Kot Teofil Wieści Ekstraklasę odc. 9/6
W dziesiątej kolejce Ekstraklasy strzelono siedemnaście bramek, w tym dwanaście w drugich połowach. Dwa razy wygrywali gospodarze, raz goście, a raz nikt. Pauzowały Słoniki, które od soboty nie są już liderami, bo ich odpoczynek wykorzystali Hrabiowie.
———————————
RVT Hrabia Ruhnhoff - FKK Rantiochskie Kr. 4:1 (2:0)
W drugim meczu tych drużyn stawka była nie niższa w pierwszym spotkaniu. Po zwycięstwie w Rantochii Hrabiowie byli tylko o 2 punkty od zajęcia fotelu lidera. Z kolei Kransoludy musiały wygrać, aby wciąż liczyć się w walce o mistrzostwo. Dlatego też oczekiwaliśmy, że tym razem FKK nie odda łatwo pola i stawi większy opór niż tydzień temu. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla gości. Hrabiowie zaaplikowali im lewatywę i zimny prysznic w postaci czterech bez trudu strzelonych bramek.
Dlaczego Hrabiowie wygrali? RVT wygrało przede wszystkim dzięki geniuszowi swojego trenera. Z łatwością przewidział on ustawienie Krasnoludów i odpowiednio ustawił zespół. FKK nie miało nic do powiedzenia wobec świetnie dobranej strategii. W dodatku gracze Hrabiów to też nie wydmuszki, ale całkiem nieźli piłkarze. Przy tym ich forma jest kosmiczna.
Dlaczego Krasnoludy przegrały? A w zasadzie - “Dlaczego Kransoludy przegrały w tak żenujący, by nie rzec - upokarzający - sposób?”. Siedem straconych w dwumeczu z Hrabiami stanowi prawie połowę wszystkich straconych przez FKK bramek. Po pierwszym meczu należało szybko dokonać zmian w taktyce i ustawieniu. Jednakże Kransoludy zupełnie zlekceważyły rywala, nie przyjmując do wiadomości, że dysponuje on dużo lepszym składem. Dlatego goście wyszli w ustawieniu dobrym na SKS Wandystan czy inną Dyskobolię, ale starcie z Hrabiami musiało się skończyć miazgą. I w takim układzie ani na jotę nie mógł zmienić wyniku świetny występ Marata.
Wnioski: RVT po raz pierwszy w tym sezonie wskoczyło na pierwsze miejsce w lidze. Co prawda strata wicelidera jest minimalna (jeden punkt), w dodatku ma on jeden mecz mniej, niemniej Hrabiowie są już o krok od zdobycia po raz trzeci tytułu mistrza. A krokiem tym jest wygrana z YK. Z kolei FKK już deifinitywnie odpadło z rywalizacji o mistrzostwo i zanosi się na to, że “wiecznie drudzy” tym razem będą trzeci.
———————————
KS Renifery Sola - SKS Wandystan 4:0 (1:0)
Przed tygodniem w Wandystanie padł remis niespodzianie [rym!]. Zapowiedzieliśmy ostatnio, że Renifery będą miały łatwo [znowu!]. Wandejczycy szans nie mieli, choćby się pocięli [ i jeszcze raz!]. I tyle. O.
Dlaczego Renifery wygrały? Obie drużyny wypadły na boisko w ultraofensywnych ustawieniach z trzema obrońcami i siódemką graczy w formacjach atakujących. Renifery dysponując olbrzymią przewagą umiejętności po prostu zmiotły rywali. Jedna brameczka w pierwszej połowie, trzy w drugiej i włalala. Solanie byli po prostu w zbyt dobrej dyspozycji, żeby przegrać z [mimo wszystko] dość słabym rywalem. No, ewentualnie gdyby nie mieli trenera.
Dlaczego Wandystan przegrał? Trener Magov wykazał się naprawdę przewrotnym poczuciem humoru nakazując Wandejczykom zmasowany atak na tak doświadczony zespoł jak KSRS od pierwszych minut meczu. Być może w swej naiwności sądził, że po remisie u siebie, Renifery uznają punkt przed własną publicznością za wielki sukces i będą chciały się bronić. Cóz, mylił się. Albo pierwotny plan rychło upadł, bo bramkę stracili już w 47 sekundzie. Tak czy tak, przegrali.
