Category Archives: Taniec z władcami

Cześć Svensson!

Dziś  w samo południe postanowiłem polecieć neverwerldzkimi liniami lotniczymi do Samundy. Wysiadłem, wokół mnie pełno tobołków, klamotów, walizek, kufrów i skrzynek. Patrzę na zegarek 15:32, ponad trzy godziny lotu. Stoję na lotniku i stoję, czekam i czekam. Nagle widzę w oddali, jakieś poruszające się sylwetki, które zmierzają w moją stronę. Kolana zarzucają na brody, chyba nie da się wyżej.

Czarny tłum zbliża się. Dzwoni telefon.

– Yes?

– Cześć Adrian, to ja Svensson biegnę już do Ciebie.

– ……. <<cisza>>

– Okej – rzuciłem sam do siebie.

W mgnieniu oka cała masa wojowników odzianych w uniformy piechoty przeciwpancernej niosąca na ramionach niejakiego Svenssona dobiegła.

Svensson człowiek pokaźny, barczysty z zarostem na twarzy. Na piersi pięć kilogramów złota i drugie tyle srebra w postaci odznaczeń, kolorowych pasków i antylopek.

– Dziękuję chłopcy – krzyknął do czarnej masy za plecami.

– Mgfklp ksdnam askod – usłyszałem w obcym języku.

– Adrian, co Cię do nas sprowadza? – przyjacielsko uścisnął mi rękę,

– <<zadajesz głupie pytania Svensson, przecież Twoje zaproszenie, przemknęło mi przez myśl>> …yyyy… zagrożony gatunek antylopy muszę uwiecznić na zdjęciu dla JW Sułtan.

– No, tak….czy zabrałeś ze sobą….

– Tak mam wszystkie kosmetyki z filtrem UV – przerwałem – Mimo wszystko miło Cię widzieć.

– Wzajemnie – odparł zmieszany – To co jedziemy?

– Najpierw muszę to zostawić – ironia sączyła się z każdego słowa.

– No tak, no tak.

Svensson i jego charakterystyczny gest. Mówienie „no tak, no tak” i drapanie się po zarośniętej brodzie. Symbol zakłopotania, radości, nieszczęścia, wyraża wszystko.

– <<Trzask, trzask, drzwi od auta zamknięte>> Wiesz muszę Ci, wszystko odpowiedzieć ….-<<tutaj zaczyna się ciekawa historia o polowaniu na żyrafy, puścimy ją Drogi Czytelniku mimo uszu>> Kolejna cecha – gada non stop, jest jak karabinek maszynowy. Jest to całkiem miłe, bo przynajmniej nie mam czasu się nudzić. – RON to zaraza, nie dają mi dojść do słowa, a wszystkie moje teksty są objęte cenzurą….

– Słyszałem. Popatrz, jaki piękny słoń!

– Bo, w RONie….

– Svensson jesteśmy na miejscu, idę po aparat.

***

A właśnie, że będę pisał to co myślę. OO!!

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Kto przepłynie, a kto nie?

Doprawdy smutne.

Me serce krwawi, ale duch śmieje się do rozpuku. Naprawdę. Taka farsa, tagi-komedia, nieszczęście, które jest doprawdy wykonane z cyrkową precyzją. Popatrzmy na całą sytuację z lotu ptaka.

Istnieje człowiek niesłychanie ważny, dumny, wywyższający się i zadzierający głowę do gry. Lecz z drugiej strony jest bardzo miły, uprzejmy i ugodowy. Nazywa się Patrik II i włada Elderlandem. Takie państewko w Mikrooceanii. No więc Patrik II rządzi i rządzi, i rządzi, i rządzi. Aż się przerządziła. Ale po kolei, najpierw wysiadł serwer, z tego co JKM mówi, to Scott (swoją drogą parszywy mój imiennik*) zebrał od Elderlandczyków pieniądze i zwyczajnie je przehulał, roztrwonił, wydał, w każdym razie nie wpłynęły na konto Patrika II. Potem wysoce wysoki Czarny, jak filip z konopi wyskakujący, znalazł serwer, wyłudził od JKM pliki i je gdzieś tam zainstalował.

Co najśmieszniejsze?

Ze strona KE iostniał cały czas i tylko JKM Patrik II o tym nie wiedział.

