Komitet Wyborczy Roberta J. von Thorn-Czekańskiego

Spowiedź - moje grzechy.

Opublikowany w Wybory by RCA w dniu marzec 16th, 2008

Uprzedzając kolejny bezsensowny atak Kwaziego (tak, to Pan Konias, Przewodniczący SPD) postanowiłem publicznie, samodzielnie i na łamach mojej własnej gazetki przyznać się do moich własnych błędów - wyjaśnić je, opisać, opisać poniesione kary. A co! Czas najwyższy na to.

Miarą zrozumienia własnych błędów jest pokora i ich odpokutowanie. Jestem pewien, że i okazałem za nie pokorę i odpokutowałem je w wystarczający sposób.

Grzech nr 1 - “wysadzenie” serwera Księstwa Sarmacji - działo się to na początku 2004 roku - nie będę się usprawiedliwiał moim ówczesnym stanem emocjonalnym, bo nie o to idzie, napiszę co to było. W owym czasie dysponowałem, gdyż hostowałem na jednym z moich serwerów, dostęp do witryny Księstwa Sarmacji. W okresie wzmożonego konfliktu z Księciem (moja wina) dokonałem zablokowania dostępu do w/w serwera i strony głównej. Trwało to raptem około 2 godzin i nie skutkowało utratą jakichkolwiek danych. Zostałem za tę zbrodnię ukarany odsunięciem od wszelkich funkcji, pozbawieniem tytułu diuka, karą kilkumiesięcznego więzienia (z brakiem dostępu do LDKS w tym). Karę odbyłem w całości (część kary została mi skrócona przez JKM) i po jej odbyciu ponownie rozpocząłem żmudną pracę na rzecz Księstwa.

Miarą mojej ówczesnej pozycji i zaangażowania był fakt, iż byłem jedynym sarmackim (nobilitowanym przez Księcia) diukiem. Wszystko co do tego momentu osiągnąłem i stworzyłem straciłem. Musiałem pracować od początku.

Grzech nr 2 - wielokrotne odchodzenie i powracanie do Księstwa Sarmacji - w zasadzie grzech ten nie skutkował żadnymi karami, poza stratą zaufania i majątku. Odchodziłem i wracałem - powodów jest wiele - najczęściej były to wewnętrzne konflikty i błędne przekonanie, że beze mnie będzie nudno, wypalenie, brak pomysłów, etc. Wracałem, bo zwyczajnie bez Księstwa Sarmacji żyć już nie umiem. Było i jest jak bagno - przyciąga swoją mocą, grywalnością i możliwościami. Traciłem wówczas wiele - wpływy, majątek, po jednej z takich “akcji” straciłem moją rodową miejscowość Czekany. Dziś wiem, że odchodzenie i wracanie nie ma najmniejszego sensu. Tylko… dlaczego dopiero teraz?

Grzech nr 3 - “zniszczenie” Cezara - rok 2006, SPD zdobywa 7/7 mandatów, Kanclerzem zostaje Cezar. Rządy jego są, jakie są. Ja sięgam po referendum w sprawie jego odwołania. Walczę bez pardonu, ostro, na krew. Cezar ustępuje. Ja mam satysfakcję polityczną… z czasem jednak przychodzi moralny kac. Kac, który nie opuści już nigdy. Tak bezpardonowy atak na Cezara był błędem, był niczym nie podpartą zemstą, wykorzystaniem wszystkich dostępnych środków, bezpardonową vendettą. Co mi dał? Nic. Kilku zaciekłych wrogów i nic ponadto. Cezar - wybaczysz?

Grzech nr 4 - Cesarstwo Valhalli i pole elekcyjne - kiedy w 2006 roku rozpocząłem tworzenie Cesarstwa Valhalli było dobrze. Książę o wszystkim wiedział, popierał. Jedno małe nieporozumienie zburzyło planowany alians. Później było samonakręcanie się niechęci dwóch krajów - ja przeciw KS, KS przeciw mnie i CV. Z czasem pojawił się KON, odejście MW, i pole elekcyjne… dałem się namówić, postanowiłem powalczyć… błąd, błąd, błąd. Chyba najgłupszy ze wszystkich. Kosztował wiele. Bardzo wiele. Zaufanie Księcia, zaufanie Valhallijczyków, sarmacki tytuł i estymę. Odpokutowałem, umówiłem się z Księciem, że nigdy więcej nie sięgnę po sarmacką koronę. Straciłem tytuł, straciłem wszystko, w tym i Valhallę. Wróciłem do KS i powoli odbudowuję to co kiedyś było. Błąd ten nauczył mnie jednego - ambicja musi mieć swoje sztywne ramy.

