O “nadpobudliwym seksualnie Łoskot(cie)” - dla WT opowiada Kanclerz von Kiechajas.
Wieści Teutońskie zapraszają do lektury wywiadu z Kanclerzem Rządu Księstwa Sarmacji. Wywiad przeprowadziliśmy po najtrudniejszych, od dawna, wydarzeniach dla Księstwa Sarmacji. W najbliższym czasie przedstawimy Państwu rozmowy z kolejnymi osobistościami. Rozmawiał redaktor Robert Janusz Czekański.
WT: Witam Pana serdecznie! Jak samopoczucie w dniu dzisiejszym?
Dzień dobry Panie Redaktorze. Sampoczucie świetne, wszystko przez weekend. Nawet pies nie kradł mi pościeli w nocy. Coś niebywałego.
WT: Sypia Pan z psem? Czy to Pańska ulubiona maskotka, czy też może jest nią coś innego?
Tzn. dementuję jakobym sypiał z psem. Pies czasem wchodzi nad ranem do pokoju i kradnie moją pościel. Dementuję również jakoby pies był moją ulubioną maskotką. Moją ulubioną maskotką jest Łoskot.
WT: Co to jest Łoskot? Nazwa co najmniej dziwna…
I pluszowe smoki jeszcze, ale mniejsza z nimi… Łoskot to… w sumie raczej nie chciałby Pan wiedzieć. Jest nadpobudliwy seksualnie, wie Pan…
WT: Chciałbym i nasi czytelnicy też. Proszę mówić. Śmiało.
No dobrze… Łoskot działa na zasadzie zjawiska - kiedy coś nas zaskoczy, zniesmaczy to spadamy z krzesła, rozumie Pan. Ja natomiast nie, ja upadam z Łoskotem na ziemię. Następnie Łoskot wstaje zapinając spodnie, a ja z bolesną miną i kaczym chodem wracam na miejsce. Czasem bywa odwrotnie, ale to wszystko zależy od posadzki.
WT: Eeee…
Prosił Pan żebym się podzielił to się podzieliłem… to dość traumatyczne ;p
WT: Może z innej beczki. Jak ocenia Pan kryzys w wyniku którego sprawuje Pan dziś funkcję Ministra-Kanclerza?
Ach, a już się rozkręcałem… No ale dobrze, kryzys oczywiście oceniam źle. Tak jak pisałem w expose, niedobrze robiło się od tych wszystkich wyzwisk i całej złej woli od jakiej kipiał niemal każdy post na LDKS. W zasadzie uważam to za gorsze zjawisko od niedziałającego Rządu. Rządów jest wiele, atmosfera na LDKS jedna.
WT: [Cisza...]
Panie Redaktorze?
WT: Ten Łoskot…
WT: Zła wola jednak odeszła… pojawiło się porozumienie. Co, pańskim zdaniem, na nie wpłynęło?
Pożyczyć go Panu? Porozumienie - z pewnością dobra wola obu stron. Wydaje mi się, że po prostu w pewnym momencie po obu stronach ktos powiedział “Nie! To nie pomoże Sarmacji, przerwijmy to szaleństwo!” - pojawiły się zmiany na stanowiskach kierowniczych obu partii, zaczęły napływać propozycje pojednawcze. Udało się.
WT: Jak wpłynęła na to właśnie zmiana przewodniczących?
Nie mam wiedzy jak było w NZM, ale ze strony SPD wyglądało to tak, że przewodniczącego nie było, a v-ce w ogóle nie działał. Zatem musiało dojśc do wyboru nowego, został nim pan Kaczyński i od razu zaczął dążyć do zaktywizowania partii i kompromisu z NZM. Wtedy też napłynęła pierwsza propozycja koalicji od NZM, którą gruntownie przemyśleliśmy i zaproponowaliśmy własną - zaowocowało to rozmowami, których efekt już znamy.
WT: Jest Pan członkiem SPD. Dlaczego?
Tak, jestem członkiem SPD. Miałem wtedy dość Sarmacji, chciałem wycofać się z życia publicznego i egzystować sobie jako obywatel na służbie w KSZ. Pewnego dnia napisał do mnie Wiktor hr. Szpunar i zapytał czy nie pomogę mu w tworzeniu partii. Poznałem skład, program i zgodziłem się - uważałem, że warto dać tym ludziom szansę, że mogą stworzyć dobry Rząd. Była to też ciekawość czegoś nowego, w końcu NZM miało rządziło 3 kadencje. Chciałem im zatem pomóc w osiągnięciu celu.
