Jul 23 2008

Kot Teofil Wieści Ekstraklasę odc. 6/6

W siódmej kolejce Ekstraklasy strzelono siedem bramek. Nie, nie w jednym spotkaniu. W sumie we wszystkich czterech. Dwa razy wygrywali gospodarze, raz goście, raz nikt wygrać nie potrafił. Strasznie nudna kolejka. Gdyby nie my, nie byłoby o czym pisać. Zapraszamy.

———————————

YK Słoniki Sodomia - SKS Wandystan 1:0 (0:0)

Derby Wandystanu w Ekstraklasie SLP. Dużo czasu minęło od ostatniego takiego wydarzenia - wówczas były to mecze Wandei i Rotoru, teraz ich miejsce zajęły młode kluby SKS-u i Słoników. Żeleznym faworytem były oczywiście Słonie, okute w blachy przetopione zapewne z tronu lidera, a na ich czele Hannibal - Cletus Jones. No dobrze, zagalopowaliśmy się. W każdym razie Słonie - faworyt, SKS - hmm, miał przegrać.

Dlaczego Słoniki wygrały?
Khem. Wydaje się, że mógł im nieco pomóc sędzia. Nie był to w końcu najlepszy mecz w ich wykonaniu, formacje ofensywne zagrały bardzo przeciętnie, jednakże szczęście było po ich stronie. Gdyby nie  rzut karny pewnie wykonany przez Adermarka, zapewne mielibyśmy małą niespodziankę. Tymczasem takowej nie ma. Lider sięgnął po 3 pkt. Czyli tak jak miało być.

Dlaczego Wandystan przegrał? No cóż, strzelili gola, który nie został uznany. Zaraz potem podyktowano kontrowersyjny rzut karny dla ich przeciwników. A w 93 minucie Pöyhönen obił słupek Sodomitów. Pech? Powiedzmy, ale SKS przyjechał do Sodomii zremisować. Być może, gdyby postarali się nieco bardziej zaangażować w ofensywę, wynik byłby lepszy. Tak czy tak, jako outsider zaprezentowali się na tle lidera całkiem nieźle.

Wnioski: YK z kłopotami, ale wygrywa. To chyba dobry omen - nawet jak nie idzie, a są 3 pkt, to zazwyczaj wkrótce wszystko wraca na dobre tory. Tym bardziej, że teraz YK gra z Sierotami, a następnie odpoczywa. Wandystan, natomiast, ma przed sobą mecz sezonu - starcie z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie - Krokodylami Punta. Tzw. mecz za 6 pkt. Jedni i drudzy będą baaardzo chcieli je zdobyć.

———————————

 Krokodyle Punta - Dyskobolia Czarnolas 3:0 (3:0)

Faworytem tego meczu byli niewątpliwie gospodarze. Chociaż nie są za mocni i tak górują nad Czarnolasem, który warunków na Ekstraklasę po prostu nie ma. Jednak przed spotkaniem to gospodarze znajdowali się w strefie spadkowej i musieli go wygrać, aby myśleć o pozostaniu w lidze. Oczekiwaliśmy jednak bardziej zaciętego pojedynku. Tymczasem goście po prostu przeszli obok spotkania, a trzy stracone bramki to najniższy wymiar kary.

Dlaczego Krokodyle wygrały?
Niechętnie musimy przyznać, że gracze z Punty górowali w każdym elemencie gry. Przede wszystkim wyszli w całkiem niezłym ustawieniu i byli dobrze przygotowani taktycznie. Nie wystraczyli się rywala i nie próbowali grać z kontry, ale zaatakowali i to im się opłaciło. Poza tym w wyśmienitej dyspozycji był Seachnall “Egzekutro” Quinn, strzelec dwóch bramek bezpośrednio z rzutów wolnych. Nieźle zagrała też druga linia Krokodyli.

Dlaczego Dyskobolia przegrała?
Z uporem maniaka powtarzamy, że Czarnolesianie nie mają składu na Ekstraklasę. Szczególnie boleśnie widać to w przypadku bramkarzy. Wprawdzie obaj są młodzi, ale na razie grają beznadziejnie. Zarówno pierwszy, jak i drugi bramkarz Dyskobolii daje ciała niemal w każdym meczu. Nie inaczej było w Puncie. Nawet legendarny Chubarov, najlepszy na boisku, zagrał grubo poniżej swoich możliwości.

Wnioski: Krokodyle zrobiły pierwszy, naprawdę istotny kroczek w kierunku utrzymania w Ekstraklasie. Komplet punktów w meczach z “SKS-ami i spółką” powinien zapewnić im miejsce ponad strefą spadkową. Z kolei dla Dyskobolii to kolejny przegrany mecz, w którym nawet nie próbowała nawiązać walki z przeciwnikiem. Choć tym razem - miała na to szanse.

———————————

Młot Sigmara Anheim - FKK Rantiochskie Krasnoludy 0:1 (0:0)

Chyba najciekawsze spotkanie kolejki, czwarty zespół podejmował wicelidera tabeli. Sigmaryci właśnie awansowali do 1/2 finału Pucharu Sarmacji co rzekomo zostało gromko opite na balandze w Anheim. Krasnoludy natomiast postrzelały sobie do Reniferów. Ogólnie zabawowo. Jedne hulaki spotkały się z drugimi, szanse były jak dla nas fifti do fifti.

Dlaczego Sigmaryci przegrali? Chłopcy z młotami stworzyli sobie więcej ‘okazji’. Niestety, wszystkie te ‘okazje’ były rzutami wolnymi, które dla Frya były po prostu pestkami kumkwata [tzn. nie chodzi o to, że są takie małe i boli jak się nimi dostanie, tylko łatwo było obronić]. Nie szły Sigmarytom podania, a żaden z 3 napastników nie zagrał dobrego meczu. Szczególnie Cahal, po którym wymaga się jednak gry na stałym, wysokim poziomie. Poza tym obie drużnyny wyszły nieco bojaźliwie nastawione i nie było komu atakować. Brzydki i nudny mecz, swoją drogą.

