RSS
sobota, 12 kwietnia 2008
Zostawcie samorządy!

Z przykrością muszę stwierdzić, że w Sarmacji dokonał się prawdziwy zamach na prawa Samorządów. Kanclerz Czekański, który obiecywał wyjątkową troskę o samorządy, bezwstydnie odebrał im największe prawo, które przysługiwało im jeśli chodzi o politykę ogólnosarmacką.  Los samorządów leży mi szczególnie na sercu, jako że jestem Premierem Sclavinii, i dlatego nie mam zamiaru patrzeć z założonmi rękami na to, jak centralna władza odbiera im jedno z najważniejszych praw tylko dlatego, że prawo to jest dla niej niewygodne. Apeluję więc do wszystkich Sarmatów o podpisywanie petycji "zostawcie samorządy", silny samorząd, to silna Sarmacja!

Zacznijmy od tego, że obecny Kanclerz zawsze podkreślał, jak bardzo na sercu leży mu dobro samorządu. Sam był inicjatorem prawa o samorządowym wotum nieufności, osobiście angażował się w samorząd w Sclavinii (jest, notabene, ministrem mojego rządu sclavińskiego), za rządów SPD mówił głośno o "wielkim molochu" i apelował o większe prawa dla Samorządów. Wszystko było OK, pieknie, ładnie i cacy, jednak tylko dopuki Czekański był w opozycji...

Gdy tylko doszedł do władzy zauważył, że ponieważ nie dysponuje olbrzymim zapleczem politycznym, ani społecznym (Owszem ma swój twardy elektorat, ale ma też olbrzymi elektorat negatywny, który zrobi wszystko, by podłożyć mu nogę), to prawo o udzieleniu mu votum przez co najmniej 4 samorządy jest co najmniej kłopotliwe, i może się zakończyć niepowodzeniem jego gabinetu. Z tego też powodu, w nowym dekrecie o rządzie nie znalazł się artykuł mówiący o koniecznści przegłosowania wotum w rządzie. Tym ruchem Czekański pokazał, że dobro samorządów leżało mu na sercu tylko, gdy za jego pomocą mógł zbijać kapitał polityczny, który pozwoli mu dojść do władzy. Tymczasem, gdy już tę władzę zdobył, samorządy okazały się kulą u nogi, więc się ich czem prędzej pozbył. Panie Czekański, to nie ma nic wspólnego z kierowaniem się racją stanu, za to ma wiele wspólnego z kierowaniem się własnym interesem! To jest skandal, pokazuje, że Pana nie obchodzi dobro samorządów, kiedy w grę wchodzi własne dobro!

Tymczasem należy przypomnieć, że samorządy są wielką siłą Sarmacji. To przeważnie wsamorządach stawiają kroki przyszli Sarmacy politycy, to samorządy są wielką kuźnią kadr, które mogą być wykorzystane dla dobra kraju. Wystarczy spojrzeć na przykład na Sclavinię, przecież jest to kraj tak rozwinięty, że niektórym Sarmatom mogłoby się w głowach zawrócić, gdyby czasem przejrzeli forum! Istnieje aktywnie działająca filharmonia, teatr, biblioteka, właśnie powstaje Uniwersytet, istnieje największa Sarmacka gazeta wychodząca w numerach ("Przegląd Polityczny"), podobne przykłady możnaby odnieść choćby do Trizondalu. Pytam więc Kanclerza, dokąd zmierzamy dając tym samorządom "kosza" tylko z powodu własnych ambicji? Pytam, co się nagłego stało, że Kanclerz zmienił zdanie? Pytam, co mogą sobie pomyśleć działacze samorządowi, jak zobaczą, że ich wielka praca zostaje odstawiona na "boczny tor" z powodu strachu jednego Sarmackiego polityka przed niespełnieniem własnych ambicji? Proszę odpowiedzieć na te pytania w pełni merytorycznie i wyczerpująco, bo trzeba powiedzieć otwarcie, że ŹLE SIĘ DZIEJE. Działania osłabiające Samorządy, osłabiają Sarmacje, osłabiają jeden z jej kluczowych filarów!

Apeluję do wszystkich nieobojętnych o podpisywanie petycji "Zostawcie samorządy", powiedzmy nie bezsensownemu niszczeniu tego, co jest dobre i pożyteczne! 

 

11:59, stanislavus1
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 kwietnia 2008
Stało się

Po ponad tygodniu oczekiwań doczekaliśmy się wreszcie powołania rządu Księstwa Sarmacji, na czele gabinetu stanął po raz trzeci w historii Księstwa Robert Janusz von Thorn-Czekański. Sam sposób powoływania rządu wzbudził sporo kontrowersji. Opozycja bije na alarm, media krzyczą, ogólnie rzecz biorąc-dzieje się.

Ja natomiast w tym nieśmiałym komentarzyku chciałbym zaapelować o odrobninę spokoju. Nie jestem ani wielkim zwolennikiem, ani przeciwnikiem nowego Kanclerza Czekańskiego. Kiedyś przez pewien czas dość blisko z nim współpracowałem w NPS, potem odszedłem, gdyż nie podobały mi się niektóre jego działania. Mimo to uważam wciąż, że Czekański jest osobą- pomimo swej kontrowersyjności- bardzo wartościową, i może być naprawdę dobrym Kanclerzem. trzeba mu jednak dać czas.

