Kot Teofil Wieści Ekstraklasę odc. 4/6

W piątej kolejce Ekstraklasy rozegrano jeden szlagier i jeden antyszlagier. Odnotowano też jedną niespodziankę. Strzelono aż 16 bramek, co daje imponującą średnią czterech goli na mecz. Trzy razy wygrywali gospodarze, padł też jeden remis.

———————————

 Dyskobolia Czarnolas - SKS Podleszcz 3:3 (1:2)

Kolejny mecz z cyklu spotkań o honor, który będzie decydował o kolejności zespołów w strefie spadkowej. Jeszcze na początku tygodnia zdecydowanym faworytem byli gospodarze. Dość przypomnieć, że Sieroty w ostatniej kolejce zagrały z bramkarzem w ataku, aby wyjaśnić, dlaczego. Jednak sytuacja diametralnie się zmieniła, kiedy Skarbnikow wrócił do swojego klubu. Udało mu się jakimś cudem poskładać Sieroty do kupy i zagrać całkiem niezłe spotkanie. Co więcej - SKS dominował przez cały mecz i gdyby nie słaba skuteczność, włączając w to niewykorzystany rzut karny, z pewnością wywiózłby z Czarnolasu trzy punkty.

Dlaczego Dyskobolia Czarnolas nie przegrała? Trudno powiedzieć. Gospodarze przez cały czas biegali, starali się, a mimo to byli zawsze nieco gorsi od Sierot. Właściwie zasłużyli na porażkę. Może nie na pogrom, ale na porażkę. Na pewno pomogła im w tym słaba skuteczność Sierot oraz znakomita postawa Dasaeva.

Dlaczego SKS Podleszcz nie wygrał? Skarbnikow wrócił i od razu postawił Sieroty na nogi. Fakt, że rywal nie był najmocniejszy, ale i tak - metamorfoza SKS-u była widoczna gołym okiem. Co więcej, jego trener został wybrany managerem kolejki. Dlaczego więc nie udało się zdobyć trzech punktów? Cóż - zabrakło im bardzo niewiele. Być może jednej udanej interwencji Salinasa albo choćby jakiegokolwiek zmiennika dla beznadziejnego Moseiya w pomocy.

Wnioski: Trudno jest powiedzieć cokolwiek miarodajnego po meczu “na końcu”. Jednakże z całą pewnością można stwierdzić, że Sieroty bez Skarbnikowa i z nim - to dwie zupełnie różne drużyny. Ta pierwsza nie ma żadnych szans na cokolwiek. Ta druga - może być groźna i urwać kilka cennych punktów nawet silniejszym drużynom. Natomiast Dyskobolia chyba potwierdziła, że jest jeszcze za słaba na Ekstraklasę, ale żadnego meczu nie odpuści.

———————————

Młot Sigmara Anheim - KS Renifery Sola 2:0 (0:0)

Renifery ostatnio pauzowały, mogły odpocząć i wylizać rany po bojach pucharowych, jednocześnie szlifując formę. Sigmaryci natomiast męczyli się w pucharze z KS Margon, a wcześniej w lidze zremisywali z Krokodylami. Lekkim faworytem byli dla nas zatem Tropicańczycy.

Dlaczego Sigmaryci wygrali? Trener Macak uśmiechnął się baaaaaaaardzo szeroko, gdy zobaczył, że na ławce rezerwowych rywala siedzą tylko zapasowi bramkarz i obrońca. Żeby wygrać mecz z zespołem bez jakiegokolwiek przygotowania taktycznego nie trzeba wielkiej filozfii. Sigmaryci wyszli na boisko, stworzyli masę sytuacji i strzelili dwie bramki. Nie ma co się więćej rozwodzić, bo rywale nie zrobili nic żeby im w tym przeszkodzić.

Dlaczego Renifery przegrały? Jak wyżej. Zamiast trenować Renifery grzały poroże, forma miast rosnąć spadła, a na domiar złego trener zniknął. Renifery nie mogły nie przegrać tego spotkania.

Wnioski: Żadne. Sigmaryci wygrali, w takich okolicznościach musieli. Nie można z tego zwycięstwa wyciągać żadnych wniosków na kolejne mecze. Poza jednym - fatalna skuteczność. 10 sytuacji bramkowych, 2 gole. Lepiej żeby popracowali nad celownikami przed trudniejszymi spotkaniami. Renifery natomiast mają poważny problem. Niech się modlą o rychły powrót trenera, w przeciwnym razie ten sezon może zakończyć się dla nich totalną katastrofą.

———————————

YK Sloniki Sodomia - RVT Hrabia Ruhnhoff 4:3 (1:2)

Według typów managerów w kolejnym meczu na szczycie z udziałem Słoników, gospodarze mogli w najlepszym przypadku liczyć na remis. Choć oba zespoły są wymieniane w gronie faworytów do zajęcia czołowych miejsc, to RVT są dwukrotnymi mistrzami Sarmacji. W dodatku tydzień wcześniej Słoniki z kretesem przegrały swój poważny sprawdzian w Ekstraklasie, przegrywając z Krasnoludami. Z drugiej strony - dla RVT miało to być pierwsze spotkanie z silnym rywalem w tym sezonie.

