Pomyłka Sądu - Rząd (nie)legalny!
Z ogromnym zdziwieniem przyjąłem rozstrzygnięcie mojego wniosku w Sądzie Najwyższym uczynione przez Prezesa Sądu Najwyższego. I jakkolwiek daleki jestem od wpływania na decyzję sądów, tak w tym przypadku muszę GŁOŚNO I WYRAŹNIE powiedzieć:
SĄD NAJWYŻSZY POPEŁNIŁ BŁĄD. Błąd, który może się okazać brzemienny w skutkach.
Argumentacja sądu Najwyższego stwierdza, że w przypadku wniosku o wotum zaufania nie jest wymagana debata nad wnioskiem, bo nie ma możliwości wprowadzenia do niego poprawek. Owszem, poprawek wprowadzić nie można.
Sąd Najwyższy zapomniał jednak o tym, że samo zgłoszenie wniosku, choćby i przez Księcia, nie jest jednoznaczne z kukiełkowym głosowaniem w IP. IP ma obowiązek przeprowadzić głosowanie, owszem, lecz po debacie. W przypadku wzmiankowanej UCHWAŁY IP takiej debaty w ogóle nie zarządzono. Złamano przez to Regulamin IP.
Przytoczę przepis prawny:
Art. 5. ust. 1 p. 6 Regulaminu Izby Poselskiej mówi: “w ciągu trzech dni od dnia otrzymania projektu ustawy lub uchwały zarządza pierwszy dzień czytania projektu na dzień przypadający w ciągu siedmiu dni od dnia otrzymania projektu,”
Wyraźnie widać, że zapis ten NIE DOPUSZCZA możliwości, nie zarządzenia czytania projektu uchwały. I dalej o samym czytaniu:
Art. 7. ust. 1 Regulaminu Izby Poselskiej mówi: “Rozpatrywanie projektów ustaw i uchwał odbywa się w jednym czytaniu.”
Ponownie widać, że nie ma słowa o możliwości odstąpienia od czytania projektu. I dalej:
Art. 9. ust. 1 Regulaminu Izby Poselskiej wymienia dokładnie kroki, jakie przechodzi projekt uchwały w czasie czytania, należą do nich:
- przedstawienie projektu przez wnioskodawcę, które musi być załączone do zgłaszanego projektu w formie uzasadnienia, (oczywistym jest, że jest to krok WYMAGANY),
- debatę w sprawie ogólnych zasad projektu oraz pytania Księcia i posłów oraz odpowiedzi wnioskodawcy, (ponownie krok WYMAGANY),
- zgłaszanie poprawek do projektu w czasie czytania przez Księcia i posłów, (to z racji tego, że istnieją projekty, jak choćby ten o wotum, do których poprawek nie da się zgłosić, jest krokiem NIEWYMAGANYM),
- głosowanie nad przyjęciem projektu w całości, jeżeli wniosek taki został postawiony w trakcie debaty przez co najmniej jednego posła lub wnioskodawcę bądź jeżeli do projektu nie jest możliwe wprowadzanie poprawek, (chyba oczywiste, że krok ten jest krokiem WYMAGANYM),
- głosowanie nad odrzuceniem projektu w całości, jeżeli wniosek taki został postawiony w trakcie debaty przez co najmniej jednego posła, (krok NIEWYMAGANY, chyba, że padnie wniosek o takie głosowanie).
Podejmując swoją decyzję, Sąd Najwyższy uznał, że w Izba Poselska ma prawo uchwalać ustawy, uchwały, i… nieco inne uchwały. Mamy, więc do czynienia, z faktem wprowadzania do porządku prawnego nowych kompetencji w żaden sposób nieprzystających do prawnych obowiązków Izby Poselskiej.
Uchwała Izby Poselskiej w sprawie wyrażenia wotum zaufania, to w dalszym ciągu taka sama uchwała, jak choćby Uchwała Izby Poselskiej - regulamin Izby Poselskiej. Różni się jedynie tym, że do tej pierwszej nie będzie poprawek. Niezbędne jest jednak jej zgłoszenie, uzasadnienie, debata, a w końcu głosowanie. Zabrakło z tej ścieżki kroku debaty. Czy był on niezbędny? Odpowiedź znajduje się ponownie w Art. 9 - “głosowanie nad przyjęciem projektu w całości, jeżeli wniosek taki został postawiony w trakcie debaty przez co najmniej jednego posła lub wnioskodawcę bądź jeżeli do projektu nie jest możliwe wprowadzanie poprawek,”
Wniosek o głosowanie musi paść w trakcie debaty. Nie ma innej możliwości. Debaty nie było, nie mogło być wniosku o głosowanie. To jest aż nadto oczywiste. Odmienną kwestią pozostaje to, kto miał prawo zgłosić wniosek o głosowanie - nie wniosek o wotum zaufania, bo to oczywiste, że Książę taki wniosek ma, lecz właśnie o głosowanie. Kolejny raz, ze zdziwieniem stwierdzam, że taki wniosek w ogóle nie padł! Na jakiej zatem podstawie odbyło się głosowanie?
Marszałek Izby Poselskiej złamał prawo. Złamał je w momencie nie rozpoczynania czytania wniosku Księcia, i drugi raz, w momencie zarządzania głosowania nad wnioskiem Księcia bez wniosku o samo głosowanie! Najgorsze jest jednak to, że Sąd Najwyższy taki sposób podejmowania uchwał przez Izbę Poselską usankcjonował swoją decyzją.
Na sam koniec. Nie ma w prawie Księstwa Sarmacji rozróżnienia na uchwały i uchwały. Jest jedynie rozróżnienie na ustawy i uchwały. Izba Poselska wyrażając wotum zaufania czyni to w formie uchwały (Art. 3 ust. 2. Dekretu Księcia nr 264 o Rządzie Księstwa Sarmacji). Uchwała ta, jest, jak już wskazałem wyżej, taką samą uchwałą, jak każda jedna. Oczywiste jest, że proces jej uchwalania jest też dokładnie taki sam.
z Gmachu Izby Senatorskiej,
Robert Janusz markiz Czekański
March 20th, 2006 at 12:23
Debata zawsze się odbywała. Wynikało to prawdopodobnie z przeświadczenia samego Księcia że odbywać się powinna. Teraz sąd podejmuje decyzję sprzeczną ze zdrowym rozsądkiem ludzi sprawujących wielokrotnie najwyższe urzędy państwowe… w imie potrzeby stabilizacji sytuacji w kraju.
March 20th, 2006 at 13:46
To chyba pierwsza w historii Sarmacji glosa. :) Mam nadzieję, że to początek nowej świeckiej tradyNcji. :)
March 21st, 2006 at 07:14
Nie jest to w zadnym wypadku pierwsza glosa. Glosy pojawialy sie juz niejednokrotnie, moze tylko Sz.P. Prezes SN Figiel je przeoczył. Na przyklad w 2004 r. takowe pojawiały sie w pismie Mikronacja - autorstwa mojego kolegii p. Olubka
March 21st, 2006 at 09:50
P. Olubek jest Sarmatą?