Grzech nr 5 - ambicja. Generalnie uważam, że ambicja nie jest niczym złym. Bo i nie jest. Niemniej jednak z ambicją należy bardzo uważać. Ja kilkukrotnie zachłysnąłem się i nią i możliwościami w danym momencie. Najgorsze błędy popełniłem właśnie z jej przyczyny. I tego żałuję. Wolałbym aby była mniejsza. Wolałbym by wtedy nie dominowała. Tak jak teraz - teraz jest jak nigdy nie było. Cieszę się rolą jaką mam, staraniem i walką o odzyskanie, przekonywaniem nieprzyjaciół, budowaniem Sarmacji, tak jak kiedyś, na początku, dyskusjami, poznawaniem ludzi, rozmowami na priv. Tak powinno być zawsze.

Grzechy popełnia każdy - nie popełnia ich ten, co nic nie robi. Te mądre słowa są dla mnie pewną przestrogą, ale jednocześnie chcę by przypominały, że popełniając błędy mam też masę zasług. Niemalże dwukrotnie swoją pracą doszedłem do tytułu diuka - nie dostałem go za przyłączenie kraju, nie był z importu. Był za pracę, był za trud. Robiłem w KS wiele, i wiele jeszcze zrobię, będą i błędy - mam nadzieję tylko, że mniejsze niż dotychczas. Wiele się przez pięć i pół roku w Sarmacji nauczyłem. Wybaczcie mi błędy.

15 Responses to 'Spowiedź - moje grzechy.'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Spowiedź - moje grzechy.'.

  1. X. said, on marzec 16th, 2008 at 19:05

    Czy Poważny Pan wie, że świadome przemilczenie grzechów w trakcie spowiedzi powoduje nieważność spowiedzi?

  2. RCA said, on marzec 16th, 2008 at 19:13

    A jakieś grzechy Jarehu przemilczałem? :) Hę? :)

  3. Kwazi said, on marzec 16th, 2008 at 19:22

    Nie miałeś co “uprzedzać” bo SPD nigdy nie prowadzi z własnej inicjatywy negatywnej kampanii wyborczej.

  4. RCA said, on marzec 16th, 2008 at 19:30

    To po co nią grozisz? :):):) Kwazi, ja doskonale rozumiem jak to jest nie mieć pomysłu - doskonale także zdaję sobie sprawę, że ciężko coś zrobić z niczego. Posypała Ci się partia i to pod Twoimi rządami. Tak zostaniesz zapamiętany.

    Liczyłem na merytoryczną debatę, wezwałem publicznie do przedsatwienia kandydatów. SPD milczy, a jedynie Prezes “na wczasach” prowadzi bezsensowną polemikę w wielu agencjach prasowych. No jak na “wczasy” to ładnie Ci idzie.

  5. Kwazi said, on marzec 16th, 2008 at 21:30

    Na wczasach nie mam kontaktu z partią. Mogę tylko oglądać WWW dzięki uprzejmości kolegi :] Na LDKS zapowiedziałem wczoraj, kiedy wrócę :) Do wyborów zostało jeszcze wiele dni. Jeśli na starcie narzucasz sobie zbyt wielkie tempo, możesz zdechnąć przed metą.