Dlaczego YK Słoniki Sodomia wygrały? YK wygrało ponieważ wyszło lepiej zmotywowane. Zgodnie ze starą zasadą “bij mistrza”, wszyscy zawodnicy wspięli się na szczyty swoich możliwości. Wystarczy spojrzeć na atak Słoników - tak dobrze nie zagrał jeszcze nigdy. W dodatku swoje mecze życia zagrali af Klercker i Smajlovic. Ten pierwszy zresztą zagrał najlepszy mecz w historii klubu. Duet ten wypracował trzy z czterech bramek dla gospodarzy. W sumie, YK miało w tej kolejce aż sześciu graczy w jedenastce kolejki.

Dlaczego RVT Hrabia Ruhnhoff przegrał? RVT było bardzo blisko remisu, bramkę na 4:3 stracili w 90. minucie. Wcześniej sędzia nie uznał im bramki zdobytej po faulu. Dużą pomocą Hrabiom służył bramkarz Słoników - Ishizaki zaliczył beznadziejny występ, nie obronił żadnego strzału. Jeden Żurawski to jednak było za mało, aby wygrać mecz ze świetnie dysponowanymi w tym dniu Słonikami. Jeden (z dwóch) najlepszych trenerów w lidze nie popisał się również z ustawieniem swojego zespołu. RVT wyszło na murawę w ustawieniu na znacznie słabszego rywala i rozbiło się o mur obrońców i zabójcze kontry YK.

Wnioski: Jeden z trenerów napisał, że był to mecz obecnego mistrza z przyszłym. Za wcześnie jeszcze ferować takie wyroki, ale widać wyraźnie, że zarówno RVT, jak i YK prezentują bardzo wysoki poziom. Obie drużyny z pewnością będą biły się o najwyższe laury i dla obu najbliższe mecze będą kluczowe. Hrabiowie zagrają serię trudnych spotkań z mocnymi zespołami. Słoniki są w teoretycznie lepszej sytuacji, bo ich rywalami będą “SKS-y i spółka”, ale zarówno jedni, jak i drudzy, mogą pogubić cenne punkty.

———————————

Krokodyle Punta - FKK Rantiochskie Krasnoludy 1:0 (0:0)

To miał być spacerek dla Krasnoludów. Ostatnio ograli Słoniki, pewność siebie im urosła, a odpadnięcie z pucharu mogło być wkalkulowane w plany trenera Ullemarka, który najwyraźniej chciał wysłać wszystkie chorągwie na front ligowy. Krokodyle wydawały się być marnym przeciwnikiem - cudem wywalczony punkt w ostatnim meczu z Sigmarytami i fatalna gra w poprzednich meczach nie robiły na nikim wrażenia, a z pewnością nie na faworyzowanych i doświadczonych Krasnoludach.

Dlaczego Krokodyle wygrały? Zadecydowało świetne ustawienie. Trener Rybczak nie przestraszył się - poszedł na wymianę ciosów z Krasnoludami. I wygrał, bo defensywnie zespół był świetnie przygotowany. Krokodyle mogły strzelić jeszcze dwie bramki, ale piłka dwukrotnie uderzała w poprzeczkę bramki Frya. Dodatkowo, ostra gra zniechęciła Krasnoludy do poważniejszych wysiłków w ofensywie.

Dlaczego Krasnoludy przegrały? Fatalna postawa formacji strzelających bramki. Gdy w ataku Krasnoludów zabrakło Marata i/lub Comptona okazało się, że po prostu nie ma komu strzelać bramek. Pomocnicy delegowani przez Ullemarka na plac gry nie byli w stanie przejąć tego ciężaru od będącego w nie najlepszej dyspozycji Carneiro, co koniec końców przypieczętowalo porażkę Krasnoludów. A to nie jest niespodzianka, to jest sensacja!

Wnioski: Krokodyle złapały drugi oddech. Gdy już wydawało się, że nic nie uchroni ich przed walką o 3 miejsce od końca, nagle los się do nich uśmiechnął. Brak trenerów u Reniferów i Dyskobolii może im znacząco pomóc w pozostaniu w Ekstraklasie, dodatkowo byli w stanie pokonać faworyta. A skoro raz się udało, to czemu nie kolejny? Krasnoludom zabrakło fantazji, absencja dwóch czołowych graczy spowodawała spadek potencjału drużyny o połowę. Marat jest typem wojownika, który nawet jeśli nie idzie, potrafi strzelić bramkę lub dwie. Kogoś takiego brakło dzisiaj FKK, bo obecna postawa pozostałych graczy jest niestety dość mizerna. Mają się jednak Krasnoludy szansę odkuć już w sobotę, w pojedynku z Zespołem Bez Trenera Sola. Brak zwycięstwa w tym meczu będzie odczytany jako jednoznaczną przesłankę do odtrąbienia kryzysu rantiochskiego zespołu.

(—)

Lord mar. Figiel & Lord hr. Kiechajas


One Response to “Kot Teofil Wieści Ekstraklasę odc. 4/6”

  • A1847 Says:

    Kot jak zwykle fantastyczny. Bym wiedzial, że Renifery są bez trenera to bym inaczej taktyke wybral. Ale nic nie zmieni faktu, ze Sigmaryci maja celowniki do d**y. A bez tego nawet z outsiderem 2 ligi ciezko wygrac…