Zawsze wydawało mi się, że v-świat choć po części ma imitować ten realny. Przynajmniej w sferze polityki, polityka z założenia miała być odpowiedzialna i poważna, miała być powodem do dumny. Wszak wszystkie ‚poważane’ nacje prowadzą zabiegi polityczne z kamienną twarzą bez cienia uśmiechu, lub tonu śmiechu. Może z wyjątkiem sarmackiego Liechtensteina. Polityka potrzebuje mimo wszystko ludzi odpowiedzialnych, nie chcę mówić, że smutnych i bezbarwnych, ale takich, którzy wiedzą co robią i na co ich stać. Tyle gwoli wstępu, przenieśmy się magiczną maszyną na stanowisko http://forum.rsit.com.pl/
Mimo, że prezydent, jak niedźwiedź brunatny zapadł w letarg i nawet nie zamierza rozpisać wyborów prezydenckich (może ma nawet rację, rozsądźcie to sami) to aktywnie działa ZP. Zgromadzenie, bo to o nim mowa, ma na pierwszy rzut oka dość rozpoznawalnych członków, zmiksowane narodowości znalazły swoje odpowiednie miejsca, czy to trizondlaski Hans, czy pięciopolanin Bokassa, a nawet przeszalenie dumny Staropodlaski i panoszący się wszędzie Trydencki. Nie oni jednak będą w tym artykule odgrywać rolę pierwszoplanową, bo gwoździem jest Krzysztof Poland!
Próbuje on w każdej części RSiT utworzyć teatr jednego aktora, a p0rzynajmniej filię teatru jednego aktora z centralą w Nowym Kotwiczu, a obecnym Jastrzębcu. Nie zamierzam kwestionować jego ‚dokonań’, ale powiedzieć o braku odpowiedzialności, wydając te niżej umieszczone wołanie:
Rottera, 2010, 07, 02, piątek.
Drogi Krzysztof Poland,
Z poważaniem i brakiem ekscytacji przyjmuję kolejne gafy wykonywane przez szanownego Pana, ale proszę Pana, pańskie wyjawianie pańskich rozmów prywatnych na komunikatorze internetowym Gadu Gadu, jest co najmniej niestosowne i nieestetyczne. Niech Pan sobie weźmie do pańskiego serca, że rozmowy prywatne prowadzone z Panem, nie muszą być brutalnie wywlekane przez pańską personę, proszę Pana na światło dzienne, gdyż proszę Pana prowadzi to do konfliktów i nieporozumień.
Z poszanowaniem Pana,
Adrian Marcin Trydencki y Potocki z bratem al – Mulk.