Archiwum kategorii ‘Bez kategorii’

PostHeaderIcon Kronika Celtycka

Nadzieja to miejscowość, która nie powstała wczoraj. W miejscu, w którym znajduje się dzisiejsza miejscowość dawniej, conajmniej dwókrotnie rodziła się wspaniała cywilizacja i choć poprzednicy przepadli bez słowa wiele wieków temu wciąż znajdujemy ślady ich egzystencji. Jednym z takich śladów jest odnaleziona niedawno Kronika Celtycka.

Do odnalezienia księgi, która może się okazać niezwykle ważnym i wartościowym źródłem wiedzy na temat początków rozwoju naszej miejscowości, doszło 3 października 2010 roku. To właśnie wtedy, znana już zapewne wszystkim ze swojej działalności na rzecz Rezerwatu Smoków, Ayana Kazuma podczas spaceru po Skansenie “Antre” odnalazła nieznany do tej pory tunel. Nie zastanawiając się długo Pani Kazuma ruszyła w głąb tego tunelu, nie zwracając uwagi na potencjalne niebezpieczeństwa, które mogły czekać na nią w ciemności.

Po długiej wędrówce po wijących się korytarzach podziemnego labirytnu, do którego wejściem okazał się znaleziony tunel oczom Pani Kazumy ukazała się niewielka skrzynka wykonana w całości ze złota i ozdobiona drogimi kamieniami. Szkatułka stała na niewielkiej kolumnie, która oświetlona była promieniami słonecznymi wpadającymi do wnętrza podziemnej komnaty przez niewidoczne świetliki. Całość robiła imponujące wrażenie. Pani Kazuma otworzyła szktatułkę i odnalazła w jej wnętrzu księgę spisaną archaicznymi celtyckimi runami.

W chwili obecnej rozpoczęły się prace konserwatorskie w podziemiach. Jeszcze nie wiadomo do końca jak zostaną wykorzystane podziemia, które niewątpliwie są niezwykłym w skali całej Sarmacji tworem. Najbardziej prawdopodobne jest, że w podziemnym labiryncie zostanie otworzone muzeum, nie jest to jednak jeszcze pewne. Konserwacji również poddano szkatułkę i znalezioną w jej wnętrzu księgę.

7 października zdjęcia pierwszych stron księgi trafiły w ręcę odkrywczyni, ta zaś rozpoczęła mozolną prace nad przekładem antycznego dzieła. Jak się okazało, księga była niczym innym jak kroniką opisującą dzieje pierwszej cywilizacji, która zaczęła się rozwijać w tym miejscu. Początki tłumaczenia kroniki, która zyskała miano Kroniki Celtyckiej, można zobaczyć na stronie: http://nadzieja.sarmacja.org/?s=kronika

Pani Kazuma, za odnalezienie Kroniki Celtyckiej oraz jej przekład, została uczczona cegiełką na Murze Zasłużonych! ( http://mur.sarmacja.org/ ) Z niecierpliwością czekamy na ciąg dalszy przekładu historii, która jest przecież naszą historią.

PostHeaderIcon Radoszyce

Dnia 26 września, po nocy radości i zabawy zorganizowanej by uczcić odkrycie naszego wspaniałego Kartografa, a także by matki mogły jak najkorzystniej zaprezentować swoje urodziwe córy Pan Filip de Wieniawa wyruszył w podróż w kierunku dawnej stolicy Morvanu – Morwieńca. Pech chciał, że wówczas nad Jeziorem Błękitnym przeszedł okropny i niezwykle gwałtowny sztorm. Szczątki “Dony Bawony” – okrętu, którym wyruszył w podróż Kartograf wraz z załogą znaleziono w pobliżu przystani “Nadzieja” oraz na całym południowym brzegu jeziora.

Wielki smutek zapanował w Nadziei. Wszyscy mieszkańcy zbierali się każdej nocy na kei z zapalonymi lampionami wyczekiwali nadejścia młodego podróżnika. Nie mogli pogodzić się z faktem, że mógł zginąć. Wierzyli, że gdzieś tam jest, zagubiony, przemarznięty, zdezorientowany  nie mogąc odnaleźć drogi powrotnej.

Dzień za dniem, noc za nocą czas mijał nieubłagalnie. Oficerowie Morvan Guarda wypływali wiele razy na jezioro poszukując zaginionego czy jakichkolwiek jego śladów. Niestety – bezskutecznie. Niezwykle smutny był to czas w Nadziei i niestaty nic nie wskazywało na to, że się to zmieni.

Rozwiązanie sytuacji nadeszło rankiem 7 października. Wówczas to, do Biura Pracy wczołgał się dziwny stwór. Skórę miał czarną jak węgiel i naznaczoną dziwnymi wąsami przypominającymi nieco wodorosty, strzępy ubrania okrywały jego ciało a w oczach ukryty był obłęd. Stwór spojrzał na jednego ze stojących w drzwiach strażników, po czym opadł bezwładnie na podłogę.

