Ubieramy Radę UM

1. Konsul  Malik – al – Mulk.

Dla Malika Meduza przygotowała lekki, przewiewny strój. Charakterystyczną cechą są buciczki, w których swobodnie można hasać po chattyckim nabrzeżu.

2. Adrian Scott

Dla Adriana wybraliśmy wspaniały garnitur, podkreślający szlachectwo z urodzenia i dumę ze swojego charakteru.

3.  Patryk I

JKM musi być ubrany zgrabnie, ślicznie i schludnie. Najważniejsze – musi pokazywać swoją wyższość.

4. Samotny Wilk

Wilku, wiem to trudne, ale Twoje nowe futerko jest ekologiczne.

5. Juan Samir

Niezgładzony podróżniku do parku miejskiego, żeby Cię smoki nie zjadły.

6. Adrian Trydencki

Trydencki, trudno szukać kogoś bardziej upierdliwego.

7. Filip Czarny

Czarny i mocarny, wzór konserwatysty.

8. Mglisty Puma

Pumie będzie do twarzy oblepionej piórami cietrzewia i jarząbka.

9. Osama bin Ramzani

Lekkość i otwartość to podstawa, Ramzzani szykuj się!

3 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Głową w mur, Prześmiewcy, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Kolejne ciasto drożdżowe.

Kolejne ciasto drożdżowe, tym razem z jabłkami. Świetnie smakuje z mlekiem, co z tego, ja i tak nie piję mleka. Zamiast tego mam ochotę na pomarańcze. Siedzę sobie w fotelu, za oknem zima i naszły mnie gorzkie refleksje na temat wszystkiego.

– Największy problem jest w mikroświecie, jest nudny. Nic się nie dzieje, nie mam ochoty odświeżać strony Federacji, bo wiem, że tam nic nie ma. Moje obrazoburcze opowiadanie wstrząsnęło Rajńczykami i dobrze, wzięli się do roboty. Jaki z tego morał? Trydencki się znudził, Trydencki nie wie czy pisać będzie cokolwiek.

– Ze łzami w oczach wspominam Neverwerld. Dobrze.

– Całe moje vżycie szukam vdomu, nie chcę już stać w korytarzu.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Nowości!

Drodzy Czytelnicy!

Wczoraj rozpocząłem pracę nad tekstem opowiadania ukazującego abstrakcyjne losy Federacji Al Rajn i Księstwa Sarmacji. Opowiada on o okupacji ziem rajńskich przez Sarmatów, walce o niepodległość, obłudzie i żądzy władzy. W Federacji z wiadomych względów opowiadanie nie znalazło poparcia, mimo to zamierzam je publikować dalej. Znajdziecie je na końcu tego numeru.

****

„Statek Meduzy” otrzymał zaproszenie do nowego kraju, gdzie rozpoczął swoją działalność, chyba naprawdę chcecie czytać Meduzę, za co ogromnie dziękuję!

****

Na dniach zostanie utworzony Sclavińsko-Trizondalski dodatek do „Statku Meduzy”

****

Powraca cykl „Na Plaży”. Dziś zaprezentujemy Państwu wycinek z dwutomowej powieści Roberta Graves’a pt. „Ja, Klaudiusz”(I tom; II tom nosi tytuł „Klaudiusz i Messalina”)

<<Germanik zebrał po bitwie broń zdobytą na Niemcach w wielki stos i umieścił na nim następujący napis: „Wojska Tyberiusza Cezara, podbiwszy plemiona mieszkające między Renem a Elbą, poświęcają te trofea zwycięskie Jowiszowi, Marsowi i Augustowi”. Nie wspomniał ani słowa o sobie. Ogółem jego straty po tych dwóch bitwach nie przewyższały dwóch tysięcy pięciuset zabitych i ciężko rannych. Niemcy musieli stracić co najmniej dwadzieścia pięć tysięcy żołnierzy.>>