Dlaczego Krasnoludy wygrały?
Właśnie nas to zastanawia. Typowy mecz na remis. Nikomu się nie chciało wygrywać, a jednak Krasnale wygrały. I to pomimo kontuzji ErmolaiBezKtóregoGramyCieńkoMarata w 10 minucie gry. Jego zmiennik jednak w pewnym momencie wyskoczył najwyżej przy rzucie rożnym i trafił. Mamy wrażenie, że Carneiro oszukał w tym momencie Przeznaczenie [przeznaczeniem tego meczu był bezbramkowy remis], co jak wiemy odbija się dziwacznie w przyszłości. Pażywim, uwidim.

Wnioski: Sigmaryci mieli okazję, żeby złapać kontakt z oddalającą się coraz prędzej czołówką. Nie udało się i jeśli nie wygrają za tydzień z Hrabiami, to ichcałe nadzieje zostaną przy rozgrywkach pucharowych. Krasnoludy już w pucharze nie grają, wygrały z Sigmarytami mimo niesprzyjających okoliczności i mogą się szykować do odpoczynku. A potem dwumecz na koniec i początek rundy również właśnie z RVT. To będą bardzo istotne mecze dla końcowego układu tabeli.

———————————

KS Renifery Sola - RVT Hrabia Ruhnhoff 1:1 (1:0)

Trener gospodarzy przez jakiś czas był urlopowany, co fatalnie odbiło się na wynikach zespołu. Renifery w zasadzie nie walczą  już o nic. Do czołówki mają za daleko. Mało prawdopodobne jest też, żeby Solanie spadli. Hrabiowie liczyli w tym meczu na łatwe trzy punkty, które pozwalały utrzymać się w ścisłej czołówce. Jednak powrót trenera gospodarzy okazał się zbawienny i pozwolił jego podopiecznym sprawić niespodziankę.

Dlaczego Renifery nie przegrały?
Solanie wyszli na boisko z nastawieniem, żeby nie dać sobie strzelić zbyt wielu bramek. Miali zamiar atakować jedynie z kontry. Co ciekawe, w pierwszej połowie tylko oni próbowali akcji ofensywnych. Poza tym w ich składzie zabrakło dwóch kluczowych graczy. Szczególnie brak Bukowskiego był aż nadto widoczny. Cierzniak, choć się starał, nie potrafił godnie zastąpić najlepszego zawonika Reniferów.

Dlaczego Hrabiowie nie wygrali? Ciężko powiedzieć. Na pewno istotny wpływ miało defensywne nastawienie przeciwków. Gościom ciężko było konstruować akcje ofensywne. Jednak kiedy poderwali się do ataku, kilka razy pod bramką White’a było naprawdę groźnie. Ogólnie jednak RVT nie potrafiło narzucić przeciwkom swojego stylu gry. Solanie rozsądnie się bronili, a Hrabiowie nie mogli znaleźć na nich recepty.

Wnioski:
Mecz ten, choć nudny, przynosi jednak kilka istotnych spostrzeżeń. Przede wszystkim powrócił trener Reniferów, co oznacza, że Solanie znów zaczną grać i, prawdopodobnie, wygrywać. Bez Bukowskiego jednak ich potencjał ofensywny jest zredukowany o połowę. Dla Hrabiów mecz ten był dość przykry z powodu kontuzji solidnego Lopeza oraz kluczowego dla zespołu Żurawskiego. Co prawda są oni już gotowi do gry, ale z pewnością urazy odbiją się na ich formie. W dodatku zgubione w tym meczu punkty mogą być decydujące w walce o mistrzostwo.

(—)

Lord mar. Figiel & Lord hr. Kiechajas


Jul 15 2008

Kot Teofil Wieści Ekstraklasę odc. 5/6

W szóstej kolejce SLP miało miejsce kilka ważnych wydarzeń. Zanim jednak do nich przejdziemy, sprawy formalne. Po pierwsze - wyrażamy głębokie ubolewanie i rozczarowanie z powodu tego iż brak komentarzy. A konkretnie jeden. Informujemy, że komentarze można zostawiac w “Wieściach” pod każdym wydaniem albo na forum ligi pod linkiem. Widzieliśmy Was pod artem w TF w nowej formule, więc nie wkręcajcie, że byliście na wakacjach.
Piętnaście bramek, dwa zwycięstwa gospodarzy, dwa gości - opisane przez najzajebistszy duet świata. Enjoy!

———————————

Dyskobolia Czarnolas - YK Sloniki Sodomia 0:5 (0:4)

Tiaaaaaaa. Mecz zdecydowanie najgorszej drużyny z drużyną najlepszą [patrząc na zeszłotygodniowe spotkania]. I co tu można mądrego powiedzieć? Niewiele. Zamiast tego można było obstawiać: ile? W każdym razie - dużo.

Dlaczego Dyskobolia przegrała?
Hahaha. Co za głupie pytanie. A poważnie - najlepszy obrońca w szpitalu, reszta dośc przeciętna i w fatalnej formie. Bramkarz beznadziejny zagrał jeszcze gorzej. A Chubarov strzelił samobója. To chyba mówi samo ‘przez ssie’. Czarnolesianie maja zbyt duze luki w defensywie, żeby nie przegrywać.

Dlaczego Słoniki wygrały? Bo liderowi nie wypada przegrywać z tak słabymi przeciwnikami. 5 bramek to dość łagodny wymiar kary, mogłoby być jeszcze wiecej. Niemniej, Sodomici pozostaja bardzo skuteczni, ostatnio 4, teraz 5 goli. A za tydzień? SKS Wandystan pewnie trzęsie gaciami.

