Archiwum miesiąca Październik 2010
Atlas Grzybów Sarmackich
Ostatnie tygodnie upłynęły naszemu Leśniczemu, Panu Tomaszowi Pac, na długich spacerach po lasach Morvanu. Nie były to jednak spacerki rekreacyjne. Leśniczy dostał bowiem bardzo ważne zadanie. Miał stworzyć Atlas Grzybów Sarmackich.
Zapewne zastanawiacie się, po co komu taki atlas. Pomysł jego powstania narodził się już po publikacji pierwszego numeru “Kryminalnych Zagadek Morvanu”, w którym mieliśmy do czyniania z ofiarami zatrucia grzybami. Jesień to czas sprzyjający zbieraniu i przygotowywaniu leśnych skarbów – nie możemy jednak zapominać, że to co może wydać nam się smakowitą przekąską w rzeczywistości może okazać się śmiertelną trucizną. Aby zapobiegać innym wypadkom spowodowanym spożyciem trujących grzybów, postanowiliśmy przygotować “Atlas Grzybów Sarmackich”.
Pan Pac przez kilka ostatnich tygodni zbierał wiadomości na temat grzybów występujących na terenie całej Sarmacji. Swoje obserwacje i zdjęcia przesłał władzą Nadziei i w ten sposób powstała owa publikacja, a zapoznać się z nią można pod adresem: http://www.nadzieja.sarmacja.org/inc/grzyby.pdf . Pan Tomasz, za ogromną pracę jaką włożył w przygotowanie owej publikacji dołożył cegiełkę ze swoim nazwiskiem na Murze Zasłużonych: http://mur.sarmacja.org/
Władze Nadziei zapraszają do dokładnego czytania “Atlasu…” i wykorzystywania zawartych w nich informacji w praktyce – a już niedługo sprawdzimy Waszą wiedzę na wielkim Grzybobraniu!!!
Zbieramy Żołędzie
W dniu dzisiejszym miała miejsce zapowiadana od tygodnia, Wielka Celtycka Akcja Zbierania Żołędzi. Na Placu Piotra Mikołaja w samym sercu Nadziei zebrały się tłumy Sarmatów pragnących przyłączyć się do projektu. Przyjechali do Nadziei z najodleglejszych nawet zakątków Księstwa Sarmacji. Wszystko po to, by pomóc zgromadzić żołędzie, które pomogą wyżywić dziki z lasów Morvanu podczas długiej i mroźnej zimy.
Akcja zbierania rozpoczęła się o godzinie 20.00. Sarmaci biegali po dobrze oświetlonych ulicach Nadziei starając się odnaleźć jak najwięcej żołędzi. Za każdego znalezionego żołędzia Nadzieja wypłacała symboliczną nagrodę w wysokości 50 libertów. Stawkę tę podbił diuk Khand – następca trony Księstwa Sarmacji, który do każdego znalezionego żołędzia dołożył 1000 libertów z własnej kieszeni.
Cóż to była za impreza! Poszukiwania, które rozpoczęły się nieco sennie szybko nabrały rozpędu. Wrzawa i okrzyki ucieszonych znalazców zaczęły wypełniać powietrze, które powoli stawało się coraz zimniejsze. Niektórzy, jak diuk Konias rozgrzewali się sławną w całej Sarmacji Śliwowicą rodem z Teutonii, inni porzucali zbieranie na rzecz grzania się przy ogromnych ogniskach rozpalonych nad brzegami Jeziora Błękitnego, jeszcze inni w końcu biegali tak szybko i angażowali się w akcję tak żywiołowo, że nie odczuwali mrozu nawet w najmniejszym stopniu.
Największym zaangażowaniem w szukaniu żołędzi wykazali się Piotr diuk Khand (14 żołędzi), który 23 października zostanie koronowany na księcia Sarmacji, oraz Pan Tomasz Pac (10 żołędzi) – Leśniczy Torfowiska Koronnego. Tę niezastąpioną dwójkę wsparł następnie tajemniczy, zamaskowany przybysz, pod pseudonimem mib_ghhfxq (2 żołędzie), które zapał godny jest podziwu, a który z racji późnego przybycia na uroczystość nie miał już takiego pola do popisu. Tę trójcę zasilił jeszcze diuk Konias, który przyniósł żołędzie z dekoracji promującej święto. Wszystkim poszukiwaczom dziękujemy za zaangażowanie i wspólną zabawę!
Całą akcję podsumować należy nad wyraz pozytywnie – była zabawa, były emocje, była wojna na żołędzie – choć niezbyt długa. Pojawiły się pytania o kolejną odsłonę zbierania żołędzi – ta będzie – za rok, a wcześniej jeszcze się nam na pewno zdarzy zbierać różne inne rzeczy i mam nadzieje, że akcje te będą zrzeszać coraz to większe rzesze Sarmatów.