  6. RCA said, on marzec 16th, 2008 at 21:40

    Nie martw się o mnie :) Ja kampanię mam zaplanowaną - i będzie trwała maksymalnie do czwartku rano :) Później robię pass do po świętach. :) Także spokojnie, będziesz miał szansę jechać nie martwiąc się, że Ci odpowiem. Wygodne :D

  7. Reve said, on marzec 16th, 2008 at 21:52

    Abstrahując od tematu “dyskusji” Kwaziego i kawalera von Thorn-Czekańskiego, a powracając do tematu artykułu: bardzo dobrze, że kawaler się do swoich grzechów przyznaje otwarcie. Gdyby to napisał ktokolwiek inny mógłby (podkreślam słowo ‘mógłby’) kawaler pisać o ‘potwarzach’, ‘nieprawdach’ itakdalejach. A tak? Wyborcy widzą czego dopuścił się kawaler w przeszłości. Grzeszył kawaler na przestrzeni 4 lat - a Księstwo niedługo będzie obchodzić sześciolecie… To są 2/3 czasu jego istnienia! Chce kawaler nam wszystkim - a przede wszystkim sobie - wmówić, że grzeszenie się skończyło? Ot tak? Znikło było? Podziwiam samozaparcie w głoszeniu tych hipotez. Ja, osobiście, uważam, że hipotezy te nie są prawdziwe. Resztę ocenią wyborcy… Pozdrawiam!

  8. RCA said, on marzec 16th, 2008 at 22:00

    Grzesze na przestrzeni 4 lat? Pan ma poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem tekstu pisanego!!!!

    Moje sześć lat drogi Panie w KS to to co wyżej (w tej dokładnie ilości!!!) oraz przede wszystkim to: https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/kwrca.wordpress.com/about/

    To jest moje sześć lat w KS.

  9. X. said, on marzec 16th, 2008 at 22:06

    Pominąłeś dwa ciężkie grzechy.
    Niechęć do Euskadi oraz ignorancję przy pisaniu mojego imienia.

  10. T.Kiechajas said, on marzec 16th, 2008 at 23:06

    Ponadto sprane skarpetki.

  11. Kedar said, on marzec 17th, 2008 at 0:22

    Kawalerze Czekański jestem pod wrażeniem i nie ważne, że jest to robione w ramach kampanii wyborczej. Ważne dla mnie jest jedno, że Kawaler wreszcie rozumie sam siebie i wie gdzie musi sam siebie ograniczać. Życzę powodzenia co nie oznacza życzenia zdobycia stołka Kanclerza :D

  12. RCA said, on marzec 17th, 2008 at 8:15

    @Jareh - niechęć do Euskadich - a skąd Ci się to wzięło? Uważasz, że skazanie Cię w procesie było niechęcią do Euskadich? Współczuję. Co do imienia - piszę fonetycznie ;)

    @Timek - a miałeś nie mówić!!! FOCH! :D

    @Kedar - dziękuję, człowiek się uczy całe życie, moja przemiana zaczęła się wcześniej, przed kampanią :)

  13. MAP said, on marzec 17th, 2008 at 15:37

    Niechęć do Euskadich wcale grzechem nie jest. Cnotą jest.

  14. Reve said, on marzec 18th, 2008 at 9:58

    Zdaje się, że kawaler sam nie rozumie tekstu pisanego, albo nie pamięta co i kiedy zrobił.
    Grzech nr 1: “na początku roku 2004″.
    Grzech nr 5: z ambicją musi kawaler uważać do dziś.
    Od początku 2004 roku do dziś minęły 4 lata. Ja nie zrozumiałem?
    I druga część: w tym artykule nie rozprawia kawaler o tym co zrobił DLA ale PRZECIWKO Księstwu. I tylko to skomentowałem. Nigdy i nigdzie nie powiedziałem, że kawaler nic dobrego nie zrobił. Bo zrobił. Tyle, że sam kawaler w tym artykule pisze, że wszystko co dobre kawaler stracił. Oraz, że to co złe kawaler odpokutował. U mnie kawaler jest na zero. Zero plusów - zero minusów. No, prawie ;)
    I raz jeszcze gratuluję samooceny - myślę, że zyskał kawaler kilka punkcików u niektórych Sarmatów!

  15. RCA said, on marzec 18th, 2008 at 10:05

    Drogi Panie! To, że jakiś błąd wystąpił 4 lata temu, to nie znaczy, że nadal występuje - nie popełniam tego błędu co i rusz raz na miesiąc. Twierdzenie, że on trwa, jest twierdzeniem błędnym i wskazuje na brak zrozumienia. Nie mniej jednak zgadzam się, że fakt pisania o grzechach może wprowadzać w błąd.

Leave a Reply