Wnioski: Czarnolas musi iśc na zakupy, zacisnąć zęby, przetrzymać sezon w niższej klasie rozrywkowej i spróbować znowu podbijać Ekstraklasę. Spłukać i czynnośc powtórzyć. Z kolei Słoniki najwyraźniej zadomowiły się na fotelu lidera, z każdym kolejnym zwycięstwem coraz ciężej będzie im to siedzisko odebrać. Jeśli tylko napastnicy utrzymają swoją dziwnie [jak na nich] wysoką formę.

———————————

SKS Podleszcz  -  SKS Wandystan 1:2 (0:1)

Ostatnio Podleszcze zaskoczyły in plus, grając w niezłym stylu i wywożąc z Czarnolasu pierwszy punkt w tym sezonie. Powinny być 3 [zmarnowany karniak] ale i tak powrót do klubu trenera Skarbnikowa mógł przywrócić Sierotom nadzieje. SKS W. natomiast przed tygodniem odpoczywał, w środę jednak pokonał u siebie faworyzowanych Sigmarytów 1:0. To wszystko zwiastowało nam najciekawsze chyba spotkanie kolejki, ‘tą razą’ na dołach tabeli.

Dlaczego Sieroty przegrały? Skarbnikow wpadł do klubu chyba tylko po palto, bo na meczu znowu był nieobecny. Podleszcze nie zagraly najgorzej, ciągle jednak słabo. Kluczem jednak do zdobywania punktów jest dla tej ekipy wykorzystywanie rzutów karnych. To 3 mecz z rzędu w którym Sieroty pudłują z 11 metrów. I jak oni mogą nie spaść…

Dlaczego SKS Wandystan wygrał? Tim wandzki zagrał niezły mecz, stworzył sporo sytuacji, wykorzystał o jedną więcej niż przeciwnik. Trener Magov nakazał swoim podopiecznym ostrzeliwać gellońską bramkę z dystansu, co zdecydowanie zadziałało na Salinasa. Oba gole puścił właśnie po strzałach z daleka.

Wnioski: Powtórzymy się: Skarbnikow musi wrócić! Wtedy i tylko wtedy SKS będzie stać na zdobycie jakichkolwiek jeszcze punktów w tym sezonie. A Wandystan? Mieli wygrać i wygrali. W sumie… starają się chłopcy, na tle rywali prezentowali się przecież dość dobrze. Na tle jakiegokolwiek innego przeciwnika może być ich ciężko zauważyć. Ale my się postaramy i napiszemy Wam o tym. Okazja dośc dobra, bo Wandowie zagrają z liderem z Sodomii.

———————————

FKK Rantiochskie Kr. - KS Renifery Sola 6:0 (3:0)

Mecz dwóch drużyn “z aspiracjami”. Mógł się okazać bardzo ciekawy i zapewne przyćmiłby pozostałe spotkania, gdyby spełniony został jeden mały, malutki szczególik: gdyby trener Reniferów pojawił się i wybrał skład. Warunek ten spełniony nie został i klub z Tropicany poniósł zasłużoną porażkę.

Dlaczego FKK wygrało? Wbrew pozorom, Krasnoludy miały w tym spotkaniu sporo szczęścia. Zwycięstwo zawdzięczają głównie beznadziejnej, wręcz kompromitującej postawie Solan. Gdyby tylko Renifery wyszły w lepszym składzie - FKK z tak ustawioną taktyką mogłoby mieć kłopoty. Reszta była tylko formalnością, choć godna odnotowania jest skuteczność Krasnoludów, a w szczególności Onkinena i Marata, którzy dostali się do jedenastki kolejki.

Dlaczego Renifery przegrały?
W zasadzie - moglibyśmy napisać to samo, co w zeszłym tygodniu. Solanie kończyli mecz w dziewięciu, z obrońcą w ataku i bramkarzem w pomocy. Tak właśnie gra drużyna pozostawiona samej sobie.

Wnioski: FKK nie miało żadnych problemów z tak beznadziejnie grającymi Reniferami, chociaż dziwi nieco nie dość dobre przygotowanie taktyczne. Solanie o meczu powinni jak najszybciej zapomnieć tym bardziej, że ich trener już wrócił.

———————————

RVT Hrabia Ruhnhoff - Krokodyle Punta 1:0 (0:0)

W zeszłej kolejce K***y** sprawiły meganiespodziankę, pokonując u siebie FKK. Stąd też przed meczem z Hrabiami, trener zespołu z Punty odgrażał się, że zje RVT na śniadanie, a Słoniki połknie na kolację. Z kolei dla Ruhnhoffian był to mecz z cyklu nie_możemy_przegrać_jeśli_mamy_być_mistrzami. Okazało się jednak, że ambicja to za mało, by wygrać.

Dlaczego Hrabiowie wygrali?
RVT dominowało przez cały mecz, od początku do końca, ale raziło nieskutecznością. Lipscombie marnował sytuację za sytuacją. Był to chyba jego najsłabszy mecz w karierze. W dodatku, to na niego grali w sobotę Hrabiowie. Jednakże doświadczenie i spokój RVT zrobił swoje - w doliczonym czasie gry Atkinson zdobył bramkę na wagę trzech punktów, a czterech zawodników znalazło się w jedenastce kolejki.

Dlaczego K***y** przegrały?
Bardzo dziwna sprawa. Z jednej strony - goście wyszli w ustawieniu świetnym do gry z kontry, z drugiej strony - sami próbowali atakować Efekt był taki, że nie udało im się stworzyć ani jednej sytuacji. Ani jednej! Chociaż sami zawodnicy, poza katastrofalnym występem Sullivana - napastnika którego trener wystawił w pomocy, nie zagrali źle. Można powiedzieć, że zabrakło im szczęścia. Choć równie dobrze można powiedziec, że mieli dużo szczęścia, że skończyło się tylko na 1:0.