Kronika Celtycka
Nadzieja to miejscowość, która nie powstała wczoraj. W miejscu, w którym znajduje się dzisiejsza miejscowość dawniej, conajmniej dwókrotnie rodziła się wspaniała cywilizacja i choć poprzednicy przepadli bez słowa wiele wieków temu wciąż znajdujemy ślady ich egzystencji. Jednym z takich śladów jest odnaleziona niedawno Kronika Celtycka.
Do odnalezienia księgi, która może się okazać niezwykle ważnym i wartościowym źródłem wiedzy na temat początków rozwoju naszej miejscowości, doszło 3 października 2010 roku. To właśnie wtedy, znana już zapewne wszystkim ze swojej działalności na rzecz Rezerwatu Smoków, Ayana Kazuma podczas spaceru po Skansenie “Antre” odnalazła nieznany do tej pory tunel. Nie zastanawiając się długo Pani Kazuma ruszyła w głąb tego tunelu, nie zwracając uwagi na potencjalne niebezpieczeństwa, które mogły czekać na nią w ciemności.
Po długiej wędrówce po wijących się korytarzach podziemnego labirytnu, do którego wejściem okazał się znaleziony tunel oczom Pani Kazumy ukazała się niewielka skrzynka wykonana w całości ze złota i ozdobiona drogimi kamieniami. Szkatułka stała na niewielkiej kolumnie, która oświetlona była promieniami słonecznymi wpadającymi do wnętrza podziemnej komnaty przez niewidoczne świetliki. Całość robiła imponujące wrażenie. Pani Kazuma otworzyła szktatułkę i odnalazła w jej wnętrzu księgę spisaną archaicznymi celtyckimi runami.
W chwili obecnej rozpoczęły się prace konserwatorskie w podziemiach. Jeszcze nie wiadomo do końca jak zostaną wykorzystane podziemia, które niewątpliwie są niezwykłym w skali całej Sarmacji tworem. Najbardziej prawdopodobne jest, że w podziemnym labiryncie zostanie otworzone muzeum, nie jest to jednak jeszcze pewne. Konserwacji również poddano szkatułkę i znalezioną w jej wnętrzu księgę.
7 października zdjęcia pierwszych stron księgi trafiły w ręcę odkrywczyni, ta zaś rozpoczęła mozolną prace nad przekładem antycznego dzieła. Jak się okazało, księga była niczym innym jak kroniką opisującą dzieje pierwszej cywilizacji, która zaczęła się rozwijać w tym miejscu. Początki tłumaczenia kroniki, która zyskała miano Kroniki Celtyckiej, można zobaczyć na stronie: http://nadzieja.sarmacja.org/?s=kronika
Pani Kazuma, za odnalezienie Kroniki Celtyckiej oraz jej przekład, została uczczona cegiełką na Murze Zasłużonych! ( http://mur.sarmacja.org/ ) Z niecierpliwością czekamy na ciąg dalszy przekładu historii, która jest przecież naszą historią.
Radoszyce
Dnia 26 września, po nocy radości i zabawy zorganizowanej by uczcić odkrycie naszego wspaniałego Kartografa, a także by matki mogły jak najkorzystniej zaprezentować swoje urodziwe córy Pan Filip de Wieniawa wyruszył w podróż w kierunku dawnej stolicy Morvanu – Morwieńca. Pech chciał, że wówczas nad Jeziorem Błękitnym przeszedł okropny i niezwykle gwałtowny sztorm. Szczątki “Dony Bawony” – okrętu, którym wyruszył w podróż Kartograf wraz z załogą znaleziono w pobliżu przystani “Nadzieja” oraz na całym południowym brzegu jeziora.
Wielki smutek zapanował w Nadziei. Wszyscy mieszkańcy zbierali się każdej nocy na kei z zapalonymi lampionami wyczekiwali nadejścia młodego podróżnika. Nie mogli pogodzić się z faktem, że mógł zginąć. Wierzyli, że gdzieś tam jest, zagubiony, przemarznięty, zdezorientowany nie mogąc odnaleźć drogi powrotnej.
Dzień za dniem, noc za nocą czas mijał nieubłagalnie. Oficerowie Morvan Guarda wypływali wiele razy na jezioro poszukując zaginionego czy jakichkolwiek jego śladów. Niestety – bezskutecznie. Niezwykle smutny był to czas w Nadziei i niestaty nic nie wskazywało na to, że się to zmieni.
Rozwiązanie sytuacji nadeszło rankiem 7 października. Wówczas to, do Biura Pracy wczołgał się dziwny stwór. Skórę miał czarną jak węgiel i naznaczoną dziwnymi wąsami przypominającymi nieco wodorosty, strzępy ubrania okrywały jego ciało a w oczach ukryty był obłęd. Stwór spojrzał na jednego ze stojących w drzwiach strażników, po czym opadł bezwładnie na podłogę.
