Kilofem w nich!

Wstęp:

Dzisiejszy tekst poświęcimy dziwadłom, straszydłom, nieukom, i innym wspaniałym analfabetom i ignorantom.

Rozwinięcie:

Czasem żal mi ludzi, którzy nie wiedzą gdzie żyją, jaki mają adres, czy jak mają na imię. Bracia mniejsi braci z Rotrii postanowili stanąć habit w habit i zrobić nagonkę na Marcela Hansa i RSiT. Zaczęło się od tego, że Hans opublikował, jak zwykle swój tekst z Górniczej na forum Surmenii, ale Ci wspaniale uzdolnieni ludzie zaczęli krzyczeć:

1. „Znów zaśmiecanie naszego forum zbędnymi informacjami.” ,  „Chce czytać wiadomości z mojego kraju, a nie z jakiejś prowincji”, ” To nie zawracaj Pan głowy jakimiś pierdołami”  – Chartyna Papandreu

2. <<Delikatna uwaga: czy można publikować newsy z RSiT z jednego tematu, tak aby nie zawalać zbytnio „najnowszych tematów” na forum? 😉 >> –  Paulos Petrosigos

Naukowcy może nie byli wstanie znieść wiadomości z rozwijającego się  i aktywnego kraju, wszak wiadomo, że SURMENIA to największa potęga v-świata, hegemon wschodu i południa, mistrz kaligrafii alfabetu greckiego i omnibus w modlitwach na klęczkach. Alfa i Omega, zwana inaczej Surmenią nie zdołała uzupełnić swojej wiedzy co do RSiT, ale mimo to nie przeszkadza, jej to wypowiadać się w tych kwestiach.

Petrosigos ponad to, zauważył, że Hans wykorzystuje bezpodstawnie wolność słowa i wypowiadania się w miejscach publicznych, przez publikację artykułów z GG, powiedział on [Petresigos]:  „korzysta WE równocześnie z wolności wypowiedzi, jaką moja ojczyzna WE zapewnia. Nie jest to w odczuciu WE co najmniej dwulicowe?”

Nie chcę zagłębiać się w surmeńskie konszachty, które są grubymi nićmi szyte, ale po wypowiedzi Papandreu: „RSiT, to połączenie Trizondalu i czegoś tam. Dwie upadające prowincje z których nabijają się sami Sarmaci. :*” nic nie jest jasne, możemy się jedynie dowiedzieć, że surmeńscy koledzy są wszędzie rozchwytywani i pożądani.

Jedyne co mnie zadziwia to, słowa Marcosa de Zeppa: „pani Papandreu jest wielką siłą w Sarmacji, jeżeli chodzi o aktywnośc. Prosiłbym o nie naigrywanie się z mojej pierwszej, v-światowej ojczyzny i jednoczesnie z mego dziecka.”

10 Komentarzy

Filed under Głową w mur, Prześmiewcy

Podróż życia

Pewnego dnia wybrałem się w podróż mojego v-życia. Wsiadłem na Meduzę, zrzuciłem cumę, rozwinąłem żagle i zacząłem dryfować. Tak było cztery dni, pewnego popołudnia wyjąłem kanapkę i zacząłem ją ze smakiem jeść, wtedy Meduza dobiła do brzegu. Jako niestrudzony poszukiwacz przygód,  z zaciętą miną wyskoczyłem z pokładu na ląd. Rozejrzałem się w prawo, potem w lewo. Wyjąłem zza pazuchy mapę i z uśmiechem rozpostartym na mojej dekadenckiej twarzy, zorientowałem się, że nie wiem gdzie jestem.

Postanowiłem ruszyć na przód, zarzuciłem torby na moje barki, dzierżąc maczetę w dłoni, posiadając notes w kieszeni, a pióro w butonierce, stawiałem noga za nogą. Tip top, top tip. W pocie czoła, w tym arktycznym klimacie, na co wskazywał śnieg i lodowce, dotarłem w jakieś nieznajome łańcuchy górskie. Podniosłem głowę do góry, zmarszczyłem czoło i zorientowałem się, że pora założyć na moje piękne oczka gogle ochronne.

