Mamy iść? Idziemy.
Niniejszy artykuł stanowi polemikę wobec zamieszczonego w ostatnim (03/06) numerze Kuriera Grodziskiego artykułu Mgr inż. Matwieja markiza Skarbnikowa.
Mówi się o Cesarstwie Valhalli - już oficjalna nazwa nowopowstającego kraju, że tworzą je zdrajcy i secesjoniści. Mówi się o Cesarstwie Valhalli, że to u RCA jest. Chciałbym, w nieniejszej polemice, odnieść się do pewnych wypowiedzi i określić bieżący status projektu, jednocześnie przybliżając Państwu przyczyny jakie stoją za takim, a nie innym, pożegnaniem się z Księstwem Sarmacji.
Projekt Valhalla - początkowo zwany ‘Projektem Reich’, zaczął powstawać w mojej głowie około pół roku temu. Dojrzewał, rósł, obrastał w pomysły. Odkładałem go w czasie, gdyż za wszelką cenę chciałem pozostać w Księstwie Sarmacji - kraju, który w dużej mierze pomagałem budować. Pomimo pojawiających się w Sarmacji niekorzystnych wobec mnie prądów i stanowisk, starałem się w dalszym ciągu wpływać na politykę kraju. Nadal byłem w NZM, nadal inwestowałem w gospodarkę (i to nie mało!). Byłem, radziłem, pomagałem. Do czasu jednak.
Gdy sytuacja po 25 maja 2006 r. zaczęła nabrzmiewać w niekorzystnym kierunku, plany Projektu ponownie wróciły. Już wtedy chciałem odejść z NZM, wycofać się z polityki. Po części się to udało. Jednak, zerwać z Księstwem Sarmacji nie jest łatwo. Sarmacja jest jak narkotyk - uzależnia, i jak bagno - wciąga. Odejść z Sarmacji nie jest łatwo, gdy ma się za sobą niezliczoną rzeszę inicjatyw, pomysłów, wirtualnych synów, działań. Sarmacja była dla mnie jak drugi dom. Tu czułem się dobrze, tu miałem co robić, tu leczyłem swoje problemy i goiłem rany. Dzięki wielu osobom z Sarmacji udało mi się przejść przez najgorsze dni, tygodnie i miesiące. Sarmację tworzyłem i budowałem, integrowałem i robiłem to co umiałem najlepiej.
Jednak Sarmacja przestała być moim domem. Ostatnio Kanclerz wyrzucił mnie z niego słowami, bym poszedł i nigdy nie wracał. Eksmisja z pięknego mieszkania, jakim była Sarmacja, rozpoczeła się wraz z przyjściem do Sarmacji osób, które nie szanują jej, jej twórców, jej praw. Osób, których jedynym celem jest walka o władzę dla samych siebie, dla samej władzy. Ludzie mali i krzykliwi. Zarzuca mi się, że zamiast ratować i zmieniać Sarmację odchodzę i zakładam nowy wirtualny kraj. Owszem, czynię to.
Nie jestem dłużej w stanie naprawiać Sarmacji, czując, że walczę z wiatrakami. Rady kierowane do Księcia pozostają bez odpowiedzi, bądź są puszczane mimo uszu. Księcia nie ma i jest zajęty innymi, ważniejszymi, realnymi sprawami. Regent nie podejmie trudnych decyzji, bo nie czuje się upoważniony. Jednocześnie rośnie nacisk środowisk związanych z Wandystanem na rozluźnienie norm, jakie Sarmacją kierują, od dnia jej powstania. Nacisk o tyle silny, że wspierany przez Rząd i Kanclerza osobiście. Czytamy, że należy skończyć z moderacją i pozwolić na pełną swobodę wypowiedzi, itp. Siły te, wobec bierności najwyższych władz, odniosą kiedyś suksces. Zrobią z Sarmacji rynsztok, staje się to już powoli teraz, na naszych oczach. Nie jest ważne kto ile dał Sarmacji. Liczy się to, kto kogo zna, i kto kogo lubi. Nie liczą się tytuły i zaangażowanie. Liczy się wsparcie ze strony osób trzecich i ich możliwość wpływu. Ja nie chcę w takiej Sarmacji mieszkać i żyć. Sarmacja nie jest już Sarmacją. Jest Wandystanem. Jeden ze znajomych, na pytanie ‘Co się stało Sarmacji?’ odpowiedział ‘Jak to co? Wandystan się stał’. Inny na pytanie o stan Sarmacji jako takiej, odpowiada, że stan ten to ‘wandySTAN’. To nie jest moje widzimisie. To nie moje słowa.