***

Adrian Trydencki – „Pogrzeb”

Skwar i duchota płynęła z mętnym i gorącym  powietrzem między złoconymi minaretami. Ludzie biegali między wąskimi uliczkami nie zwracając uwagi na innych, trzymali w rękach pakunki owinięte w szary papier. Niektórzy w pośpiechu z rodzinami pchali małe wózki, inni w koszach wynosili wszystko co się da. Panowało ogromne zamieszanie.
Szedłem powoli, noga za nogą, równo. Marsz odbijał się echem o pomarańczowe tynki, mieszkańcy Al Many kłaniali mi się w pas , następnie, jak szczury uciekali do piwnic, żeby się schronić. „Są żałości, zawsze to wiedziałem, każdy mi to powtarzał” błysnęło mi w myślach. Ten kraj jest dziwny, zbyt egzotyczny.
Guziki munduru odbijały słońce, a na wypolerowanych butach osiadł kurz, wielki, biały orzeł na ramieniu dumnie rozkładał skrzydła. Księstwo Sarmacji. Zielony mundur kontrastował ze starówką, brukiem i tłumem. Czapka z daszkiem osłaniała moje niebieskie, jak szafir oczy, od upalnego słońca i gorąca.
To już niedaleko, komisariat na zdobytych ziemiach jest już na następnej przecznicy, pomyślałem. W sercu poczułem ogromną dumę, terytorium Federacji Al. Rajn w rękach Sarmacji, to wspaniałe.

Wszedłem do komisariatu, na ścianach wisiały ogromne portrety Księcia ubranego w mundur marynarki, po lewej stronie wizerunku wielkie godło. Dumna rozpierała mnie od środka, słowa kogoś wielkiego się nie sprawdziły. Za biurkiem z mahoniu siedział postawny mężczyzna, palący cygaro i popijający zrabowaną „Pustynną”.
– Jesteś wreszcie, gdzie się podziewałeś? Doskonale wiesz, że nie powinieneś paradować w tym mundurze! – rzekł wzburzony.
– Spokojnie, byłem na patrolu, nic złego się nie dzieje. Ludzie uciekają do piwnic w obawie przed bombardowaniem. To już drugi miesiąc, jak tutaj władamy, co może się stać, swoją drogą to dziwne, że do tej pory dokonujemy ataków na ludność cywilną. – ośmieliłem się zaprotestować.
– Milcz! Rajńczycy to nie ludzie! Poza tym nie słyszałeś jeszcze o nich za wiele, zaczęli organizować jakieś spotkania, dochodzą mnie wieści o możliwości powstania. Wyobrażasz to sobie?! Ty jako komendant „Centrum Al Many” jesteś na ich celowniku! – jego twarz przypominała wielki przejrzały pomidor, a klatka piersiowa pulsowała nieregularnie. Szał.
– Generale, ale nic się nie dzieje, spokój aż czuć w powietrzu oni są za słabi na walkę zbrojną. Stolicę poddali bez walki.- odparłem spokojnie.
– Nie wiesz jeszcze wszystkiego, teraz idź do kuchni tam czeka na ciebie posiłek. – ręką wskazał mi drzwi.

Wszedłem do meczetu spokojnym zwykłym chodem, nie chciałem zwracać uwagi. Oślepiły mnie złocenia i szykowny wystrój, kontrastowały z nędzą i biedą na ulicach miasta. Grupka mężczyzn stała w niszy, podszedłem do nich.
– Dobrze, że już jesteś Abbasie, martwiliśmy się. – jeden z nich chwycił mnie przyjacielsko za ramię.
– Wojska są wszędzie, trzeba zachować ostrożność – odparłem.
– Masz rację, nie mamy czasu, dziś o 17 w domu Sany na Placu Sułtańskim, wiesz gdzie to jest? – mężczyzna z kwadratową twarzą i brakiem zarostu rzucił do mnie.
– Jasne, że tak – szybko odpowiedziałem.

