Anarchia: Odcinek IV
Prezentujemy dzisiaj kolejny odcinek Anarchii. Czytaj tylko u nas.
Grodzisk 14:45
Nowy Książę Sarmacji maszerował przez swój nowy gabinet z zadowoleniem malującym się na jego obleśnej twarzy. Usłyszawszy pukanie rzucił krótką komendę nakazującą wejście. Do jego pokoju weszła grupka osób. Najpierw para strażników, potem ktoś z tyłu wepchnął Aarona do pomieszczenia, za nim wszedł z godnością Daniel Chojnacki, po nim Matwiej z niezadowoloną miną. Cały ten pochód kończyła kolejna para strażników. Map z miną dziecka które właśnie się dowiedziało że Boże Narodzenie jest już jutro, zapiał
- Zapewne wiecie dlaczego tutaj jesteście - nie mógł powstrzymać podekscytowania i satysfakcji
- Nie - rzucił Daniel - może nas uświadomisz? - dodał drwiącym tonem
Map kiwnął głową ku ciemnemu kątowi pokoju, z którego dobiegł znajomy głos
- Zostaliście oskarżeni o zdradę Księstwa Sarmacji, wspieranie starego reżimu, oraz o szpiegostwo na rzecz Scholandii - odrzekł głos pełen mściwej satysfakcji - Zostaniecie osądzeni i skazani w swoich prowincjach. Nie ma to jak decentralizacja, prawda Matwieju? - dodał złośliwie
Postać wyszła w cienia.
- To ty! - wyrwał się zduszony okrzyk z ust Matwieja - Wal się na ryja szujo!
- Zobaczymy czy będziesz taki hardy, jak cię wreszcie skażemy - rzucił Map do Matwieja, po czym odwróciwszy się w stronę postaci rzekł - Przygotuj pozwy, Robercie.
Grodzisk 17:30
Faks w kancelarii książęcej pracował nieustannie wysyłając dokumenty.
- Ten do Iontza w Sclavinii - mruczał do siebie - A ten dla Ya… - urwał spojrzawszy pytająco na kobiecą postać która właśnie weszła do pomieszczenia - Słucham? - zapytał głosem przesadnie uprzejmym
- Czy nie przyszło ci na myśl, żeby zamiast faksować mi ten dokument - tutaj podniosła plik papierów - do pokoju piętro wyżej, lepiej byłoby go po prostu przynieść? - zapytała unosząc brwi
- A ty co? Druga Silverda, czy jak tam było tej eko-oszołomce? - odrzekł z niezadowoleniem w głowie
- Uważaj na słowa. Możesz mówić Mapciowi co chcesz, ja i tak wiem swoje - powiedziała nie kryjąc złośliwego uśmiechu
- Tak? To może powiesz Mapciowi to co tak dawno chcesz mu powiedzieć - burknął Czekański
- A tobie brak odwagi, żeby samemu to zrobić? Przyznać wreszcie prawdę - odpowiedziała, kładąc przesadny akcent na przedostatnie słowo
- Zajmij się lepiej swoją pracą, a nie uprzykrzaj życia innym - mruknął RCA odwróciwszy się plecami do Calisto.
Grodzisk 19:00
Piotr Mikołaj siedział na swojej pryczy i tępo patrzył się w przestrzeń. Jego myśli pędziły jak oszalałe, gdy po trzykroć przeklinał swoje tragiczne położenie i rozmyślał nad planem ucieczki.
Nawet gdyby udało mu się uciec z tej celi, co by mu to dało? Na północy znajduje się morze, na południu rozciąga się jego państwo. Jego byłe państwo. Mógłby przemierzyć całą Sarmację, co graniczy z cudem, ale jaką nagrodę by uzyskał? Możliwość dostania się do Scholandii. A za nią jest znowu Sarmacja. Zaś dalej Wandystan. Czyli równie dobrze może tutaj siedzieć, aż wreszcie będą łaskawi postawić go przed sądem. Jego smętne rozmyślania zostały przerwane przez odgłos otwierania celi.
- Obywatelu Kozanecki, ustawcie się pod ścianą - rzekł głos jednego ze strażników
- To od teraz jestem obywatelem Kozaneckim? Jeszcze przedwczoraj byłem dla ciebie Jego Książęcą Wysokością - rzucił niezadowolony
- Więzień milczeć! - rozkazał drugi strażnik
- Tak, a teraz wyrok - zaczął pierwszy - tak, został wydany zaocznie - dodał widząc zdziwione spojrzenie Księcia - w sprawie zarzutów zdrady stanu, głoszenia monarchofaszyzmu oraz przeciwstawianiu się zasadom sprawiedliwości społecznej, zostajesz uznany winnym i skazany na karę śmierci przez ścięcie - ciągnął dalej
- A teraz daj mu żreć - rzekł do drugiego, po czym ten rzucił na ziemie miskę z chlebem oraz dzbanek wody śmiejąc się złowieszczo.
