Wielki powrót Demokratów?

===========
ANALIZA
===========

Dziś rozpoczęły się wybory do IP. Pierwszy raz od wielu miesięcy, wybieramy posłów, po niespełna trzech tygodniach trwania XIV kadencji. Rząd Rabbiego nie miał czasu, aby wykorzystać swoją szansę, a wszystko wskazuje na to, że tym razem SPD zdobędzie większość.

Kiedy 18 grudnia informowaliśmy o wynikach wyborów i tworzonej wówczas koalicji MŻ-NZM-PPS, Sarmacka Partia Demokratyczna musiała przełknąć gorycz porażki, mimo, iż wybory wygrała (zdobywając 3 mandaty) to gabinetu nie stworzyła. Rozczarowani liderzy Demokratów próbowali rozpaczliwie atakować “chanukową koalicję”, jednakże nic im to nie dało - Rząd powstał. Wielka więc musiała być radość SPD, kiedy to Sąd Najwyższy unieważnił wybory. I wtedy to postanowili walczyć o wszystko, wykorzystując znane nazwiska i wchodząc w koalicję z UKL, której liderowi zabrakło jednego głosu, aby wejść wówczas do IP.

Narodowy Związek Monarchistyczny wchodząc w koalicję z PPS i MŻ zaryzykował sporo. Wystawił na ciężką próbę swój elektorat, który w większości popiera “konserwatywne” dążenia NZM. Wchodząc w alians z SPD straciłby również wiele, jeśli nie więcej - nie od dziś wiadomo, że SPD to największy “wróg” polityczny NZM. I vice versa. Jednak cios zadany SPD, powiększył przepaść między tymi partiami, być może na zawsze. NZM rezygnując z obecnej formy Senatu, bratając się z komunistami i przesuwając się poglądami bliżej centrum, najprawdopodobniej zdobył sympatię dotychczasowych zwolenników MŻ. I jednocześnie nie stracił wiele u swego konserwatywnego skrzydła,
bo na kogóż mieliby głosować “proksiążęcy” wyborcy jeśli nie na Monarchistów?

Demokraci te wybory wygrają. Wystawili najmocniejszy skład w swojej historii, każdy z kandydatów był lub jest kimś znanym, sławnym i popularnym.
Zabrakło może tylko Bobera, ale Browarczyk, który zapewne zastąpił go na liście jest kandydatem na Kanclerza. Doskonała taktyka rozmieszczenia na liście, gdzie Dzikowski
zajmuje miejsce pierwsze, a Konias ostatnie zagwarantuje, że ta dwójka i jeszcze conajmniej dwójka z tej listy wejdzie do IP. W końcu Szpunarowi i Czekańskiemu się nie odmawia.

Narodowy Związek Monarchistyczny mimo, że wystawił mocniejszą niż ostatnio liste,
popełnił ten sam błąd. Pewnik Kościński znów na pewno zdobędzie mase głosów, dzięki
opcji głosowania na gotowa listę, jednak jego “nadwyżka” nie wystarczy na wejście do IP reszcie kandydatów. A wystarczyłoby dać Kiechajasa na pierwsze miejsce -
wtedy głosujący “na listę” wybraliby jego, a reszta jedynek przypadłaby diukowi.

Mniejszość Żydowska znów wejdzie do IP. Rabbi jest również pewnikiem, zagadka tkwi w Radetzkym, który startując z pierwszego miejsca
ma sporą szansę wejść do IP, wykluczając tym samym kandydatów PPS, których
nadzieją wydaje się popularny diuk Winnicki. Lub pierwszy na liście de Folvil - Arped.

Ostateczne wyniki poznamy w niedzielę, 7 stycznia o 21.00.


5 Responses to “Wielki powrót Demokratów?”

  • Wiktor Szpunar Says:

    Podoba mi sie. Fakty + opinie autora, bez tendencyjnosci - okiem obserwatora, a nie uczestnika.

  • TvKIECHAJAS Says:

    Owszem, choć polemizowałbym z paroma kwestiami. No ale to tzw. ’strzegóły’

  • Red. Pumpernikiel Says:

    Więc popolemizujmy:) (fajne słowo:P)

  • Ivan Szabelka Says:

    A ja myślałem, że największym wrogiem NZM jest PPS.

  • Ivan Szabelka Says:

    A obecnie najbardziej wysynięci na prawo są ci z UKL, ale nie posiadając osobnej listy tracą szansę na głosy konserwatywnych wyborców - bo Ci nie zagłosują na kogoś z listy SPD.