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Cooltura

Plan działania

PLAN DZIAŁANIA:

1. Wyniki sondażu:

12 głosów – „Meduza nie powinna nosić flagi”,

11 głosów – „Meduza powinna być oflagowana sztandarem Al Rajn”

8 głosów ” Meduza i Księstwo Sarmacji to jedność”

Podsumowanie:

Wkrótce zostanie przeprowadzona nowa ankieta.

2. Styl:

Meduza stała się gazetą, która głównie krytykuje. Ogłasza się sanację redakcji, więcej sztuki i kultury. Powrót cyklu „Na Plaży”, relacji z meczy klubu „Meduza Real Czerwińsk”, przedruki książek, muzyka i obrazy.

3. Redakcja:

Meduza ogłasza nabór do redakcji z całego vświata. Pierwszym nowym redaktorem będzie Karol I Never, JKM Monarchii Neverwerld. Tak moi państwo, MN żyje.

*****

*****

Wyjazdowy mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Meduzy Real Czerwinsk. Cieszę się, że takie mogę również rozegrać mecze z drużynami, których gra jest delikatnie mówiąc pasywna, bo to świetna okazja by sprawdzić juniorów i przede wszystkim dać im szansę na nabycie doświadczenia. Właśnie taką szansą został obdarzony wczorajszego wieczoru bramkarz Mikołaj Polaczek. Poziom, na jakim zagrał nie jest dla mnie absolutnie żadnym zaskoczeniem, gdyż został on solidnie przygotowany kondycyjnie do sezonu i na treningach prezentował nieziemską formę. Co było dla mnie największym zaskoczeniem w jego przypadku? To, że jeden mecz pozwala mu nabyć 51% doświadczenia. Moim zdaniem on jest przyszłością klubu. Za 3-4 sezony będzie to zawodnik kluczowy, ale nie dla drużyny ale dla całej ligi. Przykład Mikołaja doskonale prezentuje politykę transferową klubu- stawiamy na juniorów i wychowanków, uzupełniając skład transferami.

Wczoraj najlepiej zagrała obrona (i to właśnie jest największe zaskoczenie dla wszystkich). Co dla mnie jest najważniejsze to trzy punkty i cenne doświadczenie młodych. Dwie bramki zdobył Carig Longsworth, a jedna to było samobójcze trafienie zawodnika Rottery. Meduza Real Czerwinsk prowadzi w tabeli z 24 punktami wygrywając 8 z 8 mecz

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Cooltura, Melomania, Poczytaj mi jeszcze

Co?

Wczoraj Sayroni poprsił

mnie, żebym napisał

wywiad z psem to go ma.

Powiedzieć co o nim myślę?

Nic się w v-świciecie nie

dzieje nic zupełnie.

Ktoś chce coś napisać

ciekawego niech wysyła.

UM I OPM to jedna wielka ściema.

Szkoda Marcela.

Dziś

mam nadzieję, że

będzie cieplej.

Nienawidzę Japonii,

Nienawidzę Federacji Al Rajn,

Nienawidzę RSiT,

Nienawidzę Federacji Zachodniej,

Nienawidzę UM,

Nienawidzę OPM

Nienawidzę Sarmacji,

Nienawidzę Elderlandu,

Nienawidzę.

Dodaj komentarz

Filed under Prześmiewcy, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Wywiad z psem.

Ja: Jak się nazywasz?

Pies: Tusia,

Ja: Skąd jesteś?

Pies: Z Mikrosławi,

Ja: Kto się Tobą zajmuje?

Pies: Nikt,

Ja: Trzeba Cię może uśpić?

Pies: Tak, ale najpierw kazali mi tutaj przyjść po wywiad.

<<Trydencki wyjmuje tabletki i daje je psu>>

Ja: Spadaj.

Pies: Papa.