Właśnie, czas. Oczywiście zaraz ktoś powie, że RCA też nie jest specjalistą od dawania czasu. Przez ostatnie dwie kadencje, które spędził w totalnej- można by powiedzieć- opozycji, były kadencjami prawie w całości spędzonymi na czepianiu się władzy. Na czepianiu się wszystkiego, czego przykładem jest słynna afera o skrót od słowa "libert". (Czekański chciał odwołać Teresę Weber z funkcji Dyrektora SOS za to,  iż użyła skrótu "lbt.", a nie"lt". W całej sytuacji bezprecedencowe jest to, iż w dzisiejszej wypowiedzi na LDKS Czekański docenił trud Teresy włożony w pracę na stanowisku SOS).

Olbrzymią niesprawiedliwością byłoby jednak stwierdzenie, że Czekański tylko się czepia. Nie, Czekański umie świetnie pracować, szczególnie, gdy ma władzę. Jest geniuszem w tworzeniu aktów prawnych, czego dowodził jako lider opozycji. 

Dlatego sądzę, że opozycja, miast krzyczeć na cały głos o niesprawieliwościach jeszcze przed wygłoszeniem przez Czekańskiego expose programowego, mogłaby dać nowemu Kanclerzowi czas, taki "miodowy miesiąc". Skoro tak obecna opozycja narzekała na Czekańskiego, że nie daje czasu, to niech sama będzie lepsza. "Nie czyń bliźniemu, co Tobie nie miłe" mówi przysłowie, trzymajmy się tego, choć przez chwilę.

Oczywiście, nie odmawiam tu opozycji prawa do krytyki, ale niech to będzie krytyka konstruktywna. Niech ta krytyka odniesie się do poszczególnych punktów przyszłego programu i expose. Nie krytykujmy administracji, zanim nie pokazała, jak potrafi administrować! Nie jestem "Czekanistą" i "NR" nie będzie organem prasowym nowego rządu, lecz w tym momencie apeluję na jej łamach o danie temu rządowi odrobinki czasu.  Czasu, który będzie szansą na  utworzenie dobrej propozycji programowej nowego rządu dla Sarmatów.

 

Stanisław kaw. Gertald 

22:36, stanislavus1
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
Sclavińskie zapomnienie

Tytuł może zabrzmieć romantycznie i poetycko, lecz dotyczy bardzo poważnej sprawy. Sprawy wagi państwowej. W ostatniej zawierusze rządowej, zarówno w Sarmacji, jak i Sclavinii, obywatele Sclavinii zapomnieli chyba, że zbliża się nieubłaganie kres drugiej- ostatniej- kadencji Mateusza kaw. Iontza na stanowisku prezydenta.

Druga kadencja prezydencka obecnej głowy państwa kończy się dokładnie 23 kwietnia, czyli za około dwa tygodnie. Tymczasem w Sclavinii o niedługich wyborach- cisza. Gazety gorączkują się zmianą rządu i premiera, tymcasem wszyscy zapominają, że te tygodnie są ostatnimi, spośród tych kilkudziesięciu, które od października 2007 w Pałacu Prezydenckim spędził Mateusz kaw. Iontz h. Sztandar. Liczę, że ten artykuł zmieni ten zły dla państwa stan milczenia. Warto byłoby, gdyby kandydat na prezydenta był kandydatem, nad którego wyborem Sclavińczycy zastanawiali się nie kilka, lecz przynajmniej kilkanaście dni. Bowiem wybór, którego dokonamy za dwa tygodnie będzie wyborem niezwykle ważnym, wyborem wizji państwa, której Sclavińscy obywatele dokonają na trzy miesiące. Warto już teraz zacząć debatę tyleż personalną -dotyczącą kandydatów, ileż merytoryczno-programową- dotyczącą programów i wizji dla Sclavinii na następny kwartał.

Od razu, z miejsca chciałem oświadczyć, iż ja- Stanisław kaw. Gertald, tym razem kandydować nie będę. Biorę się teraz za formowanie solidnego rządu, którego będę premierem. Tym razem więc, odmiennie niż za poprzednim, kampanię będę miał okazję obserwować z dystansu, z roli obserwatora. Myślę więc, że z najbliższymi dniami coraz częściej będzie powtarzane nazwisko Aarona kaw. Rozmana. Ten bezwątpienia wielki Sclavińczyk, którego ostatnio rodacy odznaczyli mianem "najbardziej wpływowego" wydaje sie być bardzo prawdopodobnym kandydatem. Twierdze to biorąc pod uwagę zwłaszcza to, że Rozman traci w tym momencie wpływy na politykę Sarmacką- przegrał w wyborach do Sejmu i odejdzie (prawdopodobnie) z rządu. W związku z tym można sądzić, że zaangażuje się on teraz mocno w politykę Sclavińską, co z pewnością zakończy się dla Sclavinii pozytywnie. Mogę- jako za-chwilę-premier powiedzieć, że Aaron będzie moim następcą na stanowisku Ministra Oświaty, a jak wiadomo Ministerstwo Oświaty na Sclavinii niejednokrotnie już promowało "Następców Tronu". Można więc stwierdzić, że Rozman ma duże szanse stać się faworytem w batalii o prezydenturę.