Po dokonaniu tej czynności, wdrapywałem się na górę. Śnieg topił się pod ciepłem moich dłoni, nie mógł przebić też grubych szybek moich gogli. Niesprzyjająca mi natura postanowiła mi utrudnić wspinaczkę, ze szczytu spadały kawałki lodu, które wbijały się w mój płaszcz i tobołki na plecach. Mimo niesprzyjających warunków dalej kontynuowałem moje zadanie.

Gdy stanąłem moimi stopami na szczycie okazało się, że przed moim nosem były drzwi. Wielkie, mosiężne, czarno-białe drzwi. Pchnąłem je z całej siły, aż kropelki potu wyskoczyły mi na twarzy. Wszedłem do ogromnego pokoju, spotkałem tam staruszkę, która podlewała pelargonie i miała wielką beżową kokardę na głowie. Odwróciła się do mniej, ale jej wielka czarna, wiktoriańska suknia na kole pozostała niewzruszona. Twarz staruszki jaśniała zmarszczkami i zielonymi oczyma. Podeszła do mnie bez słowa podała pakunek w parcianej torbisze i kazała wyjść.

Obawiając się gniewu kobiety, potulnie wykonałem jej zalecenia. Wyszedłem i rozpakowałem klamoty, były tam dwie tabliczki gliniane zatytułowane ” Słowa”, brzmiał tak:

1. Świecki Wanda jest tylko jeden w trzech aktach i prologu.

2. Nie stworzysz czwartego aktu, ani żadnej innej sztuki, chyba że o Alahu.

3. Pamiętaj, by w dzień powszechnie przyjęty w Al Rajn wódkę pić.

4. Szanuj swoje włości, bo Sarmacja może Ci przepad zrobić.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze

Gęś

Moja prababka, a potem babka i w końcu moja matka mieszkały i wychowywały swoje dzieci w pięknej okolicy. W okolicy, gdzie zadbane trawniki i parki to norma, gdzie rabatki z kwiatami to też rzecz powszednia. Nikogo nie dziwi uprzejmość i dobre słowo. Nasza mała ojczyzna jest za to ogrodzona grubą, dźwiękoszczelną ścianą. Nie słyszymy co dzieje się za nią, tylko możemy biernie patrzeć, a i to czasem nie wychodzi. Ściana jest ostatnio powlekana czarnym płótnem. Stajemy się coraz bardziej odcięci od świata, od cywilizacji.

Zamykamy się częściowo dobrowolnie, a częściowo przymusowo w tym kręgu. Przecież pod domem leży młot i kilof. Nie wiem dlaczego nikt go do tej pory nie użył. Nie użył skutecznie.

Na naszym podwórku bawimy się sami, gramy w chowanego i dwa ognie, a czasem nawet w berka. Podczas tych harców nikt inny nie chce się z nami bawić, wolą stać i się przyglądać zza ściany. Jeżeli jest ich taka wola, to niech stoją, nikogo nie zmuszamy do zabawy.

Pewnego dnia Nikodem przewrócił się na chodniku i obdarł sobie kolano. Dzielny z niego chłopak, wcale nie zapłakał, pobiegł szybko odkazić ranę i wrócił do zabawy.

Nagle zza ukrytych drzwi, do których mama zabrania mi podchodzić, wyszedł brzydki pan. Pan miał na rękawie białą gęś z nieforemnym dziobem. Nakrzyczał na nas wszystkich, wypisał rodzicom mandaty i zabronił zabaw. Dzeci były bardzo smutne.

Mimo to, wszyscy się nadal bawimy, bo to nasze podwórko i MY decydujemy tutaj co chcemy robić, a wieczorem w naszym domu mama obiecała podać na kolację gęś w pomarańczach.

Dodaj komentarz

Filed under Głową w mur, Prześmiewcy

A to nam zabili F. ?!

Zaczęło się robić prestiżowo w Meduzie, sami dyplomaci i głowy państw. Zdaje się, że poziom i prestiż gazety stopniowo wzrasta. Dzisiaj na „gorącym krześle” gościmy Franciszka Józefa II. Punkt strategiczny na ciele wiciowca zabłąkanego, sterujący mackami i odnóżami. Osobę łagodną, ugodową, tylko czy to przez to rozpoznawalną i wyrazistą. Czy może ta polityka „kokietowania i wysyłania róż” jest błędem a może jest strzałem w dziesiątkę.