Kanclerza Skarbnikowa dziwi, że osoby związane z Projektem chcą jednocześnie pozostać w KS i dalej dla KS pracować. Widzi w tym sprzeczność. Nie jest w stanie dostrzec, że jeśli ktoś chce to będzie w stanie działać i tu i tu. Głównie w imię zbliżenia, współpracy, wzajemnego czerpania dobrych wzorów. Pan Kanclerz, zaślepiony swoją obecną pozycją i rolą szołmena sarmackiej sceny politycznej, za wszelką cenę chce mówić co można i jak można. Pan Kanclerz się jednak myli. Naszym celem od początku była współpraca z Sarmacją. Możliwie bliska. Warunkiem jest, było i będzie, zachowanie przez Cesarstwo Valhalli odrębności politycznej i suwerenności. Nie ma w tym nic dziwnego, że pragniemy działać nieskrępowanie, nie wiązani wolą Księcia - Księcia, którego nie ma. Kanclerz pisze: ‘Przede wszystkim jednak niech odejdą Ci którzy jedynie kontestują. Jeżeli nie masz nic konstruktywnego do zaoferowania Ojczyźnie a jedynie negację i ‘veto!’ to idź. Ale idź i nie wracaj dopóki nie zechcesz czegoś zrobić dla Księstwa’ (Kurier Grodziski 03/06. “Ofiary czy kanalie, zdrajcy czy bohaterowie”). Zadziwiające jest to, że Kanclerz odnosi te słowa do osób, które chciały działać w dwóch krajach, ale nie po to by, jak pisze Kanclerz, robić kupę w Sarmacji i pluć tam jadem, ale po to by z siebie dawać coś i tu i tu. Ja to rozumiem. Dalej - Kanclerz sądzi, że odchodząc z KS zachowam się jak panowie z Wandystanu, wracając za chwilę jako nietykalny władca i diuk, że stanę do walki o władzę i ją przejmę. Panie Skarbnikow - mnie władza w KS nie obchodzi. Miałem ją wielokrotnie i naprawdę, zapewniam, że nic nowego mnie w KS nie może już spotkać.
Kanclerz Matwiej markiz Skarbnikow napisał: ‘Z pełną odpowiedzialnością za słowa, powtarzam “Idźcie!”.’ Idziemy zatem. Władza każe, sługa musi.
Projekt Valhalla ma na celu stworzenie nowego kraju, a nie odłączanie jakiejkolwiek części Sarmacji na potrzeby nowego kraju. Kraj ten powstanie na nowej wyspie, z nowymi barwami, nowa nazwą. Nie ma więc mowy o secesji. Kraj ten powstanie, ponieważ wiele osób, nie tylko ja, tego chce. Kraj ten zasiedlą nie zdrajcy, a ludzie honorowi, chętni do działania, ludzie, którzy dostrzegą jego potencjał i to, czego już nie ma w ich krajach, w ich życiu. Kraj ten zbudowany zostanie jako efekt współpracy dużej grupy osób. To nie jest ‘tam u RCA’. To nie jest wymysł RCA, zabawa RCA, kaprys RCA. Nad projektem w chwili obecnej pracuje siedemnaście osób. I nie są to ‘Dzieci Czekana’. Dyskutowane są zagadnienia ustrojowe, pojawił się projekt przyszłej konstytucji, głosujemy nad flagą, godłem. Mamy już hymn, i mamy już nazwę. Wiemy jak to ma wyglądać. Trwają prace nad stworzeniem systemu obsługi mieszkańca. Często jestem pytany o termin uruchomienia kraju. Nie jest on, niestety, znany. Nie jest możliwe określenie, kiedy zakończą się debaty. Jedna obecnie są wygaszane, powstają inne. Projekt żyje i ma się dobrze. Gdy już będziemy gotowi ogłosić niepodległość i powstanie państwa, damy znać. Zaprosimy na proklamację i wspólną zabawę.
