Paręsłówek znów

Rozsiewając wokół mnie flegmatyczną i iście angielską aurę, zakładam powoli okulary, by odwiedzić odświętnie forum polskich mikronacji. Klik, klik i widzę o to Księstwo Hibijost, a jako wirtualny włóczykij mam zamiar odwiedzić to państewko.

Szałowego newsa z linkiem do Księstwa umieścił na forum Franciszek Józef II, do chóru dołącza Adam Kieżgajło – Ligocki, tytułowy „Paręsłówek”, ten zaprawiony w boju mikronacyjnym, obywatel skrytykowanej przez cały vświat Ligocji, ubrawszy najdoskonalszą zbroję płytową oraz szyszak, obszyty pierzem orła z herbu rozpoczyna dziki atak na Hibijost:

Ktoś w końcu musiał przebić Parlandię.

Czym jest Parlandia wie chyba każdy. Ziszczenie odwiecznych marzeń trolli o własnym jestestwie w Internecie, ten wyśmiewany kraik osiągnął ogromny sukces, mimo niskiego poziomu każdy go rozpoznaje, a co z taką Bergią Grenbeck’a?  Państwo na szczytowym poziomie technologicznym z kilkoma postami sprzed miesiąca.

I te dzieci (Parlandczycy) chcą abyśmy dali im miejsce na mapie v-świata.

Znów Ligocki. Przypomnę tylko, że sam krzyczał niedawno o świętym prawie Ligocji na mapie Pollinu. Nie widzę różnicy między Ligocją, Parlandią, czy Hibocośtam. Choć nie, Ligocja i Hibocośtam to najwięksi amatorzy, w niczym nie zaprawieni, nieociosane wapienne bloki porozrzucane w nieładzie w warsztacie. Z jednej maści i koloru, siebie warte, lub nie warte niczego, sprzężone rozrzutniki obornika na pola w Hibocośtam. Niedojrzałe, śmierdzące sery szwajcarskie.

A ty trollku?
Ligocki, drogi Paręsłówku, jesteś prochem i niczem przed Drewienka obliczem.

1 komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Głową w mur

Tere fere

Jako, że jestem na urlopie od RSiT postanowiłem trochę napisać do muzy Meduzy. Tematami tej idiotycznej do szpiku kości, będą:

a. Ligocja,

b. Al Rajn,

c. vpogrzeby.

Zasiądę więc za katedrą, bym dostojniej wyglądał. Wykład rozpoczynam, w eterze cisza.

Ad. a. LIGOCJA

Wcale podoba mi się ta nacja, wcale coś ze sobą może reprezentować i wcale lubię tam bywać. Powinienem powiedzieć, że lubiłem. Dlaczego to pewnie wiecie, nie ma Ligocji, a jest Tyrencja. Państwo zapatrzone w Rzym antyczny, kłamią, że nim są, nie mają tak na serio nic wspólnego ze starożytnością poza kilkoma nazwami. A Ligocja? No cóż, każdy orze jak może, a Ligocję zaorali.

Ad. b. AL RAJN

– masz kurwa nie pisac o Al Rajn

– dostaniesz bana

Domyślacie się kto to stwierdził? Domyślacie się dlaczego Meduzę usunęli z Kiosku?

Ad. c. VPOGRZEBY

Proponuję jeszcze powystawiać krzyże, smocze głowy, zedrzeć skalpy z psów bisurmańskich i rozpocząć stypy na czatach i IRCACH.

Koniec tego dziadowego wydania, które nic nie wnosi, jest do bani i chamskie.

PS: Ivette, teraz możesz się czepiać. Pzdr.

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała

Dajmy szansę.

Dnia wczorajszego, tego i tego o tej i o tej godzinie Rotria zyskała nowego Patriarchę. Nie ma co ukrywać, że Pius II włożył mnóstwo pracy w odbudowę Rotrii, energia zaprocentowała, dziś PKR to nie to samo małe państewko, które było popychadłem i pośmiewiskiem całego vświata. Dzisiejsze PKR to państwo dość stabilne i prosperujące.

Przejdźmy jednak po tym wychwalaniu do meritum. Nowym Patriarchą został Celestyn I, nieważne jakie imię przybierze, wiedzcie że jest nim von Liechtenstein. Ten samo, który jest sarmackim ministrem SZ , byłym Prokuratorem Generalnym. Meduza dowiedziała się, że tiara nie będzie Michałowi przeszkadzała w wykonywaniu pracy MSZ.

Więc władcę PKR jest Sarmata, który „wypracowuje atrakcyjne kompromisy”, jak sam się określił na forum RSiT. Oceniając jednak obiektywnie, należy stwierdzić, że Liechtenstein jest osobą, o której względy zabiegają różne nacje. Lichtenstein wybrał jednak Rotrię. Przypomnijmy, że Rotria kiedyś zawiązywała bliski sojusz z Elderlandem. Jednak tamto małżeństwo zaczęło się burzliwym ślubem i weselem, a skończyło się „hucznym” rozwodem i problemami informatycznymi. Trzeba dodać, że wyglądało nico inaczej od obecnego związku z Sarmacją. Przeto należy się zastanowić, czy KS szuka dodatkowej prowincji po utracie RSiT,a  może to PKR szuka oparcia w silnej partnerce?

Bądź co bądź, ale już widzę jak kręgom dworskim w Al Rajn eksplodują głowy z zazdrości.

Trzeba powiedzieć jedno: Dajmy szanse Celkowi i Rotrii.

PS: Pamiętacie opowieści o kalmarze?

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…

Polowacz na Sarmatów!

Mam wrażenie, że ostatnio organizowanych jest mnóstwo plebiscytów, rankingów i ankieta, a więc i Meduza gorsza nie będzie, znajdziecie sondażownię na samym dole. Dzisiejszy artykuł będzie i po części nawiązywał do rankingów.

Rządy Sułtan Senior w Federacji Al Rajn nie należały do udanych i najlepszych. Bez mrugnięcia okiem zgodzi się z tym stwierdzeniem większość zaznajomionych z rajńską sceną polityczną. Poczynani, które zakrawają na pieniactwo polityczne, nepotyzm i kumoterstwo. Powolne i flegmatyczne sposoby reformowania kraju i regionu, odseparowanie od obywateli oraz bywanie w kręgu wiecznie chwalącego dworu. Czarę goryczy przelał jeden post na „Klepisku”, który głosił „Postanowiłam założyć dynastię”, stosowny artykuł znajdziecie w Emirate News http://emiratenews.wordpress.com/.

Następcą dynastycznym został Ajatollah Osama bin Ramzani Wielki Mułła i pupil „szczęśliwej” gwiazdy. O wizji jego państwa pisaliśmy w poprzednim numerze, proszę jednak wybaczyć, jeśli jej tam nie znajdziecie, a przy okazji redakcja nie ponosi odpowiedzialności za tą ciągnącą się tezo-wypowiedzio-udowadniaczkę.

Jednak ciekawym zjawiskiem powszechnym na dworze sułtańskim jest kompleks orła. Pewnie myślicie na czym on ma polegać i co to jest za bajer?

Proste, jako ten drut. Od czasu „wielkiego konfliktu” pomiędzy prężnym Księstwem, a Federacją i zwycięstwie jednej strony, w kuluarach monarszych Al Many wypowiadanie słowa na K jest zabronione niemalże. Typowymi objawami tego kompleksu są:

1. w braku argumentów w dyskusji używanie określeń tj. „jesteś sarmackim szpiegiem”, „masz sarmacki punkt widzenia”, „jesteś jak Sarmata”, „podobnie podle zachowują się Sarmaci”.

2. Paniczny strach i wysypka na wieści o sukcesach Sarmacji i zarzucanie im spiskowania i „mącenia”.

Chyba nie muszę mówić u kogo przejawia się najbardziej tenże syndrom.

1 komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Pif paf!

Kolejne anonimowe pogłoski, mówiące o tragicznym stanie Al Rajn, więc postanowiłem to sprawdzić.

Wita nas więc strona główna Al Rajn, a właściwie Federacji Al Rajn, co jest nader często zapominane. Federacja nie jest krajem jednolitym, a sam Sułtanat to tylko kropla w morzu. Pierwszym rzutem oko znajduje ukojenie w łagodnych i neutralnych kolorach strony:  http://alrajn.org/klepisko.php. Kierujemy swą źrenicę na dół, ku „Klepisku”. Miejsce bardzo pomysłowe, ciekawy sb, ale ze znikomą ilością odpowiedzi. Nie dajcie się zwieść kumulacji postów z dnia 3.07, przerzućcie tą klepaninę  na dni wcześniejsze, wtedy to znajdziecie nagie kości rajńskiej aktywności.

Jeśli mowa o aktywności to przenieśmy się na forum. Kolejna rzecz niebywała, Federacja mimo napływu kilku nowych osób, a nawet dwóch kobiet nie potrafi wykorzystać tego bonusu od ślepego losu. W rozmowie z jedną z dam dowiaduję się, że czuję się ona dyskryminowania i poddawana dziwnym represjom, poprzez zamykanie jej tematów, albo ich przenoszenia.

Być może warto przypomnieć niedoszłą w Federacji aferę z multikontami, według wysłanych mi informacji jedna osoba posiada kilka kont, z których wysyła wiadomości, nadmieńmy, że ta osobistość związana jest blisko z Hatem, czyli jedną z partii politycznych na rajńskim podwórku. W dzisiejszej rozmowie z kilkoma obywatelami Federacji dowiedziałem się, że aktywność w ich kraju jest „dziwna”. Dlaczego? Dlatego, że nawet przez okres miesiąca większość osób nie loguje się, nie udziela, a gdy nadejdzie dzień ich zmartwychwstania to siadają za klawiaturą, by napisać 2-4 posty i są zazwyczaj bardzo zorientowane w polityce wysokiej rangi.

Na dobrą cenzurkę według tych samych osób nie zasługuje praca dworu sułtańskiego i samego Władcy. Tylko jeden z rozmówców zdołał się wyłamać z nurtu krytycyzmu. Ramzani według tych pierwszych staje się zmurszały i leniwy, jak jego poprzedniczka. Gnuśność władzy monarszej staje się powoli znakiem rozpoznawczym Federacji.

W następnej kolejności zajmiemy się próbą rozszyfrowania zawiłej historii Federacji, ścinania eminencji, zatajania faktów i uległości DaHu wobec tych czynów i obecnej władzy.

5 Komentarzy

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała

Dond spik.

Zawsze wydawało mi się, że v-świat choć po części ma imitować ten realny. Przynajmniej w sferze polityki, polityka z założenia miała być odpowiedzialna i poważna, miała być powodem do dumny. Wszak wszystkie ‚poważane’ nacje prowadzą zabiegi polityczne z kamienną twarzą bez cienia uśmiechu, lub tonu śmiechu. Może z wyjątkiem sarmackiego Liechtensteina.  Polityka potrzebuje mimo wszystko ludzi odpowiedzialnych,  nie chcę mówić, że smutnych i bezbarwnych, ale takich, którzy wiedzą co robią i na co ich stać. Tyle gwoli wstępu, przenieśmy się magiczną maszyną na stanowisko  http://forum.rsit.com.pl/

Mimo, że prezydent, jak niedźwiedź brunatny zapadł w letarg i nawet nie zamierza rozpisać wyborów prezydenckich (może ma nawet rację, rozsądźcie to sami) to aktywnie działa ZP. Zgromadzenie, bo to o nim mowa, ma na pierwszy rzut oka dość rozpoznawalnych członków, zmiksowane narodowości znalazły swoje odpowiednie miejsca, czy to trizondlaski Hans, czy pięciopolanin Bokassa, a nawet przeszalenie dumny Staropodlaski i panoszący się wszędzie Trydencki. Nie oni jednak będą w tym artykule odgrywać rolę pierwszoplanową, bo gwoździem jest Krzysztof Poland!

Próbuje on w każdej części RSiT utworzyć teatr jednego aktora, a p0rzynajmniej filię teatru jednego aktora z centralą w Nowym Kotwiczu, a obecnym Jastrzębcu. Nie zamierzam kwestionować jego ‚dokonań’, ale powiedzieć o braku odpowiedzialności, wydając te niżej umieszczone wołanie:

Rottera, 2010, 07, 02, piątek.

Drogi Krzysztof Poland,

Z poważaniem i brakiem ekscytacji przyjmuję kolejne gafy wykonywane przez szanownego Pana, ale proszę Pana, pańskie wyjawianie pańskich rozmów prywatnych na komunikatorze internetowym Gadu Gadu, jest co najmniej niestosowne i nieestetyczne. Niech Pan sobie weźmie do pańskiego serca, że rozmowy prywatne prowadzone z Panem, nie muszą być brutalnie wywlekane przez pańską personę, proszę Pana na światło dzienne, gdyż proszę Pana prowadzi to do konfliktów i nieporozumień.

Z poszanowaniem Pana,

Adrian Marcin Trydencki y Potocki z bratem al – Mulk.

Dodaj komentarz

Filed under Prześmiewcy

Powiesć cz. I

Wszystko było starannie zaplanowane,od początku do końca. Wiedziałem że to nie może być tylko niewinna zabawa.

Wszystko zaczęło się na początku maja 2006 roku, kiedy przeglądając portale internetowe natknąłem się na artykuł niejakiego

Avistaka. Avistak twierdził że bytuje w internetowym państwie zwanym Sarmacją. Nie wiedziałem co to,a jego artykuł nie rzucał

zbyt dużo światła na tą sprawę. Postanowiłem pogrzebać.

Szybko natrafiłem na całą furę danych dotyczących państw wirtualnych,mikronacji. Były to małe społeczności internetowe zajmujące się

symulacją państwa w warunkach internetowych. Na początku wydawało mi się to śmieszne,do czasu. Działalność mikronacyjną rozpocząłem

w czerwcu 2006 roku. Już nie pamiętam w jakim państwie. W skali mojej opowieści nie miało to znaczenia. Znaczenie miało natomiast to co

wydarzyło się pomiędzy 2008 a 2010, kiedy to społeczność internetowych ministrów,królów i premierów rozrosła się do około 40 tysięcy aktywnych

użytkowników nie tylko z polski. Byli Czesi,Węgrzy,Ukraińcy i Niemcy. Wszyscy z pośród 40 tyś mieszkańców wirtualnego świata znali się w mniejszym

lub większym stopniu. Nie wydawało mi się to realne,sam mam problem z zapamiętaniem kilku nazwiska co dopiero 40 tysięcy. Co do nazwisk to tylko niewielki

procent z wszystkich „obywateli” posiadało prawdziwe imiona i nazwiska,większość zmyśliła je podszywając się pod kogoś kim nie są,kim chcą być.

W krótce zabawa zaczeła mnie pochłaniać.Poczułem obowiązek wobec piastowanego przezemnie stanowiska w państwie którego jedynym

dowodem istnienia była strona internetowa i grupa dyskusyjna na której codziennie pojawiały się nowe informacje. Żyłem tak do czasu,do czasu kiedy

dowiedziałem się o Federach. Federzy to grupa obywateli Czeskiej Republiki działający w wielu mikronacjach całego świata. Było ich kilkuset,lecz szybko

rozrastali się rekrutując nowych członków. Nazwę zawdzięczają Igorowi Tarasowiczowi Federowiczowi,Czechowi rosyjskiego pochodzenia który założył

stronę internetową nawołującą do secesji jednej z czeskich mikronacji w realnym świcie. Miał zwolenników. W dobie kryzysu gospodarczego ludzie uciekający

w wirualny świat coraz bardziej zatracali granice między światem realnym a wirtualnym. Chcieli lepszej opieki medyczne,dobrze płatnej pracy i stabilności. Mogły

to zapewnić tylko wirtualne państwa które były tylko iluzją. Były.

W marcu 2008 roku na jednej z grup dyskusyjnych dużej polskiej mikronacji pojawiło się ogłoszenie. Uchwała Rady Programowej Federów. Ogłaszali oni

wielką konferencję organizowaną w hotelu Mirage w Cieszynie na południu polski. Zwykle takie próby realnego spotkania kończyły się fiaskiem. Ludzi nie było

stać żeby przejechać pół polski a co dopiero pół europy. Teraz było inaczej. Fedorzy sponsorowali przejazd,nocleg,wyżywienie i wszystko czego gość spotkania

sobie zażyczył. Wydało mi się to podejrzane,mimo to postanowiłem zjawić się w Cieszynie.

Autor: Batts Cavayero

Dodaj komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze

Coż za brak profesjonalizmu!

Trydencki: Czy chcesz wszystkich w RSiT sparaliżować swoją urodą?

Ivette: Chwilowo mam konkurentkę ze zdjęciem  avie więc teraz niezbyt się da. Może kiedyś.

T: Czujesz się zagrożona?

I: Nie, raczej zniesmaczona postawą niektórych którzy zachowują się jak kundle i lecą na nią jak na świeże mięso.

T: Myślisz, że wrócą?

I: Kobieca intuicja i doświadczenie z kobietami pokroju K. Sobieszek mówi mi, że wrócą do siebie.

T: Myślałem, że powiesz, że nie mają do czego wracać, nikt ich nie będzie chciał, a nawet własna osobowość przegra z palącymi wyrzutami sumienia.

I: Nie rozumiem. Napisałam, że „wrócą do siebie”. Nie są teraz sobą, tylko są boćkami zafascynowanymi laską która jest dla nich jedynie wirtualna. Mam dla nich przykrą niespodziankę. Nie wiem jak Katarzyna, ale większość kobiet lubi chłopaków z neta, bo łatwo ich wyłączyć… Po prostu. A Ty nie zachowuj się na wzór Tomasza Lisa bo na razie kiepsciutko Ci to wychodzi.

T: Nie zachowuję się na wzór Tomasza Lisa, nie lubię Tomasza Lisa, nie lubię Hanny Lis, w ogóle nie lubię lisów. Ja zrozumiałem „wrócą do siebie”, jako powrót do stanu sprzed przybycia Katarzyny.  Podejmiesz, jakieś działania, by znów odtworzyć swój męski harem?

I: A miałam męski harem? Pierwsze widzę i słyszę.

T: No taka opinia powstała, Paulina – Kobieta Fatalna

I: O Katarzynie też taka krąży. W każdym razie… Jeżeli to jednak prawda, że miałam jakiś harem to sam się po pewnym czasie odtworzy. To nie ja mam latać za mężczyznami z kwiatkami, tylko oni za mną. Mogę być conajwyzej milsza.

T: A będziesz? Katarzyna np. nie miała tylu mężów co Ty, więc jednak jej trochę brakuję, by zrzucić Cię z tronu, wszak wiadomo – królowa jest tylko jedna.

I: Bo Katarzyna jest o wiele krócej w v-świecie? Zresztą… Więcej ode mnie mężów miała moja matka. Co najwyżej jestem królową własnego mężczyzny. Nie wiem czy będę milsza. Nie znam dnia i nocy. Tak jak i wy.

T: Jakieś plany warto mieć, choćby nieodległe.

I: W v-świecie żyję z dnia na dzień.

T: Może to dlatego Katarzyna tak szybko zawładnęła co poniektórymi?

I: Mówisz o sobie?

T: Myślę, że jestem oporny na vmiłosne zawirowania.

I: Więc o kim mówisz?

T: O wspomnianych przez ciebie kundlach biegnących do świeżego mięsa, właśnie może okręśl kto jest kundlem?

I: Czyli nie wiesz o kogo pytasz. Cóż za brak profesjonalizmu… Kundle biegnące do świeżego mięsa nie są nim owładnięte tylko zaciekawione, a kto jest Katarzyną najbardziej zaciekawiony? Ot, sam sobie odpowiedz na to pytanie.

T: Jednak chciałbym, abyś Ty zdecydowała, taki był cel mojego poprzedniego pytania.

I: Kto zadaje pytania na podstawie szczątków wiedzy nie powinien uważać się za dziennikarza tylko conajwyżej za bajkopisarza.

T: Bajki mają zazwyczaj morał, który jest użyteczny i pouczający.

I: A moim celem jest wprowadzić Cię w błąd i kto jest dziś bliżej celu?

T: Nie mnie o tym decydować, wprowadzanie w błąd niczemu nie służy….

1 komentarz

Filed under Prześmiewcy

Pozdrawiam was ciule.

Trydencki: Powtórzenie murowania, a to ciekawe! Nie pamiętam tamtych zamierzchłych czasów epoki wczesnej jury. Co nagle to po diable, a młodość ma to do siebie, że wszystko chce się osiągnąć od razu.

Hans: No ciekawe, ale to Ty tego dokonałeś, ja jedynie stwierdzam fakty. Hmm Kazimierz Wielki żył trochę później, chcesz mogę Ci pożyczyć książki historyczne z tego okresu.  Tak, ale w burdelu czym więcej osób pracuje tym większe zyski.

T: Miło mi, ale nie uważam siebie, za przodującego budowniczego, wszak wiadomo, że mamy lepszych, bo kapitalistycznych budowlańców. Godzi się zrównywać przywódcę z szrakam.

H: Wydaje mi się po pierwsze, że sam popierasz kapitalizm (już od wakacji się to zmieni w czasie podróży PKP). Po drugie jakość budowy nie zależy od ustroju czy poglądów budowlańca, a jego praktyki, znajomości teorii, narzędzi, solidności, współbudowniczych itd.

T: Kapitalizm nie wyrabia 120% normy…

H: Ale co to ma do solidności budynku? Zdaje się, że idąc tą drogą najlepszy jest feudalizm. Codziennie jadąc do szkoły, widzę zamek, zamek z ok. 1100 roku. Znacznie trwalszy niż bloki budowane za komuny, czy te dzisiejsze.

T: Wtedy czuć było, że ktoś czuwa nad tobą, a w komunie czy obecnie nie zawsze jest to widoczne

H: Tak, tak. Ale co to ma do RSiT

H: Ustrój przesądzony nie jest, tak na dobrą sprawę nie ma nic

T: Są monarchiści, demokraci i inni.

T: Tylko to coś niestety się nie wychyla, nie szuka pracy

H: To coś to ok. 15 ludzi, którzy potrzebują jedynie dobrego motoru napędowego i tyle.

T: Gdzie jest motor?

H: Obecnie chyba wyjechał.

T: Może wybuchł?

H: Nie, nie zbyt duża konkurencja nie pozwala dopuszczać już na rynek takich motorów. Ew. zgasł

T: Faktycznie, gospodarka wolnorynkowa jest złowieszcza, idę wystawić ci kabałę.

H: Pozdrawiam moją siostrę Paulinę, Ciebie, wszystkich mieszkańców Rottery i całej RSiT

Dodaj komentarz

Filed under Taniec z władcami

W burdelu z Hansem

Trydencki: Jesteś świadom swojej wyższości?

Hans: Nie istnieje wyższość człowieka nad człowiekiem, no może poza wzrostem, a i ode mnie są wyżsi, z resztą lepiej być średniego wzrostu, zwłaszcza w autobusach.

T: Boisz się, że wyrzucą Cię z szeregu?

H: Jakiego?

T: Są różne szeregi, szeregi władzy, szeregi opozycji, szeregi autorytetów, szeregi złoczyńców…

H: Jeszcze szereg w wojsku. W ogóle to nie wiem czemu ludzie mylą stawienie się w szeregu i w rzędzie

T: Stoisz więc w rzędzie czy szeregu?

H: To jest dobre pytanie. Wydaje mi się, że to zależy od osób stojących w jednym lub w drugim w danej chwili

T: Myślisz, że w rzędzie stoją rządzący?

H: W rzędzie? Nie wiem. W rządzie raczej, chociaż czy stoją? To już raczej pytanie nie do mnie. Ja bym osobiście sobie usiadł pracując nad różnymi ustawami i pomysłami.

T: No właśnie, gdzie rząd?

H: No u mnie w szafie go nie ma, pod stołem także nie. W dzienniku praw jest i personalnie i urzędowo (poza MSZ).  A gdzie konkretnie przebywa? Nie mam pojęcia, właściwie to nie wiem czy w ogóle jeszcze istnieje czytając ostatni wywiad w Statku.

T: Mnie się wydaje, że obecnie rząd jest jak Bóg- wszyscy wierzą w jego istnienie, a nikt go nie widzie. Masz żal o to?

H: Hmm Bóg był w trzech Osobach, o to Ci chodzi też? Jejku, jak ja bym miał do wszystkich jakieś żale to chyba bym z domu nie wychodził. Każdy tak się wyśpi jak sam sobie pościeli i tyle.

T: O to, że Bóg jest niewidzialny, nie możesz go dotknąć, posmakować, policzyć, zmierzyć i zważyć, podobnie jest z rządem według mnie, choć mamy cud żywy w postaci nieistniejącego (sic!) MSZ. Sugerujesz klęskę wyborczą?

H: Hmm no tak, ale Bóg pozostawia po sobie ślady (dekalog, objawienia itd) – w związku z tym czy to porównanie jest dalej trafne sam zdecyduj. Komu miałbym sugerować? Klęskę wyborczą? Mowa o wyborach do Komisji Ustawodawczej, na które czekamy wciąż?  W końcu zauważ, ale rząd nie startuje w wyborach, tylko jedna osoba z niego.

T: Czy to na pewno ślady Boga? Może to ślady zaślepionych rządzą władzy śmiertelników? Wiadomo, że kandyduje jedna osoba, zazwyczaj jest to głowa rządu…a może hmmm…nierządu?

H: Nie wiem, teologia to jednak nie moja mocna strona (chyba jak większości Polaków). Z resztą dekalog raczej był anty niż pro dla władzy śmiertelników (np. 10 przykazanie, nie mówi dziel się, tylko nie porządaj). No właśnie. Przecież rząd można 92 razy przemianowywać i tworzyć od nowa (praktycznie codziennie przez 3 mc). Nierząd ma być przeciwieństwem rządu, tj. synonimem anarchii czy ma się kojarzyć z innym znaczeniem tego słowa w tym Twoim pytaniu?

T: Hmm wiesz nierząd ma różne oblicza, dla konsumenta jest czymś dobrym, satysfakcjonującym, a dla swiadczącego usługi niekoniecznie, często jest piętnem, powodem do wstydu. Zatem którą stroną jest rząd w nierządzie?

H: A więc chodzi ci o nierząd w tym znaczeniu. Nie wiem, nie korzystałem z usług tego rządu czy jak mówisz nierządu

T: Nie mówię, że rząd jest nierządem, ale pytam ciebie czy nim jest

H: Nie wiem, nie pracuję w nim od dawna, więc to nie mnie należałoby pytać. Z resztą czy istotnym jest jak co się nazywa? W końcu czy na stół będziemy mówił stół, czy blat z 4 nogami to nie zmienia postaci rzeczy, że dalej służy on do tych samych czynności.

T: Myślisz, że w burdelu bez nierządu dzieje się dobrze?

H: Nigdy nie byłem w burdelu i nie zamierzam tam się udawać w niedalekiej przyszłości. Myślę, że taki burdel jeszcze mógłby jakoś działać chociaż nie dawałby takich korzyści dla klientów, jednak burdel bez ciężko pracującej burdel-mamy to już nie burdel.

H: Jak taką burdel-mamę zapędzić do pracy?

T: Widzisz Adrian, gospodarka rynkowa polega na tym, że albo samemu ktoś bierze się do pracy, albo traci i pracę i płacę, ale to Ci chyba Marcin będzie jeszcze lepiej umiał wyjaśnić. A burdel działa zazwyczaj w gospodarce rynkowej.

H: Więc skoro nie ma burdel-mamy, nie ma dzikich żądz to co dalej? Burdel się stacza, widzisz jakieś deski ratunku?

T: Może warto rozszerzyć sutenerstwo?

H: Dopóki burdel istnieje zawsze ktoś oficjalnie jest burdel-mamą. W realu jest żądza pieniądza, u nas żądza aktywności i one będą zawsze (pomijając też inne dzikie żądze). Deski? Dobry budel jest z cegieł. Przez kogo?

T: Sutener działa faktycznie, a rzadko umocowana jest jego pozycja w prawie. Może warto więc wybrać aktywną burdel-mamę, która zastając burdel murowany zostawi go murowanym?

H: Czy to był błąd z Twojej strony z tym powtórzeniem murowania? Myślę, że w abstrakcji od v-świata, burdel-mamy się nie wybiera, no ale nigdy nie byłem to nie wiem. Jeśli by jednak to oczywiście należy wybrać burdel-mamę aktywną, z pomysłami i najlepiej młodą, żeby także pracowała wspólnie z innymi pracownikami.

KONIEC CZĘŚCI I.

1 komentarz

Filed under Poczytaj mi jeszcze, Taniec z władcami