Po kilku godzinach ciężkiej pracy lekarzy i pielęgniarek  zza dziwnego, zaschniętego błota i strzępów odzienia udało się odsłonić oblicze wyczekiwanego przez wszystkich Kartografa. Nie był to jednak jeszcze koniec problemów naszego ulubieńca. Wykończenie i wyziębienie organizmu nie mogło pozostać bez echa i przez 2 dni Pan de Wieniawa leżał pogrążony w głębokim śnie, podłączony do kroplówki i nawet lekarze nie mieli pewności czy uda się mu wyjść z tego cało.

Na szczęście dziś po południu Pan Filip de Wieniawa wybudził się ze śpiączki. Jego pierwsze słowa dotyczyły jakiegoś zapisku, kartki, którą przyniósł ze sobą. Początkowo uznano to za majaki człowieka, który dopiero co odzyskał świadomość, szybko jednak okazało się, że była to mowa w stu procentach świadoma. Czym prędzej poczęto przeszukiwać strzępy ubrań, w które odziane był Kartograf-rozbitek i rzeczywiście znaleziono tam kartę papieru, która po oczyszczeniu okazała się mapą Radoszyc (rys. poniżej)

Upór i wytrwałość Pana de Wieniawy, który ledwie uszedł śmierci spod kosy a już pomknął w obięcia kolejnych niebezpieczeństw w imię swojej pracy zasłużenie zyskał sławę w całej Nadziei nic więc dziwnego, że młody Sędzia, który nigdy w naszej miejscowości nie mógł narzekać na brak towarzystwa stał się jeszcze bardziej obleganym kompanem i jeszcze bardziej pożądanym zięciem.  Władze Nadziei uwieczniły poświęcenie Pana Filipa kolejną cegiełką z Jego nazwiskiem wmurowaną w Mur Zasłużonych ( http://mur.sarmacja.org/ )

PostHeaderIcon Tapeciarnia

Nadzieja – prężnie rozwijająca się miejscowość Sarmacka, która  cały czas próbuje zaskakiwać swoich mieszkańców, a także  wszystkich Sarmatów znowu rozpędza się na drodze swojego  rozwoju. Tym razem duet Jakubowski – Kami-Chojnacka wzięli na tapetę pulpity Sarmatów. Wszystko po to, by żyło się nam kolorowo!

Powstający właśnie sklep z tapetami o wdzięczniej i dość sugestywnej nazwie “Tapeciarnia” ma być miejscem, w którym każdy Sarmata będzie mógł się zaopatrzyć w zdjęcia i innego rodzaju prace graficzne markowane znakiem “Win & Riki on Road”.

Prace, które będzie można nabyć w Tapeciarni w zamian za liberty, które jak na ten czas kurzą się na sarmackich kontach, wykorzystywane będą mogły być na różne sposoby. Nabywca wykupując zdjęcie będzie nabywał prawo do jego dowolnego wykorzystania i przetwarzania. Mamy nadzieję, że nie tylko rozrusza to nieco sarmacki handel, ale również ułatwi dostęp do zdjęć, które niejednokrotnie przydadzą się do tworzenia banerów, plakatów czy grafik do SzU.    

Prace nad Tapeciarnią powoli zbliżają się do końca. Strona jest już gotowa do otwarcia, opracowywany jest jeszcze skrypt zakupu, który  pojawi się w przeciągu najbliższych dni. W dalszym ciągu trwa również kolekcjonowanie zdjęć, które będzie można zakupić w Tapeciarni – ten etap rozwoju tego niecodziennego sarmackiego sklepu będzie jednak trwał znacznie dłużej – chodzi przecież o to, by Klienci zawsze mogli znaleźć coś nowego i godnego złociutkich libertów.

Ze spraw czysto technicznych zaznaczyć wypada, że w Tapeciarni znajdować się będą obraz o rozmiarze: 2560 x 1800 pikseli – oczywiście pliki pełnowymiarowe będą dostępne dopiero po uiszczeniu stosownej opłaty. Wszyscy zaś będą mogli podejrzeć miniatury obrazów – w wymiarach: 300 x 211 pikseli  - miniatury opatrzone są dodatkowo znakiem wodnym – obrazy pełnowymiarowe tychże nie posiadają.

Jak sprawdzi się Tapeciarnia w realiach Sarmackich nie wiadomo – wszystko to zapewne z powodu wakatu na stanowisku Wróżki/Wróżbity – nie pozostaje nam zatem nic innego do zrobienia jak tylko poczekać. Aby jednak czas oczekiwania nieco sobie uprzyjemnić pragniemy zapytać Was, Drodzy Czytelnicy, jaką przyszłość wróżycie naszemu najnowszemu projektowi? Czy w Sarmackich realiach jest miejsce na Tapeciarnie?