Santa Ana 20:00
Oczy namiestnika biegły od lewej strony do prawej, mrużąc się coraz bardziej, aż gdy skończył czytać miał minę pokazującą mieszaninę zniesmaczenia oraz zdziwienia.
- Coś się stało kochanie - drobna kobieca postać spojrzała troskliwie na męża - Wyglądasz jakoś dziwnie…
- Czy coś się stało?! - wybuchnął nagle Yaraeh - Nie, nic się nie stało! Nic a nic! Wcale nie bierzemy udziału w spisku przeciwko Księciu oraz w spisku przeciwko spiskowi! Wcale także nie trzymamy dwóch poszukiwanych ludzi w naszym domu! - ciągnął prawie krzycząc - Ani także nie będę musiał organizować parodii… A zresztą masz, sama przeczytaj - westchnął podając żonie kartkę papieru.
“Kanclerz Robert Janusz diuk von Thorn-Czekański do Yaraeha Alejandra markiza Kami-Chojnackiego-Euskadi
Jaśnie Wielmożny Panie!
Serce me roście gdy mogę stwierdzić, że siły zagrażające pokojowi w Księstwie Sarmacji powoli zostają wyeliminowane!
Jego Książęca Mość, w dowód zaufania, pragnie przesłać niezwykle groźnego przestępcę i kryminalistę, Matwieja Skarbnikowa, abyście jego osądzili, w imieniu Jego Książęcej Wysokości, gorąco polecając wyrok sprawiedliwy.
Chciałbym także zawiadomić Jaśnie Wielmożnego iż w czasie niedługim nastąpi wizyta Jego Książęcej Mości.
Jaśnie Oświecony Pan Robert Janusz von Thorn-Czekański”
Anna zmarszczyła brwi i rzekła
- Trzeba będzie się przygotować do wizyty Mapcia - wzięła głębszy oddech - A także wymyślić jak wykorzystać fakt przyjazdu Skarbnikowa tutaj
- Nie odbijemy go tutaj, to pewne - Yaraeh spojrzał na obraz tow. Wandy i kontynuował - To by mogło wzbudzić zbyt wiele podejrzeń. Odbijemy go koło Wandowic - mruknął zapalając papierosa
- Skąd wiesz że będą jechać przez Wandowice? - zapytała głosem pełnym zdziwienia Anna
- Mam swoje źródła informacji - odrzekł wymijająco baronet
- Ale dlaczego akurat koło Wandowic? - spytała kolejny raz - Przecież tam będzie mnóstwo ludzi oraz…
- Pod latarnią najciemniej - przerwał jej wywód mąż - A poza tym warto akurat tam to zrobić, tylko po to, aby na Kubusia posypały się gromy.
Rottera 20:20
Karolina krążyła ze zniecierpliwieniem po pokoju czekając na resztę. Gdy wreszcie zjawił się Marcel, podniosła słuchawkę i włączając zestaw głośnomówiący wykręciła numer do Yaraeha
- Słucham - rzekł damski głos
- Tutaj Karolina, słuchaj, co z Marcinem? - zapytała
- Żyje i jest u nas - powiedziała Anna - Jednakże Yaraeh niesamowicie narzeka na jego obecność - dodała
- To było do przewidzenia - mruknęła Karolina - Chcemy go przetransportować do Wandystanu - kontynuowała
- Yaraeh się ucieszy - rzekła Anna śmiejąc się
Srebrny Róg 21:00
Przed pałacem namiestnikowskim gęstniały tłumy protestujących. Ludzie skandowali głośno “Łapy precz o Teutonii!” a także “Map - verpiss dich!”
Zbyszko maszerował nerwowo tam i z powrotem po swoim gabinecie, rzucając nerwowe spojrzenia w kierunku protestujących.
Dlaczego akurat to jego musiało spotkać?! - myślał gorączkowo - Co powie na to wszystko Map?
Szybę w oknie wybił kamień z przywiązaną listą żądań postulujących:
1. Domagamy się opróżnienia urzędu namiestnikowskiego.
2. Domagamy się wolnych wyborów na rzeczony urząd.
3. Domagamy się nadania statutu Kraju Koronnego.
4. Domagamy się szerokiej autonomii od Korony.
5. A na de wszystko żądamy subsydiów dla Teutonii!
Zbyszko pokręcił z niezadowolenia głową i czekał. Czekał aż tłumy przerzedzą się i będzie mógł wreszcie pójść spać.
Srebrny Róg 0:00
Rozjuszony tłum sforsował drzwi pałacu namiestnikowskiego, a co gorsza, straże przyłączyły się do demonstrujących.
Zbyszko otworzył tylne drzwi i wybiegł w miasto.
