Eh, ta zazdrość…

===========
Analiza
==========

Nie milkną echa po powstaniu sarmacko - baridejskiej unii. Protestują Dreamland, Scholandia, Natania i legendarny już sojusz anty-sarmacki Valhalla oraz Al Rajn.

Eskalacją wielkiej zazdrości, nienawiści i najzwyklejszej głupoty można nazwać reakcje “zaniepokojonych” v-państw. Wymiar groteskowy przybiera atak na Sarmację przeprowadzony przez “Expres Rajński”, gdzie w fatalnym pod względem dziennikarskim artykule nazywa się Sarmatów psychopatami. Ta pseudo-gazeta, uważająca się za niezależną uważa, że Sarmację tworzy góra 20 osób. W bezczelny sposób dopuszcza się również ataku na “Bramę Sarmacką” oraz “Gońca Czarnoleskiego”. Szkoda, że jeden z najacniejszych Sarmatów jakich znałem - Robert Czekański i stworzone przez niego CV brata się z ludźmi, którzy falę nienawiści kierują w stronę jego v-ojczyzny, niczym arabscy (cóż za zbieżność) terroryści w świat cywilizowany.

Kolejnym niepokojącym sygnałem, jest stanowisko aliansu Dreamlandu, Scholandii i Natanii które:
“jednoznacznie potępiają tak samo akt aneksji, który został odebrany jako wyraz imperialistycznych dążeń Księstwa Sarmacji, jak i wysłanie oddziałów Sarmackiej Armii Ludowej na tereny Republiki Baridas, co stanowi niebezpieczny precedens w historii v-świata.”
Szkoda tylko, że podobnego potepienia nie wystosowano podczas gdy Dremland anektował Baridas, ale jak widać “siła złego na jednego”.

Ataki, których ciągle dopuszczają się albo małe, tworzone przez 5 ludzi państewka, albo te większe i wydawaćby się mogło, bardziej “doświadczone” w polityce v-zagranicznej państwa wynikaja zapewne z wielkiej zazdrości. Oto wśród polskich mikronacji tworzy się sarmacki twór, który wnosi nową, niesamowitą i niespotykaną do tej pory jakość. Powstaje imperium, które tworzy nie grupka osób, a setki aktywnych ludzi, którzy chcą być v-mieszkańcami największego i najróznorodniejszego v-państwa. Nie podoba to się słabym i ostatnio zapomnianym
państwom, które niegdyś przyciągały, a dziś straszą “pustymi” linkami na stronie głównej.
Nie warto więc spierać się i polemizować z ludźmi, którzy nie są tego warci - polski mikroświat jest na tyle różnorodny, że poradzimy sobie bez niektórych “wojujących” państwek. One i tak skazane są na porażkę i zapomnienie.


3 Responses to “Eh, ta zazdrość…”