Wnioski: RVT zdobyło kolejne trzy punkty i to jest dla nich najważaniejsze. Trenera powinna zaniepokoić słaba forma Lipscombe’a - w tym sezonie nie strzelił jeszcze żadnej bramki. Poza tym jednak w Hrabiowej maszynie wszystko gra. K***y** natomiast z czterema punktami znalazły się w strefie spadkowej, ale już za tydzień będą mieli szansę się z niej wydostać. Wystarczy wygrac z Dyskobolią.

(—)
Lord mar. Figiel & Lord hr. Kiechajas


Jul 9 2008

Kot Teofil Wieści Ekstraklasę odc. 4/6

W piątej kolejce Ekstraklasy rozegrano jeden szlagier i jeden antyszlagier. Odnotowano też jedną niespodziankę. Strzelono aż 16 bramek, co daje imponującą średnią czterech goli na mecz. Trzy razy wygrywali gospodarze, padł też jeden remis.

———————————

 Dyskobolia Czarnolas - SKS Podleszcz 3:3 (1:2)

Kolejny mecz z cyklu spotkań o honor, który będzie decydował o kolejności zespołów w strefie spadkowej. Jeszcze na początku tygodnia zdecydowanym faworytem byli gospodarze. Dość przypomnieć, że Sieroty w ostatniej kolejce zagrały z bramkarzem w ataku, aby wyjaśnić, dlaczego. Jednak sytuacja diametralnie się zmieniła, kiedy Skarbnikow wrócił do swojego klubu. Udało mu się jakimś cudem poskładać Sieroty do kupy i zagrać całkiem niezłe spotkanie. Co więcej - SKS dominował przez cały mecz i gdyby nie słaba skuteczność, włączając w to niewykorzystany rzut karny, z pewnością wywiózłby z Czarnolasu trzy punkty.

Dlaczego Dyskobolia Czarnolas nie przegrała? Trudno powiedzieć. Gospodarze przez cały czas biegali, starali się, a mimo to byli zawsze nieco gorsi od Sierot. Właściwie zasłużyli na porażkę. Może nie na pogrom, ale na porażkę. Na pewno pomogła im w tym słaba skuteczność Sierot oraz znakomita postawa Dasaeva.

Dlaczego SKS Podleszcz nie wygrał? Skarbnikow wrócił i od razu postawił Sieroty na nogi. Fakt, że rywal nie był najmocniejszy, ale i tak - metamorfoza SKS-u była widoczna gołym okiem. Co więcej, jego trener został wybrany managerem kolejki. Dlaczego więc nie udało się zdobyć trzech punktów? Cóż - zabrakło im bardzo niewiele. Być może jednej udanej interwencji Salinasa albo choćby jakiegokolwiek zmiennika dla beznadziejnego Moseiya w pomocy.

Wnioski: Trudno jest powiedzieć cokolwiek miarodajnego po meczu “na końcu”. Jednakże z całą pewnością można stwierdzić, że Sieroty bez Skarbnikowa i z nim - to dwie zupełnie różne drużyny. Ta pierwsza nie ma żadnych szans na cokolwiek. Ta druga - może być groźna i urwać kilka cennych punktów nawet silniejszym drużynom. Natomiast Dyskobolia chyba potwierdziła, że jest jeszcze za słaba na Ekstraklasę, ale żadnego meczu nie odpuści.

———————————

Młot Sigmara Anheim - KS Renifery Sola 2:0 (0:0)

Renifery ostatnio pauzowały, mogły odpocząć i wylizać rany po bojach pucharowych, jednocześnie szlifując formę. Sigmaryci natomiast męczyli się w pucharze z KS Margon, a wcześniej w lidze zremisywali z Krokodylami. Lekkim faworytem byli dla nas zatem Tropicańczycy.

Dlaczego Sigmaryci wygrali? Trener Macak uśmiechnął się baaaaaaaardzo szeroko, gdy zobaczył, że na ławce rezerwowych rywala siedzą tylko zapasowi bramkarz i obrońca. Żeby wygrać mecz z zespołem bez jakiegokolwiek przygotowania taktycznego nie trzeba wielkiej filozfii. Sigmaryci wyszli na boisko, stworzyli masę sytuacji i strzelili dwie bramki. Nie ma co się więćej rozwodzić, bo rywale nie zrobili nic żeby im w tym przeszkodzić.

Dlaczego Renifery przegrały? Jak wyżej. Zamiast trenować Renifery grzały poroże, forma miast rosnąć spadła, a na domiar złego trener zniknął. Renifery nie mogły nie przegrać tego spotkania.

Wnioski: Żadne. Sigmaryci wygrali, w takich okolicznościach musieli. Nie można z tego zwycięstwa wyciągać żadnych wniosków na kolejne mecze. Poza jednym - fatalna skuteczność. 10 sytuacji bramkowych, 2 gole. Lepiej żeby popracowali nad celownikami przed trudniejszymi spotkaniami. Renifery natomiast mają poważny problem. Niech się modlą o rychły powrót trenera, w przeciwnym razie ten sezon może zakończyć się dla nich totalną katastrofą.

———————————

YK Sloniki Sodomia - RVT Hrabia Ruhnhoff 4:3 (1:2)

Według typów managerów w kolejnym meczu na szczycie z udziałem Słoników, gospodarze mogli w najlepszym przypadku liczyć na remis. Choć oba zespoły są wymieniane w gronie faworytów do zajęcia czołowych miejsc, to RVT są dwukrotnymi mistrzami Sarmacji. W dodatku tydzień wcześniej Słoniki z kretesem przegrały swój poważny sprawdzian w Ekstraklasie, przegrywając z Krasnoludami. Z drugiej strony - dla RVT miało to być pierwsze spotkanie z silnym rywalem w tym sezonie.

