Archiwum miesiąca Luty 2011

PostHeaderIcon LK: Mecz na szczycie

W ubiegłej kolejce w Grupie A Srebrnej Dywizji odbył się mecz na szczycie. Zajmujący pierwsze miejsce zespół FC RatTeam Nadzieja grał wyjazdowy mecz z vice liderem  Imperatorem Przystań.

Niestety, drużyna z Nadziei odniosła porażkę w tym spotkaniu. Mecz był niezwykle wyrównany, bardzo ciężko było wskazać przeważającą stronę. Zapewne najsprawiedliwszym wynikiem byłby remis, niestety w 88 minucie pomocnik Grzegorz Cichosz pokonał naszego bramkarza ustalając wynik meczu.

Nieco lepiej zaprezentował się inny zespół z Nadziei – AC Szfery. W meczu z Wacker Innsbruck 1915 udało nam się wywalczyć jeden punkt, który pozwolił zachować drużynie trenera Paca czwarte miejsce w swojej dywizji. W meczu tym, to goście częściej rozgrywali piłkę i to też oni pierwsi strzelili bramkę. W 23 minucie Neto Roja swoim golem sprawił, że kibice zgromadzeni na Stadionie na Torfowisku na chwilę zamilkli. Jednak – tylko na chwilę. Po pierwszym szoku spowodowanym utratą bramki i zawodnicy i kibice niezwykle szybko się otrząsnęli. Już w 46 minucie spotkania gracze AC Szfery, niesieni dopingiem kibiców zgromadzonych na stadionie, zdołali zdobyć wyrównującą bramkę. Jak się okazało, był to ostatni gol zdobyty w tym meczu.

Wyniki 10 kolejki Ligi Królewskiej (drużyn z Sarmacji):

Imperator Przystań 1:0 FC RatTeam Nadzieja

AC Szfery 1:1 Wacker Innsbruck 1915

Shannon Rangers 2:1 KS Byki Starosarmacja

FC Tirion 2:0 Green Teuton

Arona Shin Splints 1:0 Mloty z Anheim

Reformatika Czekany 1:1 Ajax Nowy Amsterdam

Sloneczko Playa 0:0 Elsynor Athletic

PostHeaderIcon Puchar SLP: Nadzieja bez nadziei…

Nienajlepiej zaprezentowały się nasze zespoły w Pucharze SLP. Oprócz FC RatTeamu, żadnej drużynie z Nadziei nie udało się nawet zdobyć bramki… Co gorsza wspomniane już „Szczury” w pierwszej rundzie Pucharu zmierzyły się z … WKS`em.

Do bratobójczego pojedynku między WKS Nadzieja a FC RatTeam Nadzieja doszło na stadionie przy ulicy Smoczej 44. Drużyna trenera Furmańskiego od samego początku była uważana za pozbawioną szans. Na boisku „Szczury” udowodniły, że zasługiwały na miano faworytów.

Już od pierwszych minut goście przejęli inicjatywę. Nieustanne ataki zawodników trenera Jakubowskiego jak najbardziej się opłaciły – już w pierwszy połowie RatTeam objął prowadzenie po bramce zdobytej w 27 minucie. W pierwszej odsłonie spotkania WKS nie zdołał wypracować żadnej groźnej sytuacji. Niewiele lepiej dla gospodarzy wyglądała druga połowa, w której RatTeam powiększając swoją przewagę, niemal zapewniając sobie awans do dalszych rozgrywek. WKS Nadzieja na dzień dzisiejszy nie jest w stanie zagrozić „Szczurom” – tak u siebie, jak i na wyjeździe. Ponad to, podopieczni trenera Furmańskiego powinni cieszyć się z niskiej skuteczności rywali. Gdyby bowiem gościom udawało się częściej zamieniać strzały na bramkę w gole, to WKS dostałoby solidne lanie.

