Teutonia Open: Książe pokonany!
I runda:
Browarczyk - Kozanecki; 35:26
Pojedynek między naszym redakcyjnym kolegą, a miłościwie nam panującym Księciem zapowiadał się na sensację dnia. Walka starym, kowbojskim zwyczajem rozpoczęła się w samo południe. Pierwszy zaatakował Książe, który wspierany przez wiwatujące tłumy, nad którymi górował transparent „Kefas Księciem Ringu” ostro zaatakował Browarczyka. Nieco zaspany Ziutek nie był w stanie skutecznie bronić ataków monarchów, symbolicznie je tylko odpierając. Jednakże to druga runda zadecydowała o wyglądzie całego pojedynku – ciosy padały na monarszą posturę niczym żołnierze Scholandii w Wielkiej Wojnie, skutkiem czego Browarczyk, wygrywając pozostałe rundy w pięknym stylu, pokonał Kefasa 35:26.
Ingawaar - Labacki; 41:37
W tym pojedynku, który jeszcze nie tak dawno wyglądałby jako starcie międzypaństwowe, zmierzył się ze sobą Patryk Labacki, z Labacji (Natania) oraz Iwan Maria de Folvil – Arped z baridejskiej Almery. Kibice obstawiali remis, ze wskazaniem na Ingawaara i do siódmej rundy obaj zawodnicy szli łeb w łeb. Na uwagę zasługuje szczególnie runda piąta, zakończona remisem, w której oboje zawodnicy wymieniali się ciosami następującymi regularnie, jak niepokoje w Teutonii. Być może z tego to właśnie powodu, niektórzy z Teutończyków po tej właśnie rundzie opuścili stadion, krzycząc dodatkowo: „nie będą nam tu LD Leblandii robić!” Praktyczne rozstrzygnięcie przyniosła przedostatnia runda, w której Ingaawar popisał się cudownym prawym sierpowym, pierwszy raz w tym jakże monotonnym meczu kładąc na łopatki zawodnika z Natanii. Ostatnia runda również należała do Sarmaty, który niezaprzeczalnie dominował nad nieco znużonym Natańczykiem.
Kiechajas - Sosnowiecki; 43:25
Ładniejsza częć duetu Rittermeister&Smok, nadzieja Teutonii kontra dziennikarzyna z Wandystanu - wynik może być tylko jeden - powiedział spotkany na trybunach anonimowy teutoński kibic. Rzeczywiście, gra przebiegała pod dyktando Timiosa, dawnego rotmistrza pancerniaków. Zmyślna obrona, wyrafinowane ciosy, finezyjny lewy podbródkowy, inteligentne poruszanie się po ringu - wszystko to rozbijało się o stalową gardę i precyzyjne ciosy Teutończyka. Pojedynek lwa z lampatem zakończył się zwycięstwem runhoffskiego lwa 43 do 25.Vhris - Godunow; 33:37
Ppłk. Krzysztof baron Macak, Sigmarius IX, to weteran sarmackiego boksu. Pamięta jeszcze pierwsze turnieje organizowane na Tropicanie. Szybki, wytrzymały, doskonały technicznie zawodnik. Ciężka praca na stanowisku inkwizytora i brak czasu na trening siłowy dały os obie szybko znać. Młody morwański wilczek Borys Godunow to kompletny debiutant w zawodach bokserskich. Prezentuje wyrównany, siłowy, precyzyjny boks. Pojedynek, szczególnie na początku, prezentował się bardzo wyrównanie. Obaj zawodnicy mieli trudności z przebiciem się przez gardę przeciwnika, jednak w końcówce kilka celnych lewych sierpowych Godunowa osłabiły Vrhisa i zdecydowały o jego porażce 33:37
Leszczyński - Karakachanow; 51:37
Pojedynek dwóch znanych Teutończyków zgromadził niezaprzeczalnie największą widownie. Do stolicy prowincji zjechały tłumy Eltdorfczyków, których reprezentanci walczyli ze sobą na ringu. W meczu dominował dziennikarz Leszczyński, wspierany hymnem kibiców „Do boju Heniek!”. Walczący dzielnie, aczkolwiek tylko dwukrotnie doprowadzający do remisu Karakachanow, mimo wojskowego przeszkolenia i celności z rzadka trafiał w przeciwnika. Na uwagę zasługuje fakt, że po walce, obaj zawodnicy wspólnie poszli do stadionowej budki, gdzie na pół zjedli świniaka po eltdorfsku. Na trybunach, wbrew obawom Gwardii Teutońskiej nie doszło do zamieszek. Jak widać, Teutończycy spokojnym narodem są.