Dlaczego YK Słoniki Sodomia wygrały? YK wygrało ponieważ wyszło lepiej zmotywowane. Zgodnie ze starą zasadą “bij mistrza”, wszyscy zawodnicy wspięli się na szczyty swoich możliwości. Wystarczy spojrzeć na atak Słoników - tak dobrze nie zagrał jeszcze nigdy. W dodatku swoje mecze życia zagrali af Klercker i Smajlovic. Ten pierwszy zresztą zagrał najlepszy mecz w historii klubu. Duet ten wypracował trzy z czterech bramek dla gospodarzy. W sumie, YK miało w tej kolejce aż sześciu graczy w jedenastce kolejki.

Dlaczego RVT Hrabia Ruhnhoff przegrał? RVT było bardzo blisko remisu, bramkę na 4:3 stracili w 90. minucie. Wcześniej sędzia nie uznał im bramki zdobytej po faulu. Dużą pomocą Hrabiom służył bramkarz Słoników - Ishizaki zaliczył beznadziejny występ, nie obronił żadnego strzału. Jeden Żurawski to jednak było za mało, aby wygrać mecz ze świetnie dysponowanymi w tym dniu Słonikami. Jeden (z dwóch) najlepszych trenerów w lidze nie popisał się również z ustawieniem swojego zespołu. RVT wyszło na murawę w ustawieniu na znacznie słabszego rywala i rozbiło się o mur obrońców i zabójcze kontry YK.

Wnioski: Jeden z trenerów napisał, że był to mecz obecnego mistrza z przyszłym. Za wcześnie jeszcze ferować takie wyroki, ale widać wyraźnie, że zarówno RVT, jak i YK prezentują bardzo wysoki poziom. Obie drużyny z pewnością będą biły się o najwyższe laury i dla obu najbliższe mecze będą kluczowe. Hrabiowie zagrają serię trudnych spotkań z mocnymi zespołami. Słoniki są w teoretycznie lepszej sytuacji, bo ich rywalami będą “SKS-y i spółka”, ale zarówno jedni, jak i drudzy, mogą pogubić cenne punkty.

———————————

Krokodyle Punta - FKK Rantiochskie Krasnoludy 1:0 (0:0)

To miał być spacerek dla Krasnoludów. Ostatnio ograli Słoniki, pewność siebie im urosła, a odpadnięcie z pucharu mogło być wkalkulowane w plany trenera Ullemarka, który najwyraźniej chciał wysłać wszystkie chorągwie na front ligowy. Krokodyle wydawały się być marnym przeciwnikiem - cudem wywalczony punkt w ostatnim meczu z Sigmarytami i fatalna gra w poprzednich meczach nie robiły na nikim wrażenia, a z pewnością nie na faworyzowanych i doświadczonych Krasnoludach.

Dlaczego Krokodyle wygrały? Zadecydowało świetne ustawienie. Trener Rybczak nie przestraszył się - poszedł na wymianę ciosów z Krasnoludami. I wygrał, bo defensywnie zespół był świetnie przygotowany. Krokodyle mogły strzelić jeszcze dwie bramki, ale piłka dwukrotnie uderzała w poprzeczkę bramki Frya. Dodatkowo, ostra gra zniechęciła Krasnoludy do poważniejszych wysiłków w ofensywie.

Dlaczego Krasnoludy przegrały? Fatalna postawa formacji strzelających bramki. Gdy w ataku Krasnoludów zabrakło Marata i/lub Comptona okazało się, że po prostu nie ma komu strzelać bramek. Pomocnicy delegowani przez Ullemarka na plac gry nie byli w stanie przejąć tego ciężaru od będącego w nie najlepszej dyspozycji Carneiro, co koniec końców przypieczętowalo porażkę Krasnoludów. A to nie jest niespodzianka, to jest sensacja!

Wnioski: Krokodyle złapały drugi oddech. Gdy już wydawało się, że nic nie uchroni ich przed walką o 3 miejsce od końca, nagle los się do nich uśmiechnął. Brak trenerów u Reniferów i Dyskobolii może im znacząco pomóc w pozostaniu w Ekstraklasie, dodatkowo byli w stanie pokonać faworyta. A skoro raz się udało, to czemu nie kolejny? Krasnoludom zabrakło fantazji, absencja dwóch czołowych graczy spowodawała spadek potencjału drużyny o połowę. Marat jest typem wojownika, który nawet jeśli nie idzie, potrafi strzelić bramkę lub dwie. Kogoś takiego brakło dzisiaj FKK, bo obecna postawa pozostałych graczy jest niestety dość mizerna. Mają się jednak Krasnoludy szansę odkuć już w sobotę, w pojedynku z Zespołem Bez Trenera Sola. Brak zwycięstwa w tym meczu będzie odczytany jako jednoznaczną przesłankę do odtrąbienia kryzysu rantiochskiego zespołu.

(—)

Lord mar. Figiel & Lord hr. Kiechajas


Jul 2 2008

Kot Teofil Wieści Ekstraklasę odc. 3/6

Hitem czwartej kolejki SLP był ponownie mecz na szczycie – tym razem FKK podejmowało u siebie YK. Strzelono 12 bramek, 3 razy wygrywali gospodarze i raz padł remis. Pauzowały Renifery.

———————————

Krokodyle Punta - Młot Sigmara Anheim 1:1 (0:1)

Spójrzmy w tabelę… Krokodyle 7 miejsce, 0 punktów. Sigmaryci 3 miejsce, 6 punktów. Sytuacja się jakby klaruje, ale wspomnijmy mecz pucharowy Krokodyli - 0:3 z Koniami. Tiaaa. Poza tym ostatnio napisaliśmy, że Młot będzie bił słabszych [ chojraki!]. Można zatem było śmiało uznać, że goście będą mieli problem, żeby tego meczu nie wygrać.