W pozostałych meczach, drużyny z Nadziei pokazały, że mimo to, iż piłka nożna w naszej miejscowości jest czymś niezwykle  popularnym i powszechnym, to trochę nam brakuje do poziomu innych sarmackich drużyn. Kiedy w rozgrywkach pucharowych przyszło nam się zmierzyć z drużynami z silniejszych lig, okazało się, że poza wolą walki i hartem ducha nie mamy zbyt wiele do pokazani na boisku. Bowiem w pozostałych meczach KSS Nadzieja przegrała z SKS`em Podleszcz, Ciemniaki uległy MKS`owi Sailor Fer, , a grający na wyjeździe AC Szfery nie zdołały nic ugrać w konfrontacji z drużyną KS Fenix Fer. Mimo tych porażek, nie należy zapominać, że nasze kluby to bardzo młode zespoły, dopiero startujące w sarmackich rozgrywkach. Jeśli trenerom nie zabraknie zapału do pracy, już za kilka sezonów, to drużyny z Nadziei zdominują tak Sarmacką Ligę Piłkarską jak i rozgrywki Pucharu SLP.

PostHeaderIcon LK: Kolejne zwycięstwa

W 10 kolejce Lidze Królewskiej, dwa zespoły z Nadziei reprezentujące barwy Sarmacji wygrały swoje mecze. Trenerowie Jakubowski i Pac wyraźnie rozpieszczają swoich kibiców kolejnymi zwycięstwami w międzynarodowych rozgrywkach. Ale czy to źle?

Zacznijmy od meczu rozegranego w Nadziei, konkretnie na Szczurzym Ogonie. FC RatTeam podejmował tam CF Media Ghafur. Wynik jaki uzyskały „Szczury” mógł zadowolić każdego, nawet najbardziej wybrednego kibica, wszak zwycięstwo 3:0 to rezultat nie w kij dmuchał. Już po kwadransie gry, gospodarze objęli prowadzenie po strzale Clarence van Veen. Dwie minuty później kontuzjowany został jeden z zawodników CF Media Ghafur, jednak trener gości nie przywiózł ze sobą żadnego rezerwowego, w związku z tym musieli oni kończyć mecz w dziesiątkę. Okazało się to zgubne dla przyjezdnych, bowiem w 23 i 35 minucie nasi piłkarze ponownie wpakowali piłkę do ich bramki. Właściwie było po meczu. RatTeam cały czas kontrolował przebieg spotkania zagrażając bramce rywali a ci nie byli w stanie niczym zaskoczyć naszych piłkarzy. Z całą pewnością wynik mógł być wyższy, jednak zabrakło trochę skuteczności.

FC RatTeam Nadzieja jest obecnie liderem swojej dywizji w Lidze Królewskiej. Z 25 punktami ma praktycznie zapewniony awans do dalszych rozgrywek.

AC Nadzieja trenera Paca w 10 kolejce grała wyjazdowy mecz z Shannon Rangers. Spotkanie na Pheonix Park wyglądało jak partia szachów. Emocje jak na rybach. Redaktor sportowy Wiejskiej sielanki, musi z przykrością stwierdzić, że właściwie nie ma tu co opisywać. Obydwa zespoły w przeciągu 90 minut wypracowały zaledwie 3 (słownie TRZY) sytuacje podbramkowe. Na tyle niewiele, że nie zdołały one zakłócić grillowania, jakie urządzili sobie kibice na trybunach. W ogólnym rozgardiaszu wywołany tym, że jeden z kibiców niespodziewanie wkroczył na stadion ze skrzynką Śliwowicy, właściwie nikt nie zauważył, że w 65 minucie piłkarze z Nadziei strzelili zwycięską (i jedyną) bramkę w tym meczu. Styl w jakim nasi zawodnicy wywalczyli 3 punkty właściwie się nie liczy – któż bowiem śmiałby sądzić zwycięzców?

Ważne jest to, że AC Nadzieja utrzymała 4 miejsce, które daje awans do kolejnej fazy rozgrywek.

