Rozsiewając wokół mnie flegmatyczną i iście angielską aurę, zakładam powoli okulary, by odwiedzić odświętnie forum polskich mikronacji. Klik, klik i widzę o to Księstwo Hibijost, a jako wirtualny włóczykij mam zamiar odwiedzić to państewko.
Szałowego newsa z linkiem do Księstwa umieścił na forum Franciszek Józef II, do chóru dołącza Adam Kieżgajło – Ligocki, tytułowy „Paręsłówek”, ten zaprawiony w boju mikronacyjnym, obywatel skrytykowanej przez cały vświat Ligocji, ubrawszy najdoskonalszą zbroję płytową oraz szyszak, obszyty pierzem orła z herbu rozpoczyna dziki atak na Hibijost:
Ktoś w końcu musiał przebić Parlandię.
Czym jest Parlandia wie chyba każdy. Ziszczenie odwiecznych marzeń trolli o własnym jestestwie w Internecie, ten wyśmiewany kraik osiągnął ogromny sukces, mimo niskiego poziomu każdy go rozpoznaje, a co z taką Bergią Grenbeck’a? Państwo na szczytowym poziomie technologicznym z kilkoma postami sprzed miesiąca.
I te dzieci (Parlandczycy) chcą abyśmy dali im miejsce na mapie v-świata.
Znów Ligocki. Przypomnę tylko, że sam krzyczał niedawno o świętym prawie Ligocji na mapie Pollinu. Nie widzę różnicy między Ligocją, Parlandią, czy Hibocośtam. Choć nie, Ligocja i Hibocośtam to najwięksi amatorzy, w niczym nie zaprawieni, nieociosane wapienne bloki porozrzucane w nieładzie w warsztacie. Z jednej maści i koloru, siebie warte, lub nie warte niczego, sprzężone rozrzutniki obornika na pola w Hibocośtam. Niedojrzałe, śmierdzące sery szwajcarskie.