****

Leżę na podłodze turlając się po niej i zawijając w dywan. Wchłaniam kurz i roztocza, uderzam pięściami w ściany i kruszę tynki. Przeszkadzam sąsiadom moim śmeichem, budzę dzidziusia piętro niżej. Postradałem zmysły.

****

Kolejna rzecz tragiczno-komiczna, mianowicie JKM Patrik II poprosił o azyl w Al Rajn. Sezer szykuj się, będziesz miał dużo do powiedzenia, a dawno się już nie udzielałeś i brakuje nam Ciebie.

****

Swoją drogą to nigdy nie lubiłem KE, więc wcale nie jest mi nikogo żal. Patriarcha PKR i cała Rotria pewnie urządziła bal z okazji częściowego upadku KE.

****

* Nienawidzę ludzi fałszywych, obłudnych i dwulicowych.

Z pozdrowieniami,

A.M.T

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Prześmiewcy, Taniec z władcami

KALMA-R. ATAKUJE!

Nie chce mi się już strzępić pióra na to coś. Powiem jasno, prosto, sucho.

PKR zamierza nadal siać chaos i niszczyć wszystko co dobre w vświecie. Kapłani na swych świętych obrządkach pławią się niezmierzenie w nieszczęściach, drwinach, smutkach i żalu innych nacji i ludzi. Na rękę jest im siać chaos, gdyż mogą potem magicznie, nieprzymuszenie i z łagodnością owcy pomorskiej zaproponować pomoc w rozwikłaniu sporu, którzy sami ukartowali. Tak było i tym razem, niejaki Grey zażądał od władz PKR „przyjrzenia się”(czyt. interwencji) Rotrii w Neverwerldzie i częściowo w Federacji Al Rajn.

Hadrianek Pierwszynek na moją uprzejmą prośbę, by poskromił opętanego żądzą nienawiści Greya, łaskawie mi odpowiedział , że tego nie zrobi, gdyż nie jest obywatelem PKR, ale do diaska jest waszym kapłanem, tak? Więc wydało się, PKR naprodukowała sobie takich kapłanków i teraz puszcza ich w świat, by bałamucili i mataczyli. Dalej Hadrainek pisze, że nawet gdyby Grey był obywatelem nie zareagowaliby.

Reasumując:

Zwierzak do weterynarza nie zaniesiony, nadal sfrustrowany, nieodpchlony, nieumyty. Wysoki Sądzie, wnoszę o odebranie praw do zwierzaka i uśpienia go, gdyż jest bardzo niebezpieczny i agresywny wobec społeczeństwa ludzkiego i zwierzęcego.  KALMAR ROTRIA ATAKUJE!

Dodaj komentarz

Filed under Głową w mur, Poczytaj mi jeszcze, Prześmiewcy, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Spotkanie na szczycie!

– Kim jesteście? – rzucili w moją, naszą stronę.

– Windsdoor i H. i nasi wspólnicy – szybko odpowiedziałem.

Nagle zza tłumu wyłoniła się znajoma twarz. Stosowna do wieku, statyczna, lecz podkreślona lekkim uśmiechem. Uśmiechem przyjacielskim, dobrym, serdecznym i szczerym.

– Adrian, jak dobrze, że jesteś, witaj H. – Batts witając się z nami serdecznie zaprosił nas do swojej siedziby.

Szliśmy brukiem starówki, piękne kamienice, stosowne pałacyki i wielki rynek stanowiły centrum tego molocha. Na ulicach pędziły automobile oraz bicykle pomiędzy nimi.  Ni razu nie zauważyliśmy dorożki, ni konia. W płucach robiło się, jakby więcej miejsca na świeże, morskie powietrze. Dotarliśmy.

Gmach parlamentu był, jak zwykle imponujący, ogromne komnaty, sale, mnóstwo krużganków, arkad, korytarzy, ogrodów i skwerków. Wysoka wieża wskazywała godzinę 15:32. Popołudnie, a na niebie żadnej chmurki, wydawałoby się, że czas zatrzymał się w miejscu. Nicość w próżni, wszystko się zatrzymało, razem ze mną. Świat stanął w miejscu.  Weszliśmy do długiego pomieszczenia – tak zwanej Sali Lustrzanej.