Wyniki 10 kolejki Ligi Królewskiej (drużyn z Sarmacji):

FC RatTeam Nadzieja 3:0 CF Media Ghafur

Shannon Rangers 0:1 AC Nadzieja

KS Byki Starosarmacja 0:0 MKS Motley

Mloty z Anheim 4:0 Blondi Alexiopolis

Reformatika Czekany 0:0 Sporting Oviedo

Ajax Nowy Amsterdam 2:1 Sloneczko Playa

Green Teuton 0:0 Arona Shin Splints

PostHeaderIcon SLP: Po raz kolejny – Derby Nadziei

Już drugą kolejkę z rzędu w Sarmackiej Drugiej Klasie rozgrywek SLP rozegrały się Derby Nadziei. Tym razem naprzeciw siebie stanęły AC Szfery i beniaminek – Ciemniaki.

Mecz rozgrywany na Stadionie na Torfowisku był niezwykle pasjonujący i interesujący. Obydwie drużyny liczyły na zwycięstwo. Spotkanie rozpoczęło się dość ostro, bo już w pierwszej minucie arbiter Frank Redkard pokazał pierwszą żółtą kartkę. Jak się potem miało okazać, mecz był męski, ostry, ale nie brutalny, co ukazuję klasę obydwu ekip. Kilka chwil po tym wydarzeniu padła pierwsza bramka. W 7 minucie podopieczni Artura Urbana wykorzystali rzut wolny. Goście objęli prowadzenie. Na odpowiedź AC Szfery nie trzeba było długo czekać. Gospodarze pozwolili cieszyć się prowadzeniem Ciemniakom tylko dziesięć minut – po upływie tego czasu, po cudownej główce jednego z graczy, AC Szfery wyrównało. W 25 minucie jeden z zawodników Ciemniaków próbował zaskoczyć bramkarza rywali strzałem z główki, jednak piłka trafiła w poprzeczkę. Zgodnie z powiedzeniem, że niewykorzystane sytuację się mszczą, podopieczni trenera Paca w 27 minucie objęli prowadzenie: Grzegorz Mazurek wykorzystując rzut rożny wprawił w euforię kibiców zgromadzonych na Stadionie na Torfowisku. Przez następne 30 minut kibice byli świadkami gry przed wszystkim w środkowej strefie boiska z wyraźną przewagą posiadania piłki po stronie AC Szfery. Jednak mimo krótszego czasu posiadania piłki, to zawodnicy Ciemniaków zdołali przełamać w tym meczu strzelecki impas. W 60 minucie wyrównującą bramkę zdobył Slavoljub Vitakic. Jednak podobnie jak w pierwszej połowie, nie musieliśmy długo czekać na odpowiedź gospodarzy. W 68 minucie Mariusz Wyszogrodzki zdobył zwycięską bramkę dla swego zespołu. AC Szfery 3:2 Ciemniaki.

Była to już druga porażka drużyny trenera Urbana, która to zajmuje obecnie 7 miejsce w ostatniej klasie rozgrywek (dzięki dorobkowi bramkowemu) Z kolei niepokonane dotąd AC Szfery zajmuje 3 lokatę.

WKS Nadzieja w tej kolejce rozgrywała wyjazdowe spotkanie z drużyną Synowie Wandy. Podopieczni Huberta Furmańskiego zbierając pierwsze szlify w sarmackich rozgrywkach ulegli przed bardziej doświadczonymi rywalami. Mecz od samego początku nie wyglądał najlepiej dla WKSu. Popularni „Synowie” bez skrupułów wykorzystywali niedoświadczenie swoich rywali. Statystyki posiadania piłki mówią same za siebie – w perspektywie całego meczu 63% dla gospodarzy a tylko 37 dla drużyny z Nadziei. Poza tym, mecz ten to ciągłe ataki gospodarzy. W sumie wyprowadzili 11 niezwykle groźnych sytuacji, z czego 3 zamienili na bramki. Gracze trenera Furmańskiego zdołali odpowiedzieć jedynie jedną sytuacją podbramkową, którą niestety nie udało im się wykorzystać. Pierwsza połowa nie zakończyła się jakimś tragicznym wynikiem dla WKS Nadzieja. Po bramce z 9 minuty gospodarze prowadzili 1:0.  Niestety, w drugiej połowie zawiodła nieco obrona naszej drużyny. Najpierw chwilę dekoncentracji w 53 minucie wykorzystał Vasily Nesmelov, po czym drugi raz umieścił piłkę w naszej bramce minutę przed zakończeniem spotkania. Mecz mógł zakończyć się jeszcze wyższą porażką naszej drużyny, lecz Synowie Wandy nie wykorzystali karnego w drugiej połowie. Synowie Wandy 3:0 WKS Nadzieja.