Czekamy na Wasze opinie, prognozy oraz wszelkiego rodzaju sugestie, które z chęcią weźmiemy pod uwagę w ostatniej fazie przygotowań do otwarcia “Tapeciarni”. Spośród wszystkich, którzy wyrażą swoją opinię w komentarzach do tego artykułu dnia 13.10.2010 roku w godzinach wieczornych rozlosujemy darmowe tapety ze zbioru tapeciarni!

Zapraszamy do wspólnej zabawy!

PostHeaderIcon Sadyba – odnaleziona w puszczy

Dnia 20 września bierzącego roku do Biura Pracy wszedł mężczyzna. Twarz jego, znana była wszystkim, którzy kiedykolwiek zawędrowali do Gmachu Sądu Najwyższego – nic więc dziwnego, że pracownicy Biura zamarli ze zdziwenia i poczeli nerwowo przewracać jakieś niekoniecznie istniejące dokumenty. Kroki Sędziego wybijały w ich głowach rytm zbliżającej się katastrofy. Każdy przed własnym sumieniem starał się rozliczyć ze wszystkich niezapłaconych mandatów, nerwowo wypowiedzianych słów względem innych Sarmatów czy też z spraw tak absurdalnych jak pianie jego kogutów o zbyt wczesnej porze. Powietrze zgęstniało od napięcia i zdenerowania.

Filip de Wieniawa, bo właśnie ten Sędzia Sądu Najwyżeszego znalazł się dziwnym zrządzeniem losu w Nadziei podszedł do najbliższego biurka, za którym siedziała bardzo młoda i równie ładna sekretarka i z przyjemnym uśmiechem na ustach oświadczył, że przyszedł w sprawie pracy. Dziewczyna zająkała się ledwie zauważalnie, ale nogi ugięły się pod nią tak gwałtownie, że aż opadła na krzesło, z którego próbowała wstać. Szybko jednak odzyskała odwagę a zachęcona ciepłym obliczem młodego Sędziego poprowadziła go do właściwego gabinetu.

Wizyta w gabienecie ds. rekrutacji nie trwała długo – w każdym razie jej oficjalna część. Okazało się, że Pan Filip de Wieniawa był zainteresowany podjęciem pracy kartografa – z pewnych źródeł wiem, że cała kadra Biura Pracy, tradycyjnie podsłuchująca pod drzwiami odetchnęła jeszcze raz z wielką ulgą. Po omówieniu szczegółów współpracy część oficjalna się zakończyła, a Nadzieja miała swojego Kartografa.

Po dwóch kawach i kilku ogromnych kawałkach Orzechowca Morvańskiego – specjalności gospodyń naszej miejscowości – Pan de Wieniawa opuścił gmach Biura Pracy i udał się w stronę wschodzącego kilka godzin temu słońca. Wszyscy pracownicy wylegli na drogę jak jeden mąż, żegnając początkującego podróżnika machając mu na z właściwą urzędnikom manierą, mieszkańcy Nadziei, którzy przekazywali sobie wiadomości z prędkością światła również przyłączyli się do tego niezwykłego rytuału rzucając pod nogi Pana de Wieniawy kwiaty i konfetti. Przy ostatnim z domów znajdujących się na drodze Kartografa stały trzy przedstawicielki Koła Gospodyń Wiejskich – przygotowały dla niego kosz pełen swojskich wędlin, ciast i innych smakołyków godnych nawet książęcego stołu. Tak żegnany Pan Filip de Wieniawa, Kartograf, opuszczał Nadzieję popołudniem dnia 20 września.

Po tym niezwykłym jak na naszą spokojną i lekko senną miejsowość wydarzeniu wszystko wróciło do normy. Krowy zjadały trawę i dawały mleko, poeci leniwie grzali się w ostatnich promieniach słonecznych tegorocznego lata, a w budynku Biura Pracy wszyscy szukali jakiegokolwiek zajęcia. Rozleniwienie siegało zenitu gdy nagle od strony puszczy rozległ się przeraźliwy wrzask – ptaki, smoki i wszystko co aktualnie znajdowało się w lesie na wschód od Nadziei nagle zerwało się z miejsca i z przeraźliwym krzykiem, szumem skrzydeł i tętentem kopyt uciekło w sobie tylko znane ostępy lasu.

Ludzie ostrzeżeni głosem leśnych stworzeń chwycili za widły, kosy i co tam jeszcze mieli pod ręką i ustawili się w dwóch rzędach na małej polanie odzielającej wieś od lasu. Z napięciem oczekiwali na intruza, który wywołał takie poruszenie wśród mieszkańców lasu. Jakie było ich zdziwienie, gdy zamiast groźnego drapieżnika z lasu wypadł niczym strzała Pan Filip de Wieniawa, Kartograf, niosąc w dłoniach jak największy skarb zwiniętą kartkę papieru.