Dlaczego Krokodylom udało się nie przegrać? Bo były do tego meczu dobrze przygotowane pod względem taktycznym. Oczywiście, to jeszcze mało. Miały też nieco szczęścia i wyjątkowo nieudolnych przeciwników. Szerzej - poniżej. Dodajmy tylko, że to pierwsze i zapewne ostatnie punkty zdobyte przez Krokodyle w meczu z drużyną spoza grupy “eSKaeSy i Dyskobolia”. Hmm, to w ogóle pierwszy punkt Krokodyli w tym sezonie! Łaał!

Dlaczego Sigmaryci nie wygrali? I tu leży piesek scholandzki zagrzebany. Tak samo jak w poprzednim meczu - świetny początek, 13 minuta 1:0, przewaga rośnie, nic tylko się cieszyć. Chwilę potem - rzut karny! Do piłki podchodzi Cahal. Po meczu? Nic bardziej mylnego. Cahal nie trafia w bramkę, aut dla gospodarzy. Inicjatywę dalej mają Młoty, ale do głosu powoli zaczynają dochodzić także Krokodyle. No i bęc, 90 minuta i 1:1 -  Aberg jak Senturk ładnie pod poprzeczkę.

Wnioski: Prawie nic nowego. Dla Krokodyli to w zasadzie sukces, każdy punkt się liczy etc. ale mamy wrażenie, że na niewiele się on im zda, jeśli będą w takim tempie tracić zawodników. Praktycznie co mecz ktoś wypada ze składu, czy to kartki czy kontuzje. A co do Sigmarytów - muszą popracować nad skutecznością, bo ta jest daremna. Wywieszczyliśmy im ogrywanie słabeuszy, a oni jak na złośc: nie!. Za kilka meczów moga nie walczyć już o nic. Spadek im groził nie będzie, pudło raczej też.

———————————

FKK Rantiochskie Krasnoludy   -   YK Słoniki Sodomia 2:1 (0:1)

Hit kolejki przez duże LEJKI. Silne Krasnoludy podejmowały zwinne Słoniki. Zwycięzcę, jak zawsze w takim wypadku, obstawić było ciężko. Lepsze wrażenie po meczu pucharowym zostawił po sobie lider, ale czy nie była to zasłona dymna w wykonaniu Krasnoludów? Jedynym pewnikiem było fakt, że najważniejsza miała być odpowiednia taktyka.

Dlaczego Krasnoludy wygrały? Okazało się, że mecz pucharowy to nie była zasłona dymna. Pierwsza połowa była w wykonaniu FKK fatalna - 0 klarownych okazji, ustępowanie pola, nieporadne rozgrywanie piłki i wreszcie szybko stracona bramka. Obraz gry zmienił się jednak całkowicie w drugiej połowie. FKK zepchnęło Sodomitów do obrony i wykorzystało ich proste błędy w defensywie, nie będąc sami praktycznie ani razu zagrożonymi utratą drugiej bramki. Trener Ullemark jest widać dobrym motywatorem, a Krasnalom dobrze się gra pod presją. Nie mieli też skrupułów w bezlitosnym wykorzystaniu błędów rywala.

Dlaczego Słoniki przegrały? Bo nie uczą się na błędach rywali. YK poniosło klęskę dokładnie w takim samym stylu, jak przed tygodniem Sigmaryci właśnie ze Słonikami. Szybko strzelony gol, względna przewaga na boisku - na drugą połowę wyszli rozluźnieni, byleby tylko obronić wynik. Braki w koncentracji obrońców oraz bramkarza i w dwie minuty rezultat się odwrócił. Słonikom brakło koncepcji na strzelenie kolejnych bramek. Dodajmy też, że obie bramki zawalił bramkarz Ishizaki, który gorzej zagrał chyba tylko w swoim debiucie.

Wnioski: FKK wygrało zasłużenie i zajmuje obecnie fotel lidera. Ich sytuacja wygląda dobrze, ale pamiętajmy, że mają za sobą tylko jeden mecz z mocniejszym rywalem. Niemniej, raczej nie utracą pozycji w przyszłym tygodniu - z Krokodylami powinni wygrać w cuglach. A Sodomici? Oblali pierwszy poważny egzamin, ale nie mogą się załamywać, to dopiero początek sezonu. Trener zapowiedział, że za tydzień w meczu z Hrabiami zobaczymy zupełnie inny zespoł i wypada mu wierzyć. Tylko czy to wystarczy na pokonanie Ruhnhoffian? Łatwo nie będzie, ale Słoniki zdecydowanie nie stoją na straconej pozycji i kto wie, może szybko odzyskają pierwsze miejsce w lidze.

———————————

RVT Hrabia Ruhnhoff  -  SKS Podleszcz 3:0 (2:0)

Trzeci mecz RVT z drużyną grupy „SKS-y i spółka”. Tutaj nie mogło być zaskoczenia. Sieroty zostały opuszczone nawet przez swojego trenera, nie mówiąc o szczęściu czy innych tego typu bajerach, zwykle wieszanych na lusterkach dwudziestoletnich vanów. Z kolei RVT to dwukrotny mistrz z Sarmacji z szansami na więcej. Aby obronić tytuł, nie mogli tu stracić punktów.

Dlaczego RVT Hrabia Ruhnhoff wygrał?
Bo RVT to RVT. Najlepszy zespół ligi. On po prostu musi wygrywać, szczególnie z rywalem strefy spadkowej, dysponującym potencjałem co najwyżej na średniaka pierwszej ligi. Zespół jest w formie, trener też to i wygrać było łatwo. Choć zaskakujący jest fakt, że strzelili Sierotom tylko 3 bramki.