Z dedykacją, wiadomo dla kogo, coś jeszcze podać?

Dodaj komentarz

Filed under Prześmiewcy

Mój prawdziwy dom.

Autobiografia Trydenckiego.

****

Urodziłem się w Neverwerldzie, z lat dzieciństwa nie pamiętam. Migawki morza z lekkim odcieniem zieleni, białe chmury drapieżnie lecące po niebie. Zapach powietrza i łódki, mnóstwo łódek i kutrów. Rodzice? Nie wiem, nie znam.

Wykształcenie odebrałem w Nowym Londynie, na studia wyjechałem do Rotrii, gdzie ze stopniem doktora ukończyłem teologię. W tym samym czasie rozpocząłem pracę na dworze monarszym i w rządzie. Zostałem Podkanclerzem Dyplomacji, potem Kultury i Nauki.

Z Monarchią wiąże się moja dalsza „kariera”, o ile można tak nazwać moje losy, podczas tego czasu poznałem wspaniałych ludzi : Birkarta, Talerza, Battsa, Urgha i innych. Karol I Never. Postać kontrowersyjna, lecz w mojej świadomości zawsze pozostanie osobą, która zrobiła mnóstwo dla kraju. W mojej neverwerldzkiej świadomości i mentalności nadal król Neverwerldczyków. Dzięki jego inicjacji powstało państwo najprężniej się rozwijające, teraz wracające do gry. Oprócz nich zbawienny wpływ na mnie mieli min: Malik i Juan.

Monarchia zamarła, musiałem uciekać z przyczyn osobistych. Wylądowałem w Chattycji, mojej drugiej ojczyźnie, wspaniała postawa Malika zachęciła mnie do działania. Zostałem Ministrem Nauki, Kultury i Sportu, dyplomacja poszła w odstawkę. Podczas mojej kadencji chyba nie zmieniło się wiele. Wieść dotarła do moich uszu. Neverwerld się dźwiga. Zostawiłem Chattycję, przeprosiłem Malika, z poczuciem winy, wróciłem do MN. To był dosłowny epizod, wiele pracy, łez cierpienia, ale mnóstwo szczęścia i radości.

Znów wracam do Chattycji, gdzie jestem do tej pory. Często odwiedzam RSiT.  Jestem Trydenckim, zwykłym Trydenckim.

Jakieś pytania?

Dodaj komentarz

Filed under Taniec z władcami

Rozbiór Al Rajn.

<<Na mocy przysługującego mi prawa zagwarantowanego przez konstytucję spisaną moim piórem złotym postanawiam co niżej:

– dnia 12.02.2010 rozebrać Al Rajn i wystawić na widok publiczny jej sromotę gnuśności.>>

Gustaw.

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała

Lubisz słodzić, prawda?

A.T: <wchodzi z notesem> Juanie, jak się masz?

Juan Samir: <obraca się na fotelu> A dobrze, dobrze. Ciągle w pracy i z obowiązkami, a dobrze wiesz, że to najlepsze środowisko dla mnie.

A.T: Domyślam, się, powiedz mi, co z mundialem, jakie słuchy krążą po vświecie?

JS: Dopiero co wróciłem z podróży po „Ogródkach Sportowych” <przymyka uchylone wejście do portalu> Widziałem już emocje w v-świecie, staram się być na bieżąco i dać szanse być na bieżąco innym, uważam taką możliwość za duży sukces mundialowy. Na otwarciu, na które niestety nie dotarłem, wypowiadano się przychylnie o nas. Bynajmniej tak mi przekazano. Mundialu Ci jednak nie podsumuję, bo to dopiero jego początek. Podsumujemy i ocenimy na koniec.

A.T: <popija śliwowicę> jasne, poczekamy zobaczymy, podobno zostałeś guru nowej religii ‚Juanizmu’?

