Zbieramy Żołędzie
W dniu dzisiejszym miała miejsce zapowiadana od tygodnia, Wielka Celtycka Akcja Zbierania Żołędzi. Na Placu Piotra Mikołaja w samym sercu Nadziei zebrały się tłumy Sarmatów pragnących przyłączyć się do projektu. Przyjechali do Nadziei z najodleglejszych nawet zakątków Księstwa Sarmacji. Wszystko po to, by pomóc zgromadzić żołędzie, które pomogą wyżywić dziki z lasów Morvanu podczas długiej i mroźnej zimy.
Akcja zbierania rozpoczęła się o godzinie 20.00. Sarmaci biegali po dobrze oświetlonych ulicach Nadziei starając się odnaleźć jak najwięcej żołędzi. Za każdego znalezionego żołędzia Nadzieja wypłacała symboliczną nagrodę w wysokości 50 libertów. Stawkę tę podbił diuk Khand – następca trony Księstwa Sarmacji, który do każdego znalezionego żołędzia dołożył 1000 libertów z własnej kieszeni.
Cóż to była za impreza! Poszukiwania, które rozpoczęły się nieco sennie szybko nabrały rozpędu. Wrzawa i okrzyki ucieszonych znalazców zaczęły wypełniać powietrze, które powoli stawało się coraz zimniejsze. Niektórzy, jak diuk Konias rozgrzewali się sławną w całej Sarmacji Śliwowicą rodem z Teutonii, inni porzucali zbieranie na rzecz grzania się przy ogromnych ogniskach rozpalonych nad brzegami Jeziora Błękitnego, jeszcze inni w końcu biegali tak szybko i angażowali się w akcję tak żywiołowo, że nie odczuwali mrozu nawet w najmniejszym stopniu.
Największym zaangażowaniem w szukaniu żołędzi wykazali się Piotr diuk Khand (14 żołędzi), który 23 października zostanie koronowany na księcia Sarmacji, oraz Pan Tomasz Pac (10 żołędzi) – Leśniczy Torfowiska Koronnego. Tę niezastąpioną dwójkę wsparł następnie tajemniczy, zamaskowany przybysz, pod pseudonimem mib_ghhfxq (2 żołędzie), które zapał godny jest podziwu, a który z racji późnego przybycia na uroczystość nie miał już takiego pola do popisu. Tę trójcę zasilił jeszcze diuk Konias, który przyniósł żołędzie z dekoracji promującej święto. Wszystkim poszukiwaczom dziękujemy za zaangażowanie i wspólną zabawę!
Całą akcję podsumować należy nad wyraz pozytywnie – była zabawa, były emocje, była wojna na żołędzie – choć niezbyt długa. Pojawiły się pytania o kolejną odsłonę zbierania żołędzi – ta będzie – za rok, a wcześniej jeszcze się nam na pewno zdarzy zbierać różne inne rzeczy i mam nadzieje, że akcje te będą zrzeszać coraz to większe rzesze Sarmatów.

Było super, było bomba.
A kto nie przyszedł, ten trąba
Byłbym tam, gdyby nie przedłużająca się wyprawa do Morwieńca.
W każdym razie anima moja dzielnie Wam towarzyszyła.
Depeszę tę posyłam via gołąb pocztowy
A mnie wciągneła gra For the Glory i kolacja. ;d
Dziękuję za wszystkie dobre słowa, usprawiedliwenia przyjmuję i w dzienniczku notuję, a dla Waszej uciechy nową zabawę niebawem wepchnę Wam pod strzechy