Może, lecz nie znaczy to oczywiście, że tę prezydenturę v-syn Ministra Spraw Zagranicznych ma już w kieszeni. Trzeba się liczyćz tym, że tak smakowitego kąska jak przywództwo w najprężniej rozwijającym się Kraju Koronnym nie będą chciały "przepuścić" wielkie siły polityczne, zaróno Księstwa Sarmacji, jak i Sclavinii. Dlatego też nie jest do wykluczenia wariant, gdy na prezydenta wystartuje np. "bezrobotny" obecnie Daniel Chojnacki, choć trzeba przyznać, że nie miałby on chyba zbyt wielkich szans w starciu z Rozmanem. SPD może jednak spróbować wystawić jako kandydata któregoś ze swoich "czystosclavińskich" członków, jak np. Piotr Centarowicz niezłomny i sprawdzony w działaniu Minister Sportu.

Ciężka wydaje się sytuacja Sclavińskiej Partii Patriotycznej, skoro nie będzie kandydował Gertald, to wydaje się, że patrioci nie mają wyrazistego kandydata, który byłby wstanie zagrozić takiemu tuzowi jak Rozman. Jeszcze miesiąc temu całkiem realna i z dużymi szansami wydawałaby się kandydatura Emila Potockiego jednak obecni ten wielce zasłużony Sclavińczyk i były Marszałek-Premier wydaje się być bez szans z powodu ostatniego załamania aktywności. Nieco większe szanse miałaby pewnie kandydatura Jana Dmowskiego y Potockiego, prezesa SPP, lecz on także w ostatnim czasie nie grzezy zbytnią aktywnością, o czym świadczy bardzo rzadkie wydawanie "Gońca Sclavińskiego"- gazety Jana. Pewne jest jedno- jeśli Dmowski chce w tych wyborach odegrać jakąś rolę, to kampanię musi zacząć już teraz.

Więcej kandydatur raczej nie jest prawdopodobnych. Z resztą wybory prezydenckie w Sclavinii mają już pewną tradycję- prawie zawsze jest dwóch kandydatów. Przypomnijmy, gdy Iontz był wybierany na pierwszą kadencję w październiku 2007, jego kontrkandydatem był Rozman, zaś gdy w styczniu ubiegał się o reelekcję, stoczył ciężki bój ze Stanisławem Gertaldem, kiedy to w pierwszej turze padł remis, a drugą rozstrzygnął jeden głos.

Wybory zapowiadają się ciekawie, liczę, że będzie im towarzyszyć programowa debata, jak to było poprzednim razem. "Nasza Rzeczpospolita" będzie na bieżąco śledzić wypadki i informować o nich Sclavińczyków i Sarmatów!

21:11, stanislavus1
Link Komentarze (2) »
niedziela, 06 kwietnia 2008
Sclavińska zmiana warty

Kiedy to piszę, są to najpewniej ostatnie godziny, a nawet minuty Aleksandra kaw. Nowaka na stanowisku Marszałka-Premiera Rzeczypospolitej Sclavińskiej. Jego następcą na stanowisku szefa rządu zostanę ja, Stanisław kaw. Gertald. Jest to dla mnie osobiście bardzo wielkie wyzwanie.

Premier Nowak, zgodnie z zapowiedzią po zakończeniu XI posiedzenia rządu, na którym przyjęto Ustawy o Biurze Reklamy, lustracji majątkowej, Państwowej Agencji Handlowej, oraz nowelizację ustawy o Sclavińskiej Agencji Informacyjnej, rozpoczął posiedzenie XII. Posiedzenie rozpoczął od dymisji ze stanowiska Marszałka-Premiera. Nowak w krótkim przemówieniu zaznaczył, że nie czuje się przegrany, i że jego rząd "mimo wszystko coś zrobił", po czym podziękował współpracownikom z gabinetu, życzył powodzenia następcom i złożył Sejmowi dymisję, przy czym zarządził wybory nowego Marszałka-Premiera.

Rozpoczęła się "runda zgłoszeń" podczas której, jak można się było spodziewać, został wystawiony tylko jeden kandydat- Stanisław kaw. Gertald zgłoszony przez Aarona kaw. Rozmana. Gertald zgodził się na kandydowanie z ramienia koalicji SPP-Aaron Rozman. Posłowie SPD (Nowak, Centarowicz) nie zgłosili kandydata na drugi urząd w państwie. Tak więc ustępujący szef rządu i parlamentu rozpoczął głosowanie nad kandydaturą Gertalda.

"ZA" zagłosowali zaraz Rozman, Gertald,oraz Nowak (który postanowił poprzeć rząd następcy), od głosu wstrzymał się nastomiast Piotr Centarowicz. Sejm wciąż czeka na głos posła Potockiego (który zapowiedział poparcie dla nowego premiera), można więc z tego wywnioskować, że Gertald lada chwila otrzyma od Sejmu nominację.

Przypominamy, że po nominacji nowo obrany Marszałek-Premier musi przedstawić prezydentowi swój nowy gabinet, po czym prezydent musi zaprzysiężyć rząd. Następnie premier przedstawia skład rządu wraz z programem, który może zostać zamieszczony w expose Sejmowi, po czym Sejm  głosuje nad zatwierdzeniem votum zaufania dla nowego gabinetu. Można się więc spodziewać, że rząd otrzyma wotum do jutra wieczorem. Mogę zagwarantować, że expose jest już właściwie gotowe.