– Usiądźcie – wskazał gestem pikowane fotele Batts.

– Dzięki – odpowiedziałem.

Pan H. zajął strategiczne miejsce po mojej prawej ręce.

– Sądzę, że z wolą narodu powinniśmy podzielić wyspę na dwie części. Od dłuższego czasu od wschodniej strony Nowego Londynu osiedlają się Chattyci, założyli już kilka wiosek i jedno miasteczko –  Prise Vizier. Odczuwalne są tam silne tendencje odśrodkowe oraz może cię to zaskoczy, ale jesteś tam z twoim bratem Malikiem żywą legendą. Synonimem sprawiedliwości, dobroci, rozwoju i kultury. Dla dobra wspólnego, chcę uchronić cały kraj od konfliktu i bratobójczej wojny, myślę że musimy dokonać podziału.

– Zgadzam się – krótko zreferowałem swoje myśli krążące po głowie.

Przystąpiliśmy do pisania tekstu, pergamin w mgnieniu oka zapełnił się drobnymi literkami, które głosiły:

„Rząd WRN (Wojskowej Republiki Neverwerld) i Adrian Trydencki postanowili za obopólną zgodą podzielić Neverwerld na dwie części. Jedną miała by zostać WRN a drugą WN ( Wiceksięstwo Neverwerld ). Dokładne warunki podziału zostaną omówione na konferencji w Nowym Londynie w najbliższym czasie.

– Batts Cavayero,

– Adrian Trydencki. „

– Jutro o 13:00 widzimy się w tej samej sali, na omówienie wyglądu mapy. Wybaczcie teraz, ale muszę odbyć rozmowę telefoniczną z władzami Wink Town.

Wyszliśmy, ale od czasu opuszczenia gmachu parlamentu śledził nas niewysoki, łysiejący mężczyzna z dziwnym pierścieniem.

„Nowy Londyn 2009/12/3

Drogi bracie,

Wszystko się udało, nie było najmniejszych problemów. Koloniści również przybyli i zorganizowali swoje osady. Czekam na wieści od Ciebie.

Pozdrawiam,

Adrian”

***

Despota, zarozumialec, fałszerz, krętacz, tchórz, dyktator! Umieraj stąd!  Nie mam nic więcej o Tobie do powiedzenia.

***

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Mój Mentor!

Dawno, dawno temu żył sobie pewien pan. Pan ten miał dużo pracy, malował obrazy, pisał powieści, uprawiał rolę i nauczał młodych postaw obywatelskich.  Nazywany był panem WCh. Pan WCh uwielbiał podróżować, czy to pociągiem, czy statkiem, czy rowerem, a nawet pieszo, każdy go rozpoznawał i kłaniał się w pas. Mimo, że Pan WCh nadal pracował darzony był wielkim autorytetem i miłością ludu. Bywał też na wielu konferencjach artystycznych, naukowych i filozoficznych. Obrazy Pana WCh zdobywały uznanie w całym świcie, znane były aż tam, po horyzont, tam gdzie nie sięga wzrok.

Podczas kolejnej z rzędu eskapady Pana WCh została nawiązana znajomość z mało znanym chłoptasiem, który nazywany był MT, raczkujący jeszcze wtedy MT był pod wrażeniem geniuszu WCh, jego talentu i wspaniałomyślności. Jednak medal ma strony dwie, więc i MT złościł się na początku niemożliwie na Pana WCh. WCh odpływał i przypływał razem z ruchem wody morskiej, jak piasek w klepsydrze i  jak zachodzące, i wschodzące słońce. Tęsknota MT za Panem WCh była przeogromna. MT, wygnany przez matkę z domu ruszył w poszukiwania WCh i znalazł go, od tej pory MT stara się nie rozstawać ze swoim mistrzem i mentorem ani na moment, chce się odeń uczyć i być jak on. Wielki WCh.

***

Tak moi drodzy, to obywatele sami wiedzą najlepiej, co jest najlepsze dla swojego państwa, bowiem nawet umysł najdoskonalszy aparat władzy bez obywateli, jest tylko prochem i niczem. Nie można bagatelizować wypowiedzi swoich obywateli poza granicami kraju, głos obywatela = głos państwa!  SZANUJCIE SWOICH OBYWATELI, PRECZ Z MASKARADĄ!