Twór Franciszka Józefa II pod nazwą Austro – Węgry zaszył się w swojej niedźwiedziej gawrze /powinienem napisać w domku dla gołębi/ na dłuższy czas? Jaki to jest czas, kilku dni, tygodni, a może miesięcy. – Sądzę raczej, że gdyby trwał kilka tygodni, mógłby stać się wyjątkiem. (…)  Na tle innych krajów – proszę wybaczyć nieskromność – nadal jednak wypadamy nieźle, tak sądzę. – odpowiada monarcha.

Czy to na pewno prawda?

Częściowo tak, jeśli porównamy AW z Królestwem Samundy, to pierwsze wygrywają bezkonkurencyjnie, ale AW versus KS? Tutaj sytuacja jest zdecydowanie gorsza. Sam Franciszek Józef II nie precyzuje – Prowadząc ze mną ten wywiad, jako osoba bystra, zorientuje się Pan zapewne, że jestem osobą operującą raczej ogólnikami. Na tle innych krajów – proszę wybaczyć nieskromność – nadal jednak wypadamy nieźle, tak sądzę. – używanie ogólników ma dwojakie znaczenie.

1. Ma za zadanie odciągać czytającego od prawdziwego problemu,

2. Podkreślać wielkość, doniosłość czegoś.

Którego punktu użył monarcha użył odpowiedzcie sobie sami, moi Mili.

„Przekreśliła swój dorobek”


Podczas rozmowy nie dało się uniknąć wątki Samundy i jej „Gorącego Słońca”. ZKS jest powszechnie znane, jako państwo, po którym można się spodziewać wszystkiego. Zgrzyty na linii byłej poddanej JCKM a nim samym są elektryzujące. Obrzucanie się obelgami, mieszanie za błotem kiedyś było powszechne. „Gorące Słońce” oskarża AW o brak klimatu, autentyczności i kreatywności. Wypomina nad to, zbyt wielkie związki ze światem realnym i historią. Franciszek Józef II przypomniał mi słowa poddanego „Słońca” – „Kto przy zdrowych zmysłach odwróci się od tak wspaniałego człowieka jakim jest JCKM Franciszek Józef II” – jak widzimy czar i oblicze cesarza zdoła poparzyć nawet „Gorące Słońce”.
Już koniec?
Austro – Węgry istnieją na scenie politycznej już mnóstwo czasu, niemal od początku jego powstania. JCKM rządzi nimi od 5 lat. Czy ten okres wyczerpał zasób inwencji twórczej cesarza?  – Po 5-letnich rządach mogę powiedzieć, że z każdym dniem na nowo odkrywam swoją Ojczyznę, a im jest większa, tym mniej o niej wiem – i to jest fascynujące. Cieszę się głównie z tego, że miałem szczęście być założycielem Monarchii, która dała wiele radości i satysfakcji wielu osobom. Świadomość, że udało nam się stworzyć coś, co sprawia nam ogromną radość, jest czymś wspaniałym i pięknym. – jak widać głowa pełna marzeń, ale może to dobra mina do złej gry? Przecież JCKM zrzekł się, jak to określił –za moją /Franciszka Józefa II przy. red./ aprobatą – sterów władzy, a nawet przywództwa przedstawicielstwa w OPM.
Kryzys w v-świecie dotknął również AW, ale wg JCKM –  Niestety – cały mikroświat w jakiś sposób przeżywa „kryzys”. U nas, jak sądzę, jest on dosyć łagodny. Ostatnio sam dla siebie przebadałem na przykład, jak to jest ze zmianą na „stołkach”. Ilu kanclerzy czy premierów w ostatnich czasach jest osobami nowymi, niezwiązanymi z dotychczasowymi elitami politycznymi.
Uhaha, uhaha UM zła.
Nie dało się też uniknąć rozmowy na temat OPM I UM. JCM podkreślił, że nie obawia się UM. A OPM? Franciszek Józef II mówi: Biorąc pod uwagę prędkość działania, OPM byłaby poduszkowcem. Jeżeli chodzi o możliwy zasięg, OPM byłaby samolotem.
****
Poduszkowcem czy, Austro – Węgry i tak wiedzą czego chcą i systematycznie do tego dążą, niech inne nacje się od nich uczą.Ogłaszam akcję:
ZAPISUJEMY SIĘ NA KORKI DO FRANKA JÓZOFKI!