 

Stanisław kaw. Gertald 

18:10, stanislavus1
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 kwietnia 2008
Ogłoszenie redakcyjne.

Chciałem poinformować szanownych czytelników, że redakcja "Naszej Rzeczypospolitej" udostępniła opcję komentowania bez logowania. Liczę, że w związku z tym teksty gazety będą bardziej popularne i częściej komentowane, niż było to dotychczas.

 

(-)Stanisław kaw. Gertald- Redaktor Naczelny. 

22:22, stanislavus1
Link Komentarze (4) »
Igrzysk, nie chleba

Tytuł może wydać się kontrowersyjny, ale właśnie to wywnioskowałem po dzisiejszych i wczorajszych oświadczeniach polityków i partii politycznych. Muszę przyznać, że idealnie trafiłem z wczorajszym artykułem "Koalicja: sprzeczne informacje". Faktycznie, zamiast zapewnić "chleb", czyli zgodne efektywne rządy, politycy zajęli się zapewnianiem "igrzysk", czyli politycznych swarów zakończonych-jak przewidziałem- patowym podziałem na dwa bloki: RPS-RCA-UKL i SPD-LRM.

 Znamienny jest pierwszy akapit dzisiejszego artykułu Roberta Czekańskiego pt. "o negocjacjach". Przytoczę, Pan Czekański pisze, że "jest bez wątpienia w Sarmackiej polityce tak ciekawie, jak dawno nie było. Czyli mamy sukces". Szczerze mówiąc, w mojej opinii słowa Pana Czekańskiego kłócą się nieco z samą ideą polityki. Polityka, jest przecież po to, aby zapewnić rozwój państwa i pomyślność obywateli. Nie po to, by politycy mieli okazję "zrobić tak, żeby było ciekawie". Może Pan Czekański sądzi, że ja- próbując się wcielić w komentatora politycznego (jak mi wychodzi oceńcie)- będę się cieszył, podobnie jak inni komentatorzy, z tego, że jest o czym pisać. Tu zaznaczam, że nie obwiniam za kryzys Pana Czekańskiego, dziwi mnie jednak owa opinia, żechodziło właśnie oto, żeby były w Sarmacji polityczne kłótnie i nieporozumienia.

 Osobiście uważam, że to, co oglądamy obecnie na scenie politycznej jest bardzo nieciekawą walką o wpływy na scenie politycznej, o wpływy na wielką władzę i odpowiedzialność. Sądzę, że im więcej wybitnych osobistości tę odpowiedzialność weźmie i zajmie się tym, co umie robić najlepiej, tym będzie lepiej dla Sarmacji. Jeśli wierzyć relacji Pana von Thorn-Czekańskiego  nie można oprzeć się wrażeniu, że wielu polityków unosi się ambicjami własnymi, i własnych partii, miast pomyśleć naprawdę o Sarmacji i jej dobru.

SPD chyba nie jest w stanie się pogodzić, że w końcu nie będzie mogła rządzić sama. Z tego powodu odpowiada sceptycznie na wszelkie propozycje. Nie jest w stanie nawet przyjąć kompromisu proponowanego przez RPS ws. Marszałka IP, chce mieć "od razu" wszystko. Marszałka, najchętniej i Kanclerza. Dziwi mnie także zachowanie LRM, które- po nienajlepszym wyniku wyborczym- chyba doszło do wniosku, że chce być twardą opozycją i utrzymać status quo, czyli fotel szefa PASI dla diuka Skarbnikowa. Owszem, Skarbnikow jest świetnym znawcą informatyki i to, że szefuje tej Agencji jest dla Sarmacji z pewnością sprawą pozytywną, lecz jeśli naprawdę Czekański zaproponował LRM takie rozwiazania programowe, jakich oczekiwała, to nie wiem, czemu Monarchiści chcą być opozycją "na siłę".

Osobiścię sądze, że rzeczywiście w Sarmackiej polityce nadeszły te "niezwykłe czasy" i wymagają "niezwykłych środków". Wymagają przede wszystkim tego, aby ta ich niezwykłość przerodziła się w większą ilość chleba, a nie w nieustające igrzyska. Mam olbrzymią nadzieję, że politycy wszystkich, lub prawie wszystkich opcji znajdą w końcu porozumienie odpowiadające niezwykłości tych czasów. Niech stworzą rzeczywiście "rząd fachowców" złożony z przedstawicieli wszystkich stron Sali Sejmowej. Niech w tym rządzie znajdą się eksperci od wszystkich dziedzin. W normalnych czasach normalne są koalicje rządowe, kompromisy itd. Te "nienormalne", czy "niezwykłe" czasy spowodowane przez "niezwykły" wynik wyborów, wymagają czegoś innego- zgody, consensusu ponadpodziałami. Jeśli politycy do niego nie doprowadzą Sarmaci będą mieli imk wiele do zarzucenia. Sarmaci wybrali polityków, od których oczekują porozumienie i działania, od których oczekują, panie Czekański, panie Konias, panie Skarbnikow, panie Cezar, panie Dzikowski (w Sarmacji ruch feministyczny nie jest widać zbyt silny :-) ) CHLEBA, NIE IGRZYSK

 

Subiektywne zdanie redaktora Stanisława kaw. Gertalda 

12:23, stanislavus1
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 kwietnia 2008
Koalicja- sprzeczne informacje

Jest środa. Wybory do IP skończyły się w niedzielę. Wydawałoby się, że powinno się już zacząć coś dziać. Tzn. że powinna zacząć powstawać jakaś koalicja. Powinny się zacząć ukazywać jakieś komunikaty partii politycznych. Tymczasem, politycy zamknęli się cicho w swoich gabinetach i rozmawiają, choć.. tak naprawdę ciężko dociec, czy i to jest prawdą. "NR" starała się dotrzeć do jakiś źródeł, które ujawniłyby choc rąbka tajemnicy. Dwóch naszych rozmówców (Nazwisk ujawniać nie będziemy) udzieliło nam jednak całkiem sprzecznych informacji.