Po kilku godzinach ciężkiej pracy lekarzy i pielęgniarek zza dziwnego, zaschniętego błota i strzępów odzienia udało się odsłonić oblicze wyczekiwanego przez wszystkich Kartografa. Nie był to jednak jeszcze koniec problemów naszego ulubieńca. Wykończenie i wyziębienie organizmu nie mogło pozostać bez echa i przez 2 dni Pan de Wieniawa leżał pogrążony w głębokim śnie, podłączony do kroplówki i nawet lekarze nie mieli pewności czy uda się mu wyjść z tego cało.
Na szczęście dziś po południu Pan Filip de Wieniawa wybudził się ze śpiączki. Jego pierwsze słowa dotyczyły jakiegoś zapisku, kartki, którą przyniósł ze sobą. Początkowo uznano to za majaki człowieka, który dopiero co odzyskał świadomość, szybko jednak okazało się, że była to mowa w stu procentach świadoma. Czym prędzej poczęto przeszukiwać strzępy ubrań, w które odziane był Kartograf-rozbitek i rzeczywiście znaleziono tam kartę papieru, która po oczyszczeniu okazała się mapą Radoszyc (rys. poniżej)
Upór i wytrwałość Pana de Wieniawy, który ledwie uszedł śmierci spod kosy a już pomknął w obięcia kolejnych niebezpieczeństw w imię swojej pracy zasłużenie zyskał sławę w całej Nadziei nic więc dziwnego, że młody Sędzia, który nigdy w naszej miejscowości nie mógł narzekać na brak towarzystwa stał się jeszcze bardziej obleganym kompanem i jeszcze bardziej pożądanym zięciem. Władze Nadziei uwieczniły poświęcenie Pana Filipa kolejną cegiełką z Jego nazwiskiem wmurowaną w Mur Zasłużonych ( http://mur.sarmacja.org/ )
Tapeciarnia
Nadzieja – prężnie rozwijająca się miejscowość Sarmacka, która cały czas próbuje zaskakiwać swoich mieszkańców, a także wszystkich Sarmatów znowu rozpędza się na drodze swojego rozwoju. Tym razem duet Jakubowski – Kami-Chojnacka wzięli na tapetę pulpity Sarmatów. Wszystko po to, by żyło się nam kolorowo!
Powstający właśnie sklep z tapetami o wdzięczniej i dość sugestywnej nazwie “Tapeciarnia” ma być miejscem, w którym każdy Sarmata będzie mógł się zaopatrzyć w zdjęcia i innego rodzaju prace graficzne markowane znakiem “Win & Riki on Road”.
Prace, które będzie można nabyć w Tapeciarni w zamian za liberty, które jak na ten czas kurzą się na sarmackich kontach, wykorzystywane będą mogły być na różne sposoby. Nabywca wykupując zdjęcie będzie nabywał prawo do jego dowolnego wykorzystania i przetwarzania. Mamy nadzieję, że nie tylko rozrusza to nieco sarmacki handel, ale również ułatwi dostęp do zdjęć, które niejednokrotnie przydadzą się do tworzenia banerów, plakatów czy grafik do SzU. 
Prace nad Tapeciarnią powoli zbliżają się do końca. Strona jest już gotowa do otwarcia, opracowywany jest jeszcze skrypt zakupu, który pojawi się w przeciągu najbliższych dni. W dalszym ciągu trwa również kolekcjonowanie zdjęć, które będzie można zakupić w Tapeciarni – ten etap rozwoju tego niecodziennego sarmackiego sklepu będzie jednak trwał znacznie dłużej – chodzi przecież o to, by Klienci zawsze mogli znaleźć coś nowego i godnego złociutkich libertów.
Ze spraw czysto technicznych zaznaczyć wypada, że w Tapeciarni znajdować się będą obraz o rozmiarze: 2560 x 1800 pikseli – oczywiście pliki pełnowymiarowe będą dostępne dopiero po uiszczeniu stosownej opłaty. Wszyscy zaś będą mogli podejrzeć miniatury obrazów – w wymiarach: 300 x 211 pikseli - miniatury opatrzone są dodatkowo znakiem wodnym – obrazy pełnowymiarowe tychże nie posiadają.
Jak sprawdzi się Tapeciarnia w realiach Sarmackich nie wiadomo – wszystko to zapewne z powodu wakatu na stanowisku Wróżki/Wróżbity – nie pozostaje nam zatem nic innego do zrobienia jak tylko poczekać. Aby jednak czas oczekiwania nieco sobie uprzyjemnić pragniemy zapytać Was, Drodzy Czytelnicy, jaką przyszłość wróżycie naszemu najnowszemu projektowi? Czy w Sarmackich realiach jest miejsce na Tapeciarnie?
Czekamy na Wasze opinie, prognozy oraz wszelkiego rodzaju sugestie, które z chęcią weźmiemy pod uwagę w ostatniej fazie przygotowań do otwarcia “Tapeciarni”. Spośród wszystkich, którzy wyrażą swoją opinię w komentarzach do tego artykułu dnia 13.10.2010 roku w godzinach wieczornych rozlosujemy darmowe tapety ze zbioru tapeciarni!
Zapraszamy do wspólnej zabawy!