WKS Nadzieja zajmuje obecnie przedostatnie, 8 miejsce w tabeli. Co prawda nie jest to jakaś katastrofa, gdyż zespół jest młody, zbiera dopiero pierwsze doświadczenia w SLP. Wszyscy gorąco liczymy na to, że trener Furmański znajdzie w końcu metodę na zwycięstwo i być może już w przyszłym sezonie powalczy o awans do wyższej klasy rozgrywek.

W innym wyjazdowym meczu KSS Nadzieja rozgromiła zespół Dream Team. Ten mecz właściwie trwał 45 minut, bo wszystko rozstrzygnęło się w pierwszej połowie spotkania. Ponadto, wszystkie bramki zostały strzelone w przeciągu drugich piętnastu minut meczu. Bramki padły odpowiednio w: 16, 21, 28 i 31 minucie spotkania. Warto odnotować, że hat-trickiem popisał się napastnik KSSu, Bartłomiej Romaniuk. Na listę strzelców wpisał się również kapitan drużyny, Feliks Mysza.  Dream Team 0:4 KSS Nadzieja.

Obecnie KSS Nadzieja jest na czele tabeli (dzięki dorobkowi bramkowemu). Ten fakt szczególnie cieszy trenera, który pamięta, że pod koniec ubiegłego sezonu obejmował drużynę z ostatniego miejsca. W tym sezonie, zawodnikom KSSu idzie znacznie lepiej.

W Pierwszej Klasie rozgrywek Sarmackiej Ligi Piłkarskiej FC RatTeam Nadzieja zdołał wywalczyć cenne trzy punkty grając na wyjeździe z KP SONDA Srebrny Róg. O tym meczu można powiedzieć, że był niezwykle dramatyczny. Pierwsza połowa ułożyła się całkowicie nie pomyśli trenera Jakubowskiego. Już w 2 minucie spotkania gospodarze objęli prowadzenia po uderzeniu z rzutu wolnego. Nadzieję na w serca kibiców RatTeamu wlał Julio Chevantòn, który w 18 minucie zdołał wyrównać. Na nic jednak zdały się ataki „Szczurów” w pierwszej połowie, kiedy gospodarze popisali się niemal stuprocentową skutecznością! Co strzelili – to wpadło! (z jednym wyjątkiem). Najpierw w 35 minucie zawodnicy ze Srebrnego Rogu po raz kolejny objęli prowadzenie, po czym strzelili naszej drużynie tzw. bramkę do szatni. W 43 minucie na 3:1 podwyższył Langra Bhupati. Jednak w drugiej odsłonie spotkania szczęście powróciło do graczy z Nadziei. W 68 minucie Boleslaw Lechowski zdobył kontaktową bramkę, a chwilę później wyrównał 26 letni Wiktor Brzoza. Wynik meczu miał się rozstrzygnąć w jego ostatnich 20 minutach. I kiedy wydawało się, że na teutońskim boisku padnie remis, w doliczonym czasie gry RatTeamowi udało się zdobyć upragnionego, zwycięskiego gola! KP SONDA Srebrny Róg 3:4 FC RatTeam Nadzieja.

Nasz jedyny klub grający w pierwszej klasie zajmuje obecnie 6 miejsce w tabeli. Wszyscy kibice głęboko ufają trenerowi Jakubowskiego i licząc na jego umiejętności taktyczne głęboko wierzą w to, że drużyna z Nadziei pokaże w swojej klasie rozgrywek, w której z sarmackich miejscowości najlepiej potrafi się grać w piłkę!

