Scholandczyk, Sarmata, dwa… no właśnie.
Dawno, dawno temu, oddzielone wieloma górami, wieloma rzekami, jednym oceanem, jedną wyspą, mieszkały koło siebie dwa Narody. Scholandczycy i Sarmaci. Ich wzajemne stosunki od dawna należały do wzorcowych…jak żyć koło siebie nie należy. Mimo to, wiele osób, w tym i piszący te słowa, chciało walczyć o to, kto jest lepszy. Wiele osób, w tym i piszący te słowa, chciało udowodnić drugiej stronie, że można bez niej żyć.
Tak zwana, przed internetowa historia Księstwa Sarmacji, wpajana małym mieszkańcom Wyspy od żłobka, mówi, że w latach 1939 - 1945 Królestwo Scholandii najechało i okupowało Sarmację. Wiele osób od razu koduje sobie - ze Scholandią jest coś nie tak. Wielu z Sarmatów dowiaduje się o tym jak FvS poluje na Sarmatów, a jego liczne trofea wiszą nad wielkim saganem, w którym gotuje się najnowsza zdobycz.
Żeby nie było tak różowo, po drugiej stronie oceanu mam do czynienia ze swoistym kultem antysarmackości. Kilka osób zawzięcie pilnuje, by Ci, co nie wiedzą, dowiedzieli się o tym, jak markiz Zieliński był zły i napsuł w Królestwie, jak Czekański założył w Scholandii restaurację i wyłamał się ze zmowy cenowej, za co został niemalże przepędzony (no, bo przecież chciał kupić Scholandię), jak rebelianci rodem z Sarmacji próbowali w Scholandii zaprowadzić komunizm.
Biorąc pod uwagę powyższe, wszelakie zastępy scholandożerców i sarmatożerców, aż dziw bierze, że znajdują się osoby, które mimo wszystko starają się doprowadzić do poprawy, naprawdę złych, stosunków pomiędzy oboma krajami. Dziw bierze, a oni się nie poddają. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że obecnie zbliżenie rysuje się pomiędzy, do niedawna, czołowymi antagonistami obu Narodów - markiz Czekański (niżej podpisany) i markgraf Strudziński są osobami, które dzieli praktycznie wszystko - od reala, po wirtual. Poglądy polityczne, poglądy społeczne, religia, etc. Nie raz stawało się to zarzewiem licznych, bezpardonowych kłótni i plucia na siebie jadem. Coś się jednak zmieniło.
Znamiennym wydaje się fakt, że to właśnie Ci dwaj panowie, postanowili coś wspólnie zrobić dla zbliżenia obu krajów i Narodów. Bo jaka jest prawda? Prawda pokazała nam, że Sarmacja i Scholandia są skazane na współpracę. Oba kraje mają taki, czy inny system gospodarczy, oba mają system rządów oparty na monarchii parlamentarnej, oba także borykają się z podobnymi problemami. Jakby nie patrzeć, oba kraje są do siebie bardzo podobne. O wiele bardziej, niż obecnie Sarmacja i Wandystan, czy Scholandia i Dreamland.
Czy Księstwo Sarmacji i Królestwo Scholandii, a raczej, czy elity tymi krajami rządzące i nadające ton polityce tych krajów, dojrzały wreszcie do ponownego (tak! kiedyś współpracowaliśmy) zbliżenia? Czy wreszcie istnieje szansa na pogodzenie się ze złymi czasami - nie zapomnienie o nich, ale wyciągnięcie z nich lekcji? Czy wreszcie oba kraje nauczyły się dostrzegać, że sąsiad ma coś wartościowego, co warto w jakiś tam sposób wykorzystać? To się okazać może już w najbliższym czasie.
Obecnie kierujący MSZ Królestwa Scholandii minister Strudziński, jako jeden z priorytetów swojego ministerstwa postawił poprawę stosunków z Sarmacją. Także tworzący sarmacki rząd, Narodowy Związek Monarchistyczny, dostrzegł wreszcie, że za oceanem jest partner wartościowy, którego cechy pozytywne przyćmiewają te negatywne. Bo negatywne cechy są - są jednak i u Sarmatów, i u Scholandczyków. Żaden z naszych Narodów święty nie jest. Dostaliśmy lekcję, z której winniśmy wyciągnąć nauczkę.
Królestwo Scholandii to przede wszystkim wysoko rozwinięta kultura, nauka, dobrze funkcjonujący parlament. Księstwo Sarmacji to wolna gospodarka (wpływ państwa na procesy produkcyjne i na ceny praktycznie nie istnieje), daleko idące swobody obywatelskie i inne podejście do państwa, jako takiego. Oba Narody mają, z czego czerpać. Scholandia musi zrozumieć, że nie da się uciszyć sarmackich mediów, bo to poważne naruszenie obowiązujących w tym kraju zasad, Sarmacja musi zrozumieć, że Scholandczycy mają wysoko rozwiniętą więź ze swoim państwem i Królem, a obrażanie go, czy też jego rodziny, nie świadczy dobrze o nas samych.
Polityka zawsze będzie polityką, ale prawdziwa przyjaźń od polityki jest niezależna. Przyjmijcie Szanowni Scholandczycy przyjacielskie zaproszenie do bliższego poznania Księstwa Sarmacji, i zaoferujcie nam, Sarmatom, równie przyjacielskie zaproszenie do bliższego poznania Królestwa Scholandii. I nam i Wam przyjdzie to z pożytkiem.
Autor tego felietonu jest mieszkańcem Księstwa Sarmacji od prawie czterech lat. Od początku swojego wirtualnego życia obserwator i żywy uczestnik życia nie tylko w Sarmacji, ale i w Scholandii, Dreamlandzie i innych krajach, z którymi Sarmacja utrzymuje stosunki. Przedsiębiorca, polityk, dyplomata. Niejednokrotnie sponsorował inicjatywy młodych mieszkańców - sport, kultura - i to nie tylko w Sarmacji, ale i w Scholandii. Autor tego felietonu zrobił wiele złego dla stosunków Sarmacji i Scholandii. Jednak już od jakiegoś czasu stara się pracować na rzecz ich poprawy. Pracować zamierza dalej.
March 12th, 2006 at 22:20
Bardzo ciekawy artykuł ;) !
March 12th, 2006 at 23:29
Przeraża mnie ten artykuł.
March 13th, 2006 at 11:44
… najladniejszy jest ostatni akapit (biografia autora, czyli jaki ja dobry :D)
March 13th, 2006 at 12:48
Michaś: a dlaczego przerazajacy?
Avistak: jak sie nie ma do czego przywalic, to sie przywalasz do byle czego? Na sile? Straciles w moich oczach wszystko. Zupelnie i nieodwracalnie. Stoczyles sie na samo dno.
March 13th, 2006 at 13:38
Cholerne Wieści! Zabierają mi pomysły, co do WP! ;P
March 13th, 2006 at 14:00
RCA: Michasia przeraża myśl, że wychodzi na to, że Sarmata to Scholandczyk :)
Retro: Żadnego pomysłu ci nie zabrałem :) Nie przyszedłem do twojego domu i go sobię nie wyjąłem z kieszeni :) Wordpress to dobry system, więc czemu Wiesci by nie miały z niego korzystac. A ty możesz tylko się cieszyć, bo miałeś WP szybciej ;)