***

– To nie może być prawda – rzekłem do Pana H.

– Ostrzegałem Cię.

3 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Głową w mur, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Po staremu?! PKR vs A-W

Sztorm zniszczył niemal wszystko. Brakowało wody, jedzenia, nawet szczury się potopiły. Morale załogi spadło do zera, na statku panowała panika, chaos, dezorganizacja. Czarne chmury nadal wisiały na niebie, a to już minęło od nawałnicy dwa dni, cała wyprawa trwa pięć. Bezsenność i strach wydrapał oblicze na wszystkich i każdym z osobna, większość z nas zadawała sobie retoryczne pytanie ” Czy warto było?”. Czując pustkę w żołądkach i suchość w gardłach dryfowaliśmy na oślep, zalane morską wodą mapy, nie były już użyteczne.  Wpływając w gęstą mgłę, którą prawie dało się kroić nożem, ujrzeliśmy słaby błysk. Jednak to nie to wzbudzało zainteresowanie załogi, lecz Pan H. jego wypoczęta twarz, wyśmienity humor i polepszające się, wbrew pozorom samopoczucie.

– Jesteśmy na miejscu, każ spuścić łódki, bo zaraz wylądujemy an mieliźnie – stwierdził, jakby oczywistość Pan H.

– Skąd wiesz?! – zapytałem zdziwiony.

– Nie ufasz mi? Poza tym wiedz, że mgły to naturalne zjawisko na Neverwerldzie, gorące powietrze znad morza zderza się z górskim, dlatego powstają mgły, a ten słaby blask, to złota wieża bazyliki Kościoła Powszechnego – spokojnie stwierdził.

– Dobrze więc, ale wiedz jeśli się pomylisz nie ręczę za siebie, moja załoga jest na skraju wytrzymania fizczynego i psychicznego – groźnie rzuciłem.

– Lepiej zrób mi herbatę z twojej plantacji – rzucił zgryźliwie.

Łodzie spokojnie przecinały morze i mgłę, aż dotarły o dziwo na piaszczystą plażę, pokrytą małymi chatkami rybaków. Znając neverwerldzki zapytałem zdziwionego mężczyznę w łachmanach o miejsce naszego pobytu, na co on zdziwony i ptrzestraszony odparł :

– To Neverwerld, a ty na pewno jesteś Windsdoor i przybywa z Tobą H.

Po czym uciekł.

Neverwerld przywitał mnie, jak za dawnych lat. Zielona wyspa, a na stokach gór krzaki herbaty i jej woń roznosząca się w powietrzu. Daleko na widnokręgu widać było zabudowania Nowego Londynu, zdziwił mnie fakt, że wszystko nadal pozornie funkcjonowało.

***

Kolejny cios w PKR, tym razem ze strony Austro – Węgier, telegraficzny skrót : ” Przestańcie się podszywać pod kogoś kim nie jesteście przebierańcy z Rotrii!”

***

W Federacji Al Rajn nadal trwa kampania wyborcza, lecz jest bardziej spokojna, opanowana niż ostatnim razem. Czyżby kryzys i tu sięgnął w tak ważnym momencie? Ewenementem jest fakt, że w kraju zjawiła się JW Sułtan, gratką dla czytelników rajńskiej prasy będzie wywiad z w/w personą i Shanami, lecz ukaże się on w najbardziej prestiżowej gazecie – ‚Emirate News’.

2 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Prześmiewcy, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Mewy i sępy.

„Odpłynęliśmy, cumy zrzucone, statek wyrusza wprost na słońce, od którego bije jasny blask. Marynarze nadzwyczaj zdyscyplinowani i posłuszni, majtkowie biegają po pokładzie i szorują każdy kąt, zapasów mamy dużo. Wystarczą nam do końca podróży, na Neverwerldzie zaopatrzymy się w świeżą wodę i żywność, a co najważniejsze moi rajńscy koledzy napiją się herbaty z „Herby thea-y”. Stojąc na mostku kapitańskim i patrząc na szybujące i obrzydliwie skrzeczące mewy, nie zauważyłem jak podszedł do mnie Pan H.