3 Komentarze

Filed under Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Panimajesz?

Jeszcze w ‚starej’ Meduzie pisałem o magii języków w v-świcie /http://nowagazeta.blox.pl/2009/06/Srebro-zloto-i-rekrutacja.html /. Czy ten wspaniały scenariusz się spełni?

Na bizonach po bizońsku!

Na wyróżnienie zasługuje tutaj Okoczia, która mimo swojej wiekowej zawieruchy była w stanie obronić „Reala” etc. Szosozoinski język jest ciekawy, od razu kojarzony z państwem, pełni rolę wyróżnika, cechy charakterystycznej, a na pewno napawa dumą rodaków. Nikt nie odważy się go zanegować, bo pewnie spotka się z riposta całego v-świata.

Czy Okoczia i Szoszoini to wyjątek?

Nie, kolejnym państwem jest Surmenia. Według niektórych „opanowana” przez Rotrię. Oprócz swojego języka posiada własny alfabet stylizowany na grece. W przeciwieństwie do języka rodem z Państwa Bizonów, spotkałem się z krytyką surmeńskiego, mianowicie zbyt silne nawiązanie do świata realnego i „niszczenie greki”. Bowiem  wyrazy w KSu [Królestwo Surmeńskie] są niejako składane po literce, tłumaczyć trzeba dosłownie. Oczywiście są tego plusy, ponieważ każdy, kto zna choć słabo alfabet grecki jest w stanie odczytać pismo. Jednak i tak dla wielu jest ono zagadką.

Paulina i  trizondalski – a to Ci heca!

Mimo, że w RSiT nie jestem na tyle długo, żeby się dowiedzieć wszystkiego, to nie sposób nie usłyszeć o ojczystym języku. Pisanie wspak, przypomina raczej tajemny kod Enigmy, niż prosty sposób komunikowania się. Jednak i tutaj należy się pochwała, inwencja Pauliny jest ogromna i zaprawiona wielką łyżką humoru. Co prawda obecnie „trizondlaski” zamarł, ale kto wie, może kiedyś wróci na salony?

Trilingwa – nowomowa?

Wczoraj, a właściwie dziś kilka minut po północy swoista Komisja Lingwistyczna opracowała nowy język. W jej skład wchodzili I Prezydent RSiT Marcel v-hr. Hans i redaktor popularnej Meduzy Adrian Marcin Trydencki. Nowy język został nazwany Trilingwą i w pewnym stopniu przypomina gwarę śląską. Podstawowe trzy czasy to: Presentus, Lelok, Rutuf. Zainteresowanych odsyłamy na forum: http://rsit.sarmacja.org/forum/viewtopic.php?f=16&t=2330 .

Czy v-świat ma szansę na stworzenie swojego klimatu? Czy państwa zaczęły stawiać na folklor rodem z powiedzenia „wieś tańczy i śpiewa”? Czy ważniejszy stał się swój interes czy może interes ogółu? Czy koniec globalnej współpracy?

****

4 Komentarze

Filed under Uncategorized

Retrostyle

Mimo, że w „wielkim v-świecie” panują ciche dni, jakby wszyscy na wszystkich się poobrażali, to są miejsca, gdzie tli się iskierka nadziei. Może nie będę specjalnie obiektywny w tym co napiszę, może innych zszokuję.

Pierwszą oazą jest RSiT. Jestem świadom tego, że ostatnio cały czas o niej piszę, ale tam pozostaje moje pół v-duszy. Mimo, że trwa aktywna kampania wyborcza, to nie brak innych wątków, które o wiele bardziej rozwijają i zachwycają. Niezwykle wyczulana i szybka prasa donosi o najświeższych wydarzeniach,  rozmowy obywateli o sytuacji kraju i świata są normą. Normą, która powinna wrócić i zagościć w innych nacjach i państwach. Mimo chaosu wywołanego przez uprzednią panią Prezydent wszystko wraca do normy. Czuć w powietrzu ten zapach, który towarzyszy satysfakcji i wygranej.

Drugą ostoją jest Monarchia Neverwerld. Moja ojczyzna, z którą jestem związany. Po wielu turbulencjach znów wraca na salony. Stara gwardia powróciła i zabrała się do pracy. Planetarium, uniwersytet, ośrodki badań, powrót Towarzystwa Współpracy Nowalsko – Neverwerldzkiej to mocne strony MN. Odradza się Kościół Powszechny, symbolizujący wzniosłość i dumę Neverwerldzczyków.