Wnioski: Renifery nawiązały kontakt wzrokowy z trzecim miejscem, które mogą zając już za tydzień. Wystarczy, że zwyciężą z Dyskobolią na wyjeździe, ze względu na pauzę FKK. Wandystan natomiast utknął w strefie spadkowej. Chcieliśmy powiedzieć, że na dobre, ale fatalna postawa Sigmarytów sprawia, że nie możemy być tego pewni. Za tydzień kolejne bardzo ważne dla SKSW spotkanie - zwycięstwo z Krokodylami może się okazać zbawienne. Jednak chyba będzie o nie Wandejczykom bardzo, bardzo ciężko.
———————————
Mlot Sigmara Anheim - Dyskobolia Czarnolas 1:1 (1:0)
Sigmaryci są w formie fatalnej, prawdopodobnie najgorszej w długiej historii tego klubu. Starczy powiedzieć, że z ostatnich 5 spotkań nie wygrali żadnego, a przed tygodniem polegli w Czarnolesie z Dyskobolią. W rewanżu wszystko miało już wrócić do normy.
Dlaczego Sigmaryci nie przegrali? Przewaga i prowadzenie w pierwszej części meczu zapowiadały łatwe 3 punkty dla Młotów. Jednakże druga połowa była po prostu fa-tal-na w wykonaniu graczy z Anheim. Słabiutki mecz zaliczył ponownie Bejanaru - Sigmaryci mogą mówić o sporym szczęściu, że skończyło się na stracie tylko jednego gola.
Dlaczego Dyskobolia nie przegrała? Dyskobolia, mimo że znowu zaskoczyła Sigmarytów dobierając odpowiednią taktykę co przełożyło, się na przewagę w drugiej połowie, nie potrafiła wykorzystać swoich sytuacji. A i tak miała masę farta, bo Młoty obiły i słupek, i poprzeczkę ich bramki.
Wnioski: Niezbyt wesołe dla kibiców obu drużyn. Dyskobolia, co prawda, niespodziewanie zyskała 4 punkty i może mieć jeszcze nadzieję na utrzymanie, jest jednak zespołem słabiutkim. Sigmaryci są teoretycznie dużo silniejsi. Hmm, teoretycznie, bo w meczach z najsłabszą właśnie Dyskobolią zdobyli aż 1 punkt. Czyżby jednak spadek?
———————————
SKS Podleszcz - TP Krokodyle Punta 0:6 (0:1)
Ach, cóż to miał być za mecz! Tysiące widzów na stadionie i miliony przed telewizorami. Wieczna sława dla zwycięzcy i chwała zwyciężonym. Tak - zapowiadało się wyśmienite spotkanie. Starcie Hrabiów z Krasnoludami było wydarzeniem wręcz historycznym. My jednak opisujemy wszystkie mecze, a więc również i ten. Zdegradowany SKS Podleszcz kontra Krokodyle “Hrabiów zjemy na śniadanie” Punta. Wynik mógłby być niespodzianką tylko wtedy, gdyby gościom udało się strzelić co najmniej 10 goli. Nie udało się.
Dlaczego Podleszcze przegrały? To oczywiście kara Losu za zmianę nazwy. Sieroty z Morvenau były klubem wielkim. A teraz wieki historii mszczą się na SKS-ie, wiążąc zawodnikom sznurówki i rzucając uroki.
Dlaczego Krokodyle wygrały? Głupie pytanie. Niemniej, należy zwrócić uwagę, że okazały się bardzo skuteczne. Dziesięć okazji, sześć bramek. Nieźle.
Wnioski: Żadnych nowych. SKS jest bez trenera i nie stanowi najmniejszego zagrożenia. Krokodyle wygrałyby nawet grając w pięciu. Zastanawiamy się nawet, czyby nie przestać opisywać meczów Podleszczy. Po co czekać z tym do końca sezonu?
(—)
Lord mar. Figiel & Lord hr. Kiechajas
August 12th, 2008 at 21:56
“Hrabiowie zaaplikowali im lewatywę”
Hahaha! ;d
Panowie! Świetna robota!
August 12th, 2008 at 22:14
Nie no, kot przedni :D w drodze sprostowanie, w pierwszej połowie grało tylko tak naprawdę 3 zawodników, reszta utknęła w ubikacji.
August 12th, 2008 at 22:46
Genialnie jak zwykle! :D:D
August 25th, 2008 at 15:33
I w ten oto sposób zamiast walczyć o podium pozostaje walczyć (jak zwykle) o utrzymanie… Postaramy się jeszcze zaskoczyć w kilku meczach :)