Dlaczego SKS Podleszcz przegrał? Bo Podleszcz to Sieroty. W zeszłym sezonie ich największą siłą był świetny trener. Teraz trenera nie ma i Sieroty nie stanowią żadnego zagrożenia. W ich ostatnim meczu w ataku grał bramkarz, a na ławce rezerwowych nie było nikogo. Ot, tyle.

Wnioski: RVT planowo wygrało. Każdy inny wynik byłby megasensacją. Lekki niepokój może budzić ich słaba skuteczność. Przeciwko takiemu zespołowi jak Sieroty spodziewalibyśmy się co najmniej 10 sytuacji i minimum 4 bramek. W dodatku pierwsze 6 minut należało do SKS-u: przeprowadzili 3 akcje, z których każda mogła zakończyć się bramką. W szczególności lepiej wykonany karny mógł spowodować, że spotkanie potoczyłoby się nieco inaczej. Jednak Sieroty bez kapitana błyskawicznie toną.

———————————

SKS Wandystan - Dyskobolia Czarnolas 4:0 (4:0)

Kiedy mierzą się ze sobą dwa równorzędne zespoły, trudno jest przewidzieć wynik. Tak też w tym antyszlagierze kolejki mogliśmy oczekiwać wszystkiego. Choć z drugiej strony – co to za różnica, czy przedostatnie miejsce w lidze zajmie SKS Wandystan czy Dyskoboli Czarnolas?

Dlaczego SKS Wandystan wygrał? Właśnie o to chodzi, że nie wiadomo za bardzo. Wprawdzie ostatecznie zwycięzcę wytypowaliśmy prawidłowo, ale więcej w tym było intuicji niż chłodnej oceny. SKS świetnie wykorzystał pierwszą połowę – osiem akcji, cztery bramki. Skuteczności mogliby pozazdrościć lepsi. Na pewno duże znaczenie miała wspaniała dyspozycja Podshivalova i jego hat-trick oraz minimalnie lepsze ustawienie.

Dlaczego Dyskobolia Czarnolas przegrała? Dyskobolia nie miała szansy choćby zremisować, nawet jeśli wykorzystałaby wszystkie okazje, które stworzyła. W dodatku Sruamsiri w bramce zamiast łapać piłkę łapał, jak to mówi pewien autorytet piłkarski, muchy. Zresztą, pod tym względem dostroił się do kolegów – zarówno pomoc, jak i obrona zagrały znacznie poniżej oczekiwań. Można by szukać jeszcze innych przyczyn tego pogromu. Ale po co?

Wnioski: SKS Wandystan rozgromił swojego rywala, który akurat nie miał swojego dnia. Dla układu tabeli mecz ten ma jedynie znaczenie symboliczne, a dla obu zespołów – prestiżowe. Raczej nie ma wątpliwości, że obie drużyny w tym sezonie pożegnają się z Ekstraklasą. Godny odnotowania jest klasyczny hat-trick pomocnika SKS-u.

 (—)

Lord mar. Figiel & Lord hr. Kiechajas


Jun 24 2008

Kot Teofil Wieści Ekstraklasę odc. 2/6

Trzecia kolejka Sarmackiej Ekstraklasy nie przyniosła żadnych niespodzianek. Dość spojrzeć na poole, w których sześciu managerów typowało wyniki w ten sam sposób. Szlagierem kolejki był pojedynek na szczycie - Młoty kontra Słoniki.

———————————

KS Renifery Sola - Krokodyle Punta 3:0 (1:0)

Faworyt wydawał się być oczywisty - Renifery. Przewaga w składach, osiągane wyniki, miejsce meczu i takie tam duperele. Ale wystarczy się bliżej przyjrzeć i już tak jednoznacznie nie jest. Primo - derby to derby, już takie wyniki  w nich padały, [Rotor remisował z Wandeą np. ] że nic nas nie zdziwi. Secundo -  Krokodyle sobie leżały do góry brzuszyskami, podczas gdy rozpędzone zwycięstwem 6:0 z Podleszczami Renifery dostawały wciry od Słoników. No i chęć zemsty Krokusiów za niepowodzenia Pucharowe. Dysproporcje się zatem zmniejszyły, ale nie wyrównały.

 Dlaczego Renifery wygrały: Ha! I prawie mieliśmy rację! Renifery wygrały, BO MIAŁY FARTA! Tak, właśnie tak! Co z tego, że 9 strzałów, 65% posiadania piłki, bramka Wocnieja to farfocel roku, a przy stanie 2:0 sędzia nie uznał prawidłowej bramki Sullivana. Po tym zdarzeniu Krokodyle zwiesiły paszcze i dały się rozjechać.

Dlaczego Krokodyle przegrały: Hmm, bo nieuznana bramka nieuznaną bramką. Ale ludzież złociż… jak można nie przegrać, gdy pozwala sie przeciwnikowi wbiec do bramki z piłką, a samemu nie oddaje się ŻADNEGO strzału.

Wnioski: Refifery niech się nie  upajają bo jeszcze długa droga przed nimi, to był średni mecz w ich wykonaniu. A Krokusie? Cóż, lepiej niech się pozbierają, bo gorzej być nie może.

———————————

SKS Podleszcz - FKK Rantiochskie Kr. 1:2 (1:1)

Ten mecz nie był równy, bo taki być nie mógł. Dzierżący czerwoną latarnię SKS Podleszcz podejmował FKK “Wiecznie Drugie” Rantiochskie Krasnoludy. Po stronie gości było w zasadzie wszystko - od Fry’a w bramce po Marata w ataku. Gospodarze mieli czarne stroje, marsowe miny i fatalną formę. Sierotki uczyniły kolejny krok w kierunku pobicia rekordu ilości meczów bez zwycięstwa i umocniły się na ostatnim miejscu w lidze. Krasnoludy natomiast chwilowo awansowały na drugą pozycję.