Istnieje Wielka Trójka, Sramacja, Scholandia i Dreamland. W żadnym z tych państw, poza KS nie dzieje się właściwie nic. Czy godzi się nadal ich nazywać tym tytułem, a może trzeba zmienić „hegemonów”? Co z takimi nacjami, jak Winktown, Mikrosławia,  Al Rajn? Przecież są one szalenie aktywne, mnóstwo pomysłów. Wielki medal należy się tuta w/w WT, brawo!

A co z państwami, które są częścią innych, a realnie prawie suwerenne? RSiT, Chattycja? Dlaczego nikt ich nie dostrzega, nie docenia, nie pomaga? Przecież to też wartościowe nacje. Nie moi Drodzy, nie wyją one spazmem o pomoc, tylko warto, abyście tam zajrzeli.

A państwa „nowe-stare” Monarchia Neverwerld, Arciq? To, że niedawno powstały wcale nie przekreśla ich wartości, nie. Są niejednokrotnie lepsze, niż „starzy wyjadacze”.

****

11 Komentarzy

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Poczytaj mi jeszcze, Prześmiewcy, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Drink z Malikiem

A.T: Dobry wieczór, czy przeszkadzam?

Malik – al – Mulk [MaM]: Nie.

A.T: Dobrze, Maliku powiedz mi, co tam słychać na piaskach pustyni?

MaM: W sumie nic ciekawego, niedługo zrobimy Szafirowe Delfiny

A.T: Szafirowe Delfiny, świetny pomysł, będę nieskromny.

MaM: To twój pomysł. Noo i podoba się nam tylko czasu mało do jego realizacji

A.T: A kto pretenduje do dzierżawcy Delfinka?

MaM: To zależy od kategorii… będzie kilka nie pamiętam aktualnie wszystkich ale mowa tu o dziennikarstwie, wkładzie w kulturę, dyplomacje i tym podobne.

A.T: Dobrze, a UM jakiegoś festynu nie szykuje?

MaM: Szafirowe Delfiny mają być objęte patronatem Unii Mikroocanii a kolejny festyn dopiero w dni pokoju czyli 1-3 czerwca co jak wiadomo ma być sztandarową imprezą organizowaną pod patronatem UM.

A.T: Czy UM to kontrabiegun do OPM?

MaM: UM to alternatywa.

A.T: Mnie alternatywa kojarzyła się zawsze z czymś niszowym, mało znanym, alternatywna muzyka, sztuka. Co masz na myśli mówiąc „alternatywa” ?

MaM: Jak do tej pory nie zaobserwowałem jakiejś znaczącej rywalizacji w stosunkach między obiema organizacjami.

A.T: A po tej porze?

MaM: UM jest raczej skierowana w inną stronę niż OPM, my tworzymy o wiele ściślejszą strukturę, współpracujemy na szerszym polu niż OPM, bardziej angażujemy się w to co robimy i podejmujemy o wiele więcej inicjatyw o których niedługo usłyszymy. Może tempo prac nie jest jakieś zawrotne ale to tylko kwestia czasu. Po tej porze nic nie wiadomo, nikt nie zna przyszłości. Acz liczę że jeżeli ma być jakakolwiek rywalizacja to będzie to rywalizacja zdrowa dla obu stron.

A.T: Zadam durne pytanie, ale państwo może być albo członkiem UM albo OPM, tak?

MaM: Faktycznie pytanie nietrafione… posłużę się przykładem, Królestwa Elderlandu. Czy ktoś stawia im jakieś ultimatum? Nie. Można być członkiem UM i OPM uczestnictwo w obu organizacjach się nie wyklucza. Nikt nie zamierza podbierać Państw z OPM na rzecz UM. Jednak tak na prawdę państwa same zobaczą która organizacja jest skuteczna bardziej a która mniej po czym dokonają wyboru czy chcą należeć do jednej z nich i do której czy tez do obydwu.

A.T: Właśnie chciałem tym nakierować dalszy przebieg rozmowy. Co z KE? Czy jego „niezdecydowanie” wstrząsy wewnętrzne i chaos nie jest demotywujący i nie wpływa na postrzeganie tej „nacji” z rezerwą?