J.S: <uśmiecha się> Cygara? <otwiera pudełeczko> Nie, nie jestem żadnym guru. Ani tym bardziej nei ma „juanizmu”. Jest „socslawizm”.

A.T: A bardzo chętnie, dziękuję <nad głową unosi sie chmura szarego dymu>. Ale juanizm jest!

J.S: A cóż to tkaiego?

A.T: Nie czytasz gazet?! <dziwnie spogląda na Juana>

J.S: Oj Meduzę to zawsze. Prawie jak do poduszki <wyciąga ostatni numer Meduzy z pod poduszki>

A.T: Jest pomięta <zalewa się łzami>

J.S: <podaję chusteczkę> Ale jest. Każdy numer! A pomięta, bo dogłębnie czytana! Wyjaśnisz mi więc, skąd ten cały „juanizm

A.T: <pociąga nosem> no dobra, juaniz wziął się z obeserwacji niejakiego Juana Samira, idola Neverwerldczyków i pewnie innych nacji też, z tego co słyszałem to dobry chłop z niego jest

J.S: Lubisz słodzić, prawda?

A.T: Nie, nie przepadam. Lubię mówić, tak jak jest

J.S: Z tego co wiem, idolem nie jestem. Nawet nie chcę nim być. Choć nie powiem, cieszą takie słowa, bo to dowód, że działam jak należy.

A.T: Co jest złego w byciu idolem?

J.S: Kontrowersje. Bo przecież mając kogoś za idola, chce robić się to co On. I tu najczęściej tkwi problem.
Nie wszystkie działania są przecież dobre.

A.T: Kogo widzisz jako nowego Juana?
J.S: Nie mam konkretnej osoby. Nie będę tu nikogo typował. Tym bardziej, że nie uważam się za szczególnie wybitna postać V-Świata

A.T: A  tytuł najbardziej wpływowego człowieka? Co on dla Cb znaczy, myślisz, że to zwykły pic na wodę, czy coś wartościwowego ?

J.S: To jest zdanie innych osób, nie moje. To ocena „mnie”, a nie „moja ocena” mnie i mojego „dorobku”. Wyróżnienie to, bardzo wielkie za które jeszcze raz dziękuje, z pewnością jest czymś ważnym. przecież to zdanie innych, a to zawsze trzeba doceniać i szanować. Sam pewnie wolałbyś zamiast wielu tytułów, więcej wartościowych osób w v-świecie – mimo, iż tych nie brakuje.

A.T: UM kojarzy mi się….

J.S: ….z różnorodnością

A.T: Z podróży po vświecie zapmiętam….

J.S: …wszystkie miejsca, które zwiedziłem.

Dodaj komentarz

Filed under Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Przegląd ideologii politycznych no. II

Jestem właśnie po kąpieli i z moich włosów roznosi się po pokoju zapach miodu i brzoskwiń, a żołądek domaga się soku gruszkowo-jabłkowego z kawałkiem drożdżowego ciasta.

FRANCISZKOJÓZEFIZM – doktryna tajemnicza, nakazuje machanie swoim wyznawcom i strzelania miłymi uśmiechami do innych. Przywódca jest nader sympatyczny i miły, potrafi wspaniale skwitować stan obecny rzeczy. Wyznawcy znani się z „choroby Trydenckiego”, czyli odczuwają negatywne odczucia do innych, głupich, nieznaczących państewek.

KAROLINIZMS – doktryna nakazująca trwanie, jako najważniejszy cel. Głosi powszechną gnuśność i lenistwo, ignorowanie innych. Sprzeczna z Hansizmem, ucieka się do bóstw najwyższych.

WYPAPIEŻYZM – ideologia PKR, nie wymaga komentarza.

SCHOLANDYZM – ideologia martwa, nie można odszukać wyznawców i ich miejsca spotkań, prawdopodobnie stanie się z nimi to samo co z pLeblanizmem. Koniec świata nadciąga.

2 Komentarze

Filed under Prześmiewcy