Dlaczego FKK wygrało?
Pomimo przewagi na papierze, Kransoludy przez cały mecz znajdowały się w odwrocie, nastawione na grę z kontry. Udało im się skonstruować trzy akcje i aż dwie z nich wykorzystać. Niewątpliwie pomogło im szczęście oraz beznadziejna dyspozycja Sierotek.

Dlaczego SKS przegrał?
Sierotki atakowały przez cały mecz, grały lepiej, ale w kluczowych momentach zawodziły. Wystarczyłoby wykorzystać jeszcze jedną okazję na 2:0 i pewnie byłoby po meczu. Trener Sierotek wybrał na to spotkanie o wiele lepszą taktykę, niestety jego podopieczni nie potrafili jej zrealizować. Salinas w bramce zagrał na poziomie gracza z okręgówki.

Wnioski: Ten mecz pokazał, że ani jedna, ani druga drużyna nie ma szans na jakieś większe sukcesy. Sierotki nie dorosły do swego trenera, który przecież nie wygra meczu sam, bazgroląc na papierze. FKK natomiast nie zaprezentował się jako drużyna, która oszałamia swą grą. Wprost przeciwnie - tylko trzy mozolnie skonstruowane kontry powinny zapalić czerwone światełko w głowach sympatyków Kransoludów.

———————————

 Młot Sigmara Anheim - YK Słoniki Sodomia 1:2 (1:0)

Pojedynek lidera z wiceliderem otrąbiony został mianem meczu kolejki. I bardzo słusznie, tutaj wynik mógł być różny. Obie ekipy mają spory potencjał, którego w Ekstraklasie nam tak do końca jak do tej pory do końca nie pokazały. Jednakże, tydzień temu Sigmaryci męczyli się ze słabiutkimi Podleszczami, a w tym samym czasie Słoniki ograły Renifery. Można było więc stawiać na remis z lekkim wskazaniem na Sodomitów.

Dlaczego Młot przegrał: Zabrakło jajec. Przed meczem wypowiadali się ostrożenie, ale chcieli nastraszyć rywala. I całkiem im się to udawało. Do rozpoczęcia meczu. Wtedy wyszli [zacytujemy klasyka] “gwarantującym wiele emocji ustawieniem 5-4-1″ i grę psychologiczną Scholandy wzięły. Słoniki na to nie były przygotowane, bo już pierwsza akcja przyniosła Sigmarytom bramkę, drugą cudem zatrzymał Ishizaki, a chwilę potem z boiska musiała zejść jedna z największych gwiazd YK Ademark. I udało się Młotom ten mecz przegrać. Naprawdę nie mają jajec.

Dlaczego Słoniki wygrały: Bo one jajca najwyraźniej mają. Nie przejęli się złym obrotem pierwszych minut meczu i patrząc na marnujących okazję za okazją Młociarzy zaatakowali i… strzelili gola! Co prawda ze spalonego, ale zawsze. W drugiej połowie dalej jednak atakowali Sigmaryci i gdy wszyscy już myśleli, że jednak kolejne bramki dla nich to kwestia czasu, Sodomici pokazali, że “ruchać to my, a nie nas” i w 3 minuty przemeblowały wynik spotkania na bardziej im pasujący. Cóż, tajming był niezły.

Wnioski: Sigmaryci zagrali pierwszy mecz z silniejszym rywalem i od razu przegrali. To może być symptomatyczne - słabych będą bili, a z mocniejszymi w najlepszym razie zremisują. I spokojnie się utrzymają. Z kolei YK po tej wygranej wskoczyło na fotel lidera. Na razie grają wyśmienicie, ale teraz czeka ich ciężka przeprawa - FKK i RVT. Te mecze zdecydują, czy trzeba ich brać na poważnie, czy traktować okres liderowania jako sympatyczną ciekawostkę.

———————————

 SKS Wandystan - RVT Hrabia Ruhnhoff 0:3 (0:0)

Kiedy najsłabsza drużyna gra z najlepszą - wynik można obstawiać w ciemno. Nie inaczej było i tym razem - nie było żadnych wątpliwości, że dwukrotny mistrz Sarmacji wygra z beniaminkiem z Wandystanu. Jedyne pytanie to ile bramek uda się Hrabiom tym razem strzelić.

 Dlaczego RVT wygrało? W pierwszej połowie nic nie zapowiadało zwycięstwa. Co więcej - pierwszą bramkę strzelili gospodarze, ale sędzia jej nie uznał. Jednak w drugiej części meczu Hrabiowie przycisnęli, a kluczowe okazały się 69. i 70. minuta, które pozbawiły gospodarzy szansy na choćby remis. RVT wygrało, ponieważ przyjechało po zwycięstwo i było lepsze w każdym elemencie gry.

Dlaczego SKS przegrał? SKS wyszedł nastawiony wybitnie defensywnie i, co ciekawe, lepiej przygotowany taktycznie do spotkania. Wandowie liczyli na grę z kontry, ale gdy dochodzili do sytuacji strzeleckich, zamiast w bramkę celowali w trybuny. Gdyby jednak mieli odrobinę więcej szczęścia tak w ataku, jak i obronie, wynik mógłby być zupełnie inny.

Wnioski:
Beniaminek pokazał, że nie będzie łatwo z nim wygrać. Wprawdzie porażka trzema bramkami jawi się jako wysoka, jednak wynik w tym wypadku jest dość mylący. Na seryjne zwycięstwa Wandów raczej nie stać, ale odebrać cenne punkty drużynom z czołówki tabeli mogą. Hrabiowie jak zawsze skuteczni, choć pierwsza połowa w ich wykonaniu bardzo senna.

(—)

Lord Abraxas & Lord Timek