem. W związku jednak z romansem Pani Magdaleny nie mogliśmy mieś stuprocentowej pewności, że obaj chłopcy są synami Pana Edwarda” – tłumaczy jeden z funkcjonariuszy.

Podejrzenia okazały się uzasadnione. Rafał L. – siedemnastoletni syn zamordowanego odmówił poddania się badaniom. Funkcjonariusze musieli zatem załatwić nakaz sądowy. To jednak zajęło trochę czasu. Gdy wrócili do domów Państwa L. z nakazem Rafała już tam nie było. Nie czekając długo funkcjonariusze zorganizowali poszukiwania, w które zaangażowali się również cywilni mieszkańcy miejscowości. Po kilku godzinach poszukiwań Rafał L. został zatrzymany i aresztowany 25 września około godziny 16.25.

Dziś rano funkcjonariusze otrzymali wyniki badania DNA – były one w 100% zgodne z tym, znalezionym pod paznokciami ofiary. W końcu i sam podejrzany przyznał się do zamordowania ojca. Jak tłumaczył nie mógł dłużej znosić tego, że ojciec zawsze traktował ich jako coś niepotrzebnego. „Kochał tylko ten swój las, na nas w ogóle mu nie zależało. Miał gdzieś to, że błagaliśmy go by nas nie opuszczał, to że mama ciągle ma przez niego depresje. Udawał wspaniałego człowieka a był bestią”.

Na podstawie zeznań oskarżonego policja ustaliła przebieg wypadków. Okazało się, że chłopiec udał się do pustelni ojca by namówić go na powrót do domu. Rozmowa powoli przeobraziła się w kłótnie, następnie zaś doszło do szarpaniny. Młody mężczyzna w amoku walki rzucił się na swojego ojca, powalił go na ziemię a następnie udusił. „Nie chciałem go zabić” – tłumaczy – „czułem jednak, że obaj z tej bójki cało nie wyjdziemy”.

Obecnie Rafał L. przesiaduje w areszcie oczekując na wyrok sądu, który będzie decydował o jego przyszłości.

Odpowiedzi: 4 do wpisu “KZM – W kręgu DNA”

  • mat Łukasz "ry5i3kszczur" kaw. Jakubowski napisał(a):

    Do tej pory na samą myśl, co odnalazła Cal schylając się któryś raz z kolei po następnego grzybka, a co zaraz po tym usłyszałem i zaraz zobaczyłem, dostaję gęsie skórki…. Mimo ze mam mocne nerwy i nie łatwo jest mniej wystraszyć, to w tamtym momencie znalezisko Cal po prostu mnie zamurowało… Jeszcze do tego uczucie trzęsącej się Cal wtulającej się we mnie… brrrrr….. widok masakryczny….
    Nie znajdzie się osoba, na której takie odkrycie nie zrobi wrażenia….
    Tym bardziej dramatyczna to historia, że finał rozegrał się w rodzinie… Jak ten chłopak, wydawało by się porządny obywatel, przecież nie raz zamieniałem z nim kilka słów, nawet wychodzi teraz na to, że bezpośrednio po tej tragedii, mógłby się dopuścić takiego bestialstwa? Koszmar…. Co to się na świecie dzieje…

    (tekst świetny ;) )

  • Calisto diuczessa Kami-Chojnacka napisał(a):

    A dziękuję, dziękuję… Miło pisać, jak się ludziom podoba :>

  • Tomasz Hugo Pac napisał(a):

    Bo wystraszycie wszystkich z Nadziei, a nowi będą bali się zamieszkać ;-P

    Superowe :)

  • Calisto diuczessa Kami-Chojnacka napisał(a):

    Oj, mam nadzieję, że nie będą się bali wiedząc, że czuwają nad ich bezpieczeństwem funkcjonariusze Morvan Guarda :)