– To oznaka, że nadal jesteśmy blisko Chattycji – rzucił od niechcenia,

– Wiem, cieszę się, że tu jesteś. Podziwiam też to, że przypłynąłeś do mnie aż ze wschodu, by wyruszyć na Neverwerld – zacząłem się zwierzać.

–  Rozkaż płynąc bardziej na zachód, szybciej dopłyniemy – powiedział i tajemniczo się oddalił.

Daleko na zachodnim krańcu horyzontu rysowała się granatowa poświata, przeplatana jasnymi błyskami. Sztorm. Wiatr zaczął dąć coraz mocniej, huk wydawany przez żagle jeszcze bardziej potęgował strach i obłęd.

– Żagle zwinąć!

***

Tak , jak obiecałem, dziś prezentujemy w vświecie szkołę w Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu. Wyższa Szkoła Administracji i Dyplomacji, jest miejscem gdzie można znaleźć wspaniałych wykładowców, zdobyć gruntowne wykształcenie i prestiż. Statek Meduzy oczywiście poleca tą uczelnię.

***

Krótkie streszczenie niedawnej adhortacji Hadriana I : ‚Głupcy, albo się zmienicie zdanie co do Rotrii, albo spłoniecie w vpiekle!!’

Dodaj komentarz

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Na południe kurs! – o wyprawie, WSW i początku dochodzenia.

Para buch, śruba w ruch.

O 12:oo czasu chattyckiego wypłynęliśmy z portu w Gharfurze. Wiatr wiał z południowego – zachodu, morze delikatnie zmarszczone zapowiadało piękną podróż. Idealnie, lepszych okoliczności nie mogliśmy sobie wymodlić u bogów. Załoga podśpiewując radosne szanty pod nosem rwała się do pracy. Kajuty były w 100% gotowe do transportowania akt, dokumentów i źródeł do Chattycji. Aura podniecenia osiągnęła apogeum podczas zrzucania cum, w trakcie rzucania z pokładu na ląd i odwrotnie życzeń powodzenia, wspaniałej pogody i owocnej wyprawy, zza pleców marynarzy wynusunął się on – Pan H.

– Witaj Adrian, jestem. – szepnął Pan H.

– Tak będzie lepiej. – odrzekł Adrian.

***

Zanim przejdę do dalszych relacji z podróży, muszę wspomnieć, że w Zjednoczonych Emiratach Chattyckich powstała nowa szkoła wyższa, pierwsza szkoła prywatna w Federacji Al Rajn, a mianowicie Wezyrska Szkoła Wyższa. Wszytskie materiały zdobyte podczas wyprawy zostaną przesłane właśnie do niej, na chwałę Wezyra, Chattycji i nauki.

***

Kolejną wiadomością niech będzie fakt, iż SM podejmuje śledztwo dziennikarskie, które będzie dotyczyć tak zwanej „starej grupy” w Al Rajn, szczegóły omówimy w kolejnym numerze.

***

2 Komentarze

Filed under Co słonko widziało – Meduza usłyszała, Poczytaj mi jeszcze, Płynie Meduza płynie przez…, Taniec z władcami

Fraszka o Shanach, czyli opowieśc krótka o poczynaniach Najjaśniejszej.

Pewnego niedzielnego, dodajmy listopadowego, popołudnia. Pewna Pani, jak to bywa wiecie, z nosem w pudrze, szminką na ustach, po zjedzonym obiedzie poszła na spacer. Długo chodziła wśród palm daktylowych, kokosowych, krzaków herbaty i kakaowców, aż wpadła na pewien pomysł. Po czym normalne, jakby nigdy nic wróciła do swojego pałacu, zasiadła na aksamitnym fotelu, wzięła do ręki złoto-diamentowe pióro i pergamin, i zaczęła pisać.

Myśli biegły w jej główce, jak stada gepardów goniących biedną antylopę gnu, wznosiły się na wyżyny najwyższej filozofii, jak sokoły wędrowne zasiadające na szczytach minaretów. Pergamin z każdą chwilą stawał się coraz bardziej pełny, mnóstwo zapisków, literek, cyferek, asygnat. Po skończonej pracy, ocierając pot z czoła Pewna Pani oddała swojemu słudze dokument, służyna ten opublikował go w pewnym bardzo ważnym spisie. Wszysycy mieszkańcy i sąsiedzi byli wielce oburzeni poczynaniami Pewnej Pani.