Jeden z nich stwierdził, że bliskie jest porozumienie, na podstawie którego zostanie powołąny rząd koalicyjny z SPD w głównej roli. Gdy spytaliśmy z kim ta koalicja, nasz rozmówca stwierdził ,że "Z UKL, lub z LRM". Dość interesujące jest to stwierdzenie,gdyż zarówno rząd SPD-UKL ,jak i SPD-LRM miałby ledwie 50% głosów w 8-osobowiej Izbie. Więc wygląda na to, iż Demokraci by rządzić musieliby powołać do życia aż trójpartyjną koalicję, która- jak wiadomo, byłaby pewnie bardzo chwiejna. Trzeba jednak przypomniec, że w związku z nową ordynacją nowy Sejm jest bardzo rozdrobniony istnieje tylko jeden "wariant" dwupartyjnej koalicji, mianowicie SPD-RPS. Na to się jednak- jak wynika z naszych źródeł. Nie zanosi. Przypomnijmy, że partia Cezara w zdecydowanej większości wywodzi się z SPD, więc jest z nią skonfliktowana. Więc zostają nam dwa warianty, albo powstaje koalicja SPD z dwiema partiami "jednoosobowymi" (są to UKL, NZM i KW RCA), albo powstaje wielka koalicja pt. "nie lubimy SPD", która musiałaby się kształtowac następująco: RCA-SPR-UKL-LRM. Jeśli zaś chodzi o koalicję "SPD z przystawkami", to raczej nie możliwe jest wejście w jej skład Czekańskiego, który- jak wiadomo, jest wrogiem SPD, a poza tym ma ambicje kanclerskie. Z tych to powodów alternatywą dla wielkiej koalicji anty-SPD jest moim zdaniem tylko koalicja SPD-LRM-UKL. Z informacji naszego "Informatora numer 1 " możnaby więc wydedukować, że właśnie taka ma szanse powstać. Ale...

Ale mamy też informatora Numer 2, który twierdzi, że to kawaler Czekański jest najbliższy otrzymania wymarzonej władzy i fotela Kanclerza.  Szczegółów te informator podać nie chciał, ale ta informacja, gdyby się potwierdziłą byłaby wielką sensacją. Trudno powiedzieć, jaką koalicję "Czekan" kleci, wydaje się, że najbliżej mu do UKL, co z kolei jest całkowicie sprzeczne z informacją informatora numer 1, który uważa, że z UKL prawie całkowicie dogadało się już SPD.  Trudno sobie też wyobrazić diuka Skarbnikowa jako podkanclerzego u Czekańskiego... Bliżej zdecydowanie jest RCA do SPR, i wydaje się, że skoro jest on blisko, oznacza to, iż zdobył sobie poparcie właśnie tej partii.

Dla dobra artykułu możnaby więc usnuć hipotezę, że powodem ciszy na scenie politycznej, jest pat. Można wydedukowac, iż możliwą sytuacją jest, że wytworzyły się dwa bloki. Jeden z nich to SPD-LRM, które chce kanclerza Koniasa, a drugi to KW RCA-SPR-UKL z "Kanclerzem z Eldoratu" na czele. Nie jest to inormacja do końca sprawdzona, lecz... nie pozbawiona podstaw. Czemu SPR i UKL miałybyprzystać na kanclerza Czekańskiego? Bo jest on jednoosobową partią i nie będzie chciał mieć "swoich" ministrów. Jemu zależy tylko na fotelu kanclerza! To byłby raj dla Dzikowskiego, czy Cezara, kiedy mogliby mieć wpływ na praktycznie całą politykę rządu! Jeden wziąłby pion społeczny (pewnie Cezar), drugi-gospodarczy (pewnie Dzikowski) i mielibyśmy trzech kanclerzy i rząd. 

Tak więc być może czekają nas jeszcze dni negocjacji, a póki co niech kaclerz Chojnacki rządzi dobrze i nie robi za wiele zamachów stanu :-)

14:03, stanislavus1
Link Komentarze (1) »
wtorek, 01 kwietnia 2008
Na koniec trochę lukru, czyli Nowak odchodzi

Wczorajszego dnia w Sclavinii nie sposób nazwać nudnym. Sejm cały dzień debatował na tematy związane ze zgłoszonym przez Stanisława kaw. Gertalda wnioskiem o votum nieufności dla Aleksandra kaw. Nowaka. Swoje poparcie dla wniosku wyrazili posłowie Aaron kaw. Rozman, oraz Emil Potocki, a więc można było być pewnym odwołania Premiera, lecz... wniosek nie został przedłożony przez samego zainteresowanego pod obrady XI posiedzenia Sejmu. Doczepił się on wymogów formalnych (wniosek nie posiadał uzasadnienia).  W końcu jednak Nowak postanowił ustąpić...