DODANO PO OCUCENIU KORESPONDENTA:
Bakonyi - Suszek; 25:58
Trzecia walka miała zdecydowanego faworyta w osobie poprzedniego zwyciezcy Teutonia Open. Od pierwszej rundy Bakonyi był konsekwentnie spychany do lewego narożnika i tylko próbował się bronić rozpaczliwymi silnymi prawymi sierpowymi i lewymi prostymi. Suszek był zwinniejszy, szybszy i skuteczniejszy. Dwa razy położył Jogurta na deski, ale ten podrywał się jednak. Mimo że w trzeciej rundzie Bakonyi złamał Suszkowi nos, po dziesięciu Jogurt, nadzieja Czarnolasu, schodził z ringu poturbowany, pobity, krwawiacy z łuku brwiowego i wypunktowany 25:58
Copyrajt end ołrajt: Leszek Karakachanow & Błękitny Pumpernikiel
April 16th, 2007 at 16:18
Skoro zgłosiło się 12 zawodników, to czemu tylko 10 walczyło? :P
April 16th, 2007 at 19:36
Przy ostatniej walce była taka masakra, ze korespondent zemdlał :)
Bakonyi - Suszek: 25:58
Trzecia walka miała zdecydowanego faworyta w osobie
poprzedniego zwyciezcy Teutonia Open. Od pierwszej rundy
Bakonyi był konsekwentnie spychany do lewego narożnika i
tylko próbował się bronić rozpaczliwymi silnymi prawymi
sierpowymi i lewymi prostymi. Suszek był zwinniejszy,
szybszy i skuteczniejszy. Dwa razy położył Jogurta na deski,
ale ten podrywał się jednak. Mimo że w trzeciej rundzie
Bakonyi złamał Suszkowi nos, po dziesięciu Jogurt, nadzieja
Czarnolasu, schodził z ringu poturbowany, pobity, krwawiacy
z łuku brwiowego i wypunktowany 25:58
Tak apropos, w Sarmacji jest pięciu Leszczyńskich. Startował Mariusz :) - nie mylić z “hrabią” Marianem :)
April 16th, 2007 at 21:02
No, takie uzupełnienie to ja rozumiem :P Dziękuję przeciwnikowi za dobrą walkę :)
April 16th, 2007 at 22:06
Wszystko OK., tylko nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że “Teutończycy spokojnym narodem są”. Dowodzi tego z pewnością pierwszokwietniowa próba secesji od niewiadomoczego :D
April 16th, 2007 at 22:13
Od kiedy ja pochodze z Leblandii? :D
Labacki = Labacja (prowincja Natańska)
Jestem Natańczykiem nie Leblandczykiem ale to taka mała uwaga :]
Po walce do teraz niemoge doprowadzic swojej twarzy do porządku :p
April 17th, 2007 at 07:10
Zmienić tą Leblandię bo wstyd:) dokopałem Ci Królu!:D:D:D
April 17th, 2007 at 14:21
Korespondenci świętowali po pierwszej rundzie w teutońskim barze, stąd też pomyłka:) Przepraszamy, więcej się to nie powtórzy:P
April 17th, 2007 at 22:11
Ja tam nie walczyłem xD Trenuję dopiero!