– Jak ona śmie, toż to prawdziwa obraza ! – wrzeszczała pomarszczona, niczym jabłko Esmeralda,

– Pewna Pani Powiedziała co wiedziała, a miała się zmienić – krzyczał Jednoręki Kurt,

– Dajcie spokój, zaraz z wszystkimi tak zrobi, więc po co te nerwy. – wszystko podsumował Ernest.

Nagle wśród społeczności zapanowała trwoga, bo co będzie dalej, może Pewna Pani ubezwłasnowolni wszystkich, tak jak zrobiła to z  S-mi. –  Nie możemy na to pozwolić, ludu pokaż żeś roztropny!!! – manifestowali inni – Chcemy praworządności, dyktat won! – skandowali drudzy.

Całe zamieszanie wywołał przecież mały papierek z tekstem:

”                                                                                                  Dekret Pewnej Pani

Art. 1.
Na mocy przysługującego mi prawa mając na uwadze dobro wspólne ogółu, przyszłość narodu Shanów oraz ich kraju postanawiam w dniu dzisiejszym odsunąć od władzy Księcia Shanii Cristo at Rabaniego i przejąć pełnię władzy nad tym krajem autonomicznym wchodzącym w skład Federacji Al Rajn.

Art. 2.
Władzę nad Księstwem Shanii przejmuję na czas nieokreślony i ustanie ona z chwilą wyłonienia nowego władcy.

Art. 3.
Dekret wchodzi w życie z chwilą jego ogłoszenia.”

2 Komentarze

Filed under Taniec z władcami, Za burtę z nim!

Kostnica – blok drugi

Dnia wczorajszego odbyła się „koronacja” nowego patriarchy Państwa Kościelnego Rotria, Hadriana I. Na uroczystość przybyły osobistości z różnych stron świata, między innymi przedstawiciele Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu, Triumwiratu Erboki.

Po uroczystej homilii bp. Miotke rozpoczęła się rytuał nałożenia tiary oraz mowa tronowa Hadriana I. Po czym rozpoczęła się część półoficjalna, która była jednak „ocenzurowana” przez szanownego brata Least’a.

Pozwoliłem sobie, jako dziennikarz, zadać dwa pytania JŚ Hadrianowi, mianowicie o to, jak PKR zamierza wyjść z impasu i zyskać sobie dawny prestiż oraz dlaczego do łask przywrócono bp. Michał Miotke.

Ta druga kwestia wymaga rozbudowania, dla jaśniejszego przedstawienia sytuacji. Mianowice bp. Miotke został wyklęty przez dawne siły rotryjskie min. za zamach na rządzących oraz zawieszenie strony www. Od pewnego czasu, mianowicie po upadku Cesarstwa Tokugawy, osobistość ta pełni wysokie urzędy w Państwie Kościelnym, dlatego wzbudziło we mnie to pewną ciekawość, którą chciałem zaspokoić zadając pytanie o szanownego Michała.

Ostro zareagował na to niejaki Least, który oskarżył mnie o subiektywizację i w domyśle o fałszowanie historii Państwa Rotrii. W pewnym momencie również utrudniał wypowiadanie się nowo-obranemu Patriarsze, zarzucił mnie on również to, że pamiętam tylko złe czyny dokonane przez bp. Miotke. Least nie zwrócił niestety odpowiedniej uwagi na to, iż wielokrotnie podkreślałem, że szanuję i poważam bp. Michała.

Atmosfera na spotkaniu zaczęła robić się toksyczna. Co najdziwniejsze Patriarcha w swojej mowie obiecywał, że PKR zmieni ton i sposób prowadzenia polityki, jednak musimy chyba na to długo poczekać.

Osobiście odebrałem reakcję brata Leasta, jako próbę wprowadzania cenzury, zamach na wolność słowa i prasy. Kolejny raz bardzo się zawiodłem na postawie i kolorycie PKR. Mam natomiast nadzieję, że po opublikowaniu tego artykułu dostojnicy Rotrii nie będą mi grozić swoimi „pomocnikami” z Królestwa Elderalndu, jak miało to miejsce wcześniej.

Dodaj komentarz

Filed under Głową w mur, Taniec z władcami, Za burtę z nim!