WT: I jak ten osiągnięty cel ocenia Pan dziś?
Nie było mnie w Sarmacji podczas kampanii wyborczej z kilku powodów i nie widziałem co się wtedy działo. Po powrocie jednak obraz był zaskakujący - 7 posłów, Rząd, szerokie kadry - nie miało prawa się nie udać! A jednak, IP okazała się być martwa, Rząd sparaliżowany wielofunkcyjnością i brakiem czasu poszczególnych członków, brutalne ataki opozycji - słowem: klęska.
WT: Czy w czasie tworzenia koalicyjnego Rządu, były sytuacje, że nie chciał się Pan osobiście na coś zgodzić? Na jakąś osobę, pomysł?
Chciałem Rządu koalicyjnego z NZM. To był dla mnie warunek, nie widziałem sensu w powtarzaniu historii z własnym Rządem. Nie wyszło nam, trudno, musimy szukać kompromisu by Księstwo nie było już dłużej sparaliżowane. Dlatego nie dopuszczałem możliwości Rządu tworzonego samodzielnie - w mojej opinii po prostu nie mieliśmy kadr. które mogłby zapewnić Księstwu sprawne funkcjonowanie.
WT: Odważne stwierdzenie. Ale zmieniając nieco temat. Odbywają się właśnie referenda w Sarmacji i Wandystanie. Jak głosował obywatel Kiechajas? I dlaczego tak, a nie inaczej?
Obywatel von Kiechajas zagłosował na “tak”. Moje poglądy na temat Mandragoratu ewoluowały wielokrotnie. Przypominam sobie swoją wściekłość gdy na stronie Sarmacji zawitała Wandea. Poznałem jednak MW z bliska, zakumplowałem się z paroma osobami i zmieniałem stopniowo swoje zdanie. Zagłosowałem na “tak” gdyż uważam, że taka sytuacja się może długo nie powtórzyć; dlatego że żądanie lepszych warunków od Mandragoratu jest po prostu niemożliwe - w moim odczuciu o lepszy kompromis byłoby bardzo trudno.
WT: Pojawiło się jednak bardzo dużo głosów, że warunki zjednoczenia, nie sama idea, są nie do przyjęcia. Co Pan sądzi na ten temat?
Tak jak wspominałem wcześniej, żądanie więcej od Mandragoratu jest po prostu niepoważne. Oni rezygnują ze swej suwerenności, a my narzekamy, że przybędzie nam trzech diuków, w tym dwóch nietykalnych. Osobiście uważam, że te warunki, mimo że nie są doskonałe, to są jak najbardziej do przyjęcia. Czy tak jest w istocie - zadecyduje Naród/Lud Pracujący Miast i Wsi.
WT: Wracając na chwilę na rodzime podwórko. Co sądzi Pan o tym co się wydarzyło ostatnio w sarmackiej Izbie Poselskiej? Odeszło z niej czterech członków SPD, zaś w ich miejsce weszły osoby, które startowały z listy wyborczej NZM. Tym samym, SPD utraciła większość w IP.
Cóż, przede wszystkim jestem wkurzony, że tak się stało. Zmarnowany został potencjał, który SPD posiadała w IP. Natomiast fakt zastąpienia nieaktywnych posłów na nowych posłów jest rzeczą naturalną - mam nadzieję że oni aktywnie spędzą obecną kadencję i tego im życzę.
WT: I już ostatnie pytanie. Czy prawdą jest, że planuje Pan ślub z Michasiem Winnickim, który od pewnego czasu pozostaje w stanie wolnym, i nazywa go Pan pieszczotliwie “Łoskot”?
Zaprzeczam tym informacjom. Wbrew krążącym plotkom, należę do mniejszości heteroseksualnej. I jakkolwiek Michasia lubię to Łoskotem on nie jest, nie był i nie będzie. I bardzo dobrze.
WT: Dziękuję Panu za wywiad.
I ja dziękuję. To co, pożyczyć go Panu?
WT: Nie, dziękuję…
W porządku, ale jakby Pan zmienił zdanie to wie Pan gdzie mieszkam. Do widzenia!