Dymisja Marszałka-Premiera nastąpi po zakończeniu obecnego posiedzenia.  Ogłosił to sam Premier. Wczoraj w Sejmie nie miał łatwego dnia. Musiał odpierać liczne zarzuty postawione mu przez posłów Gertalda i Potockiego. 

Najpierw, rano, Stanisław Gertald złożył do Laski Marszałkowskiej projekt wniosku o votum nieufności. O dziwo, wczesnym popołudniem Premier stwierdził, że wniosek nie spełnia wymogów formalnych, gdyż nie posiada uzasadnienia. Uwaga ta spotkała się ze znaczną dezaprobatą posłów, i nie tylko. Gertald przedstawił bowiem wcześniej w dziale "Mównica Sejmowa" przemówienie,w którym zaznaczył wszystkie argumenty przemawiające za zmianą Premiera. Zdenerwowany Minister Oświaty załączył więc, jako uzasadnienie swoje przemówienie. Premier przyjął wniosek, lecz... wcześniej rozpoczął już posiedzenie Sejmu, na którym przedstawił swoje projekty ustaw, o których nikt wcześniej nie słyszał (z wyjątkiem jednej- Ustawy o Lustracji Majątkowej). Gertald, oburzony brakiem swego wniosku, a także własnego projektu nowelizacji Ustawy o Sclavińskiej Agencji Informacyjnej zapowiedział bojkot posiedzenia, dopóki Marszałek nie dołączy do plany obrad tych dwóch projektów. Rządanie Ministra zostało spełnione powłowicznie. Jako piąty punkt porządku dziennego została dołączona nowa ustawa o SAI.

Stanisław Gertald postanowił więc odnieść się do pozostałych projektów Marszałka-Premiera. Są to Ustawy o : Lustracji Majątkowej, Biurze Promocji, Bezzwrotnych Pożyczkach, oraz Sclavińskiej Agencji Handlowej. (Warto tu zaznaczyć, że to pierwsze- wykraczające poza ścisłą administrację i biurokrację projekty Nowaka w tej kadencji, która trwa już miesiąc). Gertald zaznaczył, że cieszy się, że Premier zgłosił wreszcie jakieś merytoryczne Ustawy, a następnie każdą z nich poddał konstruktywnej krytyce. Dokładny przebieg debaty można zobaczyć na www.sclavinia.sarmacja.org/vievtopic.php?p=36065#36065

Minister Oświaty złożył też wniosek o to, aby zaraz po zakończeniu debaty nad tymi projektami przejść do rozpatrywania wniosku o votum nieufności. Wtedy Aleksander kaw. Nowak zapowiedział, że po zakończeniu debaty sam poda się do dymisji. Gertald podziękował Premierowi za odpowiedź, i stwierdził, że to dobry pomysł, gdyż "Oszczędzimy sobie już przykrych słów w debacie". Tak więc sprawa votum nieufności została już najprawdopodobniej zakończona, poprzez osobistą dymisję Premiera.

W międzyczasie, Nowaka ostro zaatakował z Mównicy inny poseł SPP, były Premier Emil Potocki, zarzucając mu m.in, że jest niekompetentny i nie prowadzi żadnej sensownej polityki. Ogólnie rzecz biorąc, poprzednik Nowaka powtórzył argumenty Stanisława Gertalda, z tym że używając ostrzejszego języka. (Potocki nazwał premiera "matołem), spotkało się to z dezaprobatą nawet posła-wnioskodawcy, który zaapelował o zachowanie w Sejmie języka parlamentarnego. Sam Premier zapowiedział tez pozew do Sądu przeciwko Panu Potockiemu.

Ogólnie rzecz biorąc sądzę, że Nowak zrobił to, co było dla niego w tej- trudnej- sytuacji politycznej- najlepsze. Choć przez miesiąc był premierem kiepskim, odejdzie z twarzą. Nie zostanie odwołany przez własną koalicję, lecz po prostu- honorowo złoży dymisję. Przy okazji Nowak na sam koniec swoich rządów zgłosił w Sejmie wreszcie merytoryczne projekty Ustaw. Nie są to projekty bardzo dobre, sporo jest w nich błędów, o których mówiłem w Sejmie. Mimo to, po tych zdarzeniach nie można będzie powiedzieć, że Nowak "nie miał w ogóle pomysłów", posunięcie z ustawami było dobrym posunięciem. Sądzę, że wszystkie zostaną w swoim czasie przyjęte (może oprócz Ustawy o Sclavińskiej Agencji Handlowej). Z pewnością zostaną przyjęte z poprawkami, lecz "coś" po Nowaku zostanie. I ten koniec, jest najbardziej pozytywnym wydźwiękiem całego Premierowania Nowaka.

 

Autor:Subiektywny Stanisław kaw. G. 

11:50, stanislavus1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 marca 2008
Dość, panie Nowak

Dziś w Sejmie Rzeczypospolitej Sclavińskiej złożyłem wniosek o votum nieufności wobec Marszałka-Premiera Sclavinii Aleksandra kaw. Nowaka. Wniosek ten jest wynikiem analizy jego miesięcznych rządów. Lekko mówiąc, nie jest to analiza pozytywna.