Po kilkunastu minutach spędzonych na uspokajaniu oddechów i pełnych euforii okrzyków udało się w końcu wydobyć kartkę z dłoni Kartografa – ku zdziwieniu wszystkich znajdował się na niej szkic planu Sadyby – miejscowości, która przeminęła wraz z dawnym blaskiem Morvanu, a której ulice i mury porosły już drzewa i krzewy zamianiając ją w część puszczy ukrytą przed ludzkim wzrokiem.

Przygotowany przez naszego Kartografa szkic prezentujemy poniżej (kliknięcie na obrazek spowoduje jego powiększenie). Warto również nadmienić, że Pan de Wieniawa niniejszym szkicem dołożył swoją cegiełkę do Muru Zasłużonych: http://mur.sarmacja.org/

W imieniu swoim i wszystkich mieszkańców Nadziei życzę dalszych sukcesów.

Mapa Sadyby

PostHeaderIcon Co nowego?

Ostatnio w Nadziei trochę się rozruszaliśmy – wszystko wskazuje na to, że po wakacyjnym zastoju i ograniczeniu aktywności powoli i mozolnie wracamy do aktywności na wysokim poziomie. Ponad wydarzeniami o jakich już pisaliśmy na łamach “Wiejskiej Sielanki” (Biuro Pracy, Mur Zasłużonych czy Nadzieja 3D) dzieją się u nas również rzeczy, o których nie pisaliśmy jeszcze.

Jednym z godnych uwagi faktów jest to, że Biuro Pracy zaczęło działać – co znaczy nie tyle, że jest, ale że już pierwsze osoby skorzystały z naszych ofert. Dzięki temu znaleźliśmy nowego Kartografa: Pana Filipa de Wieniawę, którego zapewne nikomu nie muszę przedstawiać oraz nowego Dziennikarza: Pana Tomasza Świtała, który już przywitał się ze wszystkimi wczoraj.

Ofert ubywa, ale również pojawiają się nowe – tym razem Biuro Pracy oferuje pracę dla Wróżki/Wróżbity. Praca ma polegać na przygotowywaniu horoskopu, który już niedługo miałby pokazywać się na łamach naszej gazety. Serdecznie zapraszamy wszystkich obdarzonych fantazją.

Ponadto, jako swoisty dowód na wzrost aktywności dodaliśmy kilka cegiełek do naszego Muru ( http://mur.sarmacja.org ). Każdego kto jest zainteresowany zapisaniem swojego nazwiska na Murze proszę o kontakt: [email protected] lub gg:2549451 – pracy mamy sporo i przyda się każda para rąk do pomocy.

Rozpoczęliśmy również rozmowy na temat kolejnego filmu Grupy Artystycznej “Biała Maska”. Z powodu realnych przeciwności losu materiał filmowy nie został jeszcze nagrany, pomimo, że scenariusz został zaakceptowany przez członków grupy już w maju. Zbliżający się wielkimi krokami początek roku akedemickiego może przynieść jakieś rozwiązanie tej kwestii. W chwili obecnej jedynym krokiem do przodu było ustalenie tytułu nowego filmu, a dokładniej jego zmiana z roboczego na oficjalny. Oficjalny tytuł to: “Artystka”. Kiedy możemy spodziewać się premiery? Niestety ciężko powiedzieć.

Jeśli “Biała Maska” to i Celtycki Krąg Przyjaźni – pojawiła się propozycja jego organizacji – pojawiła się dawno i znowu się odrodziła – trzeba w końcu podjąć jakieś decyzję w tej sprawie, jednak pomimo usilnych prób, członkowie są raczej dość oszczędni w słowach na temat tejże orgazniacji. Sumując – wiadomo, że nastąpi reorganizacja – nie wiadomo kiedy i jak będzie wyglądała.

Dużo łatwiej będzie zaś z drugim wydaniem “Czarnej Dziury” gdyż część materiałów przygotowana jest już od dawna. I tu mamy szczerą nadzieję, że uda się przygotować magazyn na najbliższe wielkie celtyckie święto – Samhain. Co do samego święta, rozpczęły się już pocichutku pierwsze przygotowania. Co prawda do 1 listopada jeszcze trochę czasu, ale chcemy, aby wszystko było na czas dopięte na ostatni guzik.

Ponadto szykuje się już nowy opis w Rezerwacie Smoków a także kolejny odcinek Kryminalnych Zagadek Morvanu a o tym wszystkim informować będziemy w nowym designie Wiejskiej Sielanki. Zapowiada się ciekawa jesień.