MaM: Jeśli mówimy o współpracy w ramach UM. To Królestwo Elderlandu dalej jest jednym z najmocniejszych ogniw Unii Mikrooceanii. Poza tym z założenia Unia Mikroocanii ma pomagać wychodzić z kryzysów nie tylko oferując interwencje, ale także pomagać pracą na rzecz sojusznika. Elderland nadal jest traktowany bardzo poważnie i liczy się dla nas jako sojusznik. Pozostaje pytanie czym nazywamy owo „niezdecydowanie”?

A.T: Wydaje mi się, że pomiędzy AR a KE nastąpił poważny zgrzyt,k przyznał mi to JEJOAK NT WM Ramzani, czy ten konflikt przeniesie się na pole UM? „Niezdecydowanie” to brak prostolinijnej polityki KE, nie obawiasz się Ty i UM, że kiedyś KE stwierdzi: „Fajnie się bawić w tej piaskownicy, zabierzemy wasze łoptaki i pójdziemy do OpeMu”?

MaM: Rozmawiałem już z kilkoma osobami z KE na temat tego „zgrzytu”. Faktycznie zgrzyt był, ale takie zgrzyty nie kończą współpracy. Ważną rolę odegrały tu nasze przyjacielskie stosunki i liczne interesy oraz inicjatywy które chcemy razem tworzyć, a także chęć do rozmów. Uważamy KE za jednego z najważniejszych partnerów z tego co wiem KE również nas za takiego uważa i dlatego też oba państwa w takich sytuacjach szukają pokojowego rozwiązania. Oba państwa zachowały się bardzo kulturalnie ponieważ nie zaczęły na siebie ‚psioczyć’ lecz siadły do rozmów wyjaśniając całą sprawę we własnym gronie. Nie oczekujemy od KE kolejnych deklaracji, że chcą dalej uczestniczyć w przedsięwzięciu jakim jest UM ponieważ Elderland deklarował to już kilkakrotnie poza tym nie deklaracje budują zaufanie a czyny.

A.T: Z wysokich stanowisk rajńskich dowiedziałem się też, że współpraca z KE ma zsotac w ogóle zerwana!

MaM: To w sprawach stosunków międzynarodowych jest ktoś wyżej od Premiera i MSZ? Chyba nie ma wyższych stanowisk niż te wymienione przeze mnie.

A.T: Raczej nie, ale istnieje taka instytucja jak „Sułtan”

MaM: Sułtan nie podejmie takich decyzji sama/sam… gdyby tak się stało rząd by protestował oraz zapewne prasa czy obywatele. Nie po to wybraliśmy MeM, tworzyliśmy rząd, wchodziliśmy do UM a także budowaliśmy swoją silna pozycję by teraz zrywać sojusz dla zwykłego widzimisię głowy państwa. Tu liczy się interes państwa a nie kaprysy.

A.T: Rozkapryszone dziecko trzeba doprowadzić do porządku, taka jest funkcja MeM, funkcję dobrej matki?

MaM: kogo nazywamy rozkapryszonym dzieckiem?

A.T: Rozkapryszonym dzieckiem nazywamy głowę państwa.

MaM: Głowa państwa ma prawo posiadać własne zdanie na temat polityki zagranicznej, nikt nie kwestionuje tego prawa. Nie, to nie jest funkcja MeM, ten organ posiada inne funkcje. Funkcję „dobrej matki” sprawować winien Sułtan. I nie powinno być odwrotnie. Jeśli jest odwrotnie to znaczy że ktoś jest na nie właściwym miejscu. Na razie do takiej sytuacji nam daleko.

1 komentarz

Filed under Taniec z władcami

Kooptacja a zaczarowanie

W mojej królikarni „Edeland”  żyje dużo królików. Żyło ich więcej ale zdechły na króliczą chorobę. Najnowszy królik ma na imię Hardy. Hardy ma taką wspaniałą skisłą sierść, jest taki żółciutki i ma takie wściekłe czerwone oczka. W kaltce z Hardym siedzi sobie Makmahon. Ten królik pochodzi z rodziny dzikusów z indiańskich pamp. Nie potrafi się zachować, jest obrzydliwy, ale trzymam go po to, że jest unikalny i sam sobie wygryzł na nosie słówko „heil”.

