Odgrzewany kotlet, czyli o czym mowa?

Niniejszy artykuł stanowi polemikę z wypowiedzią Matwieja markiza Skarbnikowa zamieszczoną w Wieściach Teutońskich pod tytułem “Valhalla nie jest gorsza ani lepsza (polemika)”.

Kanclerz Poleszczyk musi się czuć moralnym zwycięzcą. Bo jakże inaczej wytłumaczyć potrzebę wiecznego komentowania wszystkiego co związane jest z Projektem ‘Valhalla’? Ktoś powiedział Kanclerzowi, albo, co byłoby zadziwiające, ten zdał sobie sprawę sam, z faktu, że jego kadencja kojarzona będzie jako czas, w którym z KS odeszło kilka osób, zakładając nowe wirtualne państwo. Teraz Maciej stara się zatrzeć niekorzystne wrażenie, jakie pozostanie po jego rządach. Czyni to jednak nieudolnie.

W odpowiedzi na moją poprzednią wypowiedź, wystosowanej dziś pod tytułem ‘Valhalla nie jest gorsza ani lepsza (polemika)’, Maciej Skarbnikow powtarza te same argumenty, sięga do manipulacji i mijania się z prawdą. Napisał na przykład, że osoby związane z projektem mówią ‘że ten kraj będzie lepszy od Sarmacji’. Przeszukałem wszelkie możliwie ślady dotychczasowej rozmowy na temat projektu, z ręką na sercu przysiąc mogę, że nikt nic takiego nie powiedział. Kanclerz twierdzi, że Valhalla się w Sarmacji ‘reklamuje’. Mówi, że ‘nie podoba mi się reklamowanie Valhalli w Sarmacji’, a także, by ‘tego nie robić w Sarmacji’.

Zabawne wydaje się oskarżanie nas o reklamowanie przyszłego państwa w kontekście toczonej debaty, i teraz uwaga, zapoczątkowanej nie przez nas, a przez Wandeę, której wielkim fanem jest Pan Kanclerz. To Wandea pierwsza, prowokacyjnie, opublikowała projekty hymnu przyszłego Państwa, rozpętując w Sarmacji prawdziwą debatę na wspomniany temat - u jednych przyjętą pozytywnie, u innych z rezerwą, zaś u około czterech osób z histerią. Jednym z czterech jest Kanclerz. Wciągnięto nas w debatę, a teraz zarzuca nam się reklamowanie powstającego kraju. Niskie, nie mądre, a przede wszystkim, dziecinne i niedojrzałe zachowanie. Na pierwszy rzut oka widać, że adwersarzom zaczyna brakować (albo już brakuje) argumentów.

Gdyby jednak, zdarzyło się tak, że tego jeszcze nikt nie dostrzegł, wystarczy porównać ostatnią wypowiedź Kanclerza (w wyżej już wspomnianym artykule), z tą, z trzeciego numeru Kuriera Grodziskiego. Maskotka dla tego, kto zauważy różnice i nowe argumenty!

Rację ma Maciej twierdząc, że nowinki są fajne. Nie zamierzam dyskutować z truizmami. Wystarczy się zgodzić i pójść dalej.

Totalnie chybione kontrargumenty, które Pan Kanclerz przytoczył w odpowiedzi na zarzut o zagrożeniu porządku i norm sarmackich, wykazują, iż Kanclerz pisał swą odpowiedź pod wpływem chwili, w dodatku całkowicie nie rozumiejąc tego co napisałem. Co nie zaskakuje? Otóż kolejne już odwołanie się do stwierdzenia, że moja wypowiedź to ‘atak na osoby które nie pozwoliły sobie Robertowi Czekańskiemu porządzić Sarmacją’. Znów o rządzeniu! A przecież już wyraźnie napisałem, że władza w KS mnie już nie interesuje, bo wszystko co mogłem w KS osiągnąłem. To już nie jest ‘zakazany owoc’. Brak argumentów u adwersarzy powoduje, że właśnie ‘brak władzy w KS’ jest niemalże jak mantra powtarzany przez nich. Najgorsze jest to, że w to wierzą. Na przekór wszelkim znakom, sygnałom i dowodom.

Pan Kanclerz mówi coś o ‘niszczeniu syriusza’. Nie rozumiem o co mu chodzi. Nie odniosę się zatem do tego. Ale dalej jest ciekawiej. Pan Skarbnikow, mając zapewne dostęp do założeń nowego państwa pisze ‘Pamiętajmy że jako głowa państwa obcego Robert będzie nietykalny - będzie miał to z czym podobno walczył ;-)’. Wspaniałe. Pozostaje mi oświecić Pana Kanclerza, że głowa państwa w Cesarstwie Valhalli nie będzie nietykalna. A żeby Pan miał o czym myśleć dodam, że będzie można jego (władcę) usunąć. Wot surpriza.

Na sam koniec odniosę się do zarzutów, jakobym manipulował statystykami. Napisałem, że nad projektem pracuje siedemnaście osób. Jest to prawda. Nigdzie jednak nie pisałem, że każda jedna z nich zostanie w Valhalli, odchodząc z Sarmacji. Z tego co jest mi wiadome, osób, które na 100% wybiorą Cesarstwo będzie na początku mało. Reszta natomiast zamierza udzielać się, mając status mieszkańca.

Panie Kanclerzu - wywołaliście panowie dyskusję na temat ważny. Ciągnięcie ją, lecz odpowiedzi wszelakie traktujecie jako reklamę, drenaż mózgów, etc. Ja mam pytanie - czy panowie sądzicie, że Wasze zarzuty i oskarżenia, nieprawdziwie i kłamliwe manipulacje, w imię lepszego jutra pozostaną bez odpowiedzi? Proszę sobie na to pytanie odpowiedzieć w duszy.


7 Responses to “Odgrzewany kotlet, czyli o czym mowa?”

  • Leszek Says:

    I tak wrocisz…

  • skarbniq Says:

    Nie chce mi się polemizować ;-) Na prawdę mam lepsze rzeczy do robienia niż pisanie esejów o wyższości świąt bożego nad wielkiej. Niech ostatnie słowo będzie Roberta. Może poczuje się dowartościowany :-)

  • skarbniq Says:

    aha. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do różnych interpretacji tych samych wypoweidzi i faktów to zapraszam na gg 3637933 - z przyjemnością podyskutuję :-) Rozmowy dają o wiele więcej niż wypracowania które czyta kilka osób.

  • Red. Pumpernikiel Says:

    Nie kilka osób za cała Sarmacja:)

  • skarbniq Says:

    Prawdopodobnie więcej osób czyta komentarze niż artykuły :-)

  • Smok&Rittermeister Says:

    Tak, już jakiś czas temu zauważyliśmy, że Sarmaci nie lubią czytać długich tekstów. ;P