PostHeaderIcon LK: Nadzieja znowu pokazuje pazurki!

Poprzednia kolejka była dla drużyn z Nadziei jedną wielką katastrofą. Tym razem jednak, nasi miejscowi trenerzy udowodnili, że potrafią wyciągnąć słuszne wnioski z porażek i że poprzednie spotkania to jedynie wypadki przy pracy.

Szczególnie ciężka przeprawa czekała przed trenerem Pacem. Kierowana przez niego AC Nadzieja grała wyjazdowy mecz z teoretycznie mocniejszym zespołem Sparty Pragi. Jednak mimo to naszemu zespołowi udało się zdobyć kolejne punkty. Przewaga zarysowała się już w pierwszej połowie. W 13 minucie po strzale z rzutu wolnego piłkę do siatki rywali skierował jeden z sarmackich pomocników. Gracze Sparty Pragi zdołali w tej części spotkania  odpowiedzieć brutalną grą, za co jeden z zawodników otrzymał żółtą kartkę. Druga połowa to dalsza kontrola meczu przez podopiecznych trenera Paca. Spokojne i konsekwentne wykonywanie założeń taktycznych graczy z Nadziei doprowadziło do podwyższenia prowadzenia na dwa do zera. W 71 minucie Kyriakos Pakaltsis zdobył bramkę. To było już drugie trafienie tego zawodnika w tej edycji Ligi Królewskiej.

Dzięki ligowemu zwycięstwu i porażce Viking Nordheim nasza drużyna awansowała na czwartą pozycję w tabeli. Na półmetku fazy grupowej AC Nadzieja posiada trzypunktową przewagę nad kolejnym zespołem. To zdecydowanie za mało, aby czuć się pewnym awansu, jednak jeśli zawodnicy nadal utrzymają wysoką formę sukces jest jak najbardziej możliwy.

Zwycięstwo osiągnął również nasz drugi trener z Nadziei – Czcigodny Pan Łukasz baron Jakubowski. W wyjazdowym meczu z Gniazdem Zawaria jego „Szczurom” udało się pokonać gospodarzy. Pierwsza połowa to ciągłe ataki RatTeamu. Drużynie udało się wypracować 3 niezwykle ciekawe sytuację, jednak wykorzystać udało się jedynie tą ostatnią, z 45 minut. Chwilę po strzale z dystansu Dinis Gâlceanu mógł świętować zdobycie bramki. FC RatTeam Nadzieja osiąga skromną, jedno bramkową przewagę. W drugiej połowie kibice równi musieli długo czekać na kolejną bramkę. Mimo to, cierpliwość się opłacała. Po rzucie rożnym piłkę do siatki ponownie skierował Dinis Gâlceanu. Nasza drużyna mogła zacząć już świętować, gdyż po tej akcji do końca meczu zostało niecałe 10 minut plus to co doliczył sędzia.

Po tym zwycięstwie FC RatTeam umocnił się na pozycji lidera w Grupie A Srebrnej Dywizji Ligi Królewskiej. Co sam trener Jakubowski mówi o sytuacji swojego klubu?: „W tym momencie awans jest juz praktycznie zapewniony, może nawet z pierwszego miejsca. Mamy 3 pkt. przewagi nad wiceliderem i przed nami mecze tylko z tymi drużynami, z którymi wygraliśmy w pierwszej połowie sezonu. Nadzieje ogromne, ale czy zawodnicy podołają?” Drogi trenerze – z takimi kibicami, jak tymi z Nadziei, nie ma szans, aby zawodnicy nie podołali!

Wyniki 9 kolejki Ligi Królewskiej (drużyn z Sarmacji):

Sparta Praga 0:2 AC Nadzieja

Gniazdo Zawaria 0:2 FC RatTeam Nadzieja

KS Byki Starosarmacja 4:0 KS Kasana

Blondi Alexiopolis 1:3 Green Teuton

Mloty z Anheim 0:0 Polemistis Kaharonea

Sloneczko Playa 4:0 Reformatika Czekany