Nie jestem secesjonistą i nie jestem zdrajcą Sarmacji. Umieram w Sarmacji po to by móc żyć swobodnie dalej. W innym miejscu, w innych warunkach. Warunki Sarmacji mi już nie odpowiadają. To tak, jakby kupił sobie dom na Francuskiej Riwierze i w nim zamieszkał, wyjeżdżając z Polski. Będę wtedy secesjonistą i zdrajcą?
August 25th, 2006 at 13:29
Ave RCA! Wspaniała polemika.
August 25th, 2006 at 13:54
Mi tez bardzo się poboa:) Rzeczowa i… no cudo:) Kanclerz odpowie? Z chęcia uzyczę miejsca w WT:)
August 25th, 2006 at 14:16
Wandystan się stał…
Nie wiem dlaczego, ale to mi cała czas wyglada tak że ty i kilka osób nie możecie się pogodzić z tym że ostatnio nie jesteście u władzy. Że Sarmacja zaczęła być kierowana przez kogoś innego. Kiedy SPD wygrała wybory, w pierwszej chwili też chciałeś się wycofać z aktywnej polityki. Ale tego nie zrobiłeś, zamiast tego zacząłeś z całeś siły zwalczać Kudłę i SPD.
I dopiąłeś swego - odwołałeś go i na pewien czas wróciłeś do władzy. A potem znowu poniosłeś porażkę, a wygrali niezależni i mniejsze partie. I znowu daleko od władzy, bo do IP dostali się najbardziej niezależni posłowie NZM :)
Oczywiscie powiesz ze niesłusznie używam w tym wypadku liczby pojedyńczej. Oczywiście że słusznie,
jako że w sporej części to ty byłeś inspiratorem.
Co do tego “wyjazdu do Francji”. No wiesz, jeżeli nazywałbyś się nacjonalistą (Wielko)Polskim, który najpierw deklaruję walkę o dobro państwa po czym wyjeżdza, to można nazwać to zdradą.
Jak dla mnie “zdrada” w tym wypadku przesada, pod warunkiem, że nie uzurpujesz sobie cały czas miano nacjonalisty Sarmackiego.
Poza tym nie chodzi o to, że wrócisz. Nie sądzę żebyś wrócił - projekt ma szanse na powodzenie. Ale podejście Skarbniqa uważam za poprawne. W tym wypadku powinniście wybrać. Bo inaczej z obu stron będą pretensje, podejrzenia, ogólnie niezdrowa sytuacja. A teraz będziemy mieli sytuację klarowną.
Poza tym jako mieszkaniec także można coś robić dla państwa. Ja np. myślę o tym żeby zostać mieszkańcem Valhalli i też coś tam od siebie wnieść(poza hymnem). Natomiast jeśli np. byłbym we władzach i tu, i tu, mogły by się obudzić podejrzenia że tu nie tyle chce coś wnieść, a wynieść do tego drugiego państwa… i vice versa.
Poza tym, z całym szacunkiem - walka z toba zmienia, a nawet niszczy ludzi. Widac to było po Mateuszu, a i Skarbniq nieco sie zmienia. Jezeli dalej mialbys w ten sposob działać, to chyba lepiej ze odeszłeś.
August 25th, 2006 at 20:47
Michale… tylko, że w kontekście podwójnego obywatelstwa, nikt o byciu we władzach i tu i tu nie mówił. Wręcz przeciwnie. Wyraźnie zostało zaznaczone, że będzie ograniczenie w tej materii…
August 25th, 2006 at 21:17
Jak dobrze ze jestem na rehabilitacji i ominelo mnie to bagienko… Pozywiom, uwidzim…