Nr 35
Arona, maj 2005
PWW "PRASA"
© RK v 3.0
kontakt: debrolle@poczta.fm

Wkładki:
redakcja
reklama / ogłoszenie
współpraca

archiwum    |    salon prasy

  strona  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11

Raz jeszcze o kulturze politycznej

Bitwa na szczotki i patelnie

Coś się zmieniło. Być może coś umarło. W powietrzu unosi się jeszcze pył wzniecony przez co bardziej krewkich bojowników obu stron. Atmosfera, mimo starań moderatorów listy Królestwa, szybko się pewnie nie oczyści - teraz potrzeba tylko czasu, który pozwoli z dystansem spojrzeć na przeszłe wydarzenia. Niewątpliwie Dreamland stracił kilku obywateli z absolutnej czołówki - straty tej nie nadrobi się szybko, tym bardziej, że w całym tym zamieszaniu JKM Artur I Piotr i jego otoczenie stracili zaufanie części społeczeństwa.

Bomba, która niespodziewanie wybuchła, zdaje się być finałem powolnego, lecz z pewnością nie niezauważonego procesu, który toczył się zapewne od objęcia tronu przez JKM. Tragiczny, bo jakże inaczej to nazwać, koniec przypieczętował i nakreślił ostatecznie różnice w pojmowaniu władzy i koncepcji rozwoju Dreamlandu przez najważniejsze osoby w Królestwie. Spór o to, kto ma rację, okazał się bezsensowny już na samym początku - szybko okazało się, że żadna ze stron nie zmieni swojego stanowiska, w związku z czym mieliśmy okazję uczestniczyć w cyrkowym spektaklu, w którym to zacni ojcowie naszej v-ojczyzny zamiast argumentami zaczęli obrzucać się jajami - żeby nie powiedzieć: kałem.

Nie licząc niesmaku, jaki wzbudza cała ta sytuacja, pozostaje jedynie patrzeć z nadzieją w przyszłość. Odejście kilku osób, które uważały, że w Dreamlandzie źle się dzieje, pozwoli pozostałym spokojnie realizować taką, a nie inną wizję państwa. Jak sądzę, secesjonistom będzie lepiej poza Dreamlandem, gdzie stworzą twór polityczny rządzony według ich zdaniem słusznych reguł.

Z technicznego punktu widzenia mamy więc czysty zysk, nie licząc rozbicia grupy twórczych osób na dwie części realizujące odrębne cele. Współpraca jednak w obrębie jednego organizmu pozostaje moim zdaniem niemożliwa. Oczywiście w zaistniałej sytuacji wyjść było co najmniej kilka - secesjoniści wybrali najgorsze, ale najszybsze. Mam nadzieję, że w ich przypadku nie potwierdzą się słowa, że rewolucja zjada swoje własne dzieci.

Zostawmy na razie secesjonistów i przyjrzyjmy się temu, co zostało na naszym podwórku. Jak widać - zostało bardzo wiele: wszystkie trzy lojalne prowincje działają, mimo ze Surmala z Morlandem nie nabrały jeszcze wielkiego impetu. Ostatnio jednak wiele się dzieje i w tamtych rejonach. Dreamland mimo ciosu ciągle ma potencjał - w ludziach, w zasobach WWW, a przede wszystkim w ugruntowanej pozycji międzynarodowej. Ośmielę się zgodzić z Królem seniorem eMBe, który nade wszystko cenił Dreamland jako całość, nie wnikając w winy i zasługi jego poszczególnych obywateli. Idąc tym tropem posunę się jeszcze dalej i powiem, ze ostatnie wydarzenia mają się do przyszłości Dreamlandu jak śnieg w Maroko do zbioru ogórków w Małopolsce.

Zbyt głęboko Dreamland zapuścił korzenie, żeby można było go łatwo zniszczyć. To dobrze dla obu stron - niezadowoleni mogą odejść spokojni o los swojej ukochanej ojczyzny - bo, że nikt nie miał intencji szkodzić Królestwu, nie ma chyba wątpliwości - już ten fakt powinien wszystkich nas jednoczyć.

Tutaj pojawia się drugi, mniej przyjemny aspekt. Mimo całej tradycji i siły Dreamlandu to składa się on w 90% z ludzi i relacji między nimi. To, co się wydarzyło, było dla tych relacji jak bomba atomowa. Pojawiły się emocje, których gwałtowność zadziwiłaby każdego obserwatora z zewnątrz - przekonaliśmy się przy okazji ile prawdy jest w stwierdzeniu, ze Dreamland to tylko zabawa. Podziały, które zrodziły się przy tej okazji, pozostaną na długo pomnikiem upamiętniającym tragiczne wydarzenia kilku kwietniowych dni.

Na koniec pozostaje jedynie życzyć nam wszystkim, byśmy wyciągnęli jak najwięcej wniosków z zaistniałej sytuacji i na przyszłość nie popełniali podobnych błędów. Dotyczy to zwłaszcza osób, które tak aktywnie uczestniczyły w "dyskusjach" na liście głównej Królestwa - powiedzianych słów już się nie cofnie, ale może nauczycie się, Panowie i Panie, w przyszłości najpierw myśleć, a dopiero potem mówić - a najlepiej pomyśleć trzy razy i nic nie mówić.

(Yelonek Rogacz)

Centralny Instytut Badania Opinii Publicznej