W innych klatkach siedzą inne króliki, pozwolę sobie je tutaj opisać:

Żamzani.

Jest on mięsożerny, co demonstruje publicznie i nie ukrywa się, nie stosuje używek i cechuje się nadzwyczaj zdrowym trybem życia. Odrzuca wiarę króliczą, wszak ma do tego prawo. Zaczarujmy.

Kurka.

Cechuje go odrębną kultura, którą wypracował przebywając na obczyźnie. Jego słowa są znacząco różne od innych króliczych, ale nie są obraźliwe. Niewątpliwie obecny instynkt króliczy. Zaczarujmy.

Toczka.

Królik z niesamowitym darem plastycznym, maule kredkami abstrakcyjne dzieła, które osiągają zawrotne ceny na aukcjach  w Al Manie. Jak na prawdziwego artystę przystało raczy się winem „Marchwiowe Procentowe”. Zaczarujmy.

Trydus.

Królik morski. Obecna gwara kresowa, dlatego często na koniec wyrazu dorzuca spółgłoskę „t”. Często rozczula się nad innym stosując popularną składnię „ojej, to straszne”

Dziękuję za odwiedzenie „Edelandu”.

7 Komentarzy

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała

Niesamowite

Koronacja Patriarchy, króla elderlandu.

Przedstawienie udane, po bazylice turlały się kieliszki, parówki, papierosy i dyski Franciszka Józefa. Król elderlandu wjechał na koniu,a królowa na klaczy śnieżnobiałej, podczas paradowania procesji usłyszałem „szkoda, że nie wjechała na ogierze”. Może szkoda, może nie, nie mnie to rozsądzać.

Adrian Scott dostał koronę, królowa też, powiedzieli jakąś mówkę. Wszyscy się cieszyli i radowali. Ramzani zjadł parówki, ja z Arturem napiłem się śliwowicy, a Tocza wypalił papierosy.

Po kwiecistej, aczkolwiek pustej mowie króla elderlandu nastąpiło odznaczenie „wybrańców” min. McMelklora, który został pozbawiony obywatelstwa przez JKM Patrika II, a teraz z dumą na ustach MakeM krzyczy: „HEIL”. Brawo, prosz Pana, barwo.

Trydenckiego ocenzurowano! Za co, za to „że przerwał przemówienie”. Ciekawe, ciekawe. Niestety Trydencki mógł powiedzieć tylko, że gratuluje elderlandowi, a potem go zablokowali. Jak widać wspaniałe ke się boi? Czego i kogo? Przecież Trydencki to właściwie nikt w vświecie. Dowiedziałem się dziś, że król elderlandu „nie znam osób niewygodnych”, jednak się pomylił chyba.

Ogólne to mnie w/w sytuacja rozbawiła, dumni i butni i boją się maluczkich. Więc teraz pora powiedzieć: „Zatańczmy, KE!”

3 Komentarze

Filed under Za burtę z nim!

Koktalje no.I

Witajcie,

Wchodźcie dalej, nie zdejmujcie butów. No mówiłem, żeby nie zdejmować butów, no Juanie dalej, dalej. Już roznoszą koktajle.

Federacja Al Rajn.

Drink ten jest wysoce wysoki w sowim naczyniu. Jest to właściwie koktajl składający się z: limonki skąpej i wódki źródlanki. Polecany na depresję i chorobę wrzodową. Spójrzcie na tą wykwintną czarę, w której został podany, czyż można go skrytykować?

Monarchia Neverwerld.

Tutaj widzimy słodycz samą w sobie. Mnóstwo musu owocowego  nadaje półstałą konsystencję. Cechą charakterystyczną są drobinki czekoladki zapałowej i truskawy  żyjawy, która zachwouje długo świeżość i smak.

Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondlu

Nie będę nic pisał. Wybuchowo i to wszystko.

Mikrosławia

Drink koloru zielonego, z charakterystycznym polnym zielskiem. Gorzki w smaku, polecany podczas karmienia piersią i w zaawansowanej ciąży.

UMoOPeM

Nie płaczcie, nie płaczcie. Nie ma co. Koktajl żrący i niemiły.

Żeby myślom nie było,

Ani mnie, ani pola.

2 Komentarze

Filed under Cooltura, Głową w mur, Prześmiewcy, Taniec z władcami