Dziś w samo południe postanowiłem polecieć neverwerldzkimi liniami lotniczymi do Samundy. Wysiadłem, wokół mnie pełno tobołków, klamotów, walizek, kufrów i skrzynek. Patrzę na zegarek 15:32, ponad trzy godziny lotu. Stoję na lotniku i stoję, czekam i czekam. Nagle widzę w oddali, jakieś poruszające się sylwetki, które zmierzają w moją stronę. Kolana zarzucają na brody, chyba nie da się wyżej.
Czarny tłum zbliża się. Dzwoni telefon.
– Yes?
– Cześć Adrian, to ja Svensson biegnę już do Ciebie.
– ……. <<cisza>>
– Okej – rzuciłem sam do siebie.
W mgnieniu oka cała masa wojowników odzianych w uniformy piechoty przeciwpancernej niosąca na ramionach niejakiego Svenssona dobiegła.
Svensson człowiek pokaźny, barczysty z zarostem na twarzy. Na piersi pięć kilogramów złota i drugie tyle srebra w postaci odznaczeń, kolorowych pasków i antylopek.
– Dziękuję chłopcy – krzyknął do czarnej masy za plecami.
– Mgfklp ksdnam askod – usłyszałem w obcym języku.
– Adrian, co Cię do nas sprowadza? – przyjacielsko uścisnął mi rękę,
– <<zadajesz głupie pytania Svensson, przecież Twoje zaproszenie, przemknęło mi przez myśl>> …yyyy… zagrożony gatunek antylopy muszę uwiecznić na zdjęciu dla JW Sułtan.
– No, tak….czy zabrałeś ze sobą….
– Tak mam wszystkie kosmetyki z filtrem UV – przerwałem – Mimo wszystko miło Cię widzieć.
– Wzajemnie – odparł zmieszany – To co jedziemy?
– Najpierw muszę to zostawić – ironia sączyła się z każdego słowa.
– No tak, no tak.
Svensson i jego charakterystyczny gest. Mówienie „no tak, no tak” i drapanie się po zarośniętej brodzie. Symbol zakłopotania, radości, nieszczęścia, wyraża wszystko.
– <<Trzask, trzask, drzwi od auta zamknięte>> Wiesz muszę Ci, wszystko odpowiedzieć ….-<<tutaj zaczyna się ciekawa historia o polowaniu na żyrafy, puścimy ją Drogi Czytelniku mimo uszu>> Kolejna cecha – gada non stop, jest jak karabinek maszynowy. Jest to całkiem miłe, bo przynajmniej nie mam czasu się nudzić. – RON to zaraza, nie dają mi dojść do słowa, a wszystkie moje teksty są objęte cenzurą….
– Słyszałem. Popatrz, jaki piękny słoń!
– Bo, w RONie….
– Svensson jesteśmy na miejscu, idę po aparat.
***
A właśnie, że będę pisał to co myślę. OO!!
Dzisiaj szanowni państwo oprowadzę was po Mikrooceanicznym ZOO. Proszę się ustawić w kolejce, gęsiegoZo, wzrostem i parami. Panie Hadrian I wyrównaj w prawo! Szanowny Franciszku Józefie nie zauważyłeś, że jest lato? Ty nadal w tej zimowym futrze z lisów, mimo to wyglądasz wspaniale.
Droga widownio, Drodzy klauni, Drogie foki, Drogie renifery i wielbłądy,