Wspaniale! Wreszcie ktoś wpadł w Federacji Al Rajn na genialny pomysł ożywienia kulturalno – obywatelskiego. Szanowny Ekscelencja Mulk w całym swym dostojeństwie rozpoczął prace nad nową Rajńską Powieścią Narodową. Ten zryw geniuszu, który bardzo rzadko, a właściwie nigdy Go nie opuszcza, zaktywizował Rajńczyków. Statek Meduzy pozwoli sobie opublikować to co obywatele napisali do tej pory.
” Wschodzące słońce obudziło go niczym, piejący o świcie kogut. Niemniej jednak koguta w pobliżu nie było. Azziz przetarł oczy i ujrzał pobojowisko na którym jeszcze wczoraj przyszło mu walczyć z wojskami Rotryjskim. Sprawdził czy jest cały. Był cały. Długo nie czekał, ociężale podniósł się z trawy, zabarwionej czerwienią krwi i powędrował do pobliskiej wioski. Nad jego głową krążyły złowieszczo czarne kruki, przeraźliwe kracząc. Zmęczony mężczyzna wlokąc noga za nogą po przeoranej mieczami, lancami i toporami ziemi, ziemi która niegdyś należała do niego, z dziada pradziada. Niegdyś żyzne pola i pastwiska zamieniły się w świadków wojny i hańby armii. Prowadząc rozmyślania Azziz dotarł do wioski, nad którą górował olbrzymi klasztor z dzwonnicą. Z wielkiej starej i zakrzywionej dzwonnicy na kilometr dobiegało bicie wielkiego złotego dzwonu. Dzwon ów został wykonany po wytopieniu go u miejscowego ludwisarza ze złotych zębów wiernych, którzy w dobie panowania Wielkiego Sułtana oraz wszechmocnego Strażnika cnót wszelakich nie byli wstanie zaoferować niczego więcej. Niegdyś dzwon bił na chwałę narodu, chwałę zwycięstw, chwałę wodzów. Dziś było inaczej. Bił ciszej najpierw jakby prosząc o antencję, potem jakby błagalnie o pomoc, ratunek. Azziz liczył iż spotka tu niedobitki Rajńskiej armii, przeliczył się. Najwidoczniej wszystkich wybito co do nogi. Z całej zawieruchy pamięta że bito gęsto i srogo. Pamięta że sam bił srogo wszystkich którzy jechali w przeciwną stronę niż jego koń… jego zadumę przerwał nagle przerwała rudowłosa, niewiasta przypominająca lokatorki podmiejskich zamtuzów. Tajemnicza rudowłosa, piwnooka niewiasta w średnim wieku, o długich ponętnych nogach, które wydawały się być na 2/3 jej wzrostu. Znana była w okolicy nie z imienia czy wyglądu twarzy, który zawsze skrywał punikel długich i gęstych włosów, lecz z okrucieństwa, spisków oraz swojej przepiegłości. Była to kobieta demoniczna na której widok niejeden potencjalny szarak popuściłby ze strachu w galoty. Azziz jako jedyny mężczyzna nie bał się rudowłosej Dali i regularnie w niedzielne popołudnia przyjmował jej zlecenia na unicestwienie każdego kto miał nawet najmniejsze szanse aby pozbawić ją wpływów. Tego dnia żar lał się z nieba choć zegar na dzwonnicy wskazywał wpół do czwartej popołudniu. Słońce niemiłosiernie paliło bruk, po którym mężczyzna ciężko stąpał. Kurz unoszący się w powietrzu przyklejał się do krwawiących ran, ból doprowadzał Azziza do furii. Zrzucona na pobojowisku zbroja odsłaniała teraz poszarpane i postrzępione ciało, które próbowało się skryć za marnym odzieniem z lnu. „
Dnia wczorajszego odbyła się „koronacja” nowego patriarchy Państwa Kościelnego Rotria, Hadriana I. Na uroczystość przybyły osobistości z różnych stron świata, między innymi przedstawiciele Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu, Triumwiratu Erboki.