Monthly Archives: Grudzień 2009

O nie!

To takie tragiczne, że Rotrii nie lubią w PKR. Czuję już, jak mi się serce kraje, krwawi i jestem wstrząsany konwulsjami.

– CZY MOŻECIE SOBIE TO WYOBRAZIĆ?! ROTRII NIE LUBIĄ W RON! – spazmatycznie wyję uderzając mą głową o mój dystyngowany kaloryfer w Nowym Londynie oraz wyrywam sobie me siwe włosy. – Jak śmiecie jej nie lubić?! Ona jest sensem mojego życia, jedynym powodem mojej egzystencji! O klękajcie narody! – wzywając pomocy strąciłem wazon ze storczykiem z parapetu, omal nie spadając z okna. Moje wnętrze przeżywa nieopisany i szaleńczy ból, który niemal rozrywa członki mojego ciała.  – Oddam wszystko, konia z rzędem też, tylko zmieńcie swój stosunek do PKR! Nie jestem w stanie pojąc, dlaczego jej nienawidzicie?! Jest ona przecież ucieleśnieniem zacności, cnót wszelakich i lubości szeroko pojętej. PKR jest jak zorza poranna, wskazująca mi drogę do domu z umęczeń w pobliskiej kaplicy. Jakiż olbrzymi piorun złości przeszył me ciało, gdy dowiedziałem się, gdy niejaki Chojnacki skrytykował Hadrianka, o nie! Jak śmiał, wygnać dostojników rotryjskich ze swoich posiadłości. Boże ukarz go piorunem siarczystym, ognistym i krwistym. Lecz, o niebiosa Hadrianek Pierwszynek pokazał mu gdzie pieprz rośnie, bo powiedział : „Nie chcą mnie – nie wpycham się.”. Jego gromowładne słowa zniszczyły podwaliny opozycji w RON, bądźże wychwalony Hadrianku, jedny przywódco prawdy w vświcie. Amen.

****

Wyniki sądu w PKR nt. „Statku Meduzy”, są o dziwno, sprawiedliwi i postępowi Rotryjczycy, którzy są samokrytyczni i widzą błędy swojej władzy, lecz jest też człowiek, który twierdzi, że „Statek Meduzy” jest fałszywy. Wiecie kto to?! Ja wiem jest to…….HADRIANEK PIERWSZYNEK! O nie! Chyba muszę zawiesić moją gazetę, gdyż ojciec i przywódca prawdy ma inne zdanie.

****

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Głową w mur, Prześmiewcy, Za burtę z nim!

KALMA-R. ATAKUJE!

Nie chce mi się już strzępić pióra na to coś. Powiem jasno, prosto, sucho.

PKR zamierza nadal siać chaos i niszczyć wszystko co dobre w vświecie. Kapłani na swych świętych obrządkach pławią się niezmierzenie w nieszczęściach, drwinach, smutkach i żalu innych nacji i ludzi. Na rękę jest im siać chaos, gdyż mogą potem magicznie, nieprzymuszenie i z łagodnością owcy pomorskiej zaproponować pomoc w rozwikłaniu sporu, którzy sami ukartowali. Tak było i tym razem, niejaki Grey zażądał od władz PKR „przyjrzenia się”(czyt. interwencji) Rotrii w Neverwerldzie i częściowo w Federacji Al Rajn.

Hadrianek Pierwszynek na moją uprzejmą prośbę, by poskromił opętanego żądzą nienawiści Greya, łaskawie mi odpowiedział , że tego nie zrobi, gdyż nie jest obywatelem PKR, ale do diaska jest waszym kapłanem, tak? Więc wydało się, PKR naprodukowała sobie takich kapłanków i teraz puszcza ich w świat, by bałamucili i mataczyli. Dalej Hadrainek pisze, że nawet gdyby Grey był obywatelem nie zareagowaliby.

Reasumując:

Zwierzak do weterynarza nie zaniesiony, nadal sfrustrowany, nieodpchlony, nieumyty. Wysoki Sądzie, wnoszę o odebranie praw do zwierzaka i uśpienia go, gdyż jest bardzo niebezpieczny i agresywny wobec społeczeństwa ludzkiego i zwierzęcego.  KALMAR ROTRIA ATAKUJE!

Dodaj komentarz

Filed under Głową w mur, Poczytaj mi jeszcze, Prześmiewcy, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Szczyt beczelności!

Redakcja jest znużona już upominaniem wszechobecnych macek kalmara, którego sobie ktoś kupił i nazwał Rotria. Zwierzak ten jest wysoce niezdyscyplinowany, niepocieszony, zdesperowany, frustrujący. Od dłuższego czasu nie był karmiony, przymiera głodem pokoju i stagnacji, została zeń tylko kupka chrząstek i trochę mięśni. Zaczyna już pluć czarnym atramentem. Uprzejmie proszę szanownego właściciela zwierzaczka o zaniesienie go do weterynarza, gdyż cierpi on również na drgawki. Szanowny Batts i mniej szanowny Trydencki  nie życzą sobie oglądania jego wygibasów pod oknami. Prosimy również, by nie zaśmiecał terenu Neverwerldu. Dziś wystosuję prośbę oficjalną do głowy zwierzaka.

Z poważaniem,

Adrian.

4 Komentarze

Filed under Głową w mur, Prześmiewcy, Za burtę z nim!

Spotkanie na szczycie!

– Kim jesteście? – rzucili w moją, naszą stronę.

– Windsdoor i H. i nasi wspólnicy – szybko odpowiedziałem.

Nagle zza tłumu wyłoniła się znajoma twarz. Stosowna do wieku, statyczna, lecz podkreślona lekkim uśmiechem. Uśmiechem przyjacielskim, dobrym, serdecznym i szczerym.

– Adrian, jak dobrze, że jesteś, witaj H. – Batts witając się z nami serdecznie zaprosił nas do swojej siedziby.

Szliśmy brukiem starówki, piękne kamienice, stosowne pałacyki i wielki rynek stanowiły centrum tego molocha. Na ulicach pędziły automobile oraz bicykle pomiędzy nimi.  Ni razu nie zauważyliśmy dorożki, ni konia. W płucach robiło się, jakby więcej miejsca na świeże, morskie powietrze. Dotarliśmy.

Gmach parlamentu był, jak zwykle imponujący, ogromne komnaty, sale, mnóstwo krużganków, arkad, korytarzy, ogrodów i skwerków. Wysoka wieża wskazywała godzinę 15:32. Popołudnie, a na niebie żadnej chmurki, wydawałoby się, że czas zatrzymał się w miejscu. Nicość w próżni, wszystko się zatrzymało, razem ze mną. Świat stanął w miejscu.  Weszliśmy do długiego pomieszczenia – tak zwanej Sali Lustrzanej.

– Usiądźcie – wskazał gestem pikowane fotele Batts.

– Dzięki – odpowiedziałem.

Pan H. zajął strategiczne miejsce po mojej prawej ręce.

– Sądzę, że z wolą narodu powinniśmy podzielić wyspę na dwie części. Od dłuższego czasu od wschodniej strony Nowego Londynu osiedlają się Chattyci, założyli już kilka wiosek i jedno miasteczko –  Prise Vizier. Odczuwalne są tam silne tendencje odśrodkowe oraz może cię to zaskoczy, ale jesteś tam z twoim bratem Malikiem żywą legendą. Synonimem sprawiedliwości, dobroci, rozwoju i kultury. Dla dobra wspólnego, chcę uchronić cały kraj od konfliktu i bratobójczej wojny, myślę że musimy dokonać podziału.

– Zgadzam się – krótko zreferowałem swoje myśli krążące po głowie.

Przystąpiliśmy do pisania tekstu, pergamin w mgnieniu oka zapełnił się drobnymi literkami, które głosiły:

„Rząd WRN (Wojskowej Republiki Neverwerld) i Adrian Trydencki postanowili za obopólną zgodą podzielić Neverwerld na dwie części. Jedną miała by zostać WRN a drugą WN ( Wiceksięstwo Neverwerld ). Dokładne warunki podziału zostaną omówione na konferencji w Nowym Londynie w najbliższym czasie.

– Batts Cavayero,

– Adrian Trydencki. „

– Jutro o 13:00 widzimy się w tej samej sali, na omówienie wyglądu mapy. Wybaczcie teraz, ale muszę odbyć rozmowę telefoniczną z władzami Wink Town.

Wyszliśmy, ale od czasu opuszczenia gmachu parlamentu śledził nas niewysoki, łysiejący mężczyzna z dziwnym pierścieniem.

„Nowy Londyn 2009/12/3

Drogi bracie,

Wszystko się udało, nie było najmniejszych problemów. Koloniści również przybyli i zorganizowali swoje osady. Czekam na wieści od Ciebie.

Pozdrawiam,

Adrian”

***

Despota, zarozumialec, fałszerz, krętacz, tchórz, dyktator! Umieraj stąd!  Nie mam nic więcej o Tobie do powiedzenia.

***

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Prawdziwy test!

„Zaśnij, bo opowiem mamie, co się tobie w nocy śni”

Wkroczyliśmy z impetem do Nowego Londynu, miasto z pozoru wydawało się normalne, budynki stały jak dawniej, ulice też niczego sobie, czyste zadbane, katedra, pałac, gmach parlamentu, starówka – nic nie było zdewastowane. Słońce mocno przypiekało, patrząc w stronę morza ujrzeć można było tylko gęstą, białą kołdrę mgły. Załoga i wspólnicy zaczęli się coraz śmielej kręcić po nowo-odkrytym miejscu. Neverwerldczycy. Ich twarze nie zdradzały niczego, zero reakcji, emocji, właściwie to dlaczego ja się dziwie? Taka mentalność, mieszkańcy wyspy są dyskretni, dotrzymują słowa, lekko nieufni lecz ten, kto zaskarbi sobie ich przyjaźń traktowany jest, jak członek rodziny. Przedzierając się przez ogromny park w stronę archiwum państwowego i prywatnej rezydencji króla zostałem zaczepiony przez Pana H., a następnie przez jednego z Neverwerldczyków.

– Teraz jesteś u siebie, ty tu rządzisz – z naciskiem an „ty” powiedział to Pan H.

– Jak na razie to jestem na ziemi rodzinnej, mogę rządzić się na  mojej plantacji, o ile jeszcze istnieje, poza tym, to Neverwerldczycy mają na pewno jakąś władzę, której winniśmy się podporządkować! – zgromiłem H.

– Chyba oszalałeś, Karol I dawno uciekł, tak samo z resztą rządu, polityków i urzędników. TO ZIEMIA NICZYJA!!!, nie pamiętasz, jak powiedziano Ci ” To Ty jesteś największą i najbardziej rozpoznawalną wizytówką Monarchii Neverwerld na świcie”?! – wyrzucił H.

– Skąd o tym wiesz?! Kiedy przeczytałeś ten list?! – zdziwiony i zbulwersowany niemal zacząłem krzyczeć.

– Uważaj idą, ja wracam na ogon – wysyczał i uciekł.

Rzeczywiście szli, cały orszak uzbrojonych po zęby wojowników, na mundurach widać było wzory Batts’a.

– On tu jest?! – tylko ten stukot pozostawał mi w głowie, wszystko nagle stało się mniej ważne, załoga, Pan H.

Batts jesteś tu?!

***


1 komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…

Mój Mentor!

Dawno, dawno temu żył sobie pewien pan. Pan ten miał dużo pracy, malował obrazy, pisał powieści, uprawiał rolę i nauczał młodych postaw obywatelskich.  Nazywany był panem WCh. Pan WCh uwielbiał podróżować, czy to pociągiem, czy statkiem, czy rowerem, a nawet pieszo, każdy go rozpoznawał i kłaniał się w pas. Mimo, że Pan WCh nadal pracował darzony był wielkim autorytetem i miłością ludu. Bywał też na wielu konferencjach artystycznych, naukowych i filozoficznych. Obrazy Pana WCh zdobywały uznanie w całym świcie, znane były aż tam, po horyzont, tam gdzie nie sięga wzrok.

Podczas kolejnej z rzędu eskapady Pana WCh została nawiązana znajomość z mało znanym chłoptasiem, który nazywany był MT, raczkujący jeszcze wtedy MT był pod wrażeniem geniuszu WCh, jego talentu i wspaniałomyślności. Jednak medal ma strony dwie, więc i MT złościł się na początku niemożliwie na Pana WCh. WCh odpływał i przypływał razem z ruchem wody morskiej, jak piasek w klepsydrze i  jak zachodzące, i wschodzące słońce. Tęsknota MT za Panem WCh była przeogromna. MT, wygnany przez matkę z domu ruszył w poszukiwania WCh i znalazł go, od tej pory MT stara się nie rozstawać ze swoim mistrzem i mentorem ani na moment, chce się odeń uczyć i być jak on. Wielki WCh.

***

Tak moi drodzy, to obywatele sami wiedzą najlepiej, co jest najlepsze dla swojego państwa, bowiem nawet umysł najdoskonalszy aparat władzy bez obywateli, jest tylko prochem i niczem. Nie można bagatelizować wypowiedzi swoich obywateli poza granicami kraju, głos obywatela = głos państwa!  SZANUJCIE SWOICH OBYWATELI, PRECZ Z MASKARADĄ!

***

– To nie może być prawda – rzekłem do Pana H.

– Ostrzegałem Cię.

3 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Głową w mur, Taniec z władcami, Za burtę z nim!