Aleksander kaw. Nowak został powołany Marszałkiem-Premierem Sclavinii na początku Marca, po wyborach do Sejmu VI kadencji, w wyniku których po dwa mandaty w 5-osobowym Sejmie zdobyła Unia Centro-Demokratyczna (obecnie wcialona do SPD), oraz Sclavińska Partia Patriotyczna, ostatni mandat przypadł niezależnemu Aaronowi kaw. von Lichtenstein-Rozmanowi. Po długich rozmowach UCD (reprezentowane w Sejmie przez Nowaka i Piotra Centarowicz), oraz SPP (Ja-Stanisław kaw. Gertald i Emil Potocki, a także pozasejmowy prezes Jan Dmowski y Potocki), ustaliły warunki koalicji, która miała reformowac i przebudowywać państwo.

W wyniku tej koalicji premierem został Nowak, wicepremierem i ministrem stanu Paweł Heczko (SPP), Ministrem Sportu  Piotr Centarowicz (UCD/SPD), Ministrem Oświaty piszący ten tekst Stanisław kaw.
Gertald (SPP), a Ministrem Skarbu rekomendowany przez UCD Guedes de Lima, który po paru dniach wyemigrował ze Sclavinii pozostawiając finanse bez opiekuna.

I właśnie o finanse rozegrał się pierwszy wielki spór rządowy. Zadałem w Sejmie Panu Premierowi pytania dotyczące ich stanu. Pytałem w nich o stan skarbu państwa, kiedy zostanie wyłoniony nowy minister skarbu, kto obecnie sprawuje kontrolę nad skarbem, oraz czy jest planowane wprowadzenie podatków. Pan Premier nie raczył jednak odpowiedzieć rzetelnie na te pytania, stwierdził m.in., że nie są to sprawy wagi państwowej, że nie zna stanu skarbu państwa, i że nikt nie jest przejściowo odpowiedzialny za skarb, a rząd nie ma konkretnych planów ws. finansów.

Po tak skandalicznej wypowiedzi szefa rządu Sclavińskiego postanowiłem dać wyraz swemu oburzeniu z trybuny Sejmowej. Dopiero po presji wynikającej z wypowiedzi mjej i kilku innych prominentnych Sclavińczyków Pan Premier raczył odpowiedzieć trochę bardziej wyczerpująco. Nie było konkretów, lecz Nowak stwierdził, że stara się zdobyć nowy zastrzyk pieniężny z Sarmacji, a nad podatkami "się zastanowi". Dałem spokój, postanowiłem dać premierowi jeszcze trochę czasu. Był 18 marca.

Niestety, jak się potem okazało, ten czas był czasem straconym. Premier owszem, mianował na stanowisko szefa resortu Skarbu Mustafę kaw. Kalashnikova, który jednak nie podjął ŻADNYCH działań mających na celu poprawę stanu skarbu Sclavinii, mało tego w celu informacji Sclavińczyków o faktycznym stanie tego skarbu.

Dobrze byłoby, żeby był to jedyny "wybryk" Nowaka. Niestety, jest ich znacznie więcej. W moim mniemaniu głównych "grzechem" premiera jest to, że zamiast zajmować się prowadzeniem realnej polityki mającej na celu poprawę sytuacji Sclavińczyków, czy pozyskiwaniu nowych obywateli, albo ich edukacją, ten zajmuje się biurokracją. Nieraz spotykały mnie baty za to, że jako Minister Oświaty jestem aktywny i tworzę nowe instytucje i inicjatywy kulturalne, a nie informuję o tym premiera! Nowak był moim poprzednikiem w resorcie MO. Przez dwa miesiące nie udało mu się ustanowić Uniwersytetu, pomimo żeto zapowiadał.Gdy jaustanowiłem go w parę dni po objęciu urzędu Nowak się oburzył, że nie przygotowałem kompleksowych aktów prawnych! Takie przykłądy można mnożyć i mnożyć.

Przejdźmy jednak do czynów Nowaka w zakresie kierowania Sejmem, co jest także kompetencją Marszałka-Premiera. Sejm za Nowaka to- niestety- jeden wielki bałagan. Przykład: Nowak poddał pod głosowanie swój projekt regulaminu Sejmu. Zdążyło zagłosować trzech posłów (on, E.Potocki i A.Rozman) Dwóch była ZA jeden PRZECIW. Co zrobił Nowak? Czym prędzej zamknął głosowanie informując, że uzyskano większość, niby nie złamał prawa,ale... dobry obyczaj parlamentarny. Nie pozwolono wypowiedziać się dwóm posłom, a gdyby obaj byli przeciw, ustawa by przepadła (przyp. głosowanie odbyło się w Niedzielę Wielkanocną)

Kolejny "ciekawy" pomysł naszego Premiera to rewolucyjna zmiana Konstytucji. Nowak nagle postanowił przedłużyć kadencję Sejmu i wprowadzić znaczące zmiany w Sądownictwie. Interesujące.Nie skonsultował tego z nikim, a zmiany wzbudziły kontrowersje. Posłowie Rozman i Gertald, którzy za IV i V kadencji Sejmu negocjowali Konstytucję byli oburzeni, jak można w jednej chwili bburzyć z trudem osiągnięty kompromis (nad projektem Konstytucji w grudniu i styczniu trwały długie spory). W końcu udało się nakłonić Nowaka, by wycofał swe autorskie warjacje nad Ustawą Zasadniczą. Nic dobrego tym samym nie osiągnął, a dolał kolejną kropelkę do mojej "czary goryczy", jedną z ostatnich.

Ostatnią dolał, gdy zamiast zająć się ważnymi rzeczami, jak Reklama Sclavinii, polityka promocji w Sarmacji, Oświaty, czy Skarb, albo organizacja v-mundialu o którą Sclavinia się stara (Nowak o mało nie wyrzucił świetnego Ministra Sportu Piotra Centarowicz, że odtajnił naszą kandydaturę), premier postanowił wprowadzić Ustawę o Lustracji Majątkowej polityków, no jakby to był najważniejszy temat w Sclavinii. Ustawę pewnie poprę, choć to kolejny biurokratyczny wymysł naszego premiera, lecz ten pomysł utwierdził ostatecznie we mnie przekonanie: "Ten człowiek całkowicie nie rozumie Sclavinii", a jak ktoś nie rozumie kraju, w którym rządzi, to- wybaczcie Państwo-ale dla tego kraju nic dobrego to nie wróży.

Dlatego też wyłożyłem wszystkie swoje racje w Sejmie raz jeszcze i dziś złożyłem wniosek o odwołanie Nowaka z funkacji Marszałka-Premiera. Niech nie będzie tajemnicą, że musiałoby nastać trzęsienie ziemi, aby wniosek ten nie przeszedł przez parlament. Poprą go na pewno obaj posłowie SPP (Ja i Emil Potocki), a także Aaron kaw. Rozman, bardzo prawdopodobne jest nawet głosowanie "ZA" przez ministra Centarowicza.

Era Nowaka dobiega chyba szczęśliwie końca, być może zostanę jego następcą. Powiem tyle- będzie dużo do zrobienia, bo Nowak przez miesiąc nie zrobił NIC 

13:35, stanislavus1
Link Dodaj komentarz »
Czemu przepadł Iontz?

Chciałem przedstawić kilka swoich własnych subiektywnych powyborczych. Pierwsza dotyczy porażki prezydenta Rzeczypospolitej Sclavińskiej. Osobiście, choć nie ukrywam-nie głosowałem na Iontza- sądzę, że jego porażka to duża strata dla Sarmacji, choć... może i zysk dla Sclavinii. Zachęcam do lektury.

 A więc, na początek trochę faktów. Mateusz kaw. Iontz h.Sztandar jest prezydentem Rzeczypospoli
tej Sclavińskiej od tak zwanego "demokratycznego przewrotu" 11-12 października 2007, kiedy to grupa Sclavińczyków (Iontz, Rozman, Kalashnikov, Gertald) w demokratyczny sposób obaliła mającego dyktatorskie zapędy prezydenta Guedesa de Limę. Iontz, jako wiceprezydent stanął na czele demokratycznego zrywu, następnie pod koniec października po raz pierwszy został wybrany prezydentem. Według starej konstytuycji był do lutego br. także szefem rządu, która to perogatywa została mu odwbrana na korzyść nowej fukcji Marszałka-Premiera przez nową Konstytucję, którą sam negocjował. 

 Iontz jest bardzo odpowiedzialnym, ważącym słowa politykiem- ideałem prezydenta. Ponadto zna się na informatyce i umie świetnie pisać akty prawne. Można by powiedzieć- doskonały kandydat na posła. Można powiedzieć, lecz... nie jest to niestety prawda, absolutnie nie z jego winy. W Sarmacji bowiem siłę przebicia mają z reguły osoby znane od dawna (Czekański, Konias, Lichtenstein, Wander itd.), osoby barwne, świetni mówcy, po których z grubsza wiadomo, czego można się spodziewać. Po naszym, Sclavińskim prezydencie też wiadmomo, przynajmniej my, Sclavińczycy to wiemy. Sęk w tym, że nie wiedzą tego Sarmaci. 

 Niestety. Gdyż w moim mniemaniu Iontz mbyłby posłem idealnym. Obowiązkowym, kompetentnym, absolutnie czystym od podejrzem i... nową twarzą. Niestety Sarmaci żadko dopuszczają nowe twarze, a szkoda. Szczególnie, że gdyby widzieli efekty rządów Iontza w Sclavinii z pewnością wiedzieliby, że głos na Iontza nie jest głosem "w ciemno", ale głosem na sprwdzoną osobę z wybitnymi umiejętnościami politycznymi.

 Z tej porażki jest jednak jedna korzyść. Nie jest to bynajmniej korzyść dla Sarmacji. Jest to korzyść dla Sclavinii, której prezydent wciąż będzie w pełni zaangażowany w pracę w Pałacu, a nie wielkimi i uciążliwymi obowiązkami posła do IP. To może być jeden, jedyny pozytywny wydźwięk tej przegranej, która jest może także symboliczną przegraną całej Sclavinii- dwóch najbardziej prominentnych Sclavińczyków-Aaron kaw. Rozman i Mateusz kaw. Iontz przepadło w wyborach. 

(I to pisze osoba, która była jeszcze niedawno największym krytykiem Iontza i jego wielkim rywalem na drugą kadencję prezydencką)

 Autor:Stanisław kaw. Gertald

10:27